wtorek, 12 listopada 2019

Gdy prawdziwi katolicy biorą się za nasze dzieci


Trochę późno, ale ze względu na zapowiadany wyjazd do Gdyni i okolic, postanowiłem dopiero dziś przedstawić swój najnowszy felieton dla „Warszawskiej Gazety”. Felieton dla mnie bardzo ważny, no i może też dlatego przyjęty, jak słyszę, przez najbardziej oddanych swojej gazecie czytelników, z rozczarowaniem, by nie powiedzieć oburzeniem. Tym razem na szczęście chyba nikt nie wzywa red. Bachurskiego do tego, by mnie stamtąd wyrzucił na zbity pysk, natomiast, owszem, są żądania, bym się ze swojego antykatolicyzmu wytłumaczył. Uczynię to za tydzień, natomiast dziś bardzo zachęcam do refleksji.       


      Pewnie trochę przez to, że ostatnio wreszcie zobaczyłem wspaniały film Grzegorza Brauna o Marcinie Lutrze i jego rewolucji protestanckiej, ale wydaje mi się, że przede wszystkim na pewną moją obsesję, gdy chodzi o atak jaki na Kościół szykuje liberalna lewica, z jak najbardziej aktywnym udziałem prominentnych ludzi Kościoła, wpływ mają wypowiedzi wspomnianych ultra pobożnych katolików. Co ciekawe, choć ów atak jest prowadzony z dwóch stron, to niejako w porozumieniu. Lewica mianowicie naciera na Jana Pawła II, jako głównego organizatora pedofilii w Watykanie, z  imieniem papieża Franciszka na sztandarach, ci drudzy natomiast, próbują  przedstawić Franciszka, jako szpiega światowej masonerii, przeciwstawiając mu oczywiście Jana Pawła II.
     Właśnie zdarzyło mi się obejrzeć program „Warto rozmawiać” na temat tak zwanego Synodu Amazońskiego, urządzony przez – tak, tak – publiczną telewizję, z udziałem Jana Pospieszalskiego, ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, szefa niesławnego portalu Polonia Christiana, niejakiego Krystiana Kratiuka, głównego eksperta od pobożności, Grzegorza Górnego, oraz nieznanego mi kompletnie staruszka, który rzekomo bardzo się przyjaźnił z Janem Pawłem II i w ten sposób gotów jest zaświadczyć, że gdyby ów papież zobaczył co dziś wyprawia Franciszek, to by go zabił jednym piorunem. No ale niestety oczywiście on widzieć tego nie może, więc mamy problem.
      Obejrzałem więc ową debatę i pierwsze co mnie uderzyło, to to, że w odróżnieniu od wszystkich poprzednich, tych nawet które nie udają, że mają wyłącznie cel propagandowy, tym razem nie zaproszono do niej choćby jednej osoby, której zadaniem byłoby choćby powierzchowne bardzo zilustrowanie tytułu programu. Tu bowiem rozmowy nie było ani śladu; wyłącznie bezlitosne i z każdą chwilą coraz bardziej bezwstydne atakowanie obecnego papieża. Oczywiście audycja miała swój główny temat, czyli wspomniany Synod Amazoński, ale o Amazonii i jej problemach uczestnicy dyskusji rozmawiać nie mieli najmniejszej ochoty.
      Hasło do ataku rzucił ks. Isakowicz-Zaleski:
      Myślę więc, że to wszystko jest w rękach papieża Franciszka, który jest oczywiście legalnym papieżem. On zadecyduje, czy dojdzie do schizmy, czy nie dojdzie. Tym razem nie reformator w rodzaju Lutra, czy Kalwina, ale tym razem Ojciec Święty, jeżeli uzna on te postulaty, to doprowadzi do schizmy. I to jest sytuacja bez precedensu w historii Kościoła, bo do tej pory żaden papież do schizmy nie doprowadził”.
       W tym momencie rozpoczęło się ogólne rwanie włosów z głów, a Grzegorz Górny wezwał wszystkich do „modlitwy, pokuty, odmawiania różańca i jałmużny”, by na koniec głos zabrał ponownie ks. Tadeusz i padły słowa kluczowe:
       Trzeba się również modlić za papieża Franciszka o jego.... boję się tego słowa... ale muszę je wypowiedzieć – opamiętanie, żeby nie doprowadził do schizmy. Ale również potrzebny jest głos ludu, właśnie wtedy, gdy zawodzą ci najważniejsi pasterze”.
      Słucham tego wszystkiego, patrzę na te przebiegłe oczy i aż czuję swąd czasów niegdysiejszej reformacji, z najpobożniejszym z nich wszystkich na czele.




4 komentarze:

  1. "niesławnego portalu"

    Przez jakis czas regularnie tam wchodzilem, mam nawet kilka-kilkanascie numerow dwumiesiecznika.
    Ale cos mi tam przestalo pasowac.
    Nie wiem jak to opisac, po pewnym czasie zaczela mi sie zapalac "zolta zarowka".
    Cos tam zamowilem na stronie (juz nie pamietam albo z PCh albo z Instytutu Ks. Piotra Skargi) i zaczalem dostawac maile z ofertami albo prosbami o wsparcie.
    To co mnie odrzucilo to forma tych mail'i, afektowany, egzaltowany styl, wykrzykniki, "wyboldowana" czcionka. Przypominaja trescia skrzyzowanie broszurek/ulotek Swiadkow Jehowy i reklam firm od "cudownych" garnkow czy tez kocow lub podobnego szmelcu.
    Ta estetyka reklam na stronie...
    Cepelia
    Jest w tym wszystkim cos sztucznego, nieszczerego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @zkr
      Moim zdaniem, tam nie ma za grosz szczerej wiary. To jest czysty biznes. W sensie, brudny.

      Usuń
  2. Widzę, że czytelnicy "Warszawskiej gazety" to prawdziwi katolicy. Nie to co my.

    OdpowiedzUsuń
  3. @marcin d.
    My też jesteśmy prawdziwi, tyle że nie aż tak waleczni.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.