wtorek, 30 czerwca 2020

Andrzej Duda, czyli samotność długodystansowca


      Andrzej Duda rusza do ostatecznej walki o reelekcję, a ja sobie myślę, że jeśli dziś jednak sytuacja jest mocno inna od tej, którą mieliśmy pięć lat temu, to przede wszystkim dlatego, że wówczas jeszcze nie było tak, że naprzeciwko siebie stali on i cała reszta, już nawet nie Polski ale w ogóle całego politycznego świata. Również, powinniśmy pamiętać, że w roku 2015 także media nie były nastawione tak wrogo ani do PiS-u, ani tym bardziej do kandydata, który zresztą wcale nie robił wrażenia, jakby stanowił jakiekolwiek zagrożenie. Poza telewizją publiczną, właściwie nie było widać jakiejś szczególnej agresji. No i wreszcie, po wygraniu pierwszej tury wyborów, Andrzej Duda mógł jednak liczyć na tak zwany „przepływ elektoratów”. Dziś, gdy o to chodzi, praktycznie nie ma takiej możliwości, by udało się uzyskać te dodatkowe osiem czy dziewięć procent od kogokolwiek z głównych bohaterów tego pojedynku. A zatem Prezydentowi zostają już tylko ci, którzy w minioną niedzielę z jakiegoś powodu nie głosowali, oraz paradoksalnie ci co poszli na wybory ze względu na Bosaka, czy Hołownię, a skoro ich już nie ma, to oni umywają ręce.
       A ja, proszę sobie wyobrazić, uważam, że wciąż nie jest wcale gorzej niż było pięć lat temu. Przede wszystkim wierzę, że ta kampania będzie tak mocna, że druga tura wygeneruje jeszcze większą frekwencję i że to będą jednak głównie wyborcy Dudy. Poza tym – i to moim zdaniem jest coś, o czym nie wolno nam zapominać – on jest wciąż naprawdę dobry. Jest nawet lepszy niż był wtedy, jeszcze w roku 2014.
       Pisałem wtedy o tym. Była wczesna jesień owego roku, Jarosław Kaczyński zdecydował, że w nadchodzących wyborach kandydatem Prawa i Sprawiedliwości będzie Andrzej Duda, nad całym krajem rozległ się szyderczy śmiech, a ja niemal w tym samym momencie opublikowałem tu tekst z takim mianowicie fragmentem:
      Oto Prawo i Sprawiedliwość wystawia do tej walki Andrzeja Dudę i wszyscy wybuchają perlistym śmiechem. Przepraszam bardzo, ale z jakiego to powodu? W czyją to stronę ów śmiech jest skierowany? Czy naprawdę w stronę Dudy? A niby z jakiego powodu? Powiedzieliśmy już sobie, że, obiektywnie rzecz biorąc, od Komorowskiego lepszy jest każdy, a więc oczywiście też Duda. Jednak Duda jest też lepszy od wielu innych chętnych do tego, by kandydować w tych wyborach. Z tego co wiem, Duda wygląda nie najgorzej, jest bardzo elokwentny, inteligentny, jak się zdaje stosunkowo uczciwy, politycznie bardzo kompetentny, krótko mówiąc prezentuje się jako ktoś, przy kim wielu kandydatów w normalnej demokratycznej walce nie miałoby szans. A my tu mówimy o Bronisławie Komorowskim. Przepraszam bardzo, ale w jaki sposób Komorowski jest w stanie wygrać z Dudą, jeśli przyjmiemy, że te wybory będą uczciwe? Ktoś powie, że nie będą. Ktoś powie, że propaganda Systemu rozbije Dudę w proch. No i zgoda. Ja to bardzo poważnie biorę pod uwagę, tyle, że kogo nie rozbije? Nowaka? A czemu niby Nowak byłby się jej w stanie oprzeć, skoro w lipcu roku 2010 oni pokazali, co są w stanie zrobić z samym Jarosławem Kaczyńskim?
      Sprawa polega na tym, że przede wszystkim – podkreślam, z tego co o nim wiem – Duda jest dobry. Po prostu. To nie jest George Clooney, nie jest to też Ronald Reagan, czy Margaret Thatcher, ale jest dobry. Przede wszystkim jednak, jak już wcześniej się umówiliśmy, na Komorowskiego dobry jest każdy, tyle że nam nie jest potrzebny każdy, ale ktoś przynajmniej na te smutne czasy – adekwatny. Jeśli System uzna, że dość już tych oszustw, Duda wygra i to wygra w pierwszej turze. Jeśli nie, nie wygra ani Jarosław Kaczyński, ani nikt, kogo sobie wymyślimy. Jedno powinniśmy pamiętać – by się nie dać aż tak zaczarować. Trzymajmy się rzeczywistości”.
       Minęło pięć lat, mimo różnych przykrych niespodzianek, lat bardzo dobrych. Kto tego nie chce przyjąć, niech jego myśl gnije w spokoju. Bo prawda jest taka, że Duda jest zwyczajnie dobry, i podobnie jak pięć lat temu, wystarczająco dobry, zwłaszcza gdy naprzeciwko siebie ma kogoś być może jeszcze gorszego niż Bronisław Komorowski.




8 komentarzy:

  1. W UK Duda na 3-cim miejscu, nawet za Holownia.To jest dramat.Tylko troszke lepiej niz w aresztach sledczych:)Tu by sie przydala porzadna socjologiczna analiza.Jesli jest tak jak mowia niektorzy, ze te wybory to konfrontacja cywilizacji dobra ze zlem, z czym sie zgadzam, to jak mam nazywac to co stalo sie z tutejsza polonia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jedynym wytłumaczeniem jest Syndrom sztokholmski. Zdecydowana większość tych ludzi opuściła Polską za "rządów" PO,a podobno nic tak nie idealizuje jak odległość.

      Usuń
    2. Sadze, ze tu chodzi o cos innego.To jest niestety glownie 'chamska holota', ktora sie dowartosciowuje deklaracjami o swojej antypisowskiej orientacji.Bo oni nie ze wsi i wyksztalceni jak Bolek i Boniek.

      Usuń
    3. @Tobiasz11
      Ja wiem że to brzmi dziwnie, ale moim zdaniem najlepszym socjologiem jestem ja.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niczego nie usuwałem.

      Usuń
    2. Pewnie robot Bloggera usunął mowę nienawiści. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Toyah,to zrob prosze głęboka analizę tego zjawiska w UK.Polonia w USA głosowała jak zawsze.Tam jest zupełnie inna emigracja.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.