O czym chyba miałem okazję
już tu wspominać, Francuzów i Francji nie lubię, w znacznym stopniu ze względów,
których nie potrafię wymienić krótko i jednoznacznie. Jest mi tu tym bardziej
ciężko, że w życiu miałem okazję poznać zaledwie paru z nich i nawet jeśli
każdy z nich mnie zirytował, to wciąż prawdą jest, że ich nie lubię. Do tego
dochodzi jeszcze polityka i tu do Francji dochodzą jeszcze Belgia, Holandia,
Luksemburg, Niemcy, a więc najbardziej twarde jądro Unii Europejskiej i w ogóle
tak zwanego zachodniego świata. W tej sytuacji jest czymś oczywistym, że kiedy
gdzieś na tamtych terenach dochodzi do społecznych protestów, odczuwam bardzo
nieprzyjemną satysfakcję przytłoczoną uwagą „Widziały gały co brały”. I jest
też oczywiste, że kiedy dziś oglądam pokazywane nam niemal każdego dnia
francuskie uliczne awantury, nie mogę się opędzić od bardzo złośliwych myśli.
Przy tym wszystkim jednak muszę
zaprotestować przeciwko nadzwyczaj silnej skłonnoości występującej po tak
zwanej „naszej” stronie do traktowania tej bandy tępej huliganerii jako
sojuszników. Przede wszystkim bowiem, jeśli liczymy na to, że to ów ruch
żółtych kamizelek, czy jak oni się tam zwą, doprowadzi do tego, że Zachód
znormalnieje, to jesteśmy w wielkim błędzie. Przede wszystkim, z tego co
słyszę, to jest w mieście Paryżu zaledwie 10 tys. regularnie rozrabiających
ludzi, a więc liczba przypominająca mniej więcej nasz KOD w chwilach jego największego
sukcesu, a poza tym, właśnie przez to, że to jest zaledwie ten ich jakiś KOD,
tyle że młodszy i bardziej energiczny, lepiej by było dla nas, byśmy nie
wskazywali na nich akurat jako na przykład.
Powtarzaliśmy tu u nas
wielokrotnie przy różnego rodzaju okazjach, że jeśli jesteśmy niezadowoleni z
władzy, to przede wszystkim powinniśmy mieć pretensje do samych siebie za to,
że daliśmy się tak fatalnie oszukać, a jeśli życzymy sobie swój błąd naprawić,
to powinniśmy poczekać do najbliższych wyborów i tam się wykazać rozumem i
starannością. Kiedy Francuzi parę lat temu wybierali sobie tego lalusia za
prezydenta i to w sposób aż tak zdecydowany, wszyscyśmy tu rwali sobie włosy z
głowy, jak można było aż tak zgłupieć. Ja niestety obawiam się, że dziś, nawet
jeśli już nie tylko 80, ale aż 95 procent
francuskiego społeczeństwa będzie żądało dymisji Macrona, to w kolejnych
wyborach oni sobie wybiorą kogoś przynajmnie równie beznadziejnego, a sytuacja intelektualna
do której oni się doprowadzili i która determinuje ich polityczne i społeczne
zachowania, to jest już wyłącznie ich osobista zasługa. I nie oszukujmy się, że
tu chodzi tylko o Francję, o to że tam się ostatnio bardzo obniżyły warunki
życia i ludzie są rozczarowani. Dokładnie taka sama sytuacja jest we
wspomnianej Belgii, Holandii i Niemczech, a także w Hiszpanii, Włoszech i w
Austrii, i tu w najmniejszym stopniu nie chodzi o to, że tam masło jest droższe
niż w Polsce. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że oni wszyscy czują, że coś
niedobrego się z nimi dzieje, tyle że są już tak ogłupiali, że zaczynają
zachowywać się jeszcze bardziej irracjonalnie, niż dotychczas, w tym wypadku
przeracając i podpalajac samochody, wybijając szyby w sklepach i rzucając czym
popadnie w policjantów.
Proszę zwrócić uwagę na jeszcze
jedną rzecz. Jak słyszymy, ów ruch żółtych kamizelek nie ma przywódcy i to
podobno sprawia, że z nimi się ciężko dyskutuje. I to jest moim zdaniem coś, co
tym bardziej każe nam na nich uważać. Jeśli oni rzekomo nie mają przywódcy, to
znaczy, że ów przywódca gdzieś jak najbardziej jest, tyle że póki co nie ma
żadnego interesu, by się ujawniać. Wiemy na pewno, że on z jakiegoś powodu nie
lubi Macrona i uważa, że trzeba go jak najszybciej usunąć i zamiast niego
postawić tam kogoś, kto będzie bardziej odpowiedni. A to tym bardziej oznacza,
że owa francuska rozróba to nie jest nasz interes.
Niedługo mamy kolejne wybory
europejskie, jest duża szansa, że wygrają je tak zwane partie polulistyczne i
to , a nie jacyś dziwni ludzie przebrani w żółte kamizelki, stanowi dla nas
szanse na bardziej komfortowe budowanie lepszej przyszłości. Trzymajmy się
tego.
Książka się
pisze coraz lepiej i mam wielką nadzieję, że będzie dobrze. Póki co, wciąż przed
nami Święta, więc jeśli ktoś myśli o ładnym prezencie, proszę pisać do mnie, a
już powiem, jakie są opcje. k.osiejuk@gmail.com