Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TV Republika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TV Republika. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 grudnia 2025

Czy Donald Tusk zakaże działalności w Polsce telezakupów Mango?

 

Głowy nie dam, ale wydaje mi się, że po raz pierwszy w życiu usłyszałem o tak zwanych bitcoinach kilka lat temu, gdy czy to na Facebooku, czy na Twitterze regularnie pojawiały się niemal jednobrzmiące teksty, sygnowane przez Gazetę Wyborczą, TVN, ewentualnie Onet, z których można się było dowiedzieć, że któraś z popularnych gwiazd mediów, estrady, czy sportu właśnie wystąpiła publicznie i opowiedziała, jak w ciągu zaledwie paru dni, nie ruszając wręcz palcem, zarobiła grube miliony. Każdemu z tych tekstów towarzyszyło zdjęcie danego bohatera, a często owa sensacyjna informacja była przekazana w formie wywiadu. Co ciekawe, każdy z tych wpisów był graficznie przygotowany w taki sposób, by do złudzenia przypominać oryginalny profil Onetu, Wyborczej, czy TVN-u.

Ponieważ jednocześnie w każdym z tych przypadków zamieszczony na spodzie link prowadził niezmiennie do nieznanego kompletnie adresu, który równie niezmiennie zachęcał – już bez udziału Kuby Wojewódzkiego, Krystyny Jandy, czy Roberta Lewandowskiego – do inwestowania we wspomniane bitcoiny, uznałem, że za tym biznesem stoi poważne oszustwo, w dodatku oszustwo bezczelne w swojej bezkarności. No bo przyznajmy, jak można z wysoko podniesioną głową w taki sposób łamać wszelkie zasady związane z ochroną wizerunku choćby, nie wspominając już o kradzieży firmowych znaków. No ale tak to się właśnie regularnie odbywało, bez jakiejkolwiek reakcji ze strony jak się wydawało pokrzywdzonych osób i instytucji, w związku z czym nie mogłem w końcu nie dojść do przekonania, że to wszystko było solidnie zabezpieczone z każdej możliwej strony, a wspomniana bezkarność była czymś absolutnie oczywistym.

I to właściwie wszystko jeśli chodzi o moje ówczesne odczucia wobec tego kłamstwa, odczucia, tak jak to się dzieje w przypadku kłamstwa właśnie, absolutnie negatywne i pełne wrogości. Później te reklamy stopniowo zaczęły znikać, natomiast temat bitcoinów pojawiał się regularnie to tu to tam, i nie tylko w osobie Sławomira Menzena, który rzekomo cały swój wielki majątek zdobył na bitcoinowym rynku, tyle że to już mnie kompletnie nie interesowało, i pewnie do dziś miałbym z tą zarazą święty spokój, gdyby nie to, że w pewnym momencie gruchnęła wieść, że telewizja Republika, z której usług korzystam, jest w głównej mierze sponsorowana przez którąś z większych światowych firm zajmujących się emisją tych całych bitcoinów. Mało tego, przyszedł wkrótce moment, kiedy to TV Republika zorganizowała w Jesionce pod Rzeszowem wielką konferencję z udziałem amerykańskich konserwatystów, a w organizacji owego przedsięwzięcia udział jej głównego sponsora był tak wielki, że jego prezes odgrywał tam jedną z podstawowych ról. Potem zresztą wszystko poszło jak z płatka i dziś nie ma chwili, bym oglądając wieczorne wydanie Republiki nie trafiał na wrzucone w którymś z punktów na ekranie logo tego czegoś, albo wciąż tej samej reklamy zachęcającej do bitcoinowych inwestycji. Zabawne przy tym jest to, że każda z owych reklam jednoznacznie i zupełnie otwartym tekstem zachęca do udziału w tej zabawie, a z drugiej strony maleńkim drukiem na dole strony ostrzega, że owa gra jest niebezpieczna, grozi ciężką ruiną i – tak, tak – że oni absolutnie nie zachęcają do kupowania i inwestowania na ich rynku.

No i w momencie gdy zobaczyłem jak Tomasz Sakiewicz wszedł właśnie w układ ze zwykłymi oszustami, znalazłem się niemal na granicy rezygnacji z oglądania tej jego telewizji i pewnie bym tak zrobił, gdyby nie to, że przy okazji nie mogłem nie zauważyć, że ów rynek stał się nieodłączną częścią świata w którym żyjemy, podobnie jak rynki loteryjny, farmaceutyczny, bankowy i już tylko diabeł jeden wie, który jeszcze. A już zupełnie machnąłem na tych oszustów ręką, kiedy na scenie pojawił się Donald Tusk i ni z gruszki ni z pietruszki ogłosił, że te całe bitcoiny to ruska inicjatywa, mająca na celu dokonanie zamachu na cały demokratyczno-liberalny porządek, a najbliższym nam przykładem owej agresji jest przejęcie przez jeden z najpotężniejszych rynków w branży telewizji Republika.

Dziś, jak wszyscy widzimy, jest tak, że koalicja rządowa przedstawia Prezydentowi do zatwierdzenia ustawę, której praktycznym celem jest likwidacja TV Republika, Prezydent ustawę skutecznie wetuje, a cała propaganda rządowa rwie włosy z głowy, że oto już ostatecznie Prezydent pokazał, że został wystrugany na Kremlu i że jeśli ktoś go natychmiast nie zmusi do opamiętania, to już za chwili wszystkie tory kolejowe w Polsce zostaną wysadzone w powietrze i nawet ministrowie Kierwiński z Siemoniakiem nie będą mogli temu zapobiec. Premier wprawdzie tego jeszcze nie powiedział, ale już i tak pojawiła się sugestia, że pamiętny dwutygodniowy rząd Mateusza Morawieckiego z grudnia 2023 roku miał na celu przygotowanie gruntu pod te ruskie bitcoiny.

A zatem, proszę mi powiedzieć, co ja mam w tej sytuacji powiedzieć? Mam uwierzyć, że ktoś taki jak Donald Tusk naprawdę uznał, że trzeba ratować jego ukochaną Polskę przed kacapską agresją i zniszczyć rynek bitcoinów? Nie żartujmy. A może mam w tym momencie posłuchać przekazu nadawanego od rana do wieczora przez Republikę o tym jak to cała przyszłość nowoczesnego świata stoi na bitcoinach i że w tej chwili już każdy kraj na świecie opiera swoją gospodarkę finansową na kryptowalutach, a z każdym dniem coraz więcej banków państwowych wchodzi w ów rynek, wsłuchać się w głos red. Holeckiej i uznać, że się jednak myliłem i być może nawet kupić sobie coś tam z tej oferty? Oczywiście nie zrobię ani jednego, ani drugiego, natomiast chciałbym wspomnieć pewną dawną bardzo już historię, Otóż miałem okazję rozmawiać z pewnym starszym panem, który opowiedział mi, jak to on od najmłodszych swoich lat gra w totolotka i robi to ze stałą regularnością, czyli, że od chyba dwudziestego roku życia nie opuścił ani jednego tygodnia. On nie opuścił ani jednego tygodnia, wywalił na tę zabawę całą kupę pieniędzy i zaledwie trzy razy skreślił trójkę, czy czwórkę, zarabiając paręset złotych. Poza tym, jak to mówią nowojorscy Żydzi – zilch. I co ja mam z tym totolotkiem zrobić? No co?

No ale co ja mówię – totolotek? Weźmy wspomniane wcześniej lekarstwa i reklamy, którymi biedni głupcy są zasypywani od rana do wieczora w telewizji. Człowiek czuje, że go coś boli w plecach, czy w piersi i się dowiaduje, że to może być trzustka, ale na to jest oczywiście rada, bo oto pojawiły się cudowne tabletki, po których cały ból minie, a ów człowiek – co zresztą jest wyraźnie pokazane na załączonym filmie – może w jednej chwili jeść, co mu się żywnie podoba i w dowolnych ilościach. Widzimy starszego pana, który chce podnieść wnuczka, ale nagle coś mu przeskakuje w plecach i klapa. Nic nie szkodzi. Wystarczy posmarować plecy rewelacyjną maścią i to dziecko nie dość, że można podnieść, to jeszcze je popodrzucać i się z nim gonić po ogródku. Oto ktoś traci siły i coraz częściej się zadysza. Ależ to nic, wystarczy skorzystać z suplementu diety. I kogo to obchodzi, że on za chwilę dostanie zawału i umrze? W końcu było napisane na ekranie, że ma się skonsultować z lekarzem. Przepraszam bardzo, ale jaka jest różnica między inwestowaniem w kryptowaluty, a zażywaniem tabletek na zapalenie trzustki, czy grą w totolotka? Chyba tylko taka, że totolotek i lekarstwa są nam dostarczane z Niemiec, a bitcoiny, jak twierdzi władza, z Rosji. No i że od kryptowalut i totolotka człowiek nie umiera, co najwyżej popełni samobójstwo.

Rzecz w tym, że czas w którym żyjemy to generalnie rzecz biorąc epoka kłamstwa, kłamstwa totalnego, kompletnego, bezczelnego i bezwzględnego. Nie dajmy się więc oszukać. Nawet wtedy, gdy jak już Tuskowi nie wyjdzie z tymi bitcoinami i postanowi zakazać działalności w Polsce firmy telezakupowej Mango, z reklam której Tomasz Sakiewicz również dobrze żyje, spuśćmy zasłonę milczenia nad faktem, że to są nie gorsi oszuści od Zondacrypto.




wtorek, 27 lutego 2024

Tomasz Sakiewicz - producent pierwszej klasy płyt paździerzowych

 

       Minął kolejny dzień z kolejnymi informacjami o kolejnym sukcesie telewizji Republika, a ja odczuwam coraz większą irytację i, w konsekwencji, coraz większe zmęczenie tym, co owa telewizja mi dostarcza. W momencie gdy reżim Donalda Tuska praktycznie zlikwidował publiczną telewizję, a wraz z nią kanał plus portal TVP Info, zupełnie naturalnie przełączyłem się na Republikę, a więc telewizję, którą przez całe długie lata omijałem szerokim łukiem, i dziś, z braku jakiejkolwiek innej sensownej oferty, oglądam już tylko to i, jak już wspomniałem, dostaję na nich coraz większej cholery.

      Jeśli mam najkrócej wytłumaczyć się ze swojej postawy, to powiem tyle, że o ile przez minione osiem lat miałem w ofercie, na zmianę, albo propagandę spod znaku tygodnika „Sieci”, albo „Gazety Polskiej” z jej tak zwanymi „Klubami”, co przy zachowaniu jakiegoś tam „środka”, z audycjami trzymającymi się z dala od polityki, co dawało pewną estetyczną równowagę, to telewizja Republika w tej mierze nie daje już żadnych szans. Tu mamy wyłącznie Sakiewicza, Lisiewicza, Hejke, Kowalskiego, Szafarowicza z Hołdą i całą kupę jakiś komików. A wszystko na technicznym, estetycznym i emocjonalnym poziomie tygodnika „Angora”.

     Zaglądam do internetowego portalu Republiki, a tam jest jeszcze gorzej, bo od góry do dołu już tylko prośby o pieniądze. Na samej górze wprawdzie informacja, że Jacek Ozdoba skomentował prace komisji w sprawie Pegasusa, ale dalej już po kolei: albo „Dom Wolnego Słowa”, albo „Jak zasubskrybować Republikę na YouTube”, albo „Nie tylko w telewizji, ale i w internecie”, albo „Warto reklamować się w TV Republice”, albo „Telewizja Republika. Oglądaj”, albo „Zamów wyjątkowe koszulki w sklepie Gazety Polskiej”, albo „Wspieraj wolne media!” i wreszcie, jakże by nie, „Rekordowe wyniki portalu TV Republika”. No i nadchodzi dzień kolejny, kolejna próba i tym razem już nie ma żadnych informacji. Tylko telewizyjne okienko i telewizja Republika. Oto codzienna oferta red. Sakiewicza.

       No i wreszcie mamy poźny wieczór i trafiam na codzienny program dla sympatyków TV Republika z szerokiego świata, którzy języka polskiego nie znają, ale dzięki staraniom redakcji mogą uzyskać wiedzę na temat sytuacji w Polsce i na świecie w języku angielskim. No i tam, jak najbardziej, stały program redaktora Rachonia, który przedstawia swoje głębokie polityczne analizy w tym właśnie języku. I proszę sobie wyobrazić, że tu akurat mamy do czynienia z prawdziwym hitem. Rachoń wprawdzie czyta swoje teksty z promptera, ale stara się to robić naśladując akcent zasłyszany na amerykańskich westernach z lat 50. i 60., a biorąc pod uwagę fakt, że praktycznie w każdym zdaniu robi błędy w wymowie tak drastyczne, że niekiedy przekaz staje się wręcz niezrozumiały, ci nieliczni widzowie anglojęzyczni muszą mieć naprawdę wyjątkową zabawę, zwłaszcza gdy na końcu zobaczą autorskie logo Rachonia o treści „We rollin’”.

        Yeah!!!

        Wspomniałem w pewnym momencie o tygodniku „Angora”, nie bez przyczyny. Otóż przypomniałem sobie nagle, jak swego czasu na ów pażdzierzowy projekt zwrócił uwagę mój ówczesny pracodawca Piotr Bachurski, wydawca „Gazety Warszawskiej”. Zasugerowałem mu pewnego dnia, by zmienił graficzną szatę swojego tygodnika, tak by on wyglądał bardziej reprezentacyjnie,  jak, powiedzmy, „Sieci” Karnowskich, czy choćby „Do Rzeczy”, a on mi własnie dał przykład „Angory”, która może wygląda jak zadrukowany papier toaletowy, ale za to notuje najwyższą sprzedaż. I powiedział coś w rodzaju: „Ludzie, panie Krzysztofie, lubią właśnie tak”.

       Myślę więc o tej nieszczęsnej Republice, o Angorze, ale też o niegdysiejszej TVP Info i zaczynam się zastanawiać, czy likwidacja TVP nie okaże się gwożdziem do trumny dla liberalnej rewolucji, która po 13 grudnia wzięła Polskę za twarz i zaczęła wprowadzać swoje porządki. Zniszczyli bowiem coś co – jak wielu z nas dziś potwierdza – przyniosło porażkę polskiej patriotycznej prawicy i po kolejnych czterech lata mogło doprowadzić do tego, że nawet ta reszta, takich jak my, najbardziej zdeterminowanych wielbicieli Jarosława Kaczyńskiego, powiedziałaby: „E tam! To już ten TVN jest jakiś bardziej”.  I zaczynam się dziś na przykład zastanawiać, co Polska – nie ta banda psychopatów, ale Polska – dostała w zamian za redaktorów Ogórek, Pereirę, Klarenbacha, Janeckiego, ale też za Marylę Rodowicz, Zenka Martyniuka, czy niesławny Sylwester Marzeń. Otóż zamiast tego wszystkiego, co tamtych doprowadzało do szału, a u nas wzbudzało albo zwykłe zniecierpliwienie, albo często nieznośne zażenowanie, pojawiła się jakość, jakiej dotychczas nie znaliśmy, której emanacją stało się hasło: „Każde polskie serce pika, gdy nadaje Republika!”. A ja bardzo nieśmiało, czasem wręcz z pewnym lękiem, czułem od paru lat, że intelektualna oferta jaką Prawo i Sprawiedliwość kierowało przez te wszystkie lata do Polaków, tak naprawdę niewiele się różniła od tego, co im proponował  tak zwany Nowy Świat, tyle że zamiast niebieskich flag unijnych wokół powiewały flagi biało-czerwone. Zbyt mocno niekiedy czułem, że wspomniany Sylwester Marzeń gromadził dokładnie tę samą publiczność, którą mogliśmy z przerażeniem oglądać podczas pokazywanych w Polsacie kabaretów, czy słuchać jej rechotu w kinach podczas premier polskich romantycznych komedii, czy kryminałów Patryka Vegi, czy wreszcie kryć się przed ich żartami w telefonach do „Szkła Kontaktowego”, które tak naprawdę przychodziły od takich samych ludzi, jacy dzwonili czy pisali tweety do programu „W Tyle Wizji”, czyli, krótko mówiąc, pokolenia korpo i ich rodziców. Doszło do tego, że dla ludzi na których tak naprawdę nasza Polska mogła liczyć, intelektualna i estetyczna oferta – bo mam na myśli ofertę estetyczną i intelektualną, a nie polityczną – jaką przedstawiła Prawo i Sprawiedliwość była kompletnie bezużyteczna. I polityka nie miała tu nic do rzeczy.

       I mam bardzo mocne podejrzenie, że jeśli możemy dziś liczyć na pokonanie zła, które okazało się tak bezwzględne, tak wręcz nieludzkie, że wszelkie nasze wyobrażenia i przewidywania w odpowiednim czasie nie potrafiły choćby się z nim skonfrontować, to jedyna nadzieja w ludziach, którzy dopiero w TV Republika odnaleźli swój dom. Obawiam się – a jednocześnie, paradoksalnie, mam nadzieję – że dla nich to nawet, że owa słynna jakość obrazu, której już chyba żadne pieniądze nie poprawią, pozostanie taka jak jest dzisiaj, to że tam rej będą wodzić redaktorzy Grzegorz Wszołek, Oskar Szafarowicz, Marian Kowalski, Piotr Lisiewicz, czy wspomniane przez mnie wcześniej „We rollin’!” Rachonia, będzie jedynie dodatkowym argumentem za tym, by w nadchodzących wyborach zagłosować na Prawo i Sprawiedliwość... czy kogo tam im wskaże Tomasz Sakiewicz.

 


Wobec Zamętu

  Nasz e ciało składa się z około 30 bilionów komóre k, k tóre współżyją z 38 bilion ami bakterii . Każda komórka ma własne życie i swoje ...