piątek, 15 listopada 2019

Czy Tomasz Grodzki przeprowadzi sekcję zwłok Platformy Obywatelskiej?


       Jeśli założyć, że psy wstydzą się jeży, to ja do dzisiejszego tekstu podchodzę jak popularny pies do jeża i to aż z kilku powodów. Przede wszystkim temat, który mi spadł na głowę, to jest coś, z czym może bym sobie dał jakoś radę kiedy jeszcze zaczynałem swoją przygodę z blogowaniem, i jedynym dostępnym tematem był Donald Tusk, lub w najgorszym przypadku Rafał Ziemkiewicz. Dziś, nawet w najgorszych snach nie spodziewałbym się, że będę się chciał zajmować walką o przywództwo w Platformie Obywatelskiej, a to jest to, co mam na myśli wspominając o owej konfrontacji z jeżem. Z drugiej jednak strony, mam wrażenie, że mniej więcej od ogłoszenia wyników ostatnich wyborów poziom politycznych zachowań uległ tak strasznej degradacji, że już za chwilę może się okazać, że przede mną już tylko albo dostosowanie się, albo rzucenie tego pisania w cholerę.
      Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego pisząc ten tekst się rumienię. Otóż jego pierwszym inspiratorem jest nie kto inny jak człowiek, o którego istnieniu jeszcze kilka dni temu nie miałem bladego pojęcia, a mianowicie pewien skompromitowany szczeciński lekarz nazwiskiem Grodzki. Kiedy najpierw dowiedziałem się, że Platforma Obywatelska postanowiła go wystawić jako swojego kandydata na stanowisko Marszałka Senatu, owszem, byłem zaskoczony, jednak pomyślałem sobie, że doszło do bardzo klasycznego zagrania, kiedy to wszyscy ze wszystkimi się żrą i aby jakoś ten trudny czas przeczekać, wyciąga się za uszy jakieś nieszczęście, no i czeka na odpowiedni moment aż będzie można po nim posprzątać. Tak było już nie raz, a najlepszym przykładem było być może uczynienie przed laty premierem Kazimierza Marcinkiewicza, jakiś czas później prezydentem Bronisława Komorowskiego, a całkiem niedawno postawienie na czele rządu Ewy Kopacz. I oto, jak wszyscy mieliśmy okazję zobaczyć, ów Grodzki, nie dość że potrafił sprokurować w swoim środowisku odpowiednią dyscyplinę i owym Marszałkiem został, to niemal natychmiast zaczął się szykować do uzyskania w swojej partii statusu przywódcy. Co ja mówię, w swojej partii? On się najwyraźniej szykuje, by zostać prezydentem państwa.
      I tu pojawia się trzeci powód, dla którego nie czuję się najlepiej, biorąc się za ten temat. Otóż niemal w tej samej chwili, jak Grodzki zażyczył sobie od TVP czasu na wygłoszenie orędzia do narodu, szyderstwo jakie na niego spadło, było tak potężne i powszechne, że naprawdę trudno jest znaleźć dobry powód, by się do tego podłączać, a skoro już, to i sposób, by to w ogóle miało jakiś dodatkowy sens. No ale, jak widzimy, decyzja została podjęta i dobrze by było wyciągnąć z tego głupiego tematu jakąś w miarę interesującą refleksję. Do tego jednak będzie mi potrzebne zejście jeszcze piętro niżej, a mianowicie do rejonów zamieszkiwanych przez samego Włodzimierza Cimoszewicza. Otóż wystąpił ów Władmir w swojej stacji i powiedział, że skoro Donald Tusk jednak zdecydował się na robienie kariery w europejskich biznesach, jedynym kandydatem na prezydenta pozostaje człowiek nazwiskiem Matczak. Trochę mi głupio, ale ja wiem, kim jest ów Matczak. Ja go znam niemal wyłącznie z Twittera, gdzie on się dość często produkuje przy pomocy tekstów takich jak ten:
Jak zdobyć rząd dusz? To pytanie zawsze ważne, ale szczególnie istotne przed kampanią polityczną. Zainspirowany przez Zbigniewa Hołdysa, piszę że można się tego nauczyć od polskich raperów. Głoszone przez nich wartości pozwoliły im zyskać wiele serc i głów”,
ten:
Prof. Marcin Matczak kommentiert Pawłowicz-Kandidatur: Das Interesse der Partei werde über die Staatsraison gestellt. Eine Person mit solchen Ansichten fürs höchste Richteramt vorzusehen, sei ein deutliches Signal der Verachtung in Richtung EU”,
czy ten:
Edukacja jest najważniejsza. Z tego powodu założyłem na YT kanał edukacyjny. Będę umieszczał na nim miniwykłady, poświęcone prawu i filozofii a zobrazowane odniesieniami do kultury popularnej (np. filmów o Batmanie czy ‘Bękartów wojny’). Zapraszam!”.
      Co tu się do ciężkiej cholery dzieje? Grodzki zaczyna w telewizji wygłaszać orędzia do narodu, Cimoszewicz zgłasza kandydaturę Marcina Matczaka na Prezydenta RP, a przecież to nie wszystko. Radosław Sikorski ogłasza, że ponieważ w roku 2010 on nie został prezydentem wyłącznie przez polityczne oszustwo, a więc tym razem on już nie odpuści; Kidawa-Błońska rzuca sobie na twarz coraz większy makijaż, licząc na to, że może w ten sposób zdobędzie serca swoich partyjnych kolegów i to jednak ona zostanie tym prezydentem; kandydowanie zapowiada Szymon Hołownia... A przecież w kolejce jeszcze czekają Borys Budka, Rafał Trzaskowski i cała kupa lokalnych działaczy. Czy to możliwe, że już za chwilę za łby się wezmą ksiądz Lemański z księdzem Sową? Czy to możliwe, że na Ziemię zejdzie UFO i zgłosi kandydaturę Lecha Wałęsy, który nie będzie chciał, ale będzie musiał?
       Zapytam jeszcze raz: co się w tych durnych łbach kotłuje? Czy to możliwe, że oni już faktycznie ostatecznie oszaleli?
       Na koniec wrócę do wczorajszego orędzia marszałka Grodzkiego. Kto je oglądał, musiał być pod wrażeniem, może nie ze względu na to co Grodzki mówił, ale przez owego wystąpienia oprawę, której przecież ona sam sobie nie zorganizował. Jeśli bowiem dochodzi do sytuacji gdzie ktoś taki jak ów Grodzki zostaje w ten sposób udekorowany, to znaczy, że za nim stoją nie byle jacy szatani. To jego orędzie, wraz z zapowiedzią, że ich będzie w najbliższym czasie więcej, musiało zostać przygotowane na bardzo wysokiej scenie. A skoro tak, to ja mam dla nas dwie wiadomości. Pierwsza to taka, że tam już musi iść na noże. To już nie jest taka sobie przepychanka aspirujących polityków. A skoro ktoś zdecydował, by jako główną broń wyciągnąć kogoś takiego jak Grodzki, to ja już się nie mogę doczekać, jak tam się podniesie taka wrzawa, że oni w wyścigu i do wyborów, ale też do zwykłej władzy w partii, zwyczajnie się zadepczą i to wszystko się skończy tak, że oni będą do końca świata przeklinać dzień, w którym ktoś wymyślił, że najlepszym z nich wszystkich jest jakiś plastuś ze Szczecina.





5 komentarzy:

  1. Ciekawe co będzie w zapowiadanej książce Tuska? Może tam będą odpowiedzi na to co się teraz dzieje? Ktoś na opozycji ogłosił "róbta co chceta" i patrzy co z tego wyrośnie. Grodzki to niezły aktor i chyba ma większe szanse niż miałka Kidawa-Błońska dlatego poczuł wiatr w żagle. No i znalazł jakichś sponsorów na zapleczu. Takiej karuzeli to chyba jeszcze nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @crimsonking
      Moim zdaniem tam nie będzie jakiejkolwiek odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie.

      Usuń
    2. To będzie klasyczny poradnik"Jak wydymać pożytecznych idiotów".

      Usuń
  2. To całe szaleństwo jest jeszcze lepiej widoczne, gdy okazuje się, że o pierwszym urzędzie w państwie myśli tam nawet... Joasia Mucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kozik
      Zapomniałem o niej. Jak mogłem? No, jak mogłem!

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.