niedziela, 9 września 2018

Gdy III RP się sfajdała


      Parę dni temu, przy którejś z kolei publicznej wypowiedzi Lecha Wałęsy, której jedynym efektem było jeszcze jedno okrutne szyderstwo, odezwał się pewien z moich znajomych i zapytał, jak to jest, że dziś największymi wrogami Lecha Wałęsy są ci, którzy swego czasu traktowali go jak nieomal boga. Ja wprawdzie Lecha Wałęsy jak boga nie traktowałem nigdy, nawet wtedy, kiedy pracowałem jako jego mąż zaufania podczas wyborów roku 1990, natomiast, owszem, przyznaję, że przynajmniej do czasu, gdy w styczniu 1991 Jarosław Kaczyński osobiście mnie poinformował, że nie jest dobrze, Lecha Wałęsę całym sercem wspierałem. Ostatecznie jednak przyznałem się do swojej jedynej chyba w życiu politycznej porażki w roku 1991, w dniu kiedy w wypadku samochodowym zginął Waldemar Pańko. Ponieważ dziś mało kto wie – a moim zdaniem wiedzieć powinien – o kim mówię, oto notka z Wikipedii:
Najmłodszy syn Teodora, żołnierza Legionów Polskich i robotnika w kopalni ropy naftowej, oraz Stefanii, rolniczki; miał sześcioro rodzeństwa. Uczęszczał do szkoły podstawowej w rodzinnym Turzym Polu (1947–1955), następnie do Liceum Ogólnokształcącego w Brzozowie (1955–1959). W latach 1959–1964 studiował prawo na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Od 1963 był członkiem PZPR. Po ukończeniu studiów podjął pracę na macierzystej uczelni; został wówczas asystentem w Katedrze Prawa Rolnego, którą w tym czasie kierował profesor Andrzej Stelmachowski. W 1971 uzyskał stopień naukowy doktora na podstawie pracy pt. Dzierżawa gruntów rolnych w aspekcie ekonomiczno-prawnym. Od 1 października 1974 pozostawał związany z Uniwersytetem Śląskim w Katowicach, kierował Zakładem Administracji Rolnictwa i Gospodarki Przestrzennej na Wydziale Prawa i Administracji tej uczelni. W 1978 otrzymał stopień doktora habilitowanego na podstawie rozprawy zatytułowanej Własność gruntowa w planowej gospodarce przestrzennej. W 1989 uzyskał tytuł profesora nauk prawnych. Specjalizował się w prawie rolnym oraz zagadnieniach prawnych związanych z gospodarką przestrzenną. Był autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych, a także członkiem kilku komitetów i komisji Polskiej Akademii Nauk.
W październiku 1980 został członkiem „Solidarności”. W latach 1980–1981 pełnił funkcję doradcy „Solidarności” i „Solidarności” Rolników Indywidualnych podczas strajków chłopskich w Rzeszowie i Ustrzykach Dolnych (był współautorem porozumień rzeszowsko-ustrzyckich). Organizował Sieć Organizacji Zakładowych „Solidarności” Wiodących Zakładów Pracy Śląska. Przewodniczył zespołowi rolnemu Społecznej Rady Legislacyjnej. Po wprowadzeniu stanu wojennego był internowany w okresie od 13 grudnia 1981 do 16 stycznia 1982. Protestując przeciw działaniom władz komunistycznych, w lutym 1982 wystąpił z PZPR. Był uczestnikiem prac Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności.
Jako reprezentant strony opozycyjnej brał udział w obradach Okrągłego Stołu. W 1989 z ramienia Komitetu Obywatelskiego uzyskał mandat posła na Sejm kontraktowy, w którym objął przewodnictwo Komisji Samorządu Terytorialnego. Był współzałożycielem i wiceprezesem Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej. 23 maja 1991 został wybrany przez Sejm RP na prezesa Najwyższej Izby Kontroli (w głosowaniu uzyskał 203 głosy, a jego kontrkandydat Wiesław Woda z PSL – 126).
      A ja już tylko dodam od siebie – swoją drogą, to jest bardzo ciekawe, że Wikipedia słowem na ten temat się nie odezwałała – że Waldemar Pańko był też posłem na Sejm, na którego my wszyscy głosowaliśmy w pamiętnych wyborach 1989 roku.
      Przejdzmy jednak do rzeczy. Oto 7 października 1991 roku Walerian Pańko, jadąc służbową lancią poniósł śmierć. To co ciekawe, z samochodu zostały zaledwie strzępy, natomiast niemal bez szwanku wyszli z wypadku kierowca, oraz żona Pańki. Natychmiast tuż po tym nieszczęściu wrak samochodu został bezpowrotnie zezłomowany, prokuratura ustaliła, że jedynym winowajcą był kierowca, po pewnym czasie kierowca zmarł na zawał serca, a policjanci, którzy jako pierwsi znaleźli się na miejscu wypadku się utopili.
      A ja wtedy to ostatecznie uznałem, że prezydent Lech Wałęsa to jest osoba bardzo jednak podejrzana.
      Skąd dziś te myśli? Otóż, jak pewnie znakomita część z nas wie, Stany Zjednoczone wydały polskiemu wymiarowi sprawiedliwości człowieka nazwiskiem Przywieczerski. Ja akurat to nazwisko znam bardzo dobrze, również w związku z opisaną wyżej historią, jednak o jego biznesowych dokonaniach nie wspomnę tu jednym słowem. Kto chce, to sobie sprawdzi. W końcu tu są sami specjaliści od Internetu. Ja bym dziś chciał tylko zwrócić uwagę na jedno, moim zdaniem nadzwyczaj ważne zdarzenie. Oto w momencie gdy Przywieczerski siedział już skuty w samolocie z Chicago do Warszawy, portal tvn24 poinformował,  że z ekstradycji nici, Przywieczerski pozostaje w Stanach, a Dobra Zmiana może się isć, jak to mówią młodzi, „dymać”.
      Kiedy już wszystkie media podawały, że Przywieczerski jest w Polsce, w rękach sprawiedliwości, portal tvn24.pl oryginalną wiadomość usunął, a następnie zajął się sprawami dla siebie bezpieczniejszymi. Czemu tak? Otóż odpowiedź na to pytanie można znaleźć w historii III RP. Rzecz w tym że ludzie, którzy stali na pierwszej linii sukcesu znanego nam wszystkim TVN-u, wówczas jeszcze zaledwie raczkującego, byli tam wówczas na miejscu i wszystko bacznie obserwowali. Stąd też zapewne ta dzisiejsza, przedziwna reakcja. Dariusz Przywieczerski leci z Chicago do Warszawy, a ci nieszczęśnicy podają wyssaną z brudnego palucha informacje, że nie mamy na co liczyć – III RP żyje i kopie.
      Ja naprawdę bardzo chicałbym mieć ten komfort, by się jak należy zająć tym, co ta banda idiotów nazywa Podłą Zmianą, ale, przepraszam, jakie oni mi dają możliwości manewru? Widziałem wczoraj na ekranie telewizora ów samolot z Przywieczerskim w środku jak kołuje na Okęciu, taki piękny, biało-czerwony, z napisem „Dumni z Niepodległości Polski” i pomyślałem sobie, że to jest symbol o być może jeszcze większej mocy od tej z roku 1991, kiedy to III RP zamordowała mojego posła, Waleriana Pańkę.



Zachęcam do kupowania moich książek. Kto zechce, znajdzie je bez problemu. Byle nie szukał w Empiku. Zwłaszcza dziś. Tam również musi w tych dniach panować lekkie zamieszanie.  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz