poniedziałek, 3 października 2011

Wesoły autobus, czyli końcówka

Ponieważ fakt, że wybory już coraz bliżej, emocjonuje nas wszystkich bardzo, może się okazać, że moja ocena atmosfery tych dni jest błędna, bo skażona tymi emocjami, niemniej jednak mam wrażenie, że po stronie zajmowanej przez tych, których mamy nadzieję w tym roku ostatecznie zetrzeć w proch, a to co po nich zostanie, rozpędzić na cztery wiatry, doszło do bardzo poważnej paniki. Oczywiście, tak jak to się dzieje w tego typu sytuacjach, a już zwłaszcza w polityce, nie jest tak, że ci państwo wyrywają sobie włosy z głowy, biegają w kółko i, ogólnie rzec ujmując, zachowują się jakby się czegoś najedli. W żadnym wypadku. Oni wszyscy są bardzo opanowani, ich koszule są wciąż starannie wyprasowane, garnitury wyczyszczone, krawaty odpowiednio pod szyją, a włosy przyczesane. No i te głosy – nawet śladu drżenia. A mimo to, nie sposób nie zauważyć, że im wszystkim brakuje tego czegoś, nieokreślonego i niezdefiniowanego, co mogłoby dowodzić, że z nimi jest wciąż wszystko w porządku.
Żeby przybliżyć nieco to co mam na myśli, pozwolę sobie wrócić do czasów bardzo zaprzeszłych, a więc jeszcze do roku 1990, kiedy to Lech Wałęsa prowadził kampanię prezydencką przeciwko Tadeuszowi Mazowieckiemu i nikt nawet nie przypuszczał, że tak naprawdę, jeśli ta kampania miała w ogóle zakładać jakąś walkę, to z całą pewnością nie z Mazowieckim, ale ze Stanisławem Tymińskim. Przede wszystkim, jeśli ktoś te czasy pamięta i to pamięta je nie jako zaczadzony zwolennik Mazowieckiego, ale ktoś, kto miał swoje oczy, swoje uszy i swój rozum, niech sobie przypomni, że ówczesna oficjalna atmosfera była taka, że Tadeusz Mazowiecki zostanie tym prezydentem już w pierwszej turze, bo i ma świetną kampanię, eksperckie otoczenie, wspaniałą reputację, no a poza tym jeśli Wałęsie zostaną jeszcze jakieś głosy, których mu nie odbierze Tymiński, będą to głównie głosy jakichś wiejskich buraków i hołoty z małych miasteczek. Nie bez powodu wspomniałem kampanię i ludzi, którzy Mazowieckiemu ją robili. Otóż kiedy dziś, po latach, patrzę na sposób w jaki System próbuje doprowadzić Platformę Obywatelską do zwycięstwa, przypomina mi się dokładnie atmosfera roku 1990. To jest kropka w kropkę ten sam biurokratyczny sznyt, ta sama zimna elegancja, te same puste i pozbawione jakiejkolwiek emocji hasła, typu „Z nami lepiej”, czy „Postaw na tych co się sprawdzili”. Kiedy patrzymy, czy to na telewizyjne spoty Platformy Obywatelskiej, czy już słuchamy bezpośrednich wypowiedzi tych ludzi, widzimy bardzo wyraźnie, że oni już nie sa w stanie się wydostać z tego urzędniczego napięcia, które ich obezwładnia. A do tego jeszcze ta prezydencka kampania na rzecz uczestnictwa w wyborach, gdzie banda dziwnych pań odprawia jakieś czary, i jeśli do czegokolwiek zachęca, to do natychmiastowego przełączenia kanału.
No a jeszcze obok tego mamy całą tę medialną oprawę, która w swoim założeniu miała zachęcić ludzi do głosowania na System, a z jakiegoś niesamowitego powodu, tylko do tego gestu zniechęca. Można odnieść wrażenie, że wszystko to, co jeszcze cztery lata temu wydawało się takie proste, a więc cała ta kampania pod hasłem „Zmień kraj, idź na wybory” z tymi wszystkim wesołymi hasłami i kolorami, stało się dla Systemu całkowicie niedostępne. Wygląda to tak, jakby w zupełnie naturalny sposób, ludzie odpowiedzialni za propagandę zostali pozbawienia jakiegoś paliwa. I w rezultacie, wszystko co oni robią, ma efekt przeciwny od założonego. A tu nagle jeszcze wszyscy widzimy, jak to kampania Prawa i Sprawiedliwości, w sposób zupełnie cudowny, przejęła tamto hasło i odtwarza historię, tyle że już na swoją korzyść.
Wczoraj miałem okazję obejrzeć w telewizji kawałek czegoś, co zorganizowane zostało – jak się domyślam – przez telewizję TVN, a nazwane zostało „debatą na temat mediów”. I, powiem uczciwie, że nie pamiętam kiedy ostatnio – być może własnie w roku 1990 – byłem tak zszokowany, z jednej strony, tego kłamstwa bezczelnością, a z drugiej bezradnością, jaka za nim stoi. Proszę sobie wyobrazić, że Grupa ITI zorganizowała ową debatę, nie stwarzając już, choćby nawet w minimalnym stopniu, pozorów, że mamy do czynienia z czymś poważnym. Oczywiście – było odpowiednie światło, fotele, poważne miny, natomiast, pomijając tę wystawę, mieliśmy już tylko z jednej strony jakichś dwóch korespondentów zagranicznych mediów, a z drugiej – Jacka Żakowskiego, jako przedstawiciela mediów polskich, Radosława Markowskiego w roli eksperta, i już na koniec, żeby tę kupę śmiechu jakoś zamknąć, Jacka Pałasińskiego, jako moderatora owej przedziwnej debaty.
Kim byli ci dwaj dziennikarze z zagranicy – nie mam pojęcia i też nie bardzo mnie to obchodzi. Natomiast to, co mnie w tym wszystkim zafascynowało najbardziej, to oczywiście najpierw Żakowski, o którym wiemy już wszystko, Markowski – podobnie – no i Pałasiński – również podobnie. I w tym wszystkim gryzie mnie już tylko jedna myśl. Cóż stało na przeszkodzie, by do tej debaty wydelegować, zamiast Pałasińskiego – ja wiem? – na przykład Miecugowa i poprosić, by udawał kogoś spoza bezpośredniego układu. Przecież on to umie robić świetnie. Czemu też oni postanowili do tej roboty skierować akurat Żakowskiego? Czemu akurat jego? Przecież mają tych dziennikarzy całe stado. Przecież, nawet gdyby oni tam dali takiego Igora Janke, on by wszystko zrobił tak jak trzeba, a TVN mógłby się chwalić, że jest taki europejski. Niemal jak BBC. Czemu wreszcie wzięli Markowskiego – człowieka, który jest już skompromitowany tak, jak chyba nikt inny z jego branży? Żeby tam przylazł i nie dość, że całą publiczność w jednej chwili przestraszył swoim wręcz już symbolicznym wizerunkiem, to jeszcze zrobił z siebie idiotę, próbując się popisać, jak to on umie mówić po angielsku?
To akurat zresztą było zdarzeniem tak niezwykłym, że zasługuje tu na osobny rozdział. Otóż w pewnym momencie Markowski, opowiadając jak to w dzisiejszym świecie media, będąc często na usługach polityków, czy wielkiego biznesu, kłamią i manipulują, w pewnym momencie – nie potrafiąc podobno znaleźć odpowiedniego polskiego zwrotu – poprosił, by mu wolno było użyć terminu angielskiego, i wspomniał, jak najbardziej nonszalancko, o „deliberate disinformation”. I to jest, moim zdaniem, esencja tego skretynienia, w jakim ci państwo się dziś znaleźli. Z jednej strony, ktoś taki jak Radosław Markowski – w obecności kogoś takiego, jak Jacek Żakowski i pod czułą opieką kogoś takiego, jak Jacek Pałasiński – ma czelność opowiadać nam o celowej dezinformacji, a z drugiej, tonąc w tej porażającej wręcz bezczelności, nie może się powstrzymać, by pokazać wszystkim, jak to on jest tak okropnie światowy, że możliwości języka polskiego nie są w stanie nadążyć za jego intelektualną wielkością. Przecież to jest sytuacja tak kuriozalna, że ja autentycznie nie znajduję słów na tyle obraźliwych, żeby oddać jej sprawiedliwość.
A przecież to wszystko, to zaledwie jeden drobny przykład tego, co się dzieje dziś, na tydzień przed wyborami, w oficjalnej domenie. Wystarczy codziennie oglądać sunący przez Polskę autobus z Donaldem Tuskiem i zawsze, w każdym momencie tego teatru, jego stałe – niezmiennie stałe – otoczenie, w postaci Igora Ostachowicza, Pawła Grasia i Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, która, wydelegowana do tej grupy przez telewizję TVN24, już nawet nie udaje, że pełni tam jakąkolwiek inną rolę, niż dziennikarza rządowego. Po prostu. Czołowa gwiazda pierwszej polskiej telewizji informacyjnej została wciągnięta na listę płac rządu – oczywiście, że nie bezpośrednio, ależ skąd! – i, w sposób jak najbardziej otwarty – bez udawania, bez jakichkolwiek uników – prowadzi wraz z Donaldem Tuskiem wyborczą kampanię na rzecz Platformy.
A ja sobie w tym wszystkim myślę, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra te wybory, i wygra je na tyle mocno, by objąć władzę w Polsce co najmniej tak jednoznacznie, jak dziś to się dzieje w przypadku Platformy Obywatelskiej, i któregoś dnia zobaczę, jak w telewizji publicznej organizowana jest debata na temat roli mediów w dzisiejszym świecie, którą będzie moderował ojciec Tadeusz Rydzyk, a uczestnikami będą Tomasz Sakiewicz, Anita Gargas i – z braku zgody blogera Toyaha – bloger Ścios, a Jarosław Kaczyński zacznie jeżdzić po kraju, spotykać się z ludźmi, a każdy jego krok, na zamówienie telewizji publicznej, relacjonować będzie niezależny i obiektywny dziennikarz Jan Pospieszalski, to ja najpierw złożę mandat, a następnie pójdę na kolanach do najbliższego biura Ruchu Palikota i poproszę ich, by przy okazji kolejnych wyborów umieścili mnie w samym środku ich listy. Skąd ta moja odwaga? Stąd, że ja tu licytuję w ciemno, bo wiem, że ten rodzaj skretynienia, od czasu Unii Demokratycznej, pojawił się w Polsce tylko raz, właśnie dziś, i następnym razem, to zjawisko będziemy mogli oglądać, jak Diabeł pozwoli, dopiero za kolejne dwadzieścia lat.
Co dziś? Otóż dziś mam dla nas wszystkich same dobre wieści. Jeśli to co widzę, to fakt, a nie moje złudzenia i pobożne życzenia, to wszystko wskazuje na to, że już za tydzień, sytuacja sprzed dwudziestu lat może się powtórzyć. Prawo i Sprawiedliwość dostanie w tych wyborach 40 procent, Ruch Palikota 19, a Platforma Obywatelska 17. Reszta zostanie na marginesie. W wyniku tego kataklizmu, Platforma Obywatelska się rozpadnie, a Polska wejdzie wreszcie na drogę prostą jak indiańska strzała.
Właśnie Donald Tusk zaapelował do Narodu, że Naród naród ma prawo żądać prawdy. A więc jest jeszcze lepiej niż myślałem.

Korzystając z przerwy wewnątrzkampanijnej, zwracam się ze stałą prośbą do wszystkich, którym ten blog jest bliski, o kupowanie książki o siedmiokilogramowym liściu, ale też o wspieranie jej autora pod podanym obok numerem konta. Zarówno książka, jak i sam numer konta są tuż obok. Dziękuję.

52 komentarze:

  1. A widziałeś Toyahu taki przedziwny spot, którego fragmenty wpadły mi dzisiaj w oko?
    Na przezmian - kibice w amoku na stadionie i wybrane, kręcone czarną kamerą drastyczne momenty spod krzyża.
    Chwytanie się czegoś takiego przeciw PISowi jest objawem skrajnej desperacji. To jest napuszczanie ludzi na siebie; zachęta do linczu.

    To jest kampania wyborcza w wykonaniu PO.
    Rzygać się chce.

    OdpowiedzUsuń
  2. @jazgdyni
    Nie. Nie widziałem, ale owszem, gdzieś o nim słyszałem.

    OdpowiedzUsuń
  3. @toyah
    Twoje słowa sa pełne wiary i optymizmu.
    Ja też wierzę, ze nam się uda!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.youtube.com/watch?v=0jrhMDAR2EI&feature=player_embedded

    I to już jest chyba coś całkiem nowego jeśli chodzi o spoty. No i oczywiście to Kaczyński dzieli Polaków.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Molier
    Mam nadzieję, że to nie jest tylko kwestia charakteru.
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  6. @Ulver
    Niezwykłe jest to, że oni wielokrotnie, zupełnie oficjalnie, przyznawali, że
    cała ich strategia była od początku oparta o nieustanne podsycanie tego konfliktu. Schetyna przyznał to niechcąco w wywiadzie, o którym tu już pisałem, mówiąc, że na tej nienawiści już się dużej jechać nie da. Jak widać, nic innego nie znaleźli.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam takie pytanie. Jak wiadomo ludzie starsi, ci nienawistni staruszkowie i mohery, to głównie elektorat PiS. Od niedawna wiemy, że młodzi w większości też chcą zagłosować na PiS. Zostają ludzie w średnim wieku, gdzie myślę, jest podział mniej więcej równy. To jakim do cholery cudem z tych samych mediów dowiadujemy się, że PO ma przewagę i to nawet blisko 10%. To tak do tematu o debacie "o rzetelności mediów" w TVN

    OdpowiedzUsuń
  8. @Ulver

    Pieprzyć media. Media w Polsce się skończyły. Istnieje tylko aparat propagandy, zresztą, do którego należą też pracownie badania opinii. To się zrobiło takie schematyczne i takie prostackie, że mi pozostał już tylko ten blog.

    OdpowiedzUsuń
  9. Toyahu, lepiej jest na twoim blogu, kiedy piszesz normalnie. Forma wpisów wyborczych jest nudna, komentarzy masz przez to mało. Naprawdę wystarczyłoby wrzucić wyborczą deklarację do paska bocznego i pisac jak piszesz. To jest oczywiście moje zdanie.

    pozdr.serd.
    a.

    PS gogle w twoim mieście od niedzieli znów nawołuje do twego bloga. Efekt nieduży, parę osób, ale zawsze to coś. Inaczej pomóc nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Ulver
    Z socjologicznego punktu widzenia, sytuacja wygląda jeszcze ciekawiej. Bo ta przewaga PiS-u wśród osób starszych wcale nie wydaje się by tak oczywista. Osobiście na przykład mam wrażenie, że znaczna część tych co na przykład dzwonią do Szkła Kontaktowego (Panie Grzegorzu, kocham pana), to półprzytomne emerytowane nauczycielki.
    Natomiast nie na wątpliwości, że wśród młodych Platforma nie istnieje. Moja córka twierdzi - a ona takie rzeczy wie - że tej jesieni młodzi idą głosować, no i że głosowanie na PO to wyjątkowy wstyd.
    No i oczywiście jest problem Palikota. Dlatego właśnie podejrzewam, że on może wyprzedzić Platformę.

    OdpowiedzUsuń
  11. @goldenfeeder
    Te teksty są dla tych, którzy są tu po raz pierwszy. Nie wiem, ilu ich jest, ale jestem pewien, że potrzebują znacznie więcej, niż my, którzy jesteśmy tu od zawsze. No i powiem Ci szczerze, że nigdy dotąd nie zdawałem sobie sprawy w tego, jak ważny jest każdy głos.
    Dziękuję Ci za pomoc. To są też Twoje głosy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak, ostatnia wypowiedź Kaczyńskiego "straszącego Palikotem" jak to media zatytułowały, może świadczyć, że i z ich badań wychodzi, że RPP jest niebezpieczne. To przypomina sytuację z PO w 2005 roku. Nic, nic i nagle bum. Podejrzane ;)

    Z drugiej strony na pocieszenie:
    http://www.youtube.com/watch?v=aULdcob9Jeg&feature=player_embedded

    http://www.youtube.com/watch?v=t7FInav8wY0&feature=related

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, jeszcze jedno. Zdaje się, że dziś Kaczyński u Lisa ma być. Nie wiem czy to dobry pomysł. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Toyah

    Smiem przypuszczac,ze bloger Scios wybralby raczej napisanie kolejnego tekstu o najmimordach(w tym wypadku naszych)niz uczestniczenie w takiej farsie.Chyba go niedoceniasz.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Ulver
    Ja bym jednak obstawiał kampanię 1990.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Ulver
    Sam na sam, on Lisa rozniesie. O ile oczywiście czegoś nie przegapliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  17. @tobiasz11
    Ja też tak przypuszczam. Choć głowy nie dam.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Ulver
    Tak jak mówiłem. Wdeptał go w błoto. Kwestia inteligencji. Oczywiście, że nie tylko. Ale to wystarczyło.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ano, rozniósł go. Patrzyłem zachwycony.

    Toyahu, bardzo Ci dziękuję za link do fimu "Ćwiczenie na wyobraźnię".

    I jeszcze wybacz mój ostatni spadek aktywności. Wytłumaczę się mailowo wkrótce.

    Ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  20. @Toyah
    Był po prostu dobry, a Lis pokazał jak wygląda "rzetelne" dziennikarstwo...

    OdpowiedzUsuń
  21. @Kozik
    Mam nadzieję, że się wytłumaczysz. I nie tylko Ty. Bo o wspólny interes dbać należy. spólny interes dbać należy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Prezes nie wypadł źle, ale wg. mnie wizyta u Lisa była zbędna.(A i poprzeczka nie była zawieszona wysoko. To tylko Tomasz Lis) Karta idzie i nie ma powodu do zmiany taktyki. Do tej pory J.Kaczyński nie chodził do tych szmondaków i sądzę, że powinno tak pozostać.
    Poza tym krępuje mnie, że takim kreaturom należy przypominać fakty dotyczące osoby zmarłego Prezydenta i uprzejmie tłumaczyć, kiedy one i ich fagasy (kolejność dowolna)wycierają sobie Nim gęby. Lis pytał prowokacyjnie czy Prezes wyklucza "ich" ze społeczeństwa. Dla mnie odpowiedź jest prosta.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kaczyński- jak już gdzieś powiedziano- "zjedzony na żywo". na dobranoc polecam scenkę z warszawskiego sklepiku. Krótka, należy dość do finału.
    http://www.youtube.com/watch?v=meeMzDceMgI&feature=player_embedded

    OdpowiedzUsuń
  24. @raven59
    Dziennikarstwo? Tu w ogóle nie ma mowy o dziennikarstwie. To było starcie dwojga ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  25. @zawiślak
    Możesz mieć rację. Mnie ta rozmowa podobała się bardzo, ale możesz mieć rację. Bo to że Lis to szmondak, to fakt.

    OdpowiedzUsuń
  26. Oczywiście pomyliłem: "LIS ZJEDZONY NA ŻYWO!!!!". Juz późno, stąd ta pomyłak. Przepraszam...

    OdpowiedzUsuń
  27. @Teodor
    Suchary jakieś tu podajesz...

    OdpowiedzUsuń
  28. @Teodor
    Odetchnąłem z ulgą. Już się bałem, że dostałem jakiegoś zaćmienia.

    OdpowiedzUsuń
  29. @All

    W każdej normalnej telewizji za coś takiego dziennikarz by wyleciał na zbity pysk.
    Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się po Lisie cienia obiektywizmu, ale zobaczyć jak dziennikarz z nienawiścią w oczach i ściągniętą twarzą chwyta się wszystkich sposobów, żeby swojego gościa wyprowadzić z równowagi, robi mocne wrażenie.
    Najbardziej żałosne było to szukanie haków w sprawach sprzed wielu lat. Chwytanie się starej wypowiedzi ojca Rydzyka na temat Marii Kaczyńskiej świadczy o tym, że Lis nie rozumie, jak bardzo katastrofa smoleńska przeorała nasze życie publiczne. Ten człowiek nie umie myśleć kategoriami polskości i nie widzi w ogóle, że priorytety się zmieniają.
    Mam wrażenie, że salonowe media od dawna nie nadążają za rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  30. Lis w swoim programie jeszcze nigdy bardziej się nie upodlił i obnażył jak dziś.
    Teraz tylko kwestia tego czy dzisiejszy program będzie miał jakąś siłę rażenia, a jeśli tak to w którą stronę.
    Staram się wyobrazić co sobie myślą ludzie, którzy nie nienawidzą Kaczyńskiego, a którzy zwyczajnie ciągle się wahają na kogo głosować. Przekaz Prezesa ogólnie był taki: "Bądź Polaku dumny z tego, że Polakiem jesteś, i chodź z podniesioną głową, nie daj się zarazić kompleksami Lisów i innych takich formacji, które zawsze muszą się przyjebać na jakikolwiek, nawet mały przejaw patriotyzmu, zawsze coś pocmokać i pokrytykować, że coś nie tak".
    No chyba to jest jak najbardziej pozytywny przekaz, to się nie może nie podobać ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. @Marion
    Jak idzie o mnie, ja bym obstawiał dwie inne rzeczy. Raz, kiedy on opieprzył publiczność, że klaszcze, a drugie to to, kiedy zaczął przepytywać Kaczyńskiego z nazwisk tych dziewczyn, i miejsc, jakie zajmują na listach. No i jak jemu samemu wszystko się popieprzyło.
    Dobre było też, jak się wściekł, że nie jest doktorem. To było naprawdę mocne.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Ulver
    Oczywiście, zawsze może być różnie, ale ja mam przekonanie, że w tej chwili Lis albo chleje, albo poszedł na kurwy. Takie które można za pieniądze pobić.

    OdpowiedzUsuń
  33. Każdy trzeźwy odbiorca dzisiejszego programu nie mógł usłyszeć przesłania Prezesa. Nie wierzę, że ktoś, kto siadł przed tv z zamiarem dowiedzenia się czegoś o dzisiejszej Polsce przed wyborami był w stanie skupić się na Kaczyńskim. Dla mnie jedyny plus tego programu to wyraźnie rozluźniony Kaczor. Bardzo mnie to cieszy i uspokaja. Pierwszy raz widzę to tak ostro od 10/04.
    @Ulver
    Nie, Ulver. Lis dzisiaj był w swojej standardowej dyspozycji.
    @Toyah
    Co Ty? Robisz sobie powtórkę z Bukovskiego?:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Aha, kilka dni temu widziałem rozmowę Mariusza Kamińskiego(CBA) z panią Schnepfową. To była uczta. I nawet pani Dorota jak czytała te pytania z kartki to wydawała mi się taka sympatyczna. Naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  35. @toyah

    Numer z nazwiskami tych dziewczyn był tak żenujący, że nawet byłam zła na Kaczyńskiego, że w ogóle mu na to pytanie odpowiada. Ale, jak się okazało, dobrze zrobił, bo w ostateczności Lis się na tym wyłożył.
    Niepotrzebnie tylko tam padło, że dziewczyny mają dobre 5,6. miejsca na liście - pierwsze miejsca "kobiece". Coś czuję, że jutro się sępy dziennikarskie na to rzucą, nie wspominając już o feministkach.
    Na opieprzanie publiczności też zwróciłam uwagę - ciekawe, czy w jakimś programie Lisa to się już zdarzyło?

    Lis nie jest aż tak głupi,jak się wydaje. Jeżeli tak bardzo zaryzykował, to chyba liczy na efekt wałkowania wyrwanych z kontekstu zdań w zaprzyjaźnionych mediach przez najbliższe dni. Myślę, że trochę się przeliczy, bo większość ludzi już się uodporniła na przekaz salonowych mediów.

    OdpowiedzUsuń
  36. @All

    Fajnie było.
    Ja się już przespałem i ostygłem po tej "dziennikarskiej" żenadzie.

    Zawsze mnie dziwiło dlaczego, mimo wszystko, Lis tak wysoko zaszedł. Przecież ten człowiek nie potrafi panować nad sobą. Do tego jest złośliwy, apodyktyczny, egocentryczny i po prostu podły.
    I najważniejsze - mimo wysokiego mniemania o sobie, pisania jakichś tam książek, jest on mało inteligentny. No ale obok drugiego "profesora" Żakowskiego jest uznawany za postać wybitną przez salon.

    Dlatego dobrze, że Jarosław Kaczyński poszedł do niego i rozniósł go w pył.
    Już tylko właściwie czekałem na moment, kiedy on się rozpłacze, lub skoczy z pazurami na Prezesa.

    Pięknie - Prezes go skończył.
    Jednego głupka mniej.

    OdpowiedzUsuń
  37. @zawiślak
    Kto to jest pani Schnepfowa? I opowiedz jak czytała z kartki, bo ja takie historie bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  38. Witam Was

    Też się niebawem wytłumaczę z absencji, ale do rzeczy. Dzisiaj obejrzałem sobie nagraną "rozmowę", a właściwie nieudolne przesłuchanie jakie chciał nam zaserwować Lis na Jarku. Jak to mówią jaki lis - pardon koń jest, każdy widzi...

    Ale powiem wam jedno w tym świadku medialno-towrzysko-najemnym jest straszna frustracja. Oni autentycznie wierzą że gdyby nie Kaczyński to Polska byłaby idealna.
    Na dodatek mają nad sobą wajchowych z ich losem na szafocie.
    Kredyty w CHF na duże bańki itp...
    No i ten strach, jak dobrze napisał Rosemann, przypinają małego gnojka który znęcał się i bił kijem psa na łańcuchu i pewnego dnia zamachnął się kolejny już raz i zobaczył że tego łańcucha już nie ma...

    Ile razy patrze na te ostatnie 3 lata to widzę jakieś nieprawdopodobne rekolekcje na Narodzie. Nie umiem tego ubrać w słowa, ale erozja zła idzie tak szybko, że już nie ma czasu na pozory, by z Systemem trzymać trzeba być jawnym kanalią. Cała para Systemu teraz idzie by kanalie ucywilizować zhumanizować by PALIKOTY zastąpiły POLITYKA (anagram). Oto chyba idzie walka.

    OdpowiedzUsuń
  39. @zawiślak
    Ach, i jeszcze jedno. Jak wygląda standardowa dyspozycja Lisa? Bo ja go prawie nie znam. Tyle co mi ludzie opowiadają.
    Czy on się uśmiecha w czasie tego problemu, czy jest zawsze taki wściekły? Wczoraj miałem wrażenie, ze był wyprowadzony z równowagi.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Marion
    Z tymi pierwszymi miejscami dla kobiet, to jest kompletna bzdura. Jeśli ktoś nie będzie chciał głosować na kobietę, to tego nie zrobi, a jeśli tym specjalistom od parytetów się wydaje, że szacunek do kobiet polega na tym, że się je umieszcza na pierwszym miejscu, bo ci bezmyślni zawsze skreślają jedynki, to też jest w tym coś nieładnego.

    OdpowiedzUsuń
  41. @jazgdyni
    Jeśli mi czegoś w tym brakowało, to jednego. Kiedy Lis zaczął Premiera przepytywać z nazwisk tych dziewcząt, on powinien był powiedzieć: "Panie magistrze, daj pan spokój. Nawet jak w tej desperacji zacznie mi pan dawać zagadki matematyczne, to i tak panu już dziękujemy". Coś w tym kierunku. Żeby Lis wstał i na przykład zawołał: "Ochrona! Proszę wyprowadzić tego człowieka ze studia!!!"

    OdpowiedzUsuń
  42. @cmentarny dech
    A ja cały czas mam wrażenie, że powtarzamy rok 1990. Nawet ten wczorajszy spot Platformy przypomina spoty Mazowieckiego z tą siekierą walącą w mapę Polski, czy rozwalającą budzik.
    Oczywiście, czasy są inne, ale pamiętajmy - Wałęsa wtedy dostał tylko jakieś 40%, a połowa to wszystko olała.
    Wydaje mi się, że społeczna sytuacja jest trochę taka sama jak wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  43. @Toyah
    I. Z Bukowskim? Tak mi się skojarzyła przedstawiona przez Ciebie o godz. 01.00 wizja T.Lisa po programie z opowieściami pisarza o małych, prymitywnych frustratach, którzy tylko w takim stylu potrafią odreagować swoje życiowe porażki i poczuć choćby ułudę władzy.
    II. Dorota Wysocka-Schnepf. Ona kiedyś czytała z kartki w Wiadomościach TVP, była w radiu, przepytywała polityków, wyjechała gdzieś na południe Europy jako korespondentka. Właściwie nie ma o kim pisać. Styl roboty nie odbiegający znacznie od tego co znamy u innych już od lat. Tyle, że w wywiadzie z Kamińskim zauważyłem, że robiła to już bez przesadnego zaangażowania. Ot, przeczytała te złośliwe, tendencyjne kocopoły co jej napisali wcześniej na kartce i słuchała pewnych, rzeczowych, opierających się na faktach odpowiedzi ministra. Podobała mi się o tyle, że ona pewno zna swoje ograniczenia i nie brnie w autokompromitację jak Lisek. Tyle. Jak to dokładnie było nie napiszę bo nie mam Twojego talentu prowadzenia narracji czy też żyłki reporterskiej;) Musisz mnie zwolnić z tego obowiązku:) Aha, to małżonka TEGO Schnepfa. Pamiętam, że z nim były jakieś "żenujące ruchawki"- że zacytuję klasyka.
    III. Ulver napisał, że z Lis jeszcze nigdy bardziej się nie upodlił i obnażył jak dziś. Ja oglądam dość regularnie jego program i dla mnie to wczorajsze jego zachowanie to standard. On może nie miał tyle rezonu, nie czuł się tak pewnie jak zazwyczaj bo był sam na sam z Kaczyńskim. Zazwyczaj w studiu ma wsparcie mentalno-"inteklektualne" jakiś Markowskich, Czapińskich czy Krzemińskich. Wczoraj był sam z chłopakami z wozu transmisyjnego per słuchawka. No i siedział przed Kaczorem. Ale jeżeli idzie o jego poziom moralno-intelektualny, to to był standard. A myślę, że Ulverovi właśnie o to chodziło.

    OdpowiedzUsuń
  44. @zawiślak
    Super! Wszystko jasne.

    OdpowiedzUsuń
  45. Toyahu,

    Zobaczyłem na youtube tę rozmowę i to, co najbardziej rzuciło mi się w oczy, to nienawiść Lisa i zwierzęcy strach. On naprawdę jest przerażony. I brakowało mi tylko, żeby Prezes spytał go o słynne "Panie Prezydencie, niech Pan NAS ratuje", kiedy Antoni Macierewicz rozpoczynał procedurę lustracyjną. O to właśnie, kim dla niego są MY. I kto dzieli i kogo. Ale i tak było pysznie. ONI się boją, widać to gołym okiem. A ponieważ tak strasznie się boją, bo mają czego się bać, to "narracja" o tym, że wszyscy mamy się bać, tak jak ONI, nie wypada już wiarygodnie.

    Byłem ostatnio u znajomych na kinderbalu, większość znajomych, jacy tam się pojawili zawsze była antypisowska, trudno powiedzieć nawet, że za PO, po prostu kupowali ten kit z TVNu. I kiedy zeszła rozmowa na wybory, znajoma, sympatyczna i niegłupia pod każdym innym względem osoba, a poza tym wzięta pani architekt oświadczyła, że jak "Mały wygra", to ona tylko dla psa musi załatwić paszport, bo ona już jest spakowana. Wyjeżdża. "Ale gdzie - pytam - na Bliski Wschód?" Zapanowała konsternacja, zrobiło się poważnie. "Bo w twojej sytuacji - mówię - pomyślałbym raczej o kraju, który nie ma podpisanej z Polską umowy o ekstradycję". To był koniec rozmów o polityce (czytaj: pluciu na Kaczora) na tym spotkaniu. Bardzo byłem z siebie zadowolony.

    OdpowiedzUsuń
  46. @redpill
    Ja tez jestem z Ciebie zadowolony. No i zazdroszczę. Wbrew temu, co o mnie mówią, robię się agresywny tylko w sytuacjach podbramkowych.
    Co do Lisa, ja ten program mam nagrany, i nie planuję go kasować. To jest prawdziwa historia. Świadek czasów.

    OdpowiedzUsuń
  47. Tu nie było nic z agresji. To miła dziewczyna i nie ma chyba nic na sumieniu. Pociągnąłem po prosty ten absurd trochę dalej, ze śmiertelną powagą i z troską. Może trochę okrutnie, ale jestem znany z niekonwencjonalnych wypowiedzi, więc nikomu się krzywda raczej nie stała.

    Znam mnóstwo ludzi, którzy zawsze głośno deklarowali antykaczyzm. Ostatnio mam wrażenie, że popkulturowa baza takiej postawy się kończy. Ikony antypisa robią w gacie i każdy widzi, że już nie są cool i na luzie. Ci ludzie są co najmniej zdezorientowani, a często zawstydzeni. I coraz bardziej poważni.

    OdpowiedzUsuń
  48. @redpill
    Dobra. Niech będzie okrucieństwo. Nie mam nic przeciwko temu.

    OdpowiedzUsuń
  49. Może mi ktoś wyjaśnić o co temu Lisowi chodziło z tym kartoflem, co to niby jakaś gazeta niemiecka nazwała tak naszego Prezydenta, a ten niby przez to nie pojechał na szczyt? Było coś takiego? Co ten Lis znowu wymyślił? Ja przyznam nie pamiętam tego, a rozmowa w tym momencie wyglądała już jak pyskówka, za wszelką cenę ten ćwok chciał dołożyć i odszczeknąć Jarosławowi dotykając przy tym jego śp. brata, a ten swój mikrofonik z nerwów wciskał w ucho już tylko mocniej i głębiej, paranoik.

    OdpowiedzUsuń
  50. http://www.youtube.com/watch?v=--Dt8kP84Gw hehe

    OdpowiedzUsuń
  51. @Ulver
    Poszło o to, że ta niemiecka gazeta napisała, że Kaczyńscy podobni są do kartofli, a Jarosław jest kawalerem, nie ma kochanki i śpi ze swoją mamą. No i z tego była kupa śmiechu. A jak ktoś się śmiać nie chciał, był automatycznie uznawany za tępego ponuraka.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.