poniedziałek, 14 lipca 2008

O pożytkach z nauki języka polskiego

Trzy ostatnie dni minęły mi w Salonie na sprawach bardzo poważnych. Poważnych i jednak wyczerpujących. Debata była tak siarczysta, że w pewnym momencie zrobiłem ortograficzny błąd. Prosty, prościusieńki, wręcz dziecinny. No ale zrobiłem.
Skończyło się na tym, że - ostatnio postać dla mnie zjawiskowa - Mireks, go wypatrzył i dał mi pałę.
Jestem w tym momencie pełen wstydu, ale i najszczerszego podziwu, bo mimo, że wiedziałem, że Mireks, to człowiek pracowity - w końcu pisać dwa długie teksty każdego dnia, dla kogoś, kto pisać nie umie, wydawałoby się zadaniem ponad siły - ale nie spodziewałem się, że grzebiąc po moich ponad stu wpisach i wielokrotnie większej liczbie komentarzy, znajdzie Mireks ten jeden błąd. Zwłaszcza, że nie uwierzyłbym, że on wie, że "zauważyć" oznacza dostrzec, a "zwarzyć" może się mleko.
No ale znalazł. A przypominam - on musiał jeszcze w tym samym czasie pisać swój blog. A jak mówię, w jego wypadku zadanie to wielkie.
Ja wprawdzie nigdy nie zauważyłem u Mireksa ani jednego błędu ortograficznego, ale podejrzewam, że to wyłącznie z tego względu, że zawsze skupiałem się na odgadnięciu logicznego sensu pojedynczych zdań, połączeń tych zdań w jeden rzeczowy ciąg, no i ostatecznie w odgadnięciu ogólnego zamysłu autora.
Bo trzeba Ci wiedzieć, że Mireks pisze w sposób szczególny. O ile Ty siadasz do swojego tekstu, ponieważ chcesz podzielić się ze mną czymś, co Cię boli, a może bawi, albo czymś, co właśnie odkryłeś i nie chcesz tego trzymać dla siebie, albo po prostu chcesz mi coś opowiedzieć, Mireks pisze wyłącznie po to, żeby napisać zdanie jedno, potem drugie, następnie trzecie i tak dalej, aż wreszcie, jako zakończenie każdego wpisu (zgodnie ze szkolną zasadą, że każdy tekst musi mieć zakończenie), napisać ‘Pozdrawiam".
owiem szczerze, że nie bardzo byłem pewien, czy wypada mi poświęcać cały wpis polemice z jednym z blogowiczów, ale wczoraj, kiedy zobaczyłem, że mój ‘wołyński' tekst doczekał się, wprawdzie bez wymieniania mojego imienia, dwóch niezależnych i osobnych wpisów, pomyślałem, że czemu nie.
Tu wprawdzie nie będę się koncentrował na merytorycznej stronie publicystki Mireksa, no ale to już nie moja wina. Nie można opisywać czegoś, co nie istnieje. U Mireksa jest tylko forma. Czysta forma.
Oto jeden wybrany akapit z ostatniego wpisu Mireksa. Mireks pisze o Salonie. Proszę się trzymać siedzeń:
"Dla mnie osobiście, miejsce to jest pewnego rodzaju dowodem, a wręcz pewnego rodzaju wzorcem ludzkich osobowości. Osobowości, to być może zbyt górnolotne słowo. Oczywiście mam tu na myśli polityczne spostrzeżenia i związane z tym indywidualne emocje, choć niejednokrotnie zasłyszane wypowiedzi dość precyzyjnie dają obraz właśnie na temat osobowości danego blogera. Bo skoro kogoś chce się wieszać, wyzywa się go od zdrajców narodowych i odbiera mu się miano człowieka za odmienność poglądów i brak sympatii dla bliźniaków oraz wypowiada się te słowa bez zmrużenia oka, to niewątpliwie każdy racjonalny czytelnik zwróci uwagę nie tylko na poglądy komentatora, ale także na osobę jako człowieka. Jednym słowa metodyka, styl przekonywania oraz użyta retoryka skłania czytelnika o odmiennych poglądach, z definicji do nie utożsamiania się z głoszącymi dany pogląd (być może wyjaśniony w inny sposób dający oczekiwany rezultat)"
Kiedy pierwszy raz przeczytałem mireksowy wpis, autentycznie nie wiedziałem, o co chodzi. Przeczytałem więc te serię sekwencji kilka razy, dokonałem ich bardzo dogłębnej analizy i doszedłem do celu. Mireksowi chodzi o to, że to, co kto mówi i sposób, w jaki to mówi, świadczy o osobowości autora. Oto odkrycie, jakiego w swój kolejny dzień pracy publicystycznej dokonał Mireks i, które tak mu zaimponowało, że postanowił się tym odkryciem podzielić. Ponieważ muszę przyznać, że jest to skrawek czegoś, co możemy nazwać treścią, to dla porządku i polemicznej uczciwości informuję Mireksa - tak, zgadzam się, to prawda.
