wtorek, 10 stycznia 2012

Jak zbaranieć demokratycznie

Nie wiem, czy wszyscy wciąż to jeszcze pamiętają, a więc dla pewności przypomnę. Otóż jakiś czas temu, na „Nowym Ekranie” pojawił się poseł Artur Zawisza i zaczął blogować. Nie wiem, czy ten jego blog jest wciąż aktywny, czy może w międzyczasie interesy skierowały Zawiszę do innych zadań, w każdym razie owo wejście było niezwykle spektakularne. Mówiąc „spektakularne”, absolutnie nie mam na myśli treści owego pierwszego wpisu, bo ta akurat ograniczała się do jednego wyłącznie zdania: „Do boju!” Spektakularny natomiast był styl tego wezwania. Artur Zawisza, stawiając się na „Nowym Ekranie”, wygłosił fantastycznie pustą orację, która, gdyby ktoś chciał ogłosić konkurs na parodię mowy patriotycznej – tekst Zawiszy wygrałby tę konkurencję w cuglach. We wspomnianym tekście nie było jednego zdania, które możnaby uznać za poważne i refleksyjne. To był wyłącznie jakiś przerażający bełkot, połączony z cytatami z mistrzów polskiej literatury historycznej. A więc mieliśmy tam wszystko: sztandary z wyszywanymi orłami, białe szaty polskich świętych, czerwoną krew męczenników… no i na tym tle samego Czarnego Zawiszę.
Sam tekst i przyjęcie z jakim się spotkał Zawisza boleśnie mnie zaszokowały. Wydawałoby się, że każdy w miarę przytomny obywatel, spotykając na swojej drodze kogoś takiego jak Artur Zawisza, powinien wykazać minimum dystansu i przynajmniej dać mu się wypowiedzieć na poziomie konkretów, a nie jakiejś najtańszej retoryki spod latarni, i że ktoś taki jak Artur Zawisza powinien się naprawdę znacznie bardziej napracować, by zdobyć sobie serca polskich patriotów, niż przyjść pod ich okno i pomachać kawałkiem szmaty z jakimś nabazgranym ptaszydłem. Tymczasem, przynajmniej w pierwszym momencie, zdecydowana większość komentarzy pod notką Zawiszy zaczynała się od słów: „Szanowny Pani Pośle”, a kończyła tradycyjnym zawołaniem „Z Bogiem, ku chwale Ojczyzny, Panie Pośle!” Może zresztą było trochę inaczej, niemniej zapewniam, że kierunek opisałem bardzo dokładnie.
W reakcji na tę manifestację najbardziej żałosnego szaleństwa, napisałem na tym blogu bardzo smutny tekst, w którym wyraziłem opinię, że polski ruch, jak go niektórzy nazywają, konserwatywno-patriotyczny, składa się z osob tak niemiłosiernie naiwnych, by nie powiedzieć głupich, że każdy najbardziej prymitywny prowokator jest w stanie – jeśli tylko znajdzie w sobie odrobinę chęci i świadomości celu – zniszczyć go w ułamku chwili. Że przeciętny polski patriota jest tak spragniony, nawet nie czasów, kiedy Ojczyzna będzie wolna i boża, lecz sytuacji, kiedy ktoś do niego podejdzie, pogłaszcze go po plecach i powie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, Bracie”, że nawet jeśli ten ktoś będzie zwykłym szubrawcem spod ciemnej gwiazdy, ten przygarnie go do swej piersi, jak z dawna wyczekiwanego gościa. A może nawet tym bardziej, jeśli ów Polak okaże się Polakiem nawróconym – Polakiem, który dotychczas trzymał z Niemcami i Rosją i nagle doznał olśnienia. W końcu cuda nawrócenia były zawsze w cenie. Napisałem tamten tekst, by przestrzec wszystkich, którym ta przestroga może się przydać, że jeśli się nie opamiętają i nie pójdą po rozum do głowy, wystarczy jedna krótka akcja, by polska prawica, polski Kościół, polski patriotyzm, Polska – zostały wystawione na pośmiewisko, a następnie, ku radości tłumów, zdewastowane. Napisałem… i tyle wszystkiego.
Wczoraj cały Kraj obiegła wieść, że któryś z wojskowych prokuratorów usiłował popełnić samobójstwo, ale przeżył i jest w szpitalu. I mimo że dokładnie wszystko co stanowiło treść i oprawę tego wydarzenia – i to niemal od samego początku – przynosiło znacznie więcej wątpliwości, niż odpowiedzi, obywatele zawrzeli. Mimo, że każda kolejna wątpliwość i każda kolejna próba odpowiedzi coraz mocniej wskazywała na to, że jedyne co każdy szanujący się komentator powinien zrobić, to zająć się czymkolwiek innym, choćby i sprzątaniem w łazience, byle nie tą sprawą, bo raz że z niej dokładnie nic nie wiemy, a poza tym widać cudownie wyraźnie, jak bardzo cała atmosfera jest nakręcana przez tych, którzy wiedzą, obywatele rzucili się do komentowania. Jak idzie o opinie tak zwanych „naszych”, okazało się nagle, że ten niby-samobójca jest też oczywiście i jak najbardziej „nasz”. Bardzo tu charakterystyczny okazał się wpis naszego kolegi Roleksa w Salonie24. Otóż Rolex, jak tylko dowiedział się, że nasz prokurator postanowił popełnić spektakularne samobójstwo, i to samobójstwo oczywiście jak najbardziej honorowe, natychmiast wygłosił mowę, w której zasugerował, że ów desperacki krok tego dzielnego oficera stanowił reakcję na naciski ze strony Prokuratora Generalnego – ruskiego kacyka i zdrajcy – i protest przeciwko próbom fałszowania prawdy o smoleńskiej katastrofie. Jeśli się weźmie pod uwagę naszą polityczno-medialną rzeczywistość i wszystkie okoliczności, jakie towarzyszyły temu szczególnemu zdarzeniu, idiotyzm jaki niosła ze sobą refleksja Roleksa był, owszem, potężny, jednak wciąż nie tak potężny, jak słowa, którymi zakończył on swój tekst. Pozwolę sobie je tu zacytować.
Dzisiaj usłyszeliśmy drugi głos, chyba nawet mocniejszy. Huk strzału samobójczego człowieka, który nie potrafił znieść sytuacji, w której się znalazł, świadczy, że wbrew intencjom większości sprawy się nie da zamieść pod dywan, a komentując ziemkiewiczową tezę o ‘życiu z dziurą w potylicy’ dodam jedynie, że jest nieprawdziwa w tym sensie, że nie da się żyć z dziurą w potylicy – konieczna jest natychmiastowa reanimacja. Panu prokuratorowi Mikołajowi Przybyłowi życzę powrotu do zdrowia, Jego Rodzinę mogę tylko zapewnić o duchowym wsparciu”.
Proszę zwrócić uwagę co ten człowiek wyprawia. Dowiaduje się, że jeden z najbardziej eksponowanych członków rządzącej Polską sitwy próbuje się zastrzelić, wszystko co o tym wydarzeniu wie, wie z doniesień oficjalnych mediów, a i to niemal kompletnie ukryte w idealnie bezrozumnym jazgocie, i natychmiast uznaje, że ten Przybył to z pewnością nasz człowiek. Nasz człowiek, nasz bohater i nasz męczennik! Skąd mu to przyszło do głowy? No, jak to, skąd? Przecież tylko prawdziwy polski patriota mógłby się porwać na taki krok. I proszę spojrzeć na ostatnie zdanie: „Panu prokuratorowi Mikołajowi Przybyłowi życzę powrotu do zdrowia, Jego Rodzinę mogę tylko zapewnić o duchowym wsparciu”. Przecież to już jest jakiś obłęd! Jeszcze brakuje na samym końcu okrzyku: „Niech Matka Boża będzie z Panem, Pułkowniku!”
Jest w tym wszystkim niestety jeszcze jedna rzecz – kto wie, czy nawet nie jeszcze bardziej przykra. Otóż oczywiście, jak się zresztą należało spodziewać, Rolex już po chwili zorientował się, że się skompromitował. I oczywiście, ja bym mu to wszystko nawet darował, gdyby on powiedział, że no tak, trochę wstyd, ale człowiek ostatnio już ma taki bigos w głowie, że sam nie wie, co jest prawdą, a co manipulacją. Tymczasem nic podobnego. Rolex to prawdziwy mistrz. Owszem, jak się okazuje, teza o tak zwanej „zmowie milczenia”, istotnie wygląda na przedwczesną, natomiast nie oznacza to wcale, że Rolex ma się wycofać ze swoich słów o „duchowym wsparciu”. Teraz one nawet są jeszcze bardziej aktualne, no bo jeśli ten Przybył to jednak kanalia, to przecież „Jego Rodzina” tym bardziej będzie go potrzebować!
Ja nie żartuję. To jest Rolex. Tak właśnie się walczy na pewnym szczególnym poziomie.
A ja sobie myślę, że to jest całe nasze szczęście, że ta banda gangsterów ma najwyraźniej jakieś swoje pilne sprawy, bo gdyby akurat mieli wakacje i im się nudziło, mogliby pięknie się zabawić nie tylko kosztem Roleksa, ale wielu innych jeszcze nas prawdziwie wrażliwych i czujnych Polaków. Mogę tylko sobie wyobrazić, jakie by to było zabawnie, gdyby oni tego Przybyla dla żartu wydelegowali do nas jako nawróconego patriotę, żeby sobie trochę poużywał na naszych emocjach i kompleksach. Już widzę te wywiady na Nowym Ekranie, te teksty na blogach, te artykuły w Gazecie Polskiej o tym, jak to pułkownik Przybył chciał nam powiedzieć, co to się tak naprawdę wydarzyło pamiętnej kwietniowej soboty, ale mu Seremet i Tusk nie dali. A kto wie, czy i nie Macierewicz. Na szczęście to nas już nie spotka. Widać, że tam się wszystko aż kotłuje i państwo sa bardzo zajęci. Co się dzieje? Nie mam pojęcia, ale że się dzieje – nie mam wątpliwości. W każdym razie na żarty oni już czasu nie mają.
Jest w tym jeszcze jednak pewna rzecz pocieszająca. Mniej więcej w tym samym czasie kiedy Rolex opublikował swoje idiotyzmy na swoim blogu, po drugiej stronie tego płotu zabrała głos pani Rudecka. I ona też utuliła do swego serca pułkownika Przybyła. Ona też uznała, że dzieją się rzeczy ważne i dobre. Nieco inne jednak już było ich wyjaśnienie. Otóż Przybył, owszem, był naciskany przez Seremeta, nominata Lecha Kaczyńskiego – tu wszystko jak u Roleksa – tyle że Seremet to oczywiście pisowbolszewicki agent, który, wiedząc, że Wojskowa Prokuratura jest już bliska postawienia zarzutów Jarosławowi Kaczyńskiemu o sprokurowanie katastrofy w Smoleńsku, postanowił zniszczyć dwóch uczciwych prokuratorów – Przybyła i Parulskiego. No i Przybył – oczywiście człowiek honoru – w tej sytuacji uznał, że niech go lepiej spotka śmierć, zamiast hańby.
Ktoś powie, że, zgoda, początek i koniec u Roleksa i Rudeckiej jest podobny, natomiast nia da się ukryć, że jak idzie o środek, to ona jest głupsza. A ja powiem tylko, że może i tak. Może i ona jest faktycznie durniejsza, a Rolex mądrzejszy. Tylko co z tego, skoro, cokolwiek by o niej nie powiedzieć, przyjaciół i wrogów rozpoznaje idealnie? W odróżnieniu od nas. A to boli.
Szczerze polecam kupowanie książki o liściu, z felietonami z tego bloga, jeszcze z czasów przed-smoleńskich, która od niedawna jest też dostępna w księgarni „Wolne Słowo” w Katowicach na ulicy 3-Maja. No i proszę też o zasilanie tego bloga wpłatami na podany obok numer konta. Dziękuję.

46 komentarzy:

  1. witaj
    ją tylko widziałem jak Corrylusa obsiadli niczym przodownicy kułaka, jak im tłumaczył że się dają urabiać... jak cielaczki w koniczynie.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Cmentarny Dech
    W sumie, okropnie to smutne.

    OdpowiedzUsuń
  3. @toyah

    Rolex poległ od własnej broni. Ja go nie skreślam, ale jego przypadek - opisany przez Ciebie - jest symptomatyczny. Rolex jest chołubiony przez Janke na salonie, bo pisze sprawnie i rzeczowo, na dodatek daje się ciągać w salonowe gierki i narracje, np. brał udział w gronie wybrańców w jakiejś salonowej video-dyskusji. Rzeczywiście błyszczy na salonowym bezrybiu, często go widać na pudle. Ja bym mógł go porównać w tym brylowaniu na z kilkoma inymi "prawicowymi" blogerami, ale - jak mówię - nie chcę go skreślać, ani robić przykrości.
    Poległ od własnej broni, bo chciał być pierwszy ze swoim komentarzem, pisał zanim dowiedział się czegoś więcej. Uległ pokusie, ale popełnił błąd podwójny, bo samo wydarzenie od początku było co najmniej podejrzane i każdy, kto siedzi trochę w polityce, powinien wyczuć, że nie ma co się spieszyć z reakcjami.
    Może go to czegoś nauczy i nie tylko jego.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Natomiast Aleksander Scios wykazal sie czujnoscia i madroscia jak zwykle.Polecam jego komentarz do tekstu Rolexa.

    OdpowiedzUsuń
  5. @kazef
    Ja uważam, że przypadek Roleksa jest tu znamienny i tak naprawdę nie tylko o niego tu chodzi. To jest autentyczna plaga, że tylu z nas tak łatwo daje się wkręcać w te narracje. To jest przecież dokładnie ten sam manewr, co za komuny z tak zwanymi reformatorami w Partii, tyle że wtedy oni musieli całe lata pracować, by wylansować jedno nazwisko. Dziś wystarczy jeden dzień.

    OdpowiedzUsuń
  6. @tobiasz11
    Niech mu więc będzie chwała, że jest tak nieprawdopodobnie przenikliwy. Ja bym tylko apelował, by nawet jeśli się okaże, że to była autentyczna próba samobójstwa, nie robić z tego Przybyła jakiegoś patrioty. Bo skończymy tak, że do tej paczki będziemy musieli dodać Parulskiego i Tuska. Przeciwko Komorowskiemu. Lub Komorowskiego przeciwko Tuskowi. Obojętne.
    Co to za pomysł, żeby tam ciągle szukać tych wallenrodów?

    OdpowiedzUsuń
  7. Moze to tesknota za jakimkolwiek nowym nazwiskiem po 'naszej'stronie?
    Bo te biedne DWA ,ktore juz lub moze raczej jeszcze mamy to tyle co nic?

    OdpowiedzUsuń
  8. @toyah
    Ci "reformatorzy" zawsze od początku byli z tej samej stajni.
    W przypadku niektórych blogerów małpi rozum, albo szczególna podatność na gwiazdorstwo ujawniają się czasem same, ale częściej "oni" wybierają delikwenta i przychodzą. Tak zdaje się było z Łażącym Łazarzem...
    I masz rację - czasem wystarczy jeden dzień.

    OdpowiedzUsuń
  9. @tobiasz
    Ależ z całą pewnością jest to jedna z przyczyn. Tyle że, przepraszam bardzo, czy trzeba to robić w takim stylu?

    OdpowiedzUsuń
  10. @Toyah
    Wiesz przecież co mówi Pismo Święte ?
    Większa radość z jednego nawróconego grzesznika niźli z setki sprawiedliwych - czy jakoś tak....

    Dlatego tak tęsknimy by przyszedł nawrócony morderca i rzekł: mordowałem, gwałciłem, na pal wciągałem ale za wszystko przepraszam i żałuję a wdowom i ich dzieciom oddaje cała moja majętność a honor odzyskam...
    robiąc Waszym wrogom, to co Wam czyniłem niegodziwego.
    Zazwyczaj kończy się tym, że przeprosiny nieszczere, majętności żadnej a i honoru nie odzyskuje bo znowu kłamie...
    A my tęsknimy, swoich sprawiedliwych mało ceniąc.

    OdpowiedzUsuń
  11. I po co tyle złudzeń, skoro co od złego i tak złe jest.

    Dla nie-religijnych, lecz nieco wykształconych (?) wystarczy mniej uniwersalna przestroga: Timeo Danaos ..., itd.

    Ale rezerwa nie powinna przeszkadzać obserwowaniu, co się dzieje. To kwestia ciekawości, a nie akceptacji.

    Natomiast wracając do meritumu, można uwierzyć w dobre intencje każdego, choćby złoczyńcy. Byle jakimś dobrym czynem gotowość wykazał, albo przynajmniej się wyspowiadał.

    Ekspresyjny połyk zamiast, to trochę za mało.

    OdpowiedzUsuń
  12. @raven59
    Ależ ja właśnie o tym mówię. Że oni to świetnie wiedzą i nas robią w tak zwanego wała. Od rana do wieczora.

    OdpowiedzUsuń
  13. @orjan
    Oni spowiadać się też potrafią, a nawet niekiedy bardzo lubią. Pamiętasz, jak wyspowiadał się Grzegorz Piotrowski?

    OdpowiedzUsuń
  14. @toyah

    Jakoś nie pamiętam nic ponad jego antyspowiedź podczas rozprawy.

    Spowiednikiem był Urban?

    OdpowiedzUsuń
  15. @orjan
    Ja mówię o czym innym, Jak on udzielił wywiadu rzeki temu facetowi z Wyborczej, gdzie opowiadał o swoim nawróceniu. Nie pamiętasz.
    Kurcze! Ale Wy macie słabą pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rolex się zamotał. Może to przez tę odległość - Londyn, wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Rain
    Wydawałoby się, że w Londynie powinien mieć czystszy umysł. Na tyle czysty, żeby rozpoznawać rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  18. @toyah

    Pamięć to ja mam jak słoń, ale wybiórczą (z resetem default na wszystko z wybiórczej).

    To jest kwestia troski o zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  19. @All


    Okoliczności wesołych lat 80-tych wzbudziły u mnie zainteresowanie środowiskami więziennymi, gromadzącymi (wg leninowskiego rozpoznania) element socjalnie bliski komunistom. Wydaje mi się, że rozpoznanie aż tak ciepłego stosunku między nimi a prorokami (tj. prokuratorami) III RP byłoby przesadą. Jednak z pewnością nie jest przesadna teza o głębokiej, wzajemnej znajomości zawodowej obu środowisk.

    Kilka lat temu zdobyłem dość rzadką dzisiaj książkę Marka M. Kamińskiego „Gry więzienne”, (Oficyna Naukowa, Warszawa 2006)

    Ta rzadkość skłoniła mnie teraz do niejakiej kwerendy w necie i w jej rezultacie pozwalam sobie podrzucić ciekawą lekturę zastępczą, abyśmy mniej więcej wiedzieli, o czym mówimy:

    http://www.grypserka.tvn1.pl/index.php?id=68&id2=45

    OdpowiedzUsuń
  20. @orjan
    Nie jesteś usprawiedliwiony. To była bardzo ważna książka. Autentyczny bestseller. Seria rozmów z Grzegorzem Piotrowskim przeprowadzony przez niejakiego Tadeusza Fredro-Bonieckiego pod tytułem "Zwycięstwo księdza Jerzego" o jego nawróceniu. A potem druga część - "Wychodzenie z piekła". Rozumiesz, prawda?
    Stek cudownych kłamstw, a wszystko na najwyższym poziomie emocji.

    OdpowiedzUsuń
  21. @orjan
    A ja wolę to.
    Tak mój drogi. Mieszkamy w Rosji.

    OdpowiedzUsuń
  22. @toyah

    Ja myślę, że on (GP) wszystkie takie emocje i nawrócenia zweryfikował swoją późniejszą, nawracającą aktywnością.

    Sorki, ja już dawno zrozumiałem, że nie dam rady przeczytać wszystkiego co warto, a co dopiero ...

    OdpowiedzUsuń
  23. Errare humanum est...

    Dziś już Rolex otwarcie przyznaje, że popełnił błąd jednak jak chodzi o diagnozę, "pochopność" to zdecydowanie za mało.

    Ja mam tylko jedną marną refleksję po tym wczorajszym szumie: jaki obecnie honor polskiego oficera takie i w łeb sobie strzelanie.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Kozik
    On nie ma co przyznawać, lub nie. Bład jest ewidentny. Natomiast, jak idzie o pochopność, niech on się nie wygłupia. To w ogóle nie chodzi o żadną pochopność. To jest zwykła naiwność. Przepraszam. Nie zwykła.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Kozik

    Ja może kupiłbym, gdyby on tak w obronie gen. Błasika, względnie tych żołnierzy sponiewieranych za Afganistan, itd ...

    ale za gen. Parulskiego????

    To on sam już bronić się nie mozie? Broń ma za krótką?

    OdpowiedzUsuń
  26. @Toyah, @Orjan

    No więc jak wczoraj usłyszałem o tym strzelaniu (a pani Kozikowa specjalnie zadzwoniła do mnie z tą informacją) to jakoś się wcale za mocno nie podnieciłem, szczególnie jeszcze po tym co usłyszałem dalej w radiu. Ciekaw byłem jednak reakcji naszej blogosfery. No i tu, naturalnie, konkretów jeszcze mniej a szum jeszcze większy.
    Więc do dzisiejsze odniesienie do Zavissusa Negrusa czy jak on się tam zatytułował - no piękne, znakomite. Naprawdę nie mam wiele czasu na blogi ale przynajmniej wybrałem dobrze.

    Ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  27. @Kozik
    To jest niezwykłe. Kiedy moja córka przyszła do mnie z tą informacją, ja również właściwie zaledwie wzruszyłem ramionami.

    OdpowiedzUsuń
  28. Brak słów

    http://niezalezna.pl/21587-klich-o-przybyle-nie-byla-proba-samobojcza

    OdpowiedzUsuń
  29. @kazef

    Klich jakim by nie był śmiesznym ministrem, jest jednak lekarzem i jeśli chodzi o sprawy "techniczne", wie co mówi. A pułkownik, to pamiętajmy, wojskowy prokurator, który z niejednym postrzałem się zetknął, bo żołnierze całkiem często strzelają, do innych i do siebie. Typ jest entuzjastą strzelania i wygląda na gościa, dla którego przestrzelić komuś policzek, to jak splunąć. Gdyby tylko chciał, rozwaliłby sobie głowę z podręcznikową precyzją na dwieście kawałków. Zaś to, co zrobił, to było takie włożenie ręki w ogień w celu okazania męstwa, determinacji oraz zwrócenia na siebie uwagi. Nie mam tylko żadnego pomysłu, dla kogo była ta demonstracja, bo może wcale nie dla nas.
    Klich wyraźnie robi w gacie, te śledztwa z oświadczenia prokuratora musiały parę osób zaniepokoić. Generalnie, raczej obraz zepsucia i kuriozum, a nie jakiś przełom.

    OdpowiedzUsuń
  30. Problem jest w tym, że obecne społeczeństwo jest absolutnie wyprane z jakichkolwiek myśli krytycznych. A mówiąc po prostu, to banda naiwniaków. Nawet komunie nie udało się wypracować takich narzędzi do przerabiania ludzi w matołów, jakie są dostępne teraz.
    Pozostawienie po 89 roku, przy korycie i w szkołach, całej tej partyjnej bandy z ZNP procentuje dzisiaj społeczeństwem głupawych gadżeciarzy i wrogów każdej głębszej refleksji.
    A czego oczekiwać po wyższych szarżą wojskowych, którym się "zapomniały" sojusze?
    Dobrze, że do siebie, a nie do NAS strzelają...

    OdpowiedzUsuń
  31. A wiesz, jak przed laty przeczytałem tę książkę jak mu tam Fredro-Bonieckiego o tych rozmowach z Piotrowskim (tylko pierwszą) to przez chwilę dałem się nabrać. Ale tylko przez chwilę, bo otrzeźwiła mnie moja zawsze trzeźwa żona pukając się w głowę. Ona nic nie mówi i niby nic nie wie i w niczym się nie orientuje, ale zawsze jakoś tak jest, że jak już popuka się w głowę to ma rację.
    W przypadku tego komedianta Przybyła oboje wruszyliśmy ramionami.

    OdpowiedzUsuń
  32. @orjan
    Bardzo zabawnie musiała wyglądać ta rozmowa:
    'Obawiam się, że będzie się pan musiał postrzelić, pułkowniku.'
    'A pan sam nie może, generale?'
    'Ależ mnie nie wypada! Jak by to wyglądało?'
    Itd.
    '

    OdpowiedzUsuń
  33. @Kazef
    I co? I nic. To jest Polska? To teraz tak właśnie będzie się działo, że oni będą sobie strzelać, żeby zwrócić na coś uwagę? To jest Polska?

    OdpowiedzUsuń
  34. @redpill
    Jestem pewien że nie dla nas.Oni są jak te gangi więzienne. To jest inny świat.Tak jak piszesz. Ten sobie odetnie palec, tamten poderżnie gardło, inny
    połknie tzw. choinkę. Po co? Żeby trafić do szpitala. Po co? Nie nam to rozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Muni
    Ja Ci powiem, że jest jeszcze gorzej. Ci z ZNP to w tej chwili i tak ostatni bastion normalnego nauczania. Większość dzisiejszych nauczycieli to już nowy nabór. I to jest dopiero tragedia!

    OdpowiedzUsuń
  36. @Jan
    Ciekawa sprawa z tymi żonami. Wszystkie są takie podobne!

    OdpowiedzUsuń
  37. @toyah

    "oni są jak te gangi więzienne..."

    Interesujący trop.


    PS. Są sytuacje, w których na przypuszczalny stan rzeczy nie uzyska się dowodu w sensie materialnym, czy - jak to się teraz preferuje - w sensie procesowym*/.

    Wtedy rozsądny człowiek rozgląda się wokół i sprawdza, czy dane przypuszczenie porządkuje ogląd rzeczywistości, czy nie, dostarcza odpowiedzi, czy tylko mnoży pytania bez odpowiedzi.

    Jeśli porządkuje o dostarcza, to już merytorycznie wiemy i można śmiało zrezygnować z dowodów procesowych.


    -----
    */ różnica miedzy dowodem prawdziwym merytorycznie, a dowodem prawdziwym formalnie (lecz merytorycznie już niekoniecznie)

    OdpowiedzUsuń
  38. @orjan
    Pewnie że interesujący. W końcu toś Ty mi go podrzucił.

    OdpowiedzUsuń
  39. @toyah

    e tam ...

    Raz mi się zdarzyło wcześniej połapać.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Toyah z 6:36

    Zaskakujesz mnie. Rugasz najpierw za zacytowanie ironicznego komentarza, a potem sam zabierasz się za pisanie scenariusza do tej mistyfikacji.
    Potrzebowałeś czasu?

    OdpowiedzUsuń
  41. @All (off topic)

    Nowa afera wisi w powietrzu. Funkcjonariusze już ostrzą ołówki. Będzie to afera wielka, podobna do tej szalikowej, w której nasz Toyah dawał dzelny odpór.

    Otóż Jarosław Kaczyński komentując klawe, urlopowe życie Tuska - cysorza, pomylił Grześkowiaka z Chyłą. A to jest tak żałosne jak trzymanie szalika do góry nogami.
    Kto jeszcze tego nie napiętnował, to jest leń i nierób.

    Chwileczkę, dlaczego mnie to przejęzyczenie uderzyło, jak obuchem? Jasne, ja zrobiłem to samo, pomyliłem tych artystów i natychmiast zostałem skarcony przez naszego strażnika czystości mediów i historii, Toyaha.

    Toyahu, odpuść Jarosławowi.

    OdpowiedzUsuń
  42. @jazgdyni
    Było inaczej. Ja zacytowałem Chyłę, a Tyś mi błędnie zwrócił uwagę, że to nie Chyła, tylko Grześkowiak. No więc odpowiedziałem. Kropka.
    Poza tym zgoda. Uważam że Chyłę od Grześkowiaka odróżniać wypada, od Kaczyńskiego oczekuję talentów znacznie przewyższających znajomość polskiej piosenki kabaretowej, jestem pewien że przed nami kolejny festiwal kpin, i że on będzie uprawiany głównie przez tych, którzy sami dotychczas sądzili, że zarówno Chyła jak i Grześkowiak to jacyś polscy bokserzy z lat 60.

    OdpowiedzUsuń
  43. @Toyah

    Ta pamięć... Coś było "na rzeczy".
    Starość.

    A festiwal będzie. Takimi durnotami się właśnie głupio ośmiesza. Jak w przedszkolu.

    OdpowiedzUsuń
  44. @jazgdyni

    Normalny człowiek nie eksploatuje cudzych pomyłek zwłaszcza, jeśli polegają na popularnym pomyleniu okoliczności sobie podobnych i przez to stwarzających tzw. konfuzję. Akurat konfuzja: "Chyła/Grześkowiak" bywa całkiem powszechna, na co sam dostarczasz dowodu.

    Całkiem po rusku niekulturna reakcja na konfuzyjną pomyłkę Jarosława oddaje stan napięcia (wzwodu), w jakim żyją eksploatujące platfusy, których treścią życia jest upierdliwe słuchanie i analizowanie każdego odgłosu, jaki Jarosław zechce wydać. Wychodzi z tego dość gówniana treść platfusiego życia, ale ... quodlibet.

    Oprócz tych psychopotrzeb, są potrzeby praktyczne przykrywania bieżących niezręczności Tuska. Takimi przykrywkami nie wypada się zajmować, podobnie jak w prawdziwym salonie nie wypada zwracać uwagę na byle odgłos, czy zapach.

    Istnieje jeszcze inna konfuzja, bo Tuskowi rzeczywiście mylą się obowiązki i czas pracy premiera z czasem pracy rentiera. Moim zdaniem, każdy może mu to wytykać, bo urlopy prywatne przedkłada nad przyjęty obowiązek publiczny.

    OdpowiedzUsuń
  45. @orjan

    "Takimi przykrywkami nie wypada się zajmować, podobnie jak w prawdziwym salonie nie wypada zwracać uwagę na byle odgłos, czy zapach."

    Po to między innymi założyliśmy na nE Klub Ars Dilettanti, do którego gorąco zapraszam.

    Jakie na przykład zabawności wyczyniał z roztargnienia Einstein i było z tego dużo śmiechu. Ale życzliwego i radosnego.
    A tu, jak dzieciaki w piaskownicy.

    Rozmawiajmy, jak dorośli.
    Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  46. @orjan
    Ja jestem pewien, że, jak idzie o Tuska, on nie ma żadnej wiedzy. Ani historycznej, ani literackiej, ani muzycznej, ani powszechnej. On nie wie nic, poza tym, że Biedronka to jest sieć spożywczych marketów. Moim zdaniem, on właśnie należy do tych ludzi, dla których Chyła i Grześkowiak, to jacyś bokserzy. Chociaż nie, on się sportem interesuje - dla niego oni będą przedwojennymi aktorami.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.