Posty

Litera wobec obłąkanego umysłu

Obraz
  Tak się złożyło, że zaledwie tydzień po wymuszonej na mnie konieczności wyjazdu do strefy stanu wyjątkowego, nadszedł Dzień Nauczyciela, a skoro tak, to wszyscy polscy nauczyciele, w tym i moja żona, otrzymali czterodniowy weekend, a to sprawiło, że wyjechaliśmy znów, tym razem w okolice Kalwarii Zebrzydowskiej oraz Lanckorony. W tej sytuacji, przez pewien czas ten blog pozostał nieco zaniedbany, ale   już dziś zamieszczam tu swój felieton z jutrzejszego wydania „Warszawskiej Gazety”, z nadzieją na odpowiednie refleksje.         Wystarczyło że nasz Trybunał Konstytucyjny, przede wszystkim z wierości prawu i zdrowemu rozsądkowi, ale również śladem wielu innych europejskich trybunałów, wydał postanowienie, że wszelkie zapisy dokonane w konstytucjach poszczególnych krajów, w zakresie nie zastrzeżonym w konkretnych traktatach, stanowią prawo najwyższe i nie podlegające jakiejkolwiek dyskusji, gdy zarówno totalna opozycja, jak i aktywnie wspierające ją instytucje europejskie, postanow

O tajnej strategii prawicowych mediów w walce z agresywną bezbożnością

Obraz
         Myślę że większość z nas bardzo dobrze ma w pamięci zapisane przez św. Łukasza, a następnie, w nieco zmienionej wersji, powtórzone przez św. Marka słowa Jezusa: „Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”. Z pewnością też musieliśmy kiedyś trafić na bardzo podobną myśl, wypowiedzianą przez tego samego Jezusa, i tym razem zacytowaną przez tego samego Łukasza: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie”. I wydawałoby się, że czy to ze względu na oczywistą logikę owych słów, czy może przez to, że słyszeliśmy je tyle razy z ust Pana, że uznaliśmy je za tak bardzo oczywiste, tak je dziś właśnie traktujemy, jako coś zupełnie oczywistego. Nie wyobrażamy sobie przy tym, by ktokolwiek z nas choćby na moment dopuścił do siebie myśl, by rozszerzyć nieco uniwersalność owej prawdy do, powiedzmy, stwierdzenia że „Kto jest wrogiem naszego wroga, ten jest naszym przyjacielem”. Czemu tak? A to z tego prostego powodu, że za tego rodzaju bzdurą musi się kryć już tylko czysta desperacja k

O głęboko ukrytym sensie Brexitu

Obraz
  Z powodów które nawet jeśli mogą być ciekawe, to z pewnością nie są istotne, jutro wybieram się na cztery dni w ścisły rejon obowiązywania stanu wyjątkowego i do niedzieli mnie tu nie będzie. W związku z tym, drogą absolutnie szczególnego wyjątku, już dziś, a więc w formie swego rodzaju przedpremiery, przedstawiam Państwu felieton, który w „Warszawskiej Gazecie” ukaże się dopiero jutro. Jest oczywiście pewna szansa, że napiszę coś i stamtąd, ale tego dziś wiedzieć nie mogę. A zatem do usłyszenia i życzę przyjemnej lektury.                Od paru dni ogólnopolskie media żyją tym co spotkało Rafała Ziemkiewicza na londyńskim Heathrow. Otóż odwoził Ziemkiewicz swoją córkę na studia do Oxfordu, pragnąc wraz z nią przeżyć tak ważny w życiu rodziny dzień, kiedy okazało się, że Brytyjczycy uznają Ziemkiewicza za persona non grata i go bez ceregieli odesłali do Polski. Gdyby ktoś myślał, że oni ów wrogi akt pozostawili bez uzasadnienia, jest w błędzie, bo uzasadnienie jak najbardziej

Żeby już do szkoły, tak choćby dziś, dziś, dziś

Obraz
        Jak pewnie już wszyscy wiemy, w politycznej sytuacji w której przyszło nam żyć, jest rzeczą nadzwyczaj trudną, by nie powiedzieć niemożliwą, by wskazać choćby jednego polityka, którego – że pozwolę sobie skorzystać z owego bardzo starego już pomysłu – bylibyśmy chętni zaprosić do siebie do domu na obiad i spędzić z nim ów miły czas. Gdy chodzi o mnie, to ja już od dziesięcioleci mam tylko dwa typy, czyli mianowicie Jarosława Kaczyńskiego i Ryszarda Terleckiego. Cała reszta równo odpada, z tego prostego powodu, że nawet gdybym już po chwili nie dostał na nich cholery, to bym się przy nich zanudził na śmierć.       Jeśli ktoś powie, że to jest bardzo nędzny wynik, to pragnę zwrócić uwagę, że tu akurat wcale nie jest aż tak źle, bo mamy przynajmniej tych dwóch. Gdyby jednak zacząć szukać czegoś wartego uwagi poza polityką, to tam już jest wyłącznie tragiczna nędza. Aktorzy, dziennikarze, pisarze, artyści, profesorowie uniwersytetów – tam nie dość że nie widzę nikogo, z kim bym c

Zapraszamy na chwilę rozpaczy

Obraz
          Nie wiem czy Państwo wiedzą, ale wśród osób przez posiadaczy telewizorów powszechnie rozpoznawalnych znajduje się człowiek nazwiskiem Michał Pieróg. Kim zatem jest ów Pieróg? Powiem szczerze że do końca nie wiem, ale z tego co zdążyłem zauważyć przez te wszystkie lata gdy staram się jakoś tam zorientować w tym co się wokół nas dzieje, jest to nadzwyczaj ekscentrycznie prezentujący się homoseksualista – co nie zaszkodzi nam wiedzieć – żydowskiego jak należy pochodzenia, którego, mimo że kiedyś podobno chciał być tancerzem, dziś jego głównym zajęciem jest występowanie w modowych programach telewizyjnych i macanie po pośladkach i brzuchach aspirujące modelki. Taki fach, taka robota i taki zarobek.         Wczoraj jednak gruchnęła wieść, że wspomniany Pieróg postanowiwszy dołączyć do anielskiego chóru pożytecznych idiotów prezydenta Łukaszenki, założył na łeb plastikową imitację korony cierniowej, by w ten sposób wesprzeć muzułmańskich imigrantów, od grubych tygodni próbujących

O ukrytych przed ludźmi skutkach epidemii koronawirusa

Obraz
        Nie planowałem dziś nic tu nowego wrzucać, ale oto moje dziecko przyniosło mi coś, co uznałem za tak ważne, a jednocześnie nie wymagające niemal żadnego komentarza, że zdecydowałem się zaryzykować. Film trwa ponad półtorej godziny, ale zachęcam do cierpliwego obejrzenia ostatnich dwudziestu minut. Nie wiem kim jest ten człowiek, nie mam pojęcia jaką on ma pozycję w Sieci, natomiast czytam komentarze pod tym czymś i jestem porażony. Jako maleńki bardzo komentarz, mam uwagę do części z nas: gdybym ja choć przez ułamek sekundy poczuł, że mogę być kojarzony z tym kimś, udałbym się w jednej chwili na miesięczną, a najlepiej dwumiesięczną kwarantannę, aż do całkowitego otrzeźwienia.

Rafał Ziemkiewicz, czyli moje polactwo

Obraz
Wczorajsze doniesienia, z mojego przynajmniej punktu widzenia, zostały zdominowane przez dwa wydarzenia. Pierwsze to takie, że w Warszawie odbyła się impreza pod nazwą „Męski Różaniec”. Od razu muszę się tu zastrzec , że nie mam nic przeciwko temu, byśmy wszyscy – w tym oczywiście i ja sam, gdy wreszcie uda mi się przemóc swoją gnuśność – odmawiali różaniec jak najczęściej. Jednak gdy czytam o różańcu jako akcji społecznej, która ma przede wszystkim coś – choćby nie wiadomo jak pozytywnego – zademonstrować, to wiem że owo wydarzenie zostanie w jednej chwili wykorzystane przez ludzi, którym różaniec w ręku zdarza się trzymać dopiero od paru lat, natomiast dziś uznali, że właściwie, czemu nie, skoro można coś na tym ugrać. Więc oto odbyła się owa impreza, a do Sieci trafiło zdjęcie, na których obok całej kupy ludzi, klęczących z pobożnie złożonymi dłońmi na, jak się domyślam, warszawskim Krakowskim Przedmieściu, widzę Jana Pospieszalskiego, który, w odróżnieniu od reszty, wprawdzie klę