Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amnestia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amnestia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2017

Trynkiewicz się ożenił, czyli 25 lat wolności

       Po dwudziestu pięciu latach, jakie upłynęły od czasu, gdy objęcie władzy w Polsce przez koalicję Frontu Jedności Narodu z Solidarnością zostało najpierw uczczone powszechną amnestią, w ramach której wszystkim skazanym na karę śmierci zabójcom zamieniono wyroki na 25 lat więzienia, a następnie świadomość obywatelska osiągnęła poziom rozwoju, na którym nie dość że przestała być w ogóle wymierzana kara śmierci, to jeszcze za barbarzyństwo uznano wyrok dożywotniego więzienia, a my znaleźliśmy się jako społeczeństwo w punkcie dość szczególnym. Oto bowiem okazuje się nagle, że owi najbardziej brutalni mordercy, którzy w normalnych warunkach gryźliby już ziemię, zaczynają powoli wychodzić na wolność, a zarówno państwo, jak i społeczeństwo są kompletnie nieprzygotowane do tego, by się skutecznie bronić przed całą kupą nie dość że całkowicie nieobliczalnych psychopatów, to jeszcze psychopatów najprawdopodobniej dodatkowo zdewastowanych przez lata życia w odosobnieniu.
       Pamiętamy zamieszanie, jakiego dzięki uprzejmości mediów mogliśmy być niemymi świadkami parę lat temu, kiedy to nagle się okazało, że już wkrótce na wolność wychodzi niejaki Trynkiewicz, człowiek, który w roku 1988 brutalnie zgwałcił, a następnie zamordował czwórkę małych chłopców i wedle wszelkich danych, nie ma sposobu, by go, jako człowieka w pełni już wolnego, powstrzymać przed dalszym zabijaniem. Postanowiono więc Trynkiewicza skierować na przymusowe leczenie, gdzie plan był taki, że się go uzna za osobę wciąż niebezpieczną i dzięki temu będzie go można izolować tak długo aż zdechnie. Niefortunnie jednak lekarze-terapeuci ogłosili sukces i kazali Trynkiewicza wypuścić, w związku z czym natychmiast odkryto w jego celi rzekomo pedofilskie materiały plus ludzkie szczątki i kazano mu siedzieć dalej. Wkrótce okazało się, że z tymi szczątkami to była głupia nadgorliwość, Trynkiewicza trzeba było wypuścić, niemal natychmiast jednak, zanim ten zdążył zrobić komukolwiek krzywdę, Sejm błyskawicznie przegłosował tak zwaną „ustawę o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób” i w roku 2014 Trynkiewicza zamknięto w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, a rok później dla pewności znaleziono, jak się zdaje, solidniejsze już materiały pedofilskie, co mu decyzją sądu zagwarantowało bezpieczne pięć i pół roku za kratami. Co będzie dalej, tego oczywiście nie wiemy, ale jestem pewien, że polskie państwo coś tu wymyśli. W końcu czas leci, a bronić się trzeba. Jedyny problem jest taki, że ponieważ Trynkiewicz właśnie się ożenił z kobietą, która ręczy za to, że jest on człowiekiem z natury dobrym i wrażliwym, a ona osobiście nie spotkała w życiu nikogo, kto by miał w sobie tyle ciepła, miejscowi psychologowie mogą mu skrócić ten smutny czas i będziemy jeszcze mieli okazję obejrzeć prawdziwy spektakl.
      Ja tu oczywiście trochę ironizuję, ale nie oszukujmy się – Trynkiewicz to jest zaledwie pierwszy z wielu, co sprawia, że problem mamy bardzo poważny. Oto na przykład właśnie pojawiła się informacja, że już za chwilę będzie trzeba nam tu wpuścić kolejnego beneficjenta pamiętnego święta odzyskania wolności z roku 1989, człowieka nazwiskiem Pękalski, podejrzewanego o zamordowanie w latach 80. i 90. ponad 90 kobiet, a skazanego w roku 1996 na 25 lat więzienia za jedną jedyną 17-letnią Sylwię, biedną wiejską dziewczynę ze wsi Darskowo. Pękalski pojawi się więc wśród nas, jako wolny człowiek, a my, jako społeczeństwo znów będziemy zachodzić w głowę, co zrobić, żeby, skoro się już go nie da normalnie powiesić, to przynajmniej go odizolować w taki sposób, by europejskie instytucje nie miały do nas pretensji. Na szczęście mamy ów fantastyczny ośrodek w Gostyninie i ową jeszcze fajniejszą ustawę o tak zwanych bestiach, co możemy chyba z czystym sumieniem traktować, jako jedyny faktyczny sukces rządów Platformy Obywatelskiej i prezydenta Komorowskiego, a co nam być może umożliwi odizolowanie Pękalskiego na zawsze.
       Przed nami oczywiście kolejne nazwiska, kolejne „bestie” i kolejne kłopoty, a ja już tylko chciałbym zapytać, co komu przeszkadzała owa stara dobra szubienica. Że dr Moczydłowski czułby dyskomfort? Przepraszam bardzo, ale w obliczu dzisiejszych dylematów, w jaki sposób to ma być nasze zmartwienie?


Jak zawsze zapraszam wszystkich do odwiedzania księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie są do kupienia jego, moje, a także wiele innych znakomitych książek. Koniecznie.

Czy Donald Tusk wierzy w Boga?

        Gdy chodzi o kardynała Rysia, czy wielu innych księży, biskupów, arcybiskupów i kardynałów, to często bywa tak, że czuję rozczarowan...