niedziela, 17 listopada 2019

Jak Tomasz Terlikowski układał się z Diabłem


     Z prawdziwym smutkiem muszę przyznać, że ostatnio, a dokładnie od dnia w którym okazało się, że Prawo i Sprawiedliwość znalazło się na prostej drodze, by rządzić w Polsce przez następne dekady, a druga strona na tę wieść zwyczajnie oszalała, atmosfera na scenie, której się tu od lat przyglądamy, stała się tak irytująca, że całkiem poważnie zastanawiam się, czy nie zrobić sobie przerwy. Z drugiej strony, ile razy trafiam na kolejny wybryk, z jednej czy z drugiej strony, odnoszę bardzo silne wrażenie, że tu do nas zawitał sam On i postanowił się za nas wziąć na dobre. No a skoro tak, to ja nie jestem w stanie zamilknąć choćby na chwilę. Wręcz przeciwnie, powinienem zacząć wrzeszczeć jak nigdy chyba wcześniej.
      I powtarzam, wcale nie chodzi mi tylko o to, że tu marszałkiem Senatu zostaje człowiek, który już na pierwszy rzut oka zmusza nas do tego byśmy w obawie, że zostaniemy otruci pamiętnym nowiczokiem, chowali się po kątach, że poseł Cezary Tomczyk śpiewa Hymn, ani nawet o to, że posłanka Jachira przekazuje sobie w pociągu znak pokoju z jakimś menelem, który ją wcześniej wyzwał od bolszewickich kurew, ani nawet o to, że jak najbardziej nasz marszałek Karczewski deklaruje, że on jako chirurg będzie się dogadywał z chirurgiem Grodzkim. Sprawy zaszły znacznie dalej. Wygląda na to, że w momencie gdy wydawałoby się, że wybory się zakończyły i nadszedł czas na spokojne przegrupowanie sił, do ataku ruszył... no właśnie, kto?
      W pierwszej chwili wydawałoby się, że to ci wszyscy, którzy dzięki z jednej strony porażce Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Senatu, a z drugiej dość spektakularnego jak na ich możliwości sukcesu Konfederacji, łby zaczęli podnosić wszelkiego autoramentu wariaci, w tym głównie ci, którzy gdzieś tam przez te wszystkie lata nauczyli się, że nie ma lepszego sposobu na społeczeństwo, jak utrzymywanie go w stanie takich emocji, by tym sposobem doprowadzić do kompletnej anihilacji rozumu, czy zwykłego rozsądku, i tę wiedzę realizuję przy byle okazji. Tymczasem, po pewnym już zastanowieniu, dochodzę do przekonania, że tu faktycznie sprawy są załatwiane na szczeblu znacznie wyższym niż mieliśmy z tym do czynienia dotychczas.
       Pisałem tu niedawno o występach tak zwanych „prawdziwych katolików”, gdzie indziej zwróciłem uwagę na popisy polityków, ale może przede wszystkim zwolenników tak zwanej Konfederacji, kiedy to jedno i drugie sprowadziło na mnie wręcz nieprzytomny atak, na który już za chwilę będę musiał zareagować na łamach „Warszawskiej Gazety”, czas jednak nie stoi w miejscu i każdy dzień przynosi kolejne odkrycia. Oto, proszę sobie wyobrazić, odszedł do Pana niesławny, jak nam tu i ówdzie od lat powtarzają, arcybiskup Paetz i kiedy wydawałoby się, że skoro on wreszcie stanął przed Sądem Bożym, to przynajmniej my tutaj mamy z nim spokój, odezwał się nie kto inny jak sam Tomasz Terlikowski, a ja, zupełnie wyjątkowo, postanowiłem, że się nie będę oszczędzał i wszystkim tym, którzy zarzucali mi dotychczas brak umiaru, pokaże jak ów brak umiaru może wyglądać naprawdę.
      Pisałem tu zarówno o Terlikowskim, jak i jego pobożnej żonie, wielokrotnie i niezmiennie w tonie krytycznym, natomiast dziś, ze względu na jego najświeższe występy, zdecydowałem sobie pofolgować i zrzucić z serca to, co mnie dręczy – tak, tak – od momentu, gdy za nas, jak sądzą, wziął się sam On. Oto, proszę sobie wyobrazić, że kiedy dotarła do publicznej świadomości wiadomość o śmierci abp. Paetza, w jednej sekundzie uaktywnił się wspomniany Terlikowski i zaczął dumać, jaki to pogrzeb Paetzowi urządzi Kościół pozostający wciąż, jak wiemy, pod władzą papieża Franciszka. Czy on zostanie pochowany, jak każdy diecezjalny biskup, normalnie w Katedrze, czy może, tak jak by tego chciał Terlikowski, wyrzucony na jedno z dyskutowanych ostatnio bardzo wysypisk śmieci? Po wielu dniach ciężkich rozważań, które – co warto podkreślić – wypełniały Terlikowskiemu niemal całą internetową aktywność, zdecydował się ów święty mąż na następujący wpis:
Doczytałem, dzięki pomocy pewnego księdza, kanony podane przez episkopat. ‘Miejsce pochówku, jak również forma pogrzebu, zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 1178, kan. 1242), zostały ustalone w wyniku konsultacji ze Stolicą Apostolską i Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz Rodziną Zmarłego’ - napisano. Jak brzmi kanon 1242: ‘W kościołach nie należy grzebać zmarłych, chyba że chodzi o Biskupa Rzymskiego, kardynałów lub biskupów diecezjalnych, również emerytowanych, którzy powinni być chowani we własnym kościele’. Co to oznacza? Że wiele wskazuje na to, że miejscem pochówku będzie archikatedra. I trzeba powiedzieć jasno, że jeśli tak będzie to będzie to decyzja skandaliczna i haniebna. Skandaliczna, bo nie licząca się z ofiarami, a haniebna, bo dowodząca, że wina w takiej sytuacji nie ma znaczenia, i że solidarność hierarchii jest ważniejsza niż sprawiedliwość. Warto mieć jednak świadomość, że przede wszystkim będzie to decyzja bardzo nieroztropna. Jeśli archidiecezja poznańska chce mieć problem z profanowaniem katedry, to będzie to miała. Trudno sobie wyobrazić, by te wydarzenia nie przyciągnęły antyklerykałów, by nie sprawiły, że ten grób będzie regularnie bezczeszczony. I stanie się to na życzenie kurii, Stolicy Apostolskiej i rodziny. Przykre to pisać, ale tak właśnie będzie. Jest jeszcze czas, żeby z tej decyzji się wycofać. Trzeba się modlić, by polskiemu Kościołowi starczyło mądrości, a arcybiskupowi Stanisławowi Gądeckiemu odwagi, by to zrobić”.
       Gdyby ktoś myślał, że teraz się dopiero zacznie, uspokajam: to już koniec. Teraz już zostajemy tylko z Terlikowskim. Oto, jak widzimy, umiera abp Paetz, znany nam z pewnych medialnych doniesień sprzed lat, z których wiemy tyle, że on podobno klepał po pupach kleryków, a w wersji hardcore, kazał im nosić jakieś specjalne majtki. Jak również wiemy, Kościół, wobec zasięgu wspomnianych oskarżeń, odsunął Arcybiskupa od wszelkich duszpasterskich obowiązków, no i w związku z tym ten dokończył swojego żywota tak, jak widzimy. I w tym momencie, że się powtórzę, kiedy wydawałoby się, że powinniśmy się wszyscy zamknąć i zająć kwestiami choćby swojego zbawienia, pojawia się ten specjalista od Spraw Bożych i wręcz żąda, by apb. Paetza wysłać do piekła. Bo – jak to ma w zwyczaju formułować moja wnuczka – co? Bo to mianowicie, że „jeśli miejscem pochówku będzie archikatedra, to będzie to decyzja skandaliczna i haniebna. Skandaliczna, bo nie licząca się z ofiarami”.
       Powiem szczerze, że nie znam – choćby i z doniesień bliskich Terlikowskiemu pobożnych portali – ani jednej ofiary abp. Paetza. Powiem więcej, z tego co czytam, wiem, że ani jedna osoba, nawet wtedy gdy Arcybiskup był już praktycznie nikim, nie zgodziła się złożyć przeciwko jego zachowaniom choćby jednego doniesienia. No ale niech będzie, że on faktycznie ma na sumieniu nie tylko klepanie owych kleryków po pupach, ale i coś więcej. Jednak nawet wtedy, ja dziś nie widzę najmniejszego sensu, by na wiadomość o jego śmierci budować wielką akcję w Internecie na rzecz pochowania go na wspomnianym wysypisku. A już z całą pewnością ze strony ludzi, jak słyszę, nadzwyczaj pobożnych.
        No i tu pojawia się Tomasz Terlikowski i wszczyna wielką awanturę przeciwko spoczywającemu w trumnie człowiekowi. W imię czego? Jak to, w imię czego? Przecież to jest oczywiste. Chodzi o to, by on nie został zbawiony, ale trafił, tak jak tego sobie życzy Terlikowski, do piekła. Bo – i tu znów zacytuję moją wnuczkę – co? Bo Terlikowski, jak rozumiem, nie życzy sobie, kiedy już wszystko się zakończy, spotykać z ludźmi, których nie lubi.
        Nie dam już więcej rady, więc pora na refleksje. Otóż ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że Tomasz Terlikowski to w najlepszym dla siebie wypadku chore bydle, a najpewniej zwykły satanista. Czemu tak sądzę? Otóż nie wyobrażam sobie, by człowiek, który autentycznie wierzy w to, że Pan Bóg nas tu na tej Ziemi stworzył i dał nam wszystko to czego możemy potrzebować, by żyć szczęśliwie, a wszystko to po to, byśmy mogli uzyskać wieczne zbawienie, mógł całe swoje życie poświęcić na to, by tropić wszystkich tych, którzy na owo zbawienie jego zdaniem nie zasługują. Ja sobie tego zwyczajnie nie wyobrażam.
        Mało tego. Ja sobie nie wyobrażam, by ktoś taki jak Terlikowski – a więc ktoś kto w znanym nam wydaniu dba przede wszystkim o zbawienie swoje oraz swojej licznej rodziny – decydował się na to, by na owym tropieniu niewiernych budować swoją publiczną i finansową karierę. Jeśli on jednak tak postępuje, i z tego co obserwuję, postępuję notorycznie i z autentyczną ekscytacją, to w moim odczuciu, jego intencja jest jedna: wtrącić do piekła jak najwięcej dusz. Chciałbym bardzo wiedzieć, co mu za to Szatan obiecał. 
        No i jeszcze jedno, czemu on nie urządzał awantur przed gdańską bazyliką, kiedy chowano tam Pawła Adamowicza. Czyżby towar był mało atrakcyjny?




      


21 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy Terlikowski chodził, jako młodzieniec, na Oazę? Moim zdaniem na pewno. Ja chodziłem dość krótko, ale wyczuwam ten smrodek.
    Jeszcze chwila, a zawoła on gromkim głosem na łamach Polonia Christiana i Frondy za Pustelnikiem z "Igraszek z diabłem": "Pan Bóg chyba niesprawiedliwy!".
    W sztuce odpowiedzią Pana Boga jest grom z jasnego nieba. Ano, zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kozik
      Oczywiście. On i ona. Tam się zresztą poznali. Z wywiadu jakiego ona udzieliła "Wysokim Obcasom" wynika, że im owa formacja umożliwiła wręcz wejście w dorosłość.

      Usuń
    2. Oaza nie ma tu nic do rzeczy, nie zapędzajcie się.

      Usuń
    3. @bozenan
      Nie jestem pewien, że tak zupełnie nic.

      Usuń
    4. no dobra, może trochę i ma....ja generalnie stroniłam jako młodzież od oazy na sto kilometrów, a zniechęcały mnie skutecznie osoby, które znałam, a które były. No i wiadomo, jak ktoś coś określił, jako "oazowe", to wszyscy wiedzieli o co chodzi i miało to wydźwięk pejoratywny. Teraz sama będąc w oazie (rodzin) myślę, że los sobie ze mnie zadrwił w pozytywnym sensie i trochę mnie boli, że dobra idea ks. Blachnickiego ma taki słaby pijar.
      Więc ja wiem, o co chodzi z Terlikowskimi z oazy, tylko mi szkoda, że to tak własnie jest

      Usuń
  2. Terlikowski w mojej ocenie jest mało inteligentny, a do tego karierowicz z chorą ambicją. Omijam jego i jego żonę jak najszerszym łukiem od momentu niesławnego wywiadu pani Terlikowskiej chyba do Wyborczej, o intymnym życiu państwa T. To było coś tak wstrząsająco obrzydliwe, rzecz z tych tak zwanych "do nieodzobaczenia".
    Ale całkiem niedawno trafiłam na fragment wystąpienia Terlikowskiego, w którym obśmiewał modlitwę uwielbienia, w sensie bawiło go niesłychanie, że można Panu Bogu dziękować za wszystko, co nas spotyka w życiu. Jego wystąpienie było tak dramatycznie żenujące, że nawet publika - z początku wtórująca w obśmiechiwaniu- potem była również zażenowana.

    OdpowiedzUsuń
  3. @bozenan
    Mnie się zdaje, że, pomijając oczywiście jego kompletny brak pozytywnej inteligencji, w tej chwili on jest całkowicie pochłonięty robieniem wspomnianej przez Ciebie kariery. A realizuje ją w ten sposób, że z jednej strony występuje jako pierwszy talib, a z drugiej, walczy z Kościołem na każdym możliwym poziomie. Ów talib jest mu potrzebny, by utrzymać się na medialnym szczycie, a to drugie, by się maksymalnie odróżnić od "talibów prymitywnych", którymi gardzi. Stąd te wszystkie jego historie o spermie, pozycjach i śluzie. To jest zagrywka iście szatańska.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trawersując znane powiedzenie "kto słucha Terlikowskiego ten sam sobie szkodzi". Takich fałszywych proroków ostatnio coraz więcej. Ja tak samo jak bozenan omijam tą parkę łukiem od czasów wywiadów dla GW, a kiedyś będąc młodym pacholęciem (z 10-15 lat temu :)) czytałem jego mądrości w różnych periodykach, mam nawet jego jedną powieść (straszna nędza)... Ktoś tym wszystkim "terlikowskim" umożliwia pyszczenie i sączenie jadu. Po latach te wszystkie autorytety moich lat młodości się skompromitowały. Zacząłem czytać encykliki Jana Pawła II :) zamiast książek Terlika czy Ziemkiewicze itp. Ale ktoś ich widocznie dalej słucha, są potrzebni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Janosik
      Powieść? Tego się nie spodziewałem nawet po nim.

      Usuń
    2. @Janosik
      Słuchają ich ci, co nie czytają encyklik. Im wystarczy Polonia Christiana i Fronda.

      Usuń
    3. https://wydawnictwofronda.pl/ksiazki/operacja-chusta

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widzę w opisanym przypadku problemu z jaki przypisujesz Terlikowskiemu by był w układzie z szatanem. Czytam jego wpisy i według mnie jest jedynym świeckim który pisze o złych praktykach w Kościele Katolickim. Paetz został z swej funkcji odsunięty przez JPII. Argumenty myślę były przytłaczające. Ofiary nie składały pozwów bo według prawa kościelnego skierowały sprawę do przełożonych i temat rozwiązali. W tych okolicznościach pochówek w bazylice byłby jego odpokutowaniem win za które z życia nie przeprosił. Tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @DannyS
      Nie widzisz, według Ciebie, myślisz, no i mówisz, że Cię nie przeprosił? No, no! To rzeczywiście problem.

      Usuń
  7. Fakt Terlikowski to Bydle.
    Toyahu mogłeś i powinieneś
    dowalić mu bardziej...

    KKP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Unknown
      No i bardzo dobrze, że się przedstawiłeś. KKP i przynajmniej wiem, z kim rozmawiam.

      Usuń
    2. I pomyśleć że jako Twój zagorzały czytelnik i rówieśnik obdarowujący Twoimi książkami całą Rodzinę w końcu niewytzymałem tego proJarkowego hejtu w stosunku do każdego kto Jarkowi politycznie nie pasuje, napiałem kilka słów....
      I popatrzcie Mistrz Toyah na tych kilku zdaniach oparł caaaaaaały felieton . No, no

      KKP
      Krzysztof

      Usuń
    3. @Unknown
      Przykro mi ale nie mam bladego pojęcia, kim jesteś, mój zagorzały czytelniku, obdarowujacy całą swoją rodzinę moimi książkami. Powiem wręcz, że nie wiem nawet, o których "kilku slowach" mówisz. Mnie się zdaje, że jeśli ja swój felieton oparłem na czyichś słowach, to w grę nie wchodzi żaden Krzysztof, a czytelników podpisujacych się Unknown tu jest zbyt dużo żebym mógł się wśród nich orientować.

      Usuń
    4. Cytat : Toyahu odwal się od Konfederacji oraz inne nocne komentarze pod tym postem były moje
      Krzysztof

      Usuń
    5. @Unknown
      Racja. Zainspirowałeś mnie.

      Usuń
  8. @Unknown
    Może i powinienem był, ale nie mogłem.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.