wtorek, 19 listopada 2024

The Chosen, czyli Wybrani

 

        Informacja, że PKW, po raz kolejny, i to dziś w sposób oczywisty w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich, odebrała Prawu i Sprawiedliwości należne partii pieniądze, naturalnie mnie zasmuciła. Dodatkowo jeszcze, gdy zarówno Ryszard Kalisz, jak i nie pamiętam imienia, a sprawdzać mi się nie chce Hermaliński publicznie ogłosili, że żadne orzeczenie Sądu Najwyższego pozostające w konflikcie z ich planami, zostanie przez PKW oraz Ministerstwo Finansów zlekceważone, dostałem odpowiedniej cholery. Kiedy jednak zaczęły się pojawiać głosy, że bez tych pieniędzy jakikolwiek kandydat Prawa i Sprawiedliwości nie będzie miał szansy na wygranie tych wyborów, pomyślałem sobie, że bez przesady. Przede wszystkim, w konfrontacji z ludzką nędzą reprezentowaną czy to przez Sikorskiego, czy Trzaskowskiego, nawet przysłowiowy żółty pies miałby zwycięstwo w kieszeni, no a poza tym do tego zwycięstwa nie będzie potrzebna jakakolwiek kampania. Wystarczy to co mamy dziś, i bez łaskawych pieniędzy Kalisza i jego lewackiej ferajny.

         Tak sobie myślałem, gdy obejrzeliśmy tu sobie wszyscy ostatni jak dotychczas sezon serialu o życiu Jezusa i Jego uczniów, a ja, poruszony do najgłębszych głębin swojego serca tymi reklolekcjami, zaczepiłem naszego księdza proboszcza z pytaniem, co on myśli o tej niezwykłej produkcji i... okazało się, że on, podobnie jak pan kościelny, nigdy o serialu The Chosen nie słyszeli. Wtedy to właśnie ogarnęły mnie bardzo ponure wątpliwości.

          Nie wiem, jak się ma sytuacja wśród czytelników tego bloga, ale zakładając, że może być podobnie, jak w zakrystii mojego kościoła, pragnę zwrócić wszystkim uwagę na to, że wspomniany serial, dostępny za darmo od samego swojego początku na internetowej stronie thechosen.pl, w niemal całości sfinansowany w drodze tzw. crowdfundingu, został przetłumaczony na 70 języków i obejrzany do dziś przez blisko miliard osób na całym świecie. Mało tego. Wedle wszelkich wyobrażalnych standardów, jest to film znakomity pod każdym względem. Jeśli go zestawić z innymi, najbardziej może popularnymi filmami, gdy chodzi o aktorstwo, scenariusz, zdjęcia, muzykę, oraz filmową wystawność, on im w niczym nie ustępuje, a być może większość z nich nawet przewyższa. Serial The Chosen to jest dzieło współczesnej sztuki filmowej.

       A mimo to, wiele wskazuje na to, że mój proboszcz i pan kościelny są zaledwie drobną częścią tych, którzy od lat czekali na coś tak potężnego, a kiedy się to coś ukazało, byli zajęci czymś zupełnie innym. Czytam, że na początku tego roku w większości kin w Polsce wyświetlono dwa pierwsze odcinki serialu i na samym wejściu obejrzało je 11 tys. osób, co, jak czytam, jest wynikiem imponującym. A ja się obawiam, że jeśli nawet faktycznie na całym świecie serial obejrzały setki milionów, to, gdy chodzi o Polskę, wspomniane 11 tys. to niemal wszystko.

       A zatem, wygląda na to, że wracamy do owego nieszczęścia, które na tym blogu opisywałem wielokrotnie: tak wielu z nas, o ile dzień w dzień, od rana do wieczora, możliwie najbardziej agresywna propaganda nie  będzie wbijała im do głowy określonego przekazu, nie ruszy ani ową głową, ani choćby najmniejszym palcem u stopy, by dowiedzieć się czegoś na własną rękę. I w tym momencie, sprawa odebrania Prawu i Sprawiedliwości państwowej dotacji, zaczyna otwierać przed nami dość upiorną perspektywę. Bo jeśli się okaże że, gdy przyjdzie wiosna, w grze pozostanie praktycznie tylko jeden kandydat, jedyną szansę będziemy mogli upatrywać tylko w tym, że do majowych wyborów pójdzie 30 procent wyborców, z czego ponad połowa to będą ludzie, którzy przynajmniej raz słyszeli o serialu The Chosen.



3 komentarze:

  1. Obejrzałem jeden odcinek, ale nie byłem zachwycony. Tylko nie potrafię sformułować, co mi się nie spodobalo

    OdpowiedzUsuń
  2. Obejrzałem fragmenty tego serialu i uważam, że wiele rzeczy z Ewangelii bardzo dobrze przedstawia.
    Tylko ma taką wadę, że za bardzo "dokumentalizuje" i niektóre sprawy za bardzo próbuje jakby na siłę "uwspółcześnić", czy "sprowadzić na ziemię".
    Ewangelia jak wiemy oprócz tego, że pokazuje prawdziwe wydarzenia jest równocześnie w pewien sposób "anegdotyczna". Św. Jan zapisał, że gdyby wszystkie wydarzenia z ziemskiego życia Pana Jezusa zapisać szczegółowo to cały świat nie pomieściłby ksiąg tak zapisanych. Dlatego też wiele z zapisanych sytuacji jest esencjami z życia Pana Jezusa, mającymi przekazać bardziej sens niż kronikarski przekaz.
    Ładnie to pokazuje chociażby uleczenie kobiety cierpiącej na krwotok i wskrzeszenie dziewczynki, które się dzieją w jednym momencie, 12 lat choroby kobiety jak i 12 lat życia dziecka.

    No, a serial jest nakręcony jakoś bardziej jakby był dokumentem niż opowieścią. Wiadomo, że film rządzi się swoimi prawami i może trochę się czepiam, ale tak to widzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesująca dyskusja o "The Chosen" https://magazynier.szkolanawigatorow.pl/czy-wybrani-odeszli-od-ewangelii-trzeci-typ-tekstu-rytualnego-wedlug

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Peggy Noonan: Ofiarna Dusza

  Peggy Noonan to słynna konserwatywna amerykańska dziennikarka, znana przede wszystkim ze swoich felietonów, od wielu już lat publikowanyc...