A teraz już przypatrz się samej formie.
Pisze Mireks: "miejsce to jest pewnego rodzaju dowodem, a wręcz pewnego rodzaju wzorcem ludzkich osobowości". Dowodem, a wręcz wzorcem. Ja bym proponował jeszcze inaczej, na przykład: syntezą, a wręcz przykładem. Albo: obrazem, a wręcz zaprzeczeniem, etc. etc. No ale jest dowodem, a wręcz wzorcem, więc niech będzie.
Zdanie następne: "Osobowości, to być może zbyt górnolotne słowo". Oczywiście, tu są same górnolotne słowa, na przykład ‘dowodem', ‘wręcz', no a słowo 'ludzkich' jest już zdecydowanie bardzo górnolotne.
Fragment kolejny: "Oczywiście mam tu na myśli polityczne spostrzeżenia i związane z tym indywidualne emocje". To znaczy, że jak to czytamy? Salon24 jest dowodem i wzorcem nie tyle osobowiści, co politycznych spostrzeżeń i indywidualnych emocji. Aha!
Pędźmy dalej: "choć niejednokrotnie zasłyszane wypowiedzi dość precyzyjnie dają obraz właśnie na temat osobowości danego blogera". Więc chociaż "osobowość" to słowo zbyt górnolotne, zasłyszane wypowiedzi (przez kogo i gdzie zasłyszane?) dają obraz na temat (obraz na temat!!! Ho-ho!) osobowości blogera.
Pozbierajmy więc tę myśl do kupy. Salon24 jest dowodem i wzorcem nie tyle osobowości, co politycznych spostrzeżeń i indywidualnych emocji, ale zasłyszane wypowiedzi dają też obraz na temat osobowości blogera.
Zapraszam dalej. Zdanie jest długie, no ale, jak mówiliśmy, Mireks trenuje, więc bywa, że zdanie wyjdzie długie. Szczególnie, gdy nie wiadomo, jak postawić kropkę, skoro, nie wiadomo gdzie.
"Bo skoro kogoś chce się wieszać, wyzywa się go od zdrajców narodowych i odbiera mu się miano człowieka za odmienność poglądów i brak
sympatii dla bliźniaków oraz wypowiada się te słowa bez zmrużenia oka, to
niewątpliwie każdy racjonalny czytelnik zwróci uwagę nie tylko na poglądy komentatora, ale także na osobę jako człowieka".
Ja wprawdzie nie wiem, co to znaczy "osoba, jako człowiek", no ale pewnie coś znaczy. Sens jednak jest taki: Salon24 jest dowodem i wzorcem nie tyle osobowości, co politycznych spostrzeżeń i indywidualnych emocji, ale zasłyszane wypowiedzi dają też obraz na temat osobowości blogera, bo skoro bloger chce kogoś wieszać za to, że ten ktoś nie lubi Kaczyńskich, to racjonalny czytelnik widzi nie tylko poglądy blogera, ale i jego osobę, jako człowieka.
No i już ostatnie zdanie. Też długie. "Jednym słowa metodyka, styl przekonywania oraz użyta retoryka skłania czytelnika o odmiennych poglądach, z definicji do nie utożsamiania się z głoszącymi dany pogląd (być może
wyjaśniony w inny sposób dający oczekiwany rezultat)"
Skoro "jednym słowem", to rozumiem, że to jest takie ‘angielskie' what I mean, czyli doprecyzowanie. Chodzi prawdopodobnie o to, że jeśli bloger nienawidzi drugiego blogera za to, że ten nie lubi Kaczorów i tę nienawiść formułuje przy pomocy niewłaściwej "metodyki, stylu i retoryki", to bloger, który nienawidzi Kaczyńskich, "z definicji" nie utożsami się z blogerem pisiorem.
Jest jeszcze ten nawias na końcu: "...dany pogląd (być może wyjaśniony w inny sposób dający oczekiwany rezultat)", no ale tego, mimo najszczerszych chęci już nie zrozumiałem.
Spróbuję na sam koniec odbudować całą myśl Mireksa. Proszę posłuchaj:
Salon24 jest dowodem i wzorcem nie tyle osobowości, co politycznych spostrzeżeń i indywidualnych emocji, ale zasłyszane wypowiedzi dają też obraz na temat osobowości blogera, bo skoro bloger chce kogoś wieszać za to, że ten ktoś nie lubi Kaczyńskich, to racjonalny czytelnik widzi nie tylko poglądy blogera, ale i jego osobę, jako człowieka. Chodzi o to, że jeśli bloger chce wieszać kogoś za to, że ten nie lubi braci Kaczyńskich i tę chęć wyraża przy pomocy nieodpowiedniej metodyki, stylu i retoryki, to racjonalny człowiek z tym blogerem się nie utożsami.
Czyli dokładnie tak, jak mówiłem na początku. Jeśli ktoś pisze niekulturalnie, to świadczy to źle o jego osobowości i nikomu normalnemu się to nie spodoba. To chciał napisać Mireks, no a że nie umie za bardzo, to wyszło, jak wyszło.
No ale skoro Mireksa tak bardzo dręczy poziom kultury w Salonie, to proszę spojrzeć na dwa z tytułów niedawnych wpisów Mireksa: "Psychiatryk24", "Mózgosieczkarnia" (to o Salonie) i adres do jednej z blogerek: "te swoje buńczuczne zapowiedzi wiesz gdzie możesz sobie wsadzić". Niech sobie powdycha odrobinę wersalu.
Już kończę. Dlaczego w ogóle się postanowiłem zajmować akurat tylko jednym z blogerów, który w gruncie rzeczy nie powinien mnie w ogóle obchodzić? Otóż robię to dlatego, że Mireks nie jest "jednym z blogerów". Mireks jest blogerem ważnym, o potężnej liczbie wpisów, o ustalonej pozycji w naszym Salonie, człowiekiem, który - krótko mówiąc - się liczy. A z drugiej strony, co starałem wyżej wykazać, człowiekiem prezentującym tak bezwzględnie niski poziom zarówno merytoryczny, jak i formalny, że nie ma sposobu, żeby znaleźć tu cokolwiek porównywalnego.
A ja nie mam nic przeciwko temu, żeby w tym miejscu ścierały się najróżniejsze poglądy i radykalnie przeciwne opinie. Nie drażni mnie agresja, nie drażni mnie zbytnia układność. Nie drażni mnie ktoś, kto uważa mnie za idiotę i głupka. Jestem gotów na wszystko. Niech tu piszą wszyscy, którzy mają coś do powiedzenia i którzy te swoje myśli potrafią w miarę jasno przedstawić.
Jest to również mój Salon i mogę mieć pewne związane z nim marzenia.
(Wczoraj ktoś tu użył sformułowania "polska hołota" - i tu byłbym, powiedzmy, trochę niespokojny)
Ktoś może pomyśleć, że ja się mszczę za ten błąd. Ależ skąd. Jak się rozpędzę, robię błędy ortograficzne. Zawsze je wprawdzie poprawiam, ale czasami zostają. Jest mi oczywiście głupio, ale też bez przesady. Są to zawsze omyłki, a nie błędy, więc nie jest tak źle.
Nawet w geście dobrego samopoczucia mogę na sam koniec tego przydługiego - przyznaję - wpisu obdarować Mireksa drobnym prezentem.
Szczególnie, że i dzień dla niego niewesoły, a i - jak się okazuje - postanowił odejść z naszej Mózgosieczkarni. No to na drogę jeszcze jeden błąd gratis: Szczenśliwej drogi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz