piątek, 29 stycznia 2016

Hubert H - reaktywacja

Muszę – po raz nie wiem już, który – przyznać się do ciężkiej naiwności. Otóż, kiedy zobaczyłem na youtubie film pod tytułem „Pijany Duda kradnie kwiaty spod Pomnika Nieznanego Żołnierza”, którego pomysł opierał się, owszem, na pokazaniu filmu z Prezydentem składającym kwiaty, tyle że puszczonego od tyłu, uznałem to za bardzo dowcipną satyrę na medialne manipulacje, które od niemal już dziesięciu lat są nam serwowane ze strony najróżniejszych ośrodków propagandowych światowej władzy. Skoro już znalazłem tego „pijanego Dudę”, nie miałem też najmniejszych kłopotów, by obejrzeć kolejny żart, zrobiony według tego samego pomysłu, a zatytułowany „pijana Szydło kradnie znicz spod Ambasady Francuskiej w Warszawie”, i tu też pomyślałem sobie, że jacyś ambitni prawicowi internauci postanowili w kabaretowy sposób zademonstrować techniki medialnej manipulacji, i, owszem, przyznaję, że spodobał mi się ten pomysł. Bierzemy premier Szydło, jak zapala znicz pod Ambasadą Francji i za pomocą bardzo prostego tricku robimy z niej tak zwaną „bekę”.
Kiedy zdążyłem zapomnieć o całej sprawie, okazało się, że internauta, który wymyślił numer z prezydentem kradnącym kwiaty, wcale nie był dowcipnym prawicowym internautą, szydzącym z medialnych manipulacji, lecz szczerą bardzo owych manipulacji ofiarą, zwykłym idiotą, który uznał, że wrzucając do sieci ten filmik, skutecznie wyszydzi znienawidzonego przez siebie polityka, a tym samym doprowadzi do tego, że cały świat na jego widok będzie już tylko ze świętą nienawiścią rechotał.
W jaki sposób dotarła do nas wiadomość, że akcja „pijany Duda” stanowiła szyderstwo nie z medialnej propagandy, lecz z samego Dudy? Otóż zakomunikowano nam to w sposób, którego, gdybym nie był taki naiwny, mógłbym się spokojnie spodziewać od pierwszego momentu, jak na nią w padłem na youtubie. Otóż do mieszkania autora filmiku wkroczyło ABW, skonfiskowało mu komputer, prokuratura postawiła zarzuty znieważenia Głowy Państwa, a sprawa została natychmiast pochwycona przez główne media. Oczywiście, w jednej chwili zareagował też rząd, ale przede wszystkim Prezydent, wydając oświadczenie, że lokalne służby zrobiły z siebie durniów i że w ogóle nie ma o czym gadać, główna wieść jednak poszła: Prawo i Sprawiedliwość wzięło się za Internet.
I wszystko mielibyśmy oczywiście załatwione, gdyby nie fakt, że ja, mimo że, owszem, jestem naiwny, mam swoją pamięć i pamiętam owo niezwykłe wprost zdjęcie:


Oto wybitny lewicowy dziennikarz Piotr Najsztub, przeprowadzający dla telewizji rozmowę z niejakim Hubertem H. dworcowym menelem, którego swego czasu System kupił po to, by ten najpierw publicznie zwymyślał prezydenta Kaczyńskiego, by następnie został zaciągnięty przed sąd i by w końcu stał się częścią kampanii nienawiści przeciwko Prezydentowi, który w tej akurat sprawie był Bogu ducha winien i, podobnie jak dziś Andrzej Duda zapewniał, że nie ma o nic pretensji – niestety bez skutku. Pamiętam tamto zdjęcie i pamiętam tamten czas, pamiętam też samego Huberta H., który, jako nieomal mój sąsiad, przez jakiś zadawał szyku w okolicy, wśród lokalnych pijaczków, w wypasionych ciuchach, które prawdopodobnie otrzymał od telewizji TVN w nagrodę za dobre sprawowanie. Pamiętam wszystko i nikt mi nie powie, że ja nie wiem, jak to działa. Bierze się jakiegoś przypadkowego nieszczęśnika, każe mu się wykonać jeden odpowiedni numer, a potem już wszystko się dzieje zgodnie z procedurami.
Patrzę na ich bezradną wściekłość, widzę, jak im z tych wyszczerzonych w naszą stronę zębów spływa zatruta piana i wiem świetnie, co za teatr się tu odbywa, ale jednaocześnie zaczynam się obawiać, że jeśli numer z internautą Zabawnym Kucem nie wypali, trzeba będzie się wziąć za coś innego. Mocniejszego. I kto wie, czy oni w swojej desperacji nie posuną się na tyle daleko, by wziąć i zamordować jakąś Kopacz, czy inną Kidawę-Błońską. Mieliśmy już Cybę i tego biedaka, działacza PiS-u, ale, jak już to zapowiadał stary Marks, historia zawsze wraca w formie autoparodii.
Uważajmy na nich bardzo i śpijmy z jednym okiem otwartym, bo nie znamy dnia ani godziny.

Zapraszam jak zawsze do księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie można kupić moje książki. Do wyboru do koloru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz