wtorek, 17 stycznia 2012

Moskwa - Pietuszki. Warszawa - Moskwa.

Kiedy jeszcze w zeszłym tygodniu wszyscy emocjonowaliśmy się wybrykiem pewnego pułkownika ze stajni prezydenta Komorowskiego, aniśmy się pewnie nie spodziewali, że sprawa ta pohula sobie po medialnej rzeczywistości przez parę dni i zginie w gąszczu innych, mniej czy bardziej ważnych, czy choćby tylko ciekawych zdarzeń. To jest fascynujące – a jednocześnie właściwie jak najbardziej straszne – jak bardzo postać owego pułkownika przez te wszystkie dni stała się kompletnie nieistotna. Przecież nawet gdyby się nagle okazało, że on od tej dziury w policzku nagle zwariował, czy choćby i nawet umarł, dziś już nie obejdzie to niemal nikogo. Więcej – obawiać się należy, że dziś nikt już nawet nie pamięta, co to za jeden ten Przybył.
No bo zastanówmy się. Jeszcze tydzień temu wszyscyśmy debatowali, co to się stanie z gen. Parulskim. Czy on zostanie zdymisjonowany, czy sam odejdzie, czy może dostanie jakąś inną robotę? Okazało się, że nie stało się nic. I czy cokolwiek to zmieniło? A czy gdyby jego tamtego dnia jasny szlag trafił? Czy może to miałoby dla nas jakiekolwiek znaczenie? Zero. Byłoby dokładnie tak samo jak jest dziś. A więc Edmund Klich mówiłby to co mówi dziś, Stefan Niesiołowski podobnie, a treść telefonów do „Szkła Kontaktowego” nie zmieniłaby się ani o jotę. Ani w jedną, ani w drugą stronę.
A może wszystko dopiero przed nami? Tyle że cóż to zmieni w naszej sytuacji, że gen. Parulski zostanie usunięty ze stanowiska, a na jego miejsce zostanie posadzony ktoś, kogo nazwiska dziś jeszcze nawet nie znamy? Co zmieni w sytuacji, w której tkwimy od wielu już bardzo lat, jeśli za parę dni dowiemy się, że płk. Przybył wcale się nie chciał zabić i tak naprawdę nawet sobie w ten policzek nie strzelił, tylko ktoś głośno zamknął drzwi, a nam wszystkim się zdało, że to był huk wystrzału? W jaki sposób nasza sytuacja ulegnie poprawie, lub pogorszeniu, jeśli prezydent Komorowski nagle zwariuje, zapomni o swoich zobowiązaniach, i jednak uniesie się takim gniewem na to co się wydarzyło, że wszystkich tych prokuratorów powywala ze stanowisk? Nie stanie się nic.
Przepraszam bardzo, ale co się zmieni, jeśli on nagle ogłosi, że ponieważ prokurator Seremet nie potrafi zapanować nad interesem, jego miejsce zajmie od jutra pani Anna Komorowska, a jak komuś to nie pasuje, to on w tej sprawie zorganizuje specjalną konferencję prasową, na której prof. Nałęcz wszystko wyjaśni. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że jeśli coś tego typu jeszcze nie nastąpiło, to wcale nie dlatego, że ktoś tu uważa, że tak nie wypada. Tu w tej chwili już chodzi wyłącznie o brak pomysłów. Lub o ich nadmiar. W końcu co by szkodziło, żeby Tusk z Komorowskim nagle się zamienili miejscami – jak Putin z Miedwiediewem – i Premier przeniósł się na Krakowskie Przedmieście? Wyrzucą nas za to z Unii. Jakiś bloger się wścieknie i nawróci? Nie żartujmy.
A może coś się zmieni, jeśli nagle zarówno wojskowi prokuratorzy, jak i telewizja TVN24, a obok tego wszystkiego, politycy Platformy Obywatelskiej, nagle oświadczą, że są bezpośrednie dowody na to, że gen. Błasik jednak nie mógł być w kabinie pilotów, by na nich naciskać, bo przez cały ów tragiczny poranek w alkoholowym upojeniu spał na kolanach innego pijaka – Kaczyńskiego i że w tej sytuacji oni wszyscy serdecznie panią Błasikową przepraszają? Jak mówię – zero. Najwyżej ekspert Hypki powie: „A nie mówiłem?”
Nie zmieni się nic. A przede wszystkim nic nie zmieni faktu absolutnie porażającego, że oto właśnie, po raz pierwszy chyba z taką wyrazistością, zostało nam pokazane, że kraj, w którym się urodziliśmy, spędziliśmy nasze życie i pokochaliśmy jak matkę, to już w praktyce Rosja. I o tym dziś chcę mówić. O tym, że Polska to już Rosja.
Już w chwilę po tym jak ów Przybył się podobno postrzelił, cała nasza przestrzeń publiczna została wypełniona debatą na temat tego, kto w tym wszystkim jest ten dobry, a który to ten zły. Czy Seremet to jednak, jak by nie było, nominat prezydenta Kaczyńskiego, a Pasionek to jego ukryty druh. Czy może to jednak Przybył jest dobry, a Pasionek nie lubił Parulskiego z powodów osobistych, bo ten się przyjaźnił z Seremetem, którego Przybył nie znosi jeszcze ze szkoły? Czy te bilingi to zwykła zasłona, mająca przykryć prawdziwy problem zamachu w Smoleńsku, czy może, jak idzie o Smoleńsk, wszyscy panowie zgadzają się całkowicie, tyle że poszło o jeden konkretny numer telefonu i wszyscy na wszystkich się obrazili? No i oczywiście, co to teraz będzie? Czy Parulski będzie w stanie współpracować z Seremetem, i czy Seremet będzie tego chciał? No i kogo poprze Komorowski?
No i co powie Tusk? Co powie Premier, kiedy wróci z urlopu? Czy przeprosi? I kogo? Panią Błasik, czy może pułkownika Przybyła?
A ja wciąż mam przed oczyma tamtą scenę sprzed tygodnia, kiedy to ten Przybył najpierw podskakuje sobie wesoło, by za chwilę z równym weselem przestrzelić sobie policzek, i w tym momencie, zupełnie, jakby im ktoś coś nasypał do dzbanka z kawą, w zwolnionym tempie, na sali pojawiają się ci dziennikarze, i ten jakiś Jurek, i wszyscy znudzeni jak cholera wyjmują swoje telefony i aparaty fotograficzne, znów jakgdyby ktoś im powiedział, że tu gdzieś się coś ciekawego wydarzyło, tylko nie za bardzo wiadomo, jak ciekawego, no i przede wszystkim – gdzie. Dziewczyny, zamiast normalnie piszczeć i biegać w kółko, poprawiają sobie włosy i nieprzytomnie rozglądają się po scenie, jakby chciały się spytać: „Juuuurek? A co się staaaało?”
Oto konferencja prasowa jakiegoś bardzo ważnego prokuratora – konferencja i prokurator na tyle ważni, że trzeba ich pokazywać na żywo – nagle prokurator wszystkich wyrzuca z sali, otwiera okno, żeby kula nie odbiła się o szybę i kogoś, nie daj Boże, nie zabiła, strzela sobie w łeb. Później nagle okazuje się, że zamiast tego, trafia go w policzek, a później się okazuje, że on miał na pieńku z gangami, że za tę jego ocaloną głowę źli ludzie wyznaczyli milion złotych, czy może dolarów, nagrody, że Prokuratura Wojskowa prowadziła cały szereg śledztw mających na celu rozbicie mafii, która oplotła Polskę od morza po Tatry, od Niemiec po Białoruś, no i że teraz, kiedy Seremet tak fatalnie potraktował tych rycerzy, gangsterzy tryumfują. Patrzymy na tę niedokończoną konferencję prasową, słuchamy kolejnych komentarzy, czekamy, co powie Prezydent, dowiadujemy się, że Prezydent uznał sprawę za standardową i nie wartą szczególnej uwagi, a ja już wiem, że prawdopodobnie jutro Parulski i Seremet wystąpią na wspólnej konferencji prasowej, a Przybyłę albo zamknie się w zakładzie, albo mu się zmieni tożsamość i obejmie ochroną świadków, Donald Tusk wróci z kolejnego urlopu i ponownie spotka się z tym staruszkiem, którego kiedyś zapomniał zabrać na obiad. No i go jeszcze raz przeprosi. W końcu, to przepraszanie ostatnio dobrze stoi na giełdzie.
I to jest właśnie to, co nazywam Rosją. Wszyscy strasznie denerwujemy się, że ten nasz biedny samolot rdzewieje w smoleńskim błocie, a Rosjanie nam mówią, żeby się od niego odpieprzyć, bo to jest ich sprzęt i nam nic do niego. Poza tym, jak się okazuje, oni tam będą nad nim budować jakiś poważny dach. Ze szkła i stali. A ja dziś jestem niemal pewien, że gdyby on jakimś cudem nagle wrócił do Polski, to przede wszystkim ta banda durniów przez pół roku by go trzymała gdzieś na jakimś wysypisku śmieci, nie mogąc ustalić, co z nim zrobić, potem by go gdzieś zabrali, pod drodze pogubili kawałki, a wreszcie by się okazało, że ktoś go ukradł i policja z prokuraturą prowadzą dochodzenie, kto? Następnie by się okazało, że te kawałki ukradła artystka Nieznalska, żeby zrobić jakąś fantastyczną instalację, a sąd by ją z tej kradzieży uniewinnił, tłumacząc, że to był taki gest artystycznej ekspresji. A my wszyscy byśmy patrzyli tępo na to wszystko, ani nic nie rozumiejąc, ani nawet nie chcąc nic zrozumieć, a kiedy to nasze znudzenie osiągnęłoby stan krytyczny, to komuś by znów zorganizowano konferencję prasową ze strzelaniną w roli głównej, a Monika Olejnik zaprosiłaby Janusza Palikota, żeby wyraził na ten temat swoją opinię.
Bo – strasznie mi przykro to mówić – nie jest tak, że tam jest Rosja, tu jest Polska, a między jedną a drugą, kręcą się jacyś źli ludzie, którzy chcą nas sprzedać i wpuścić tu ludzi jeszcze gorszych. Tę parę scen z konferencji prasowych tych kosmitów, i wszystko to, co się dzieje przez każdy kolejny dzień, przez każdą kolejną sekundę każdego dnia, pokazuje nam już jak najwyraźniej, że to już są właśnie ci gorsi. To są już ci absolutnie najgorsi. Niedawno ktoś mi kazał rzucić okiem do Internetu i obejrzeć sobie filmik, na którym Grzegorz Miecugow, w studio telewizyjnym, najwyraźniej kompletnie pijany i półprzytomny, próbuje coś powiedzieć i nikt nie wie, co, bo to ani jednego słowa nie można zrozumieć, ani też doczekać się kolejnego zdania, a my już wiemy, że to przecież zaledwie początek. Włączamy telewizor, i powinniśmy już mieć świadomość, że tam dziś już się może zdarzyć wszystko. Albo ktoś się schleje, albo przyniesie świński łeb do studia, albo zacznie strzelać z pistoletu – do siebie lub do innych – a jak już nabierze pewności, że na obywatelach to już nie robi żadnego wrażenia, pojawi się załoga bardziej wyszukana i odstawi nam coś, co znaliśmy dotychczas wyłącznie ze sceny w „Peweksie” w Mistrzu i Małgorzacie.
Bo to już jest właśnie Rosja. Tydzień temu – a może to było wczoraj? – jakiś ważny prokurator podobno postrzelił przed kamerami i, jak nam mówią, akurat badają go psychiatrzy. TVN go broni, „Gazeta Wyborcza” atakuje. Niezależna blogosfera twierdzi, że ani się nie postrzelił, ani nie jest w szpitalu, tylko chodziło o to, żeby ktoś coś tam mógł na spokojnie załatwić. Ale czemu tak? A któż to może wiedzieć? Robią i wiedzą, co robią. A robią co robią. Niedługo Tusk wróci z wakacji to nam opowie. Już chyba wspominałem o Tusku? I cóż z tego? Co to zmienia? Mogę jeszcze raz powtórzyć: Tusk wciąż na urlopie, ale Graś powiedział, że niedługo wróci.
Rosja, moi państwo. To jest Rosja.

Jeśli ktoś ma ochotę poczytać sobie tego typu teksty w wydaniu papierowym, zachęcam do kupowania książki o siedmiokilowym liściu, która jest dostępna tuż obok, u góry po prawej, ale również – nieco taniej – w Katowicach w księgarni „Wolne Słowo” na ul. 3-maja. Jednocześnie proszę o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Za każdy dotychczasowy gest wszystkim bardzo dziękuję.

28 komentarzy:

  1. Krótka diagnoza stanu państwa:

    Władze nie panują nawet nad oszustwem.

    OdpowiedzUsuń
  2. @orjan
    Pewnie tak. Problem teraz tylko w tym, czy oni mają z tym jakiś kłopot. Ja mam obawę, że nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. @toyah

    Władze nie panują, ale to nie znaczy, że nikt nie panuje.

    Pamiętaj o trzecim szeregu! Możliwe, że obecna władza już mu zawadza. Stąd ta utrata panowania nad oszustwem, połyki, itd.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kłamstwa, oszustwa, manipulacje i inne podłe, nikczemne praktyki nie tylko wobec tzw. opozycji, lecz większości społeczeństwa to ich domena i specjalność - władców, czy decydentów z dowolnego "szeregu". Słusznie Toyah zauważa, że oni nadal z tym nie mają "kłopotu", bo jednak większość społeczeństwa odrzuca fakty, czy w dyskusji wiarygodne świadectwa i obiektywne, racjonalne argumenty, a toleruje złoczyńców i ich nasilające się zło - potencjalne zagrożenia i coraz gorszą codzienność (rzeczywistość) w państwie. Natomiast określone środowiska nawet oficjalnie uznają, akceptują i aktywnie wspierają ich sposób myślenia i postępowania, także brzemienne w skutkach, dla większości ich dotychczasowe wyczyny, czy zaniedbania. Co jest lub może być istotnym powodem takiej postawy (mentalności) większości narodu?.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Zibik

    Z lenistwa umysłowego i z erozji uczuć wyższych wyrasta oportunizm, bo je usprawiedliwia wobec sumienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdziwe i zatrważające.

    Państwo Polskie jest rozwalane i niszczone.



    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    O Polsacie nie wspomnę.
    TVPinfo wywaliłem z pilota.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. @orjan
    Pamiętam. O trzecim szeregu pamiętam zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. @orjan
    Nie mogłeś się powstrzymać, co?

    OdpowiedzUsuń
  9. @Przemo
    Owszem. Z każdym dniem jakby coraz straszniej.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Orjan
    Dziękuję za próbę odpowiedzi na moje pytanie, lecz podłoże, źródło, czy mechanizm i proces powstawania, także "wyrastania oportunizmu" chyba nie są czymś nowym (współczesnym)?... Natomiast w wymiarze powszechnym raczej nie całkiem uświadomionym, a dostatecznie dobrze znanym tym, którzy usiłują być naszymi "nauczycielami", "ojcami", czy "inżynierami dusz" i "zapobiegliwymi oranizatorami życia codziennego".
    Wg. mnie to przede wszystkim oni są sprawcami (powodem) obecnego stanu m.in. coraz bardziej powszechnego lenistwa (acedi) tj. dominacji jednego z siedmiu grzechów głównych, który nie ma nic wspólnego z bezczynnością i próżniactwem. Ponieważ jego przeciwieństwem nie jest pilność i pracowitość, lecz wspaniałomyślność, czy wielkoduszność (magnanimitas).

    OdpowiedzUsuń
  11. @All

    Ja już doprawdy nie wiem, co musi się wydarzyć, aby to się zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Jazgdyni
    "Wydarzyć się" już nic szczególnego nie musi, ale winna radykalnie zmienić się postawa, w tym wiara i świadomość (mentalność) większości narodu polskiego.
    Dlatego to, co myśli i czyni (artykułuje) Pan, czy Toyah i inni podobni (niezależni) blogerzy, oraz osoby duchowne, czy wszyscy ludzie prawi, wiarygodni, wspaniałomyślni, wielkoduszni i dobrej woli jest bardzo wartościowe, użyteczne i potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja już w swojej świętej naiwności zastanawiam się ile w tym na co patrzymy jest wyrachowania i oportunizmu ile strachu a ile głupoty. Naprawdę nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Kozik
    Diabli wiedzą. Pewnie już tylko diabli.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Toyah
    Przecież Rosja to tu jest praktycznie od 1944 roku, czyli od osadzenia się tu rządu sługusów Kremla,
    Jeszcze gdzieniegdzie toczyły się walki ostatnich oddziałów partyzanckich, które do końca nie pogodziły się z faktycznym przyporządkowaniem Rosji Sowieckiej.

    Było to konsekwencją konferencji w Teheranie gdzie nasi sojusznicy czyli USA i Wlk. Brytania wraz z Rosją Sowiecką zdecydowali o przebiegu przyszłych granic na Odrze i linii Curzona wraz z faktycznym oddaniem nas pod wpływy sowieckie.

    Przed konferencją w Teheranie było ujawnienie zbrodni katyńskiej, zagroziło to stosunkom sojuszniczym USA, Wlk. Brytanii i Rosji Sowieckiej.
    Sikorski zażądał zbadania międzynarodowego zbadania zbrodni.
    Ale zdarzyła się Katastrofa w Gibraltarze...
    I nic nie stało już na przeszkodzie zwołania konferencji w Teheranie.

    I tak praktycznie rzecz biorąc Polska funkcjonowała jako państwo zależne od Rosji.
    Wydawało się nam, że do 1989 roku...
    No, niech będzie do czasu opuszczenia Polski przez wojska sowieckie.
    Ale jak się okazało przy pozorach niepodległości faktyczne uzależnienie trwa nadal.

    Z krótką przerwą prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Zagrożenie uwolnienia się z faktycznej zależności od Rosji było wyraźne.

    Tym razem Katastrofa Smoleńska załatwiła sprawę, zagrożenie zniknęło.
    Reset został dokonany, wpływy potwierdzone.

    Rosja w Polsce trwa nadal,
    niezagrożona...

    A te wszystkie igraszki z którymi mamy do czynienia ?
    To tylko rosyjska ruletka, w bębenku rewolweru zawsze jest kilka naboi, niektóre komory są puste, ale przychodzi ten moment, że trafia na komorę pełną.

    OdpowiedzUsuń
  16. @raven59
    Szczerze Ci powiem, że miałem nadzieję, że ten mój tekst jest jednak nieco głębszy. A jak idzie o Dembinskiego, to on polską historię zna równie dobrze jak każdy z nas.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam
    ostatnimi czasy mocno się wyciszam przyczajony gotowy do skoku.
    Podzielę się tylko jedną myślą na temat córki naszego premiera, pewnie wiecie że jak to sie u nas w branży mówi robi za reklamę. Ostatnio nawet dorobiła się szyderców... a że tu Moskwa to nie jest to przemyślana strategia, ale zwykły standard gdzie brat jej pracuję w lokalnym oddziale gazety która to pyta nas czy Kasia to idiotka i nomonuje jej szyderców do jakiejś nagrody. W sumie to żal mi tego Tuska nawet z tymi jego wiecznym urlopami... On i jego dzieci a w około mała moskwa

    OdpowiedzUsuń
  18. @Cmentarny Dech
    Słyszałem o tym. I też byłem pod wrażeniem. To wygląda trochę tak jakby ci dwaj komicy byli na liście płac kancelarii premiera. No wiesz, na takiej zasadzie, że im ona jest głupsza, tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba jednak nie całkiem obca, ale również nasza niewola. Tak to jest, kiedy większość społeczeństwa nie ufa bezgranicznie Panu Bogu i nie chce słuchać uważnie Jego głosu, ani Kościoła, także nie poddaje się natchnieniu Ducha Świętego, lecz ogranicza się, do konsumpcjonizmu, popkultury, także jedynie przeżywania i odczuwania zwykłych emocji. Ponadto chyba zbyt wielu rodaków, co wnikliwie analizuje i sugestywnie opisuje Toyah i inni publicyści - wybrani blogerzy, nadal stara się więcej mieć, niż być. A zatem w pośpiechu i bezrefleksyjnie łyka - nieustannie karmi się tym, co zwykle jest ułudą, kłamstwem, oszustwem - diabelską pokusą tzn. profesjonalnie, inteligentnie i finezyjnie reżyserowane, także celowo kreowane, manipulowane, preparowane etc. i serwowane codziennie w TV i innych mediach w coraz większej ilości.
    "Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień." - bł. ks. Jerzy Popiełuszko

    OdpowiedzUsuń
  20. Ps. W RP wg. obietnic PO&PSL miał być rozwój i postęp, a jest żenada i wstyd.
    Z Rosją jest o tyle dziwna sytuacja, że wszyscy zawsze wychodzili gorzej na "przyjaźni" z przywódcami tego kraju, niż na ograniczonym zaufaniu, czy nawet wojnach z nimi...

    OdpowiedzUsuń
  21. @Toyah
    tekst był głęboki ale ja rzeczywiście - na jego podstawie - dokonałem spłyconego opracowania właśnie specjalnie dla MD.
    Sądziłem, że ponieważ urodził się w kraju naszych sojuszników z II WŚ to może mieć kłopoty.

    PS. Tak liczyłem, że pusta komora Ci się spodoba ale trudno....

    OdpowiedzUsuń
  22. @raven59
    Pusta komora może by i mi się spodobała, gdyby nie została przykryta tymi oczywistościami. No i gdybyś tam nie wsadził kilku naboi zamiast jednego. To już przecież kiedy DeNiro zażyczył sobie trzy, Wietnamczycy niemal zwariowali.
    No a poza tym, sam widzisz. Wrócił ten trol i nawet nasz kumpel orjan uległ jego minom. I co ja mam zrobić? Pobeczeć się?

    OdpowiedzUsuń
  23. @Toyah
    A ja Jego na swój sposób lubię i o wiele bardziej wolę niż pojawiający się tu (całe szczęście ostatnio z rzadka) osobnicy z okolic toalety czy jacyś organiści.

    Niestety ostatnio Jego komentarze są dla mnie zbyt skomplikowane i rozwlekłe a ponieważ odczuwam pewną niemoc intelektualną (z pewnością zauważyłeś) to wystarczy mi, że muszę się wspinać na wyżyny mojego intelektu by zrozumieć Twoje notki.

    PS. Z tymi komorami to widzisz - o to właśnie chodzi, że nie jedna jest nabita.
    I z tego powodu my też wariujemy...

    OdpowiedzUsuń
  24. @Toyah
    A ja się zastanawiam, czy oni się nie ścigają z ruskim, kto jest bardziej ruski. I chyba przesadzili. Przecież coś takiego jak ta Kasia nie może istnieć nawet tam.

    OdpowiedzUsuń
  25. @raven59
    Obawiam się, że nie rozumiesz sytuacji. Ja nie mam do niego pretensji o to, że jest taki słodki, ale o to, że on wcale nie jest taki słodki.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Marylka
    To oczywiście może wynikać z mojej chorobliwej tolerancji na dzieci i młodzieży, ale ja bym jej nie demonizował. Moim zdaniem, ona jest po prostu głupia. Jak przeciętna fryzjerka albo aktorka.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Toyah
    Nie o to mi chodzi, że jest tak beznadziejnie głupia. Tylko że jej pozwalają się z tym manifestować. Żona i córka to przecież część image'u Tuska. Jak dotąd, z wyjątkiem Rosji, to jest pozycja, o którą się bardzo dba. Kwaśniewską, zwłaszcza po tych lwach i bezach wzięła w opiekę cała machina propagandowa. Tak samo czuwają nad córką. Komorowską też wygładzili. A tę dziewczynę wystawiają na pośmiewisko.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Marylka
    Ale to własnie o to może chodzić. Przecież Tusk też funkcjonuje bardziej jak... ja wiem? Trener fitnessu? Dlatego właśnie niektórzy go tak bardzo lubią.

    OdpowiedzUsuń