Na portalu wpolityce.pl, który niekiedy czytam, znalazłem wiadomość, że dziennikarka TVN24 Agata Adamek, relacjonując posiedzenie Sejmu, na którym umawiano się do jakiejś deklaracji w sprawie Ukrainy, powiedziała, że podczas głosowania nieobecny był Jarosław Kaczyński. To, co zwróciło uwagę redaktorów WPolityce, to fakt, że akurat, jak idzie o Kaczyńskiego, on był na miejscu, natomiast, faktycznie, o czym Adamek już nie wspomniała, nie było ani Donalda Tuska, ani ministra Sikorskiego.
Ja znam telewizję TVN24, wiem też bardzo dobrze, na co stać tak zwanych „dziennikarzy”, mogę też na temat najróżniejszego rodzaju kłamstw i manipulacji opowiadać godzinami, to jednak, co pokazała ta Adamek zrobiło wrażenie nawet na mnie. Proszę zwrócić uwagę: sytuacja nie jest taka, że Kaczyński na sali jest, a ona się zagapiła, albo jej tam w ogóle nie było, więc uznała, że Kaczyńskiego też tam musiało nie być. Jest znacznie lepiej, bo nie dość, że Kaczyński jak najbardziej w tym głosowaniu udział wziął, to tam nie ma śladu ani Tuska, ani Sikorskiego, o czym Adamek poinformować by mogła, ale nie poinformowała. A zatem, w pewnym sensie, ona dopuściła się dwóch kłamstw na raz, i to w dodatku kompletnie bez potrzeby. W końcu nie przesadzajmy – jakież może mieć znaczenie dla politycznych nastrojów to, czy Kaczyński tam był, czy go nie było? A skoro bez sensu i bez potrzeby, to znaczy, że ona skłamała całkowicie odruchowo, względnie ktoś całkowicie odruchowo wydał jej polecenie, by powiedziała to, co powiedziała.
Zatrzymajmy się zresztą na tej kwestii nieco dłużej. Czemu Adamek skłamała? No i czemu tak głupio? W końcu wiadomo było, że z tego będzie jakaś mniejsza, czy większa afera, trzeba się będzie tłumaczyć, prostować, a po co to komu? No, po co? Wszyscy widzą, jak Kaczyński stoi, bije brawo, a jednocześnie ci sami wszyscy nie mogą nie zauważyć, że w tym towarzystwie brakuje Tuska i Sikorskiego – nie wspominając już o większości rządu – a TVN24 podaje, że na sali nie było Kaczora. Przecież to jest chore. To ma być propaganda?
Czytam trochę komentarze dotyczące tego zdarzenia i wśród nich pojawiają się dwie myśli: pierwsza to taka, że wiadomo, co to takiego TVN, a druga, że wiadomo, kto to taki ta Adamek. Otóż nie. To znaczy, wiadomo, kto to TVN i Adamek, natomiast tu mamy do czynienia z czymś znacznie większym. No i ciekawszym. Tu nie ma mowy o jakiejkolwiek propagandzie. To akurat już dano mamy za sobą. To, co zaprezentowała Agata Adamek, no a wraz z nią, siłą rzeczy, cała stacja, to jest czysta histeria. Tam nie ma jednej zorganizowanej myśli. To już jest zwykłe rozwalanie klocków.
Sięgam pamięcią w przeszłość i znajduję gdzieś w najdalszych jej zakamarkach taką sytuację, kiedy to Porozumienie Centrum leży ostatecznie rozbite, a Jarosław Kaczyński z Ludwikiem Dornem i może jeszcze kimś, jak idzie o domenę publiczną, stanowią absolutne resztki owego wspaniałego przedsięwzięcia. Mija kadencja Sejmu, a z nią czas rządów AWS-u, wszystko wskazuje na to, że tu już naprawdę nie ma o co walczyć, i w pewnym momencie Jarosław Kaczyński w którymś z wywiadów mówi, że on chyba da sobie spokój z tą polityką, bo jaki to ma sens przychodzić do tego Sejmu, gdy jedynym tego celem staje się już tylko odbieranie comiesięcznej pensji. „Gazeta Wyborcza” napisała wówczas prześmiewną notkę, w której, cytując Kaczyńskiego słowo w słowo oczywiście, poinformowała swoich czytelników, że on tkwi w tej polityce wyłącznie po to, by dostawać tę swoją poselską dietę.
Pamiętam ten tekst znakomicie, i przyznam, że wciąż jestem pełen podziwu dla tamtego bandytyzmu. Normalny człowiek czegoś takiego by przecież nie wymyślił. Tu trzeba było talentu specjalnego. Ale też tam oni, widząc Jarosława Kaczyńskiego, jak leży i zdycha, mieli pełne prawo sądzić, że wystarczy tylko jeden celny cios, i będzie po nim. A zatem, czytałem tamtą notkę, i, jak mówię, byłem pod wrażeniem.
Z czym mamy do czynienia dziś? Prawo i Sprawiedliwość idzie po władzę, sam Jarosław Kaczyński przeżywa swój najlepszy czas od lat, Platforma gnije w sposób wręcz spektakularny, a ci odstawiają tego typu sztuki? Po co? Powtórzę to raz jeszcze: moim zdaniem, za tym czymś stoją już tylko niekontrolowane emocje tych, którzy się jeszcze nie zdążyli zorientować, że System skręcił. Już nie mogę się doczekać aż zobaczę ich miny. I daję słowo, że nie mam tu na myśli tej nieszczęsnej laluni.
Dziękuję wszystkim za codzienne dowody pamięci, oraz tak cenne dla nas wsparcie. Proszę o nas nie zapominać i wspomagać ten blog pod podanym obok numerem konta.
Dziękuję wszystkim za codzienne dowody pamięci, oraz tak cenne dla nas wsparcie. Proszę o nas nie zapominać i wspomagać ten blog pod podanym obok numerem konta.