Informował już o tym Gabriel, a ja muszę tę smutną informację potwierdzić, że faktycznie pewien ogólny kryzys na rynku spowodował też dość poważny problem ze sprzedażą naszych książek. Tak się niestety złożyło, że wspomniane załamanie, w połączeniu z różnymi nieoczekiwanymi, a często bardzo finansowo wyczerpującymi zawirowaniami tu na miejscu, spowodowało, że zmuszony jestem prosić stałych czytelników tego bloga o jednorazowe wsparcie dla tego bloga. Chodzi o coś bardzo doraźnego, przeznaczonego na pokrycie naszych sierpniowych płatności. Mój numer konta: 50 1050 1214 1000 0092 2516 8591. Myślę, że jeszcze tylko dziś i jutro, i damy radę. Bardzo dziękuję wszystkim co już zareagowali, no i oczywiście tym co znajdą dla nas czas jutro i pojutrze. Tymczasem, jak zawsze:
Wspominałem już o tym swego czasu, ale przypomnę. Otóż pewnego dnia, udzielając jednego z licznych wywiadów, popularny aktor komediowy Cezary Pazura wyraził pretensje pod adresem polskiej obyczajowości, że on w swoich występach kabaretowych, w odróżnieniu od brytyjskich, czy amerykańskich komików, nie może używac takich słów jak „kurwa”, „jebać”, „chuj”, czy „pizda”. Zdaniem Pazury, gdyby jego teksty uwolnić od owej krępującej cenzury, każdy kolejny prezentowany przez niego stand up byłby znacznie zabawniejszy od poprzedniego, a przez to lepszy.
Wbrew temu, co można by pomyśleć, ja się z jego stanowiskiem zgadzam. Wprawdzie nie sądzę, żeby to co on pokazuje swojej publicznosci, stałoby się dzięki owym „kurwom” lepsze, bo nawet w amerykańskich kabaretach chodzi jednak o coś więcej, niż o ów słynny „fuck”, natomiast, przyznaje, że byłoby zdecydowanie śmieszniej. Ale to jednak też nie dlatego, że dzięki użyciu brzydkich wyrazów opowiadane przez Pazurę historie stałyby się zabawniejsze. Nie. Onebyłyby nadal tak samo nieśmieszne jak wcześniej, tyle że po każdej „kurwie”, publiczność z pewnością głośniej i żywiej by się śmiała. Tak jak po każdym „fucku” głośniej i żywiej śmieją się widzowie za oceanem.
Czemu tak? Powiem szczerze że tego nie do końca rozumiem, moim bowiem zdaniem, wszystkie te fragmenty, gdzie taki na przykład C.K. Louis zaczyna opowiadać o kopulowaniu, są zdecydowanie słabsze. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na coś, co jest moim zdaniem warte refleksji. Może zacznę od bardzo świeżego przykładu. Otóż oglądałem wczoraj pojedynek tenisowy Amerykanki CoCo Vandeweghe z Czeszką Pliskovą, w pewnym momencie CoCo zmarnowała piłkę i wyrzuciła z siebie ów słynny „fuck”. Relacjonująca spotkanie komentatorka natychmiast ów ruch warg odczytała i strasznie ją to rozbawiło. Dlaczego? No bo CoCo rzuciła „kurwą”. Tymczasem sprawa polega na tym, że ona wcale nie rzuciła „kurwą”, ale amerykańskim „fuckiem”, który w tamtej kulturze i języku nie jest niczym bulwersującym. Tak na marginesie, proszę sobie wyobrazić, co byśmy sobie o niej pomyśleli, gdyby nasza Radwańska podczas meczu krzyknęła "kurwa mać!" Nie "fuck", ale nasze stare, polskie "kurwa mać". Oczywiście, podobnie jak u nas, tam też są ludzie, którzy brzydkich słów nie używają, jednak tamtejsza przestrzeń publiczna toleruje je jak najbardziej, i to z bez porównania większym zrozumieniem, niż ma to miejsce u nas. Czemu tak jest, również nie wiem, ale fakt jest faktem i kropka. Jeśli w którymś z amerykańskich filmów ktoś krzyknie „What the fuck?”, ów okrzyk zniknie w całym szeregu innych kwestii, jeśli jednak w którymś z polskich filmów pojawi się analogiczne „Co jest, kurwa?”, publiczność będzie miała naprawdę zabawę. Dlatego też prawdopodobnie, tak często do tego typu zagrań ucieka się najbardziej ostatnio rozchwytywany reżyser Patryk Vega. On świetnie wie, co można najszybciej sprzedać „ciemnemu ludowi”. I tego prawdopodobnie tak bardzo zazdrości Vedze aktor Pazura – że tamtemu wolno, a jemu, póki co, nie.
Czemu dziś o tym piszę? Otóż, jak się okazuje, podczas ostatniego Przystanku Woodstock, jego pierwszy animator Jerzy Owsiak wszedł na scenę i wykrzyczał w stronę publiczności swój tradycyjny protest przeciwko rządom Prawa i Sprawiedliwości, tyle że swój występ ubarwił słowami, który są w Polsce powszechnie uważane za wulgarne. Ponieważ, jak wiemy, publiczność festiwalu to głównie dzieci, w dodatku podczas urządzonej przez Owsiaka demonstracji na scenie również znajdowały się dzieci, miejscowa policja postanowiła Owsiaka zgłosić do prokuratury i wygląda na to, że przyjdzie mu za ów brak opanowania zapłacić.
Oczywiście niemal wszystkie media sprawę potraktowały jako atak na wolność ekspresji, a sam Owsiak powiedział co następuje:
„To mój rap, moja improwizacja, w której padają słowa niecenzuralne. Ale one w tym zakresie są absolutnie, od początku do końca, wytworem artystycznym, są podkreśleniem pewnym moich emocji, z czym się zwracamy do publiczności. W moim wykonaniu słowa te mają moc przekazu, mają swoją poezję oraz element rapu, w którym mówimy o wielu sprawach i oceniamy je bardzo emocjonalnie, ale w sposób artystyczny”.
Zanim zacząłem pisać ten tekst trafiłem w sieci na ów owsiakowy „rap”, jednak od razu musze powiedzieć, że to jest coś tak żałosnego, że ja nie mam sumienia tego tu wkleić choćby w postaci linku. Oto mamy starszego, dziś już 64 letniego pana z brzuszkiem, oraz w różowej bejsbolówce, który się trzymając na nogach, wymachuje bez sensu rękami i z cieżką chrypką wyrzuca z siebie jakieś żałosne, przetykane bez sensu owymi „kurwami” polityczne frazesy… i my teraz nagle mamy to potraktować jako rap? Przepraszam bardzo, ale on powinien iść siedzieć już za samą tego typu sugestię.
No ale, jak wiemy, nie w tym rzecz. Chodzi o te „kurwy”. Otóż ja biorę pod uwagę taką ewentualność, że piosenkarka Chylińska – swoją drogą, ciekawe, czy ona wciąż jeszcze śpiewa – podczas któregoś ze swoich występów rzuci nagle coś w rodzaju: „Jesteście, kurwa, zajebiści”. Poza Chylińska jednak, tego rodzaju ekscesów oczekiwać tu na tej scenie chyba nie można. Czy to weźmiemy jakieś Lady Pank, Perfect, Kazik, czy też któryś z owych całkiem nowych hip-hopowych projektów typu Taco Hemingway, tam na ogół idzie wszystko na czysto. Dlaczego? Raz że nie wypada, a dwa, że nawet polscy muzycy rockowi wiedzą, że gdyby oni nagle zaczęli się uciekać do czegoś tak niskiego, by nagle zacząć spiewać: „Hej, kurwa, jak tam, się, kurwa, czujecie?” zostaliby przez publiczność wyśmiani. Owsiak tymczasem posłuchał paru murzyńskich raperów i uznał, że to jest kultura, na której on powinien się wzorować. A nie zapominajmy najważniejszego. Owsiak akurat nie jest rockowym artystą. On jest bardzo mocno zaangażowanym przeciwko obecnej władzy politykiem. Powinien wiedzieć, że to co być może wypada wspomnianej wcześniej Chylińskiej, komuś takiemu jak on, czy poseł Budka, już nie. Tak naprawdę, poza Chylińską, tego typu zachowanie nie jest tolerowane nigdzie. Gdybym ja na przykład założył czerwone spodnie, zieloną bluzę, wyszedł na ulicę i zaczął krzyczec, że „niech mi tu, kurwa, jakiś Timmermans nie mówi, jak mam, kurwa, żyć, bo jak mu, kurwa, przyjebię, to się zesra”, nawet Wiadomości TVP by mi nie pomogły. Nawet gdybym się zaczął tłumaczyć, że to przez to, że ja jestem hip i cool.
Zachęcam wszystkich do odwiedzania księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia nasze książki. Książki najlepsze.
Zachęcam wszystkich do odwiedzania księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia nasze książki. Książki najlepsze.
h9