wtorek, 14 października 2014

O pewnym kryzysie i skutecznych sposobach ucieczki

Dziś bardzo krótko, przede wszystkim, żeby przeprosić wszystkich, którzy czekają na kolejne teksty za widoczne ostatnio zwolnienie tempa, no i się możliwie szczerze z niego wytłumaczyć. Otóż z przyczyn, których do końca nie potrafię rozgryźć, nasza finansowa sytuacja stała się tak dramatycznie napięta, że ja z jednej strony fizycznie nie jestem w stanie się zająć niczym więcej, jak walką o przetrwanie, a z drugiej psychicznie nie bardzo potrafię się zebrać do kupy, żeby przedstawić jakieś w miarę ciekawe refleksje na tematy ogólne.
Poza tym, zbliża się bardzo szybko termin przekazywania do druku kolejnego tomu moich felietonów, tym razem o paleniu licha, a ja z jednej strony czekam aż nasz ksiądz Don Paddington napisze obiecany na tę okazję wstęp, a z drugiej czytam na okrągło te teksty, szukając miejsc, które należy poprawić, z nadzieją, że tym razem może uda się doprowadzić do tego, by tych nieszczęsnych błędów tam zwyczajnie już nie było.
No i jest jeszcze coś. Otóż Piotr Bachurski poprosił mnie, bym oprócz felietonów dla „Warszawskiej Gazety”, pisał cotygodniowe teksty dla innego wydawanego przez niego tygodnika „Gazety Finansowej” cykl dużych tekstów o wielkich finansowych dynastiach i krążących na ich temat niekiedy bardzo fantastycznych teoriach. A ponieważ ta robota wymaga ode mnie znacznej pracy dodatkowej, pole manewru ograniczyłem sobie do minimum.
Zbliża się natomiast wspomniana premiera książki o Diable, dwa kolejne targi w Krakowie i w Katowicach, więc mam wielką nadzieję, że się odpowiednio pozbieram i będę mógł wrócić do dawnej formy. Póki co bardzo proszę czytac sobie to co przez ostatnie tygodnie pisałem niemal codziennie, ewentualnie starsze teksty, no i liczyć na to, że kto wie, czy już nie jutro, coś mądrego mi przyjdzie do głowy.
No i jako nagrodę dla tych najbardziej cierpliwych wklejam kawałek dużego tekstu na temat Arystotelesa Sokratesa Onassisa, którego całość będzie do czytania już za tydzień w „Gazecie Finansowej”. Fantastyczna historia:
No i tu pojawia się paradoks, bo oto z jednej strony, jak donoszą biografowie Onasisa, przez owe dwa lata Onasis z kompletnego nędzarza stał się autentycznym milionerem, a z drugiej, historycznym faktem jest to że przez wspomniane problemy z prawem, tytoniowy biznes Onasisa zbankrutował. A zatem, dzięki to jakim interesom, ledwo 20-letni Onasis został milionerem? I tu właśnie pojawia się teoria, że w rzeczywistości głównym interesem Onasisa w początkach jego kariery były narkotyki. A jeśli narkotyki, to sprawa robi się jeszcze bardziej ciekawa.
Jak znów podają różne niezależne źródła, rola Turcji w branży narkotykowej jest szczególna i nawet nie przez to, że – co znamy choćby z filmu ‘Ojciec Chrzestny’ i z postaci gangstera o pseudonimie ‘Turek’ – to przez Turcję właśnie bardzo często przerzucano narkotyki na Zachód, ale z uwagi na szereg tajnych masońskich i paramasońskich organizacji, które w Turcji właśnie miały czy to swoje siedziby, czy źródła. Rzecz w tym, że teren, który dziś określa się jako Turcję, przez wieki odgrywał ważną rolę w tak zwanych Tajnych Religiach. Przeróżne okultystyczne grupy w celu kreowania rzekomo religijnych wrażeń bardzo szeroko wykorzystywały działanie narkotyków. W średniowieczu, to jak najbardziej Turcy stanowili podstawowe przywództwo tajnego zakonu o nazwie Ḥashshāshīn (stąd zresztą pochodzi słowo ‘haszysz’), kontrolującego część Turcji i Libanu. Podobnie, to Turcy jak najbardziej tworzyli przywództwo Zakonu Iluminatów. To z Turcji wreszcie pochodziły niektóre najważniejsze postacie Wielkiego Orientu”.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam do księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie wprawdzie baśni amerykańskiej Gabriela Maciejewskiego już prawie nie ma, natomiast wciąż dla wszystkich wystarczy choćby pierwszego zbioru moich felietonów pod intrygującym bardzo tytułem „O siedmiokilogramowym liściu i inne historie”. Dziś szczególnie mocno proszę o wspieranie tego bloga. Jak mówię, nie bardzo wiem, jak do tego doszło, ale jesteśmy pod samą bramką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz