sobota, 1 kwietnia 2017

Bartosz Marczuk, czyli dziady napadają

O człowieku nazwiskiem Bartosz Marczuk słyszałem w życiu trzy razy i od razu muszę oświadczyć, że za każdym razem było to dla mnie doświadczenie na poziomie informacji, że oto właśnie tak się zdarzyło, że zachorowałem na cholerę. Za pierwszym razem miało to miejsce kilka lat temu, kiedy ów Marczuk postanowił założyć bloga w Salonie24 i od razu walnął z najgrubszej rury:
Powiem wprost. Wszystkich, którzy uważają, że wydłużenie wieku emerytalnego jest złe uważam albo za głupków albo za cyników. Jest jasne jak słońce, że jeśli żyjemy dłużej powinniśmy dłużej pracować. Dobrobyt i rozwój bierze się z pracy, a nie ze świadczeń. Ktoś kto tego nie rozumie jest głupkiem, ktoś kto rozumie, ale wykorzystuje w debacie lęki ludzi, jest cynikiem. Dobrze, że Trybunał Konstytucyjny dał im w tym tygodniu odpór i obronił decyzję o dłuższej pracy”.
Przeczytałem tekst Marczuka i zrobił on na mnie takie wrażenie, że nie dość, że w jednej sekundzie postanowiłem go zniszczyć u siebie na blogu, co też, jak sądzę dotychczas, udało mi się znakomicie, to jeszcze uznałem za stosowne udostępnić mu godne miejsce w swojej książce o Diable.
Drugi raz potknąłem się o ten muchomor, kiedy dowiedziałem się, że Marczuk został powołany na stanowisko wiceministra pracy w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. I to już było naprawdę coś. Wziąć do rządu, który ma w swojej nazwie słowa „prawo” i „sprawiedliwość”, którego program zawiera się w haśle „Dobra Zmiana”, rządu który od początku do końca opiera się na autorytecie Jarosława Kaczyńskiego, agresywnego, pozbawionego śladu ludzkiej wrażliwości liberała, w dodatku oficjalnie głoszącego, że rząd, w ramach którego ma zamiar działać, to banda albo głupków, albo cyników, zrobiło na mnie wrażenie ponurego żartu, no ale uznałem, że widocznie minister Rafalska ma jakieś zobowiązanie w stosunku do jego mamy, lub siostry i obiecała mu tę robotę. W końcu nie ona pierwsza i nie ostatnia, podobnie jak prawdopodobnie nie on tam jedyny, a to że ja go rozpoznałem, to wyłącznie kwestia przypadku.
No i oto wczoraj trafiłem na Marczuka po raz trzeci, kiedy on postanowił skomentować na Twitterze zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego strajk i zrobił to w taki sposób, że dziś prawdopodobnie nie ma w Polsce nauczyciela, który by wierzył w to, że to co proponuje Prawo i Sprawiedliwość to jakakolwiek zmiana, a już z całą pewnością zmiana dobra. Domyślam się również, że znacznie przy tym wzrosła liczba osób, które uważają, że program 500+ plus to jest zwyczajne oszustwo, które prędzej czy później musi wyjść na wierzch, tak jak właśnie wyszło na wierzch to, że Rafalska zatrudnia u siebie kogoś tak strasznego. Cóż takiego nam ów ciekawy człowiek powiedział? Oddajmy mu głos:
Paradoks. Strajkuje dziś grupa zawsze z największymi przywilejami w Polsce. Pewny awans i wysokie wynagrodzenie, ochrona, krótki czas pracy, extra urlopy. O co chodzi?
Nie będę tu nikomu, a tym bardziej Marczukowi, który akurat nie zasługuje na nic więcej jak na to by mu splunąć na głowę z samego czubka Pałacu Kultury, tłumaczył na czym polega horrendalność tej wypowiedzi, zwłaszcza w sytuacji gdy autorem jest przedstawiciel tak zwanej klasy pasożytniczej, bo to jest dokładnie to, z czym mamy do czynienia w jego akurat przypadku, chciałbym natomiast zwrócić uwagę na reakcję, jaką wypowiedź Marczuka wywołała ze strony tych, których, jak mieliśmy prawo wierzyć, jak najbardziej słusznie, odsunęliśmy od bezpośredniego wpływu na losy kraju. Otóż nie zaszło jeszcze słońce nad owym idiotyzmem, jaki się wylał z marczukowego łba, jak portal tvn24.pl przedstawił bardzo solidne i treściwe wyliczenie wszystkich rzekomych przywilejów, jakimi polskie państwo obdarza nauczycieli za to, że oni w pewnym momencie swojego życia odnaleźli w sobie tę pasję, która ostatecznie zdefiniowała ich życie. A więc ową nędzną pensję, owo zaharowywanie się na śmierć wieczorami i w weekendy, ów nieustanny stres, jaki w każdym nauczycielu, który jeszcze zachował zdrowe zmysły, wywołuje kontakt z dyrekcją, pokojem nauczycielskim, czy wreszcie klasą szkolną, owe nieustanne zebrania i szkolenia, owe wycieczki szkolne, gdzie nauczyciel 24 godziny na dobę musi mieć oczy otwarte, by nie pójść siedzieć za głupotę pozostających pod jego opieką dzieci. Okazuje się, że wystarczyło nam wystawić jednego durnia, by ci, którzy w ciągu minionych lat, z pełną premedytacja i cynizmem, urządzili nauczycielom oraz polskiej szkole to piekło, mogli się nagle pokazać, jako ci, którzy rozumieją problem i znają receptę. Wystarczyło pozwolić Marczukowi, by w imieniu rządu Prawa i Sprawiedliwości poinformował nauczycieli, co dla nich ów rząd szykuje, by wszyscy ci wszyscy, którzy dotychczas – dokładnie tak samo jak dziś Marczuk – powszechnie głosili konieczność ukrócenia bezkarności tak zwanej „nauczycielskiej mafii”, nabrali wiatru w żagle i z jeszcze większym niż dotychczas zaangażowaniem głosili konieczność odbudowania tego, co rzekomo jest właśnie niszczone. Jestem pewien, że już niedługo pojawi się postulat najpierw dymisji Marczuka, potem Rafalskiej za to, że ta go uparcie broni, a następnie premier Szydło, za to, że broni Rafalskiej. A co naprawdę ponure, jeśli taki będzie rozwój wydarzeń, to postulat jak najbardziej słuszny.
W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak wyprzedzić ten atak i wystąpić z tym apelem w imieniu swoim i czytelników tego bloga: Spieprzaj, dziadu! Precz! Zejdź nam pan z oczu raz i na zawsze. Swoją obecnością pan wyłącznie zaśmiecasz tę przestrzeń. Won!

Pozdrawiam wszystkich z pociągu, którym akurat własnie dojeżdżam do Warszawy, by się na Targach Wydawców Katolickich spotykać z Czytelnikami. Dziś i jutro będę od rana do wieczora czuwał na stoisku Kliniki Języka oznaczonym numerem 99. Zapraszam wszystkich.


23 komentarze:

  1. @toyah

    Ten Bartosz najwidoczniej zajmuje się polityką, a niekoniecznie prawdą. Nie jest więc zasadnicze, czy jego wypowiedź ma siłę przekonywania nauczycieli, ale czy trafia w zgodne przekonania (choćby mitologiczne!) pozostałego społeczeństwa.

    Z dzisiejszymi nauczycielami jest ten delikatny kłopot, że jako ogół są z jakiejś przyczyny nielubiani, a przynajmniej nieszanowani.

    Jak do tego doszło, to osobny temat, ale tak jest. Oni ponoszą konsekwencje i - "sory Winetu" nikt ich z tego wbrew ich woli nie wyciągnie.

    Od kiedy tak jest? Już od dawna. Na tyle od dawna, że obejmuje nawet dziadków obywateli dochodzących właśnie do czynnych praw wyborczych. Warto ten efekt pokoleniowy zauważyć, bo zabrali się za politykę; chodzi więc o politykę.

    W moim wrocławskim liceum, do którego uczęszczałem pod koniec lat 60-tych nawet według mojego gustu ówczesnego buntownika bez powodu, było co najmniej kilku nauczycieli, za którymi wskoczyłbym w ogień. Pani Orjanowa rozpoczęła tam naukę zaraz po mojej maturze i już nie było tam żadnego takiego nauczyciela.

    W czasowej rozpiętości głupich 4 lat różnicy, ja i ona chodziliśmy do dokładnie tej samej, lecz do dokładnie innej szkoły z dokładnie innymi wspomnieniami dzisiaj i dzisiaj z krańcowo inną potrzebą poczucia przyjaźni wobec nauczycieli jako takich.

    PS: Swoje dzieci uratowałem przed gimbazą posyłając je do gimnazjum u Salezjan. W zasadzie udało się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiam, co to była za wymiana pokoleniowa w tamtym czasie. Mój ojciec (r.49)miał wspaniałą kadrę w szkole średniej, a stryj (r.57) w tej samej szkole samych palantów. Czyżby akurat wtedy słynna przedwojenna kadra odchodziła?

      Usuń
  2. Skąd na litość wytrzasnął, to zaharowywanie, nędzną pensję et cetera. Małe miasteczko, nauczyciele mają samochody,domy,harują ale nie w szkole z uczniami. Bronią się przed nowościami.
    Pan naprawdę żyje przeszłością/akurat jeżeli chodzi o ten temat/.
    Miłego wzruszenia ramionami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy

      Gdy już dojdziesz do podpisywania się, to rozważ nick: @egzemplifikacja

      Usuń
    2. @orjan,
      Odpowiem ci sine ira et studio , raczej "wishful thinking"
      ps
      Nie jestem rasistą. Wszystkich nienawidzę po równo... ale lewactwo równiej.

      Usuń
    3. @Anonimowy
      Nie niedymaj się tak. Gdybyś był tu nieco dłużej, to byś wiedział że pieczątką z napisem "prawak" nikomu tu nie zaimponujesz. A teraz spieprzaj, bo my tu sami czerwoni.

      Usuń
  3. Panie Krzysztofie - powiem tak: rzeczywiście nie wiem co osoba Marczuka robi w tym rządzie, natomiast jako nauczycielka z prawie 20letnim stażem i pensją 2600 netto, do nauczycieli sama mam coraz mniejszy szacunek. U mnie w szkole większość to elektorat PO, nienawidzący PIS i Kaczyńskiego. Co by nie zrobili i tak będzie źle. Jakiś rok temu na luźnym spotkaniu w knajpie nauczycielki z taką pogardą wypowiadały się o 500+ jako o programie wspierającym patologię, a robiły to z pozycji osób, które są zaradne i którym się w życiu wiedzie, że jakoś tak wypowiedzi Marczukopodobne mnie już nie rażą. Dodatkowo - w tym roku, z racji czarnych protestów panie z mojej szkoły choćby, wspierały te akcje na fejsbuku, zamieszczając memy o treściach w stylu "ręce precz od mojej macicy", gdzie ich uczniowie mogli to wszystko zobaczyć. O czym tu więc mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przykre, lecz będzie pogłębiać się, bo zbyt wielu nauczycieli zabrało się za werbowanie do polityki cudzej nienawiści. Jak zwykle w takich przypadkach, polityka ta przegra, a oni zostaną na lodzie z poczuciem krzywdy. Ta zaś zostanie motywem ich własnej już nienawiści.

      Tak to się kręci, któryś już raz ... w koło Macieju / Broniarzu.

      Usuń
    2. A ja, zawsze optymistka, niech będzie, że prawie zawsze, po dzisiejszym tekście Toyaha jestem zdruzgotana, bo on jest zawsze prawdziwy, czyli jest gorzej niż myślałam. Wracając do nauczycieli, odpuściłam sobie przedszkole mojego dzieciaka, ale szkoły już nie, zasięgnęłam języka i okazało się, że są nauczyciele/wychowawcy, do których trzeba swoje pociechy zapisywać tzn. pisać podania do dyrekcji o przyjęcie do konkretnej klasy. Taki szeptany ranking zaangażowanych rodziców. Skorzystałam i nie żałuję, że nie poszłam na żywioł. Tak więc niech to się kręci jak musi, a my róbmy swoje.

      Usuń
    3. @Ewa
      Nie ma się co zamartwiać. To są w istocie rzeczy dobrzy ludzie, tyle że głupi i pełni kompleksów. Nie pierwsi, nie ostatni.

      Usuń
  4. @Toyah
    Ale za to zna pan Marczuk słowo "paradoks". Jak na mafioza nieco wyższego szczebla to dużo. No może znalazł to słówko w słowniku internetowym.
    Z tego wynika również, że on powinien wiązać czułe sentymenty z nauczycielstwem. Nie chodzi mi o trudne dzieciństwo w jaruzelskiej szkole, ale że po prostu to sprawia mu dużą ulgę, że może zwalić to oskarżenie o mafijność na jakichś zadyszanych, znerwicowanych biedaków, którzy nie potrafią się nawet obronić, w obronie których stanie tylko inny mafiozo na szczęście średniego szczebla. Takie stadko, mimo inwektyw pod jego adresem, budzi miękkie uczucia. No może p. Bartosz nie ma czasu na sentymenty. Ministerstwo zaś postara się o to, żeby ono nie wyzdychało całkowicie, tylko trochę. Kundel do obijania będzie dalej.
    Liczę na to, że jednak ktoś, może Miller, uświadomi pani Beacie, że p. Marczuk to zginła bananowa skórka, baaardzo śliska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Magazynier
      Ty wciąż popełniasz ten sam błąd. Zakładasz że mamy do czynienia z ludźmi niewykształconymi

      Usuń
  5. Cześć.

    Jeszcze jedno: w tym wczorajszym wpisie Marczuk przyjmuje narrację Broniarza o "strajku nauczycieli". Tymczasem to zwykła hucpa skromnej części tego środowiska.
    Idiota albo kret.

    A Tobie życzę owocnych targów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kozik

      "zwykła hucpa skromnej części tego środowiska"

      nad którą zapadła cisza pełna zakłopotania.



      Usuń
    2. Się rozumie: wspólnie życzymy Toyahowi wesołych spotkań na Targach i radości z tej (męczącej przecież) podróży do Warszawy. Have fun!

      Usuń
  6. Wspaniały wpis, który w pełni popieram! Piękny przykład krótkiej kołdry w tej dmuchanej pompką partyjce-kanapówce, jaką jest obecna "koalicja w rządzie", czy co to za twór, poskładany z ziobrów, gowinów i pozostałej tłuszczy, jest.
    A mówiłem.
    Prywatnie, publicznie i jak tylko się dało błagałem ważnych, poważnych ludzi, takich jak np sędzia Wojciechowski (sam pracowity, rodzinnie ustosunkowany, politycznie przykład polskiego patrioty) aby, gdy już widać było, że Właściciele Polski zarządzili wymianę tuskomatołków na bardziej im posłuszną, na im bardziej oddaną ekipę rządzącą w urzędach centralnych, gdzie wdraża się polecenia tych nienazwanych Właścicieli, skupił się, wraz ze znanymi Mu senatorami, posłami i politykami równie jak On mocno przekonanymi, że w każdych (nawet najgorszych) warunkach należy realizować pożyteczny Polakom kompromis między posłuszeństwem Właścicielom megabiznesu a interesami Narodu, interesem społeczeństwa polskiego ——— aby skupił się na wyłowieniu talentów, a odsunięciu kretynów; aby zadziałał doradczo przy obsadzaniu stanowisk tam, gdzie tuskomatoły i ogólnie poprzednicy obecnych są wyrzucani, więc stanowiska są do wzięcia dla naszych.
    Tyle się naprosiłem, i co? ——— To, co zawsze. Nie ma systematycznych kryteriów awansu, przez co biocydalne wariaty w kalibrze Marczuka Batrosza (tfu) panoszą się po ministeriach i szczekają do mikrofonów, jak okupacyjna władza, wyduszająca co się da z podbitego terytorium. A przede wszystkim z podbitej ludności, na którą z dyzgustem spogląda nasadzony na urząd oberkapo Marczuk Bartosz herbu Diable Kopyto.

    Oczywiście, wiem. Jeden sędzia, niechby był takim pracowitym i przenikliwym znawcą charakterów ludzkich jakim jest pan Janusz Wojciechowski, nie wystarczy by zapobiec mianowaniom kapo Marczuka czy innych leberał - esesmanów, poganiających bagnetem "masę roboczą" do zarabiania, by one marczuki miały co wyżreć i wypić z zabranych uczciwie pracującym — podatków. Największa ilość listów jednego blogera, na dodatek słabo w polityce obeznanego, nie pomogłaby tutaj.

    Trzymam więc tym mocniej kciuki za Twój artykuł o owym Bartoszu Marczuku. Niech dociera do odpowiedzialnych za kadry.
    Niech dociera do sędziów, senatorów, polityków. Niech tam zadziała i niech pomoże Im zrozumieć, jakiego tam gada dopuścili do wspólnego z Nimi rządzenia Polską.

    Nawet w warunkach wpływu na Polskę, wywieranego stale przez Megamafię, jest miejsce na manewr wewnątrz tego posłusznego obcym rządu. Manewr polegający na doborze prospołecznych współpracowników. Dobrozmianowa władza musi umieć szybko usuwać aspołeczne czyraki. Zwłaszcza wtedy, gdy je mianowała.

    Odwołanie obłąkanego szczekacza nie jest trudne. Jest elementarną koniecznością. A jeżeli tak wnikliwie oceniający sprawy publiczne, jak to Ty robisz, wskazuje na antyrządowe i antyspołeczne jednocześnie*) zachowania Bartosza Marczuka, to jest wówczas jego rychłe odwołanie ze stanowisk państwowych nie tylko dobrze uświadomioną koniecznością, ale i szczegółowo umotywowaną koniecznością. Co widzimy, właśnie tutaj, dzięki Twojemu świetnemu opisowi cech aspołecznej postawy Marczuka Bartosza.

    *)
    To jest dopiero paradoks! Bartosz Marczuk zarazem podcina nogi własnemu rządowi jak i własnemu (hmm…) społeczeństwu. Chyba, że to jakiś desant, kosmita, no wiadomo. Wtedy tym bardziej WON, wynocha z Polskiego Rządu.

    OdpowiedzUsuń
  7. A propos "strajku nauczycieli". W miejscowej bezpłatnej gazecie przeczytałam symptomatyczną wypowiedź:
    ""Z nauczycielami nie solidaryzuje się natomiast wielu pracowników administracji i obsługi szkół. - Czujemy się wykorzystywani przez ZNP – powiedziała nam anonimowo jedna z jakich osób. - Związek wszędzie się nami afiszuje, ale o podwyżkach dla nas jakoś się nie mówi. Gdy jest Dzień Nauczyciela, o nas też zwykle się nie pamięta. Normalnie jesteśmy pomijani i ignorowani, ale jak jest strajk, nauczyciele nagle sobie o nas przypominają...""
    Może nie tylko tacy pracownicy byli lekko przymuszani do strajku - ale też nauczyciele.
    Jak widać WSZYSTKO zależy od postawy indywidualnej - czy to dyrektora czy nauczyciela czy lokalnego szefa związku.

    A słowa Marczuka "dobrobyt i rozwój bierze się z pracy, a nie ze świadczeń", świadczą o jego powierzchowności intelektualnej przyjmującej za pewnik, narrację typu niewolniczo-pańskiego (dla mnie pruskiego - słyszałam coś takiego od Niemców). Nie rozumie się wtedy, że są ludzie, którzy tak już się ciężko w życiu napracowali, że chcą iść na emeryturę jak najprędzej - niezależnie od jej wysokości. Szczególnie pracownicy fizyczni ale nie tylko.
    No a rozwój na emeryturze to już jest szczególnie mało związany z jej wysokością - jeśli nie idzie o wypicie droższej wódki/koniaku czy pochwalenie się przed znajomymi wakacjami na Dominikanie.
    MARCZUK DO WYMIANY!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ponieważ dawnych notek Toyaha już prawie nikt nie czyta, choć warto by tak czynić częściej, więc ja wyjątkowo tutaj zamieszczę ilustrację do dwóch znakomitych marcowych, wciąż aktualnych notek Gospodarza. Zapowiadana ilustracja to film, trwający kwadrans, a zawierający komentarz polityczny i historyczny do tematu "Upadek demokracji brukselskiej na przykładzie Tuska Donalda i jego mocodawców". Dwie notki Toyaha:
    1.
    https://toyah1.blogspot.de/2017/03/czy-joanna-lichocka-lubi-ministra.html

    2.
    https://toyah1.blogspot.de/2017/03/do-naszych-niemieckich-przyjacio-czyli.html

    Komentuje Max Kolonko. Niewybór Tuska został skomentowany przez niego w prześmiewczy ale i w odkrywczy sposób — oto link do podsumowania imprezy brukselskiej pod tytułem "Co, gdzie, demokracja, niemożliwe — tutaj, u nas, w Brukseli?!":

    https://www.youtube.com/watch?v=MynGle3qq-s

    Wyłowię stamtąd fragment. Otóż Max Kolonko dopytywał się o filmową relację z "głosowania nad Tuskiem", ale NIE MA takiej. Żadnej nie ma. To może zdjęcia? — NIE ISTNIĄJĄ, nie ma ani jednego zdjęcia. To może być transkrypt wypowiedzi polityków, obecnych przy rzekomym wyborze Tuska, nie ustępuje dociekliwy Kolonko. NIE MAMY, nie jest znany, nikt zweryfikowanego transkryptu nie posiada. Żadnej transkrypcji nie ma zresztą. To może choć protokół? — BRAK. Również nie ma. To co jest? Gadanina dziennikarzyn jest, poza nią nic.

    No i mamy komplet. Cyrk brukselski został przez Kolonko przyrównany do objęcia władzy przez Hitlera, 1933 r., także w marcu, nieomal co do dnia daty się tutaj zgadzają. Hitler jednak byłby wzorcem demokracji dla pewnego Pana Przewodniczącego... gdyby tylko ktoś zechciał porównać te dwa historyczne wydarzenia. Media dziwnym trafem poznikały wszelkie zapisy, wszelkie obrazy, pokazują ZERO, komentują gęsto. Czyli tworzą tzw wirtualną rzeczywistość, simulacrum. Gadanie o "rzeczy" zamiast tejże. Dlaczego tak się dzieje?

    Odpowiedź jest nietrudna. Bo porównanie musiało by dać socjalistom narodowym (hitlerowcom) tutaj twardy dowód przestrzegania demokratycznych procedur. Ale poświadczenie, że to nie dzisiejsi socjaliści wzięli władzę demokratycznie, lecz zwalczani przez nich dawniejsi socjaliści, jest nie do zniesienia dla eurokratów-lewaków i dla eurokratów generalnie. Kolonko wpierw pokazuje przemawiającego marszałka lotnictwa Goeringa, potem widać kwas na twarzy zgarbionego Tuska, potem znów uśmiech wyprostowanego jak struna, naładowanego entuzjazmem Goeringa, przemawiającego s pełnym przekonaniem o wartości demokracji w życiu społeczeństw. Więc jak to — kiedyś było demokratycznie, tak? Było i się skończyło.

    I już nie jest demokratycznie. W ogóle, nie wiadomo, jak jest. Jedno jest pewne: EU i ów EUCO-President łamie prawo, bo Tusk z pewnością NIE JEST W PRAWNIE DOPUSZCZALNY SPOSÓB WYBRANY. On jest terrorem wprowadzony na urząd, raz terrorem a dwa simulacrum, udawaniem.

    Łby kolektywnie by explodowały lewakom, gdyby sobie cichutko to ostatnie, choć przez chwilę, uświadomili. EU to jest symulacja 'wspólnoty europejskiej'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaja, ale jaja = standard brukselki, czyli małych kapuścianych główek. Może być 27 główek.

      Niestety, nie ma się z czego śmiać.



      Usuń
    2. Nie ma się z czego śmiać tym bardziej, że to są ludzie, którzy tego sobie nie uświadomią. Więcej, oni wierzą, że za nimi i ich przekonaniami stoi racja objawiona.

      Usuń
  9. Obserwuje blog 169 osób. Może wśród nich jest ktoś, kto się zajmuje PR w PiS-ie. Wtedy jest szansa, że głosy stąd dojdą gdzie trzeba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ogrodniczka
      Żartuch z pani/excusez le mot /.
      Swoją drogą, są różne rodzaje głupoty i mnogość podgatunków. Każdy, kto żyje dostatecznie długo miał możność się o tym przekonać, jeśli nie na własnym przykładzie, to na innych. Mamy więc głupotę wrodzoną lub dziedziczną; mamy także nabytą oraz wyuczoną. Wśród dzieci i młodzieży szerzy się ta przypadłość z powodu braku wiedzy i doświadczenia; co prawda z tej się wyrasta, chociaż bywają wyjątki i to wcale liczne. Istnieje głupota wynikająca z zacietrzewienia lub zauroczenia, są przypadki popełniania głupstw ze strachu albo z lenistwa, tudzież z powodu braku wyobraźni...

      Usuń
    2. Nawet jeżeli jest ktoś taki, nic nie zrobi jest sztywna narracja i ona ma być realizowana. Na nią nakładają się osobiste zobowiązania wobec takiego Marczuka...nic nie można zrobić. PiS musiałby przegrać wybory. Gdyby na miejscy Rafalskiej była Gilowska, Marczuk już byłby w pośredniaku, albo u Lisa by się żalił, jak źle go potraktował rząd PiS

      Usuń