Zupełnie niespodziewanie, niemal jak grom z jasnego nieba, pojawiło się coś, co z jednej strony bardzo dramatycznie wbiło się między nasze refleksje na temat chujów z magazynu Press, a chujów na magazynie Press wychowanych, a więc między moje dwie niedawne refleksje zamieszczone na tym blogu, a z drugiej strony, choć bardzo przewrotnie, to jednak w sposób niezwykle czytelny, obie te refleksje uzupełniło. Mam tu na myśli fakt, że chyba wczoraj, na obrazku jaki umieściłem też tutaj, a linkującym czytelnika do zamieszczonego na youtubie występu Piotra Wolwowicza w telewizji Polsat, i egzekucji, jakiej dokonało na nim przez Polsat wynajęte i opłacone jury, pojawiła się informacja, że ponieważ Polsat jest bardzo niezadowolony z tego, że ten występ i ta egzekucja – a jednocześnie dowód żywego zaprzaństwa ze strony zarówno Polsatu jak i zatrudnionych przez Polsat osób – są roztrząsane publicznie, film został usunięty.
Widok czarnego ekranu z owym cenzorskim komunikatem właściwie mnie uradował. Uradował do tego stopnia, że w pierwszej chwili myślałem, że właściwie idealnie by było zostawić to okienko jako znak czasów. Mniej więcej tak samo, jak przed niemal już rokiem, kiedy to Agora zażądała ode mnie usunięcia z mojego blogu zdjęcia zmarłego w Smoleńsku Lecha Kaczyńskiego z wnuczką, twierdząc, że to jest ich zdjęcie i mi nic do niego, a ja w odpowiedzi na to żądanie zostawiłem zamiast po tej fotografii puste miejsce i opowiedziałem, co tam kiedyś było. Pomyślałem sobie, że tak będzie dobrze. Że każdy kto jeszcze kiedyś zajrzy do tej notki i na dole zobaczy to czarne okno, z jeszcze czarniejszym komunikatem, będzie wiedział to co miał wiedzieć plus jeszcze więcej, może nawet dużo więcej. A jednak przyszedł mi do głowy pomysł lepszy. Lepszy, bo mówiący jeszcze więcej. Ale o tym za chwilę.
Ktoś mi powie, że przecież nic takiego się nie stało. Zresztą zarówno dziś, jak i wtedy. Bo tu chodzi wyłącznie o święte prawo własności. Nie po to przecież Agora wydaje ciężkie pieniądze, skupując od ich autorów wszelkie możliwe fotografie, żeby je później ktoś bez pytania i za darmo publikował. Nie po to też Polsat organizuje swoje imprezy – które też przecież cos tam kosztują – by ktoś inny sobie je oglądał na jakichś youtubach. Otóż owszem, tyle że nie calkiem i nie do końca. Jak zajrzeć na youtube, to tam się aż roi od wszelkiego typu telewizyjnych programów, zaczynając od jakichś idoli, a kończąc na tym polsatowskim idiotyzmie. I nikomu nigdy to nie przeszkadzało. Podobnie, 90 procent blogów, czy prywatnych stron internetowych, od czasu do czasu zbierają z Sieci jakieś to czy tamto zdjęcie, powielają je w innym, nowym miejscu, i w rezultacie ich są tam już tysiące. I też nigdy to nikomu w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało.
Jeśli wtedy Agora, a dziś Polsat, tak nagle się zdenerwowali, to wyłącznie z powodów poza-merytorycznych. Agora dostała cholery, że ktoś ich chce angażować – choćby i pośrednio – w żałobę, której oni ani nie czują, ani nie podzielają, natomiast Polsat – a może nie Polsat, tylko ci idioci – najpierw się posrał ze wstydu, a później postanowił, że nikomu nie wolno na ten ich wstyd patrzeć. I oto cała filozofia. I nie ma o czym gadać. Tu nie ma dyskusji. Sprawa jest czysta i jasna jak słońce. W programie Polsatu wystąpił bardzo zdolny, świetnie przygotowany chłopiec, który samodzielnie zagrał i zaśpiewał piosenkę poświęconą Polsce i jej urodzie. Banda jurorów, prawdopodobnie w najbardziej prostacko spontanicznym geście, w naturalnym odruchu obrzydzenia na dźwięk słowa ‘Ojczyzna’, chłopca zdyskwalifikowała, po czym w najbardziej brutalny i okrutny sposób publicznie, na oczach telewidzów, wyszydziła. Ponieważ w ten sposób, skompromitowali się oni, ani ich ofiara i świat się o tym szczególnym wydarzeniu zaczął słyszeć, stało się to co stało. Podniósł się wściekły wrzask.
Domyślam się jednak, że jest jeszcze coś, poza samym aktem pogardy dla człowieka, który odsłonił ich czarne serca, co im nie pozwalało przez te minione tygodnie spać. Mianowicie to, że oko kamery zarejestrowało ich twarze, tak okrutnie zaatakowane przez to słowo ‘Ojczyzna’. Twarze ludzi kompletnie nierozumiejących, co się dzieje. Twarze zniszczone nawet nie obrzydzeniem, lecz właśnie tym chaosem. Patrzymy na te twarze i widzimy te rozdziawione, skatowane skalpelem plastycznego chirurga, wargi Kory Ostrowskiej, patrzymy na zakleszczoną w bezmyślnym bezruchu twarz tej jakiejś Zapendowskiej, na tego jakiegoś Sztabę, oblizującego spierzchnięte ze zdenerwowania wargi i wiemy, że to porażenie ich dotknęło wyłącznie z tego powodu, że ktoś im nagle wykrzyczał prosto w te ich rozdziawione gęby tę prostą prawdę, ze Polska to jego Ojczyzna. I to jest coś, co naprawdę warto przeżywać w kolko. Nie tego chłopca, nie piosenkę Rosiewicza – w końcu, nie ukrywajmy, taką sobie – ale te twarze. I myślę, że tu poszło głownie o te zarejestrowane na zawsze twarze.
I to był też ważny powód, dla którego postanowiłem tego czarnego okna jednak nie zostawiać, i skorzystałem z usług youtuba ruskiego, o nazwie ru-tube. Tam ten film, jak i szeregi innych, jak się okazuje, w Polsce zakazanych, jest jak najbardziej dostępny. I to w o wiele wyższej jakości dźwięku i obrazu. I uważam, że to jest gest cudownie symboliczny. Sytuacja, kiedy polscy internauci zaczynają przenosić się na ruskie portale, w obawie przed cenzurą Systemu, jest tak wiele mówiąca i wiele znacząca, ze nie mogłyby jej zastąpić nawet najzgrabniej ułożone słowa. I niech mi nie usiłuje wmawiać, że ja porównuję dzisiejszą Polskę ze starym PRL-em. Jestem od tego jak najdalszy. Z wielu naprawdę powodów, ale również i z tego, że jeśli dziś dojdzie do sytuacji, że trzeba będzie kiedyś stąd wiać, to najpewniej nie do Antwerpii, ale do jakiejś ruskiej wsi. Cokolwiek by bowiem o nich mówić, tam z całą pewnością nikt by nie zapłacił jednej kopiejki za ukradzione ze świętego pierścienia brylanty. Bo by się bał, że spłonie w piekle. Normalnie.
A oto bonus dla wszystkich zainteresowanych: