piątek, 31 marca 2017

Czy Związek Nauczycielstwa Polskiego to niebezpieczna sekta?

      Jak wszyscy już z całą pewnością doskonale wiemy, przewodniczący Broniarz zwołał na dziś wszystkich nauczycieli, polecił im przeprowadzić w swoich szkołach strajk, a oni, jak to oni, polecenie karnie wykonali. Na moment wprawdzie pojawił się dylemat, co zrobić, by zmusić uczniów do zwagarowania i jak ukarać tych, co zwagarować nie chcieli, no ale ktoś ostatecznie wpadł na pomysł, że najbardziej opornymi zajmą się księża, którym, jak wiemy, strajkować nie wypada, no i w ten sposób jedni i drudzy zobaczą, co znaczy ustawić się poza społeczeństwem. No i kiedy piszę ten tekst, szkoły w całej Polsce strajkują, a dobrzy ludzie zachodzą w głowę, jak to się stało, że komuś tak podejrzanemu, jak Broniarz, stojącemu na czele organizacji tak dramatycznie niewiarygodnej jak Związek Nauczycielstwa Polskiego, udało się tak skutecznie najpierw doprowadzić tę akurat grupę zawodową do stanu aż takiego bezwładu, a następnie do miejsca, gdzie oni wszyscy będą robić wszystko, co im się każe. Powie im się „siad” - usiądą; zawoła „leżeć” - położą się; rozkaże „skacz” - będą skakać; „daj głos” - zaczną skandować hasła. Dowolne.
Ktoś mnie zapyta, czemu mnie to dziwi. Otóż z dwóch powodów. Przede wszystkim, ja naprawdę chciałbym wierzyć, że moi koledzy nauczyciele, choćby dzięki temu, że mają codzienny kontakt z osobami od siebie często inteligentniejszymi i mądrzejszymi, a często też bardziej sprytnymi, zdążyli się przynajmniej nauczyć tej jednej, uniwersalnej wręcz i tak znakomicie opanowanej przez każde w miarę przytomne dziecko, zasady, że - pardon me french - „dobra ściema podstawą wychujki”.
Drugi powód jest jeszcze bardziej oczywisty. Otóż, o czym miałem tu już okazję parokrotnie wspominać, wśród moich bliskich znajomych znajduje się też wybitny, bardzo doświadczony psychoterapeuta, i to od niego właśnie się dowiedziałem, że nie istnieją pacjenci tak trudni terapeutycznie, jak nauczyciele właśnie. I to wcale nie dlatego, że oni akurat są najbardziej psychicznie zdemolowani, ale dlatego, że pozostają całkowicie odporni na najbardziej nawet przebiegłe terapie. Z jego to opowieści zrozumiałem, że nauczyciele, jak nikt inny, właśnie przez to, że doskonale znają wspomnianą wyżej zasadę „skutecznej wychujki”, w całkowicie naturalny sposób są uodpornieni na różnego typu manipulacje.
Tymczasem, jak widzimy, akurat oni, jak chyba żadna inna grupa zawodowa w Polsce, dają się prowadzić bez słowa protestu na przysłowiową rzeź, i to w dodatku przez kogoś tak jednoznacznie słabego, jak przewodniczący Broniarz. A zatem, wygląda na to, że pozostaję bezradny i to bezradny od bardzo dawna. Proszę może poczytać sobie mój artykuł sprzed dziś już niemal siedmiu lat, gdzie, mimo kompletnie innych czasów, znajdowałem się dokładnie w tym samym miejscu co dziś. Może któremuś z Państwa przyjdzie jakaś mądra myśl do głowy. Zapraszam do dyskusji.



Niniejsza notka powstawała w bólach i bardzo niechętnie. Czy to dlatego, że – absolutnie wyjątkowo – przy jej narodzinach po raz pierwszy brała udział pani Toyahowa, czy może dlatego, że sam miałem co do niej mnóstwo bardzo poważnych wątpliwości – nie wiem. Fakt jest taki, że po raz pierwszy w życiu piszę coś, co do czego mam przekonanie, że to moje pisanie może nie mieć najmniejszego sensu. Co do samej Toyahowej, ona w momencie jak powiedziałem, że jednak spróbuję, w ogóle uznała, ze jestem samobójcą.
Ciekawe jest przy tym to, że tak naprawdę, to ja przedstawiłem teoretyczne podstawy pomysłu, by zamiast wylewać te żale, pójść coś zjeść, albo popatrzeć, co dają w telewizji. Otóż właśnie to powiedziałem mojej żonie, kiedy przed momentem jeszcze sobie spokojnie rozmawialiśmy, że jakikolwiek tekst tu na blogu na ten temat nie ma najmniejszego sensu, ponieważ większość czytających osób problemem się nie zainteresuje, część go nie zrozumie, a część – ta, która się zainteresuje i go zrozumie jak najbardziej – dostanie cholery i odstawi pierwszej klasy trolling.
Jednak nie wytrzymałem. Myśl o tym, że są rzeczy z mojego punktu widzenia wołające o pomstę do nieba, a jednocześnie tak strasznie lekceważone, nie dawała mi spokoju do tego stopnia, że – jak widać – siedzę i piszę, co mi siedzi na sercu. Tak się złożyło, że wczoraj jeszcze kupiliśmy „Rzeczpospolitą”, a w niej znaleźliśmy artykuł o tym, co minister Hall robi, by nikt nie powiedział, że ona nic nie robi. Niedawno wspomniałem o pomyśle Ministerstwa – jak się zdaje już zaklepanym – że bieżący rok szkolny będzie trwał tydzień dłużej, co oznacza, że w czerwcu przyszłego roku dzieci będą wagarowały, a nauczyciele będą siedzieli w pokojach nauczycielskich i wypełniali dzienniki, nie przez trzy tygodnie ale aż przez cztery. Najnowsza informacja – przekazana jak najbardziej starannie przez red. Lisickiego – jest taka, że od września tego roku polscy nauczyciele dostaną kolejną podwyżkę, a pani Toyahowa – bo przecież nas to przede wszystkim interesuje – zamiast dotychczasowych 4200 zł. będzie dostawała 4500.
To jest właśnie to, co najpierw sprawiło że zaczęliśmy sobie gadać, potem kazało nam uznać, że nawet nie warto się pieklić, a w rezultacie jednak zmusiło już mnie osobiście, by zaryzykować i siąść do tego tekstu. Bo o co chodzi? Od czasu gdy ministrem edukacji została kobieta przedstawiająca się jako żona Aleksandra Halla, dochodzą do nas wieści, że jakoby pani Toyahowa, pracując w szkole – i to szkole nie byle jakiej – od wielu, wielu lat, jako nauczyciel dyplomowany (gdyby ktoś nie wiedział, wyżej się już nie da), zarabia dwa razy więcej, niż zarabia. Z najnowszych danych opublikowanych właśnie przez „Rzeczpospolitą” – za informacją płynącą z MEN-u – wynika, że od tego roku pensja mojej żony będzie wynosiła nie 2200, ale już ponad 4500 złotych. Co więcej, jak się okazuje, to tylko nam się wydawało, że te 2200 to jest coś realnego. Dane Ministerstwa pokazują wyraźnie, że to nie było 2200, ale 4200, natomiast my jesteśmy bezczelnymi kłamcami. Co w sytuacji nauczycieli, którzy, jak całe społeczeństwo od lat świetnie wie, są głupimi leniami i pasożytami, jest grzechem szczególnym. I jestem przekonany, że taki jest właśnie efekt zamieszczanych tego typu komunikatów. Ludzie czytają, że nauczyciel w Polsce za swoją nędzną pracę – 18 godzin w tygodniu, 8, czy 9 miesięcy w roku – dostaje 4500 zł i wciąż narzeka, a w tym momencie jedyne co im chodzi po głowie, to to, by jednego z drugim wziąć na bok i im zwyczajnie wpieprzyć.
I w tym momencie chciałbym wrócić do moich wstępnych obaw dotyczących potencjalnych reakcji na tego typu wpis. Chodzi mianowicie o to, że najpewniej większa część osób czytających kolejne żale jednego jeszcze z nauczycieli, wzruszy na nie ramionami, dokładnie tak jakby wzruszyła ramionami na tekst pisany przez lekarza, czy górnika. Inni pomyślą sobie, że no tak, władza jak zwykle kłamie, a ludzie głodują – nic nowego. Inni z kolei dostaną cholery, że oto mamy kogoś, kto pracuje cztery godziny dziennie, przez 8 miesięcy w roku, w dodatku jeszcze przez ten nędzny czas albo drąc mordę na dzieci, albo dla odmiany bezmyślnie gapiąc się w okno, i ma czelność narzekać, że za to swoje nieustanne opieprzanie się, dostaje „tylko” 2200 złotych. Że wam, skurwysyny, nawet stówa miesięcznie za to co robicie się nie należy!!! A więc po co w ogóle sobie i innym zawracać głowę?
Otóż sprawa jest daleko bardziej poważna. Bo, jak można się spodziewać, tego typu problemy co nauczyciele, ma cała tzw. budżetówka. Wciąż słyszymy narzekania płynące od lekarzy, policjantów, kolejarzy, pracowników administracji państwowej, że nikt nawet nie wie, jak oni są niesprawiedliwie traktowani przez państwo. I narzekania te stały się już tak powszednie, że obchodzą one wyłącznie samych ich autorów. Policjanci krzyczą, że mają ciężko, na co nauczyciele mówią, żeby się zamknęli i najpierw zaczęli łapać złodziei. Zaczynają płakać urzędniczki w ZUS-ach, na co większość społeczeństwa na to reaguje wyłącznie hasłem: „Dobrze wam, suki!” Z pretensjami przychodzą kolejarze i natychmiast słyszą, że może zamiast marudzić, niech lepiej umyją ten syf, który zalega w tych ich pociągach. Lekarze i pielęgniarki podnoszą krzyk, że muszą harować za grosze, a na to każdy z nas gotowy jest opowiedzieć dziesiątki fascynujących historii o swoim znajomym lekarzu i o tym, co pielęgniarka potrafi zrobić z chorym człowiekiem. A na to wszystko odzywa się władza i przedstawia dane, z których wynika niezbicie, że w ciągu ostatnich dwóch lat wszyscy oni otrzymali podwyżki w wysokości 100, 200, czy 1000 procent – obojętne. I znów, jeśli ktokolwiek z nich powie, że to nieprawda, cała reszta wzruszy ramionami i powie, że „oni wszyscy wciąż tak gadają”.
Nie znam się na lekarzach, czy górnikach. Natomiast świetnie się znam na nauczycielach, i gdyby tylko ktokolwiek chciał ze mną na ten temat pogadać, jestem zawsze gotowy. Wiem zatem bardzo dobrze, że to właśnie wśród nauczycieli reżim cieszy się największym poparciem. To właśnie nauczyciele, mimo swojej nędznej sytuacji, gotowi są oddać życie za to, by minister Hall w dalszym ciągu, i to do końca świata, zajmowała się ich sprawami. Oni z jednej strony jej pasjami nienawidzą, a z drugiej strony, na jeden gwizdek, pójdą za nią w ogień. Jest to sytuacja doskonale absurdalna, a mimo to świetnie znana, może nie samej Hall, bo ona akurat może nie wiedzieć nic, ale tym, którzy Hall płacą. Oni doskonale wiedzą, że najpierw posłuszeństwo, a później wręcz miłość, można zdobyć biorąc człowieka za mordę i traktując go wyłącznie jak szmatę. Ta metoda została świetnie sprawdzona w skali globalnej przez całe lata reżimu sowieckiego, ale również na skromnym poziomie rodziny. Wystarczy tu przypomnieć sobie choćby kampanię pod tytułem „Bo zupa była za słona”.
O tak! Rodzina. To świetny przykład. Siedzą sobie ludzie na przyjęciu, a wśród nich pan i pani. Pani ma oczy zapuchnięte od łez, pod okiem ledwo widoczny ślad jakiegoś starego siniaka, pan ją trzyma czule za rękę, nazywa ‘koteczkiem’, a wszystkim dookoła opowiada, jakie go szczęście w życiu spotkało, że trafił na tak cudowną kobietę. Ta pani go słucha i najchętniej by mu poderżnęła gardło, tyle że jest ktoś jeszcze, kogo ona gotowa jest nienawidzić jeszcze bardziej – tego, kto powie jedno złe słowo na jej męża. Dlaczego? A skąd mam wiedzieć? Nie jestem psychologiem, leczy tylko głupim nauczycielem.
Jestem przekonany, że ludzie którzy rządzą Polską świetnie znają ten mechanizm. Nawet jeśli, podobnie jak ja, nie wiedzą jakie są jego źródła, znają go znakomicie i potrafią idealnie egzekwować. I myślę sobie, że kiedy Ministerstwo Edukacji Narodowej wydaje komunikat następującej treści: „Średnia pensja stażysty wzrośnie w stosunku do września 2009 z 2287 do 2447, nauczyciela kontraktowego z 2538 do 2716, mianowanego z 3293 do 3523, a dyplomowanego z 4208 do 4502”, to ta informacja, wbrew wszelkim pozorom, nie jest kierowana najbardziej do społeczeństwa, żeby albo pokazać mu, jak rząd dba o nauczycieli, lub by je na tych nauczycieli napuścić, lecz przede wszystkim do samych nauczycieli. Żeby im powiedzieć, że właśnie ich los się znacznie poprawił, a jeśli myślą, że nie, to niech wypierdalają, bo i tak nie mają nic do gadania. I słyszący to nauczyciele najpierw drętwieją ze zdziwienia, potem z grozy, a potem już tylko siedzą w milczeniu i szepcą: „Tak, kochanie. Wiem, kochanie.”
Oto nasza Polska. Lubimy ostatnio narzekać, że gdzie człowiek nie spojrzy, to pełny chaos. Otóż nie. Tu nie ma mowy o jakimkolwiek chaosie. Tu wszystko jest jak najbardziej pod kontrolą. Podejrzewam, że nawet ci bandyci w szalikach, którzy rozpieprzyli w Bydgoszczy swój piękny, świeżo-wybudowany stadion, tez są pod kontrolą. Ich każdy pojedynczy oddech jest świetnie rozpoznany, nazwany i odpowiednio wykorzystany. Jak? To już temat na inną rozmowę.


Już jutro jadę do Warszawy, by się w ramach Targów Wydawców Katolickich spotykać z