Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółte kamizelki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółte kamizelki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 grudnia 2018

... i broń Boże nie zakładajmy żółtych kamizelek


          O czym chyba miałem okazję już tu wspominać, Francuzów i Francji nie lubię, w znacznym stopniu ze względów, których nie potrafię wymienić krótko i jednoznacznie. Jest mi tu tym bardziej ciężko, że w życiu miałem okazję poznać zaledwie paru z nich i nawet jeśli każdy z nich mnie zirytował, to wciąż prawdą jest, że ich nie lubię. Do tego dochodzi jeszcze polityka i tu do Francji dochodzą jeszcze Belgia, Holandia, Luksemburg, Niemcy, a więc najbardziej twarde jądro Unii Europejskiej i w ogóle tak zwanego zachodniego świata. W tej sytuacji jest czymś oczywistym, że kiedy gdzieś na tamtych terenach dochodzi do społecznych protestów, odczuwam bardzo nieprzyjemną satysfakcję przytłoczoną uwagą „Widziały gały co brały”. I jest też oczywiste, że kiedy dziś oglądam pokazywane nam niemal każdego dnia francuskie uliczne awantury, nie mogę się opędzić od bardzo złośliwych myśli.
      Przy tym wszystkim jednak muszę zaprotestować przeciwko nadzwyczaj silnej skłonnoości występującej po tak zwanej „naszej” stronie do traktowania tej bandy tępej huliganerii jako sojuszników. Przede wszystkim bowiem, jeśli liczymy na to, że to ów ruch żółtych kamizelek, czy jak oni się tam zwą, doprowadzi do tego, że Zachód znormalnieje, to jesteśmy w wielkim błędzie. Przede wszystkim, z tego co słyszę, to jest w mieście Paryżu zaledwie 10 tys. regularnie rozrabiających ludzi, a więc liczba przypominająca mniej więcej nasz KOD w chwilach jego największego sukcesu, a poza tym, właśnie przez to, że to jest zaledwie ten ich jakiś KOD, tyle że młodszy i bardziej energiczny, lepiej by było dla nas, byśmy nie wskazywali na nich akurat jako na przykład.
       Powtarzaliśmy tu u nas wielokrotnie przy różnego rodzaju okazjach, że jeśli jesteśmy niezadowoleni z władzy, to przede wszystkim powinniśmy mieć pretensje do samych siebie za to, że daliśmy się tak fatalnie oszukać, a jeśli życzymy sobie swój błąd naprawić, to powinniśmy poczekać do najbliższych wyborów i tam się wykazać rozumem i starannością. Kiedy Francuzi parę lat temu wybierali sobie tego lalusia za prezydenta i to w sposób aż tak zdecydowany, wszyscyśmy tu rwali sobie włosy z głowy, jak można było aż tak zgłupieć. Ja niestety obawiam się, że dziś, nawet jeśli już nie tylko 80, ale aż  95 procent francuskiego społeczeństwa będzie żądało dymisji Macrona, to w kolejnych wyborach oni sobie wybiorą kogoś przynajmnie równie beznadziejnego, a sytuacja intelektualna do której oni się doprowadzili i która determinuje ich polityczne i społeczne zachowania, to jest już wyłącznie ich osobista zasługa. I nie oszukujmy się, że tu chodzi tylko o Francję, o to że tam się ostatnio bardzo obniżyły warunki życia i ludzie są rozczarowani. Dokładnie taka sama sytuacja jest we wspomnianej Belgii, Holandii i Niemczech, a także w Hiszpanii, Włoszech i w Austrii, i tu w najmniejszym stopniu nie chodzi o to, że tam masło jest droższe niż w Polsce. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że oni wszyscy czują, że coś niedobrego się z nimi dzieje, tyle że są już tak ogłupiali, że zaczynają zachowywać się jeszcze bardziej irracjonalnie, niż dotychczas, w tym wypadku przeracając i podpalajac samochody, wybijając szyby w sklepach i rzucając czym popadnie w policjantów.
      Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Jak słyszymy, ów ruch żółtych kamizelek nie ma przywódcy i to podobno sprawia, że z nimi się ciężko dyskutuje. I to jest moim zdaniem coś, co tym bardziej każe nam na nich uważać. Jeśli oni rzekomo nie mają przywódcy, to znaczy, że ów przywódca gdzieś jak najbardziej jest, tyle że póki co nie ma żadnego interesu, by się ujawniać. Wiemy na pewno, że on z jakiegoś powodu nie lubi Macrona i uważa, że trzeba go jak najszybciej usunąć i zamiast niego postawić tam kogoś, kto będzie bardziej odpowiedni. A to tym bardziej oznacza, że owa francuska rozróba to nie jest nasz interes.
       Niedługo mamy kolejne wybory europejskie, jest duża szansa, że wygrają je tak zwane partie polulistyczne i to , a nie jacyś dziwni ludzie przebrani w żółte kamizelki, stanowi dla nas szanse na bardziej komfortowe budowanie lepszej przyszłości. Trzymajmy się tego.

Książka się pisze coraz lepiej i mam wielką nadzieję, że będzie dobrze. Póki co, wciąż przed nami Święta, więc jeśli ktoś myśli o ładnym prezencie, proszę pisać do mnie, a już powiem, jakie są opcje. k.osiejuk@gmail.com

Czy Donald Tusk wierzy w Boga?

        Gdy chodzi o kardynała Rysia, czy wielu innych księży, biskupów, arcybiskupów i kardynałów, to często bywa tak, że czuję rozczarowan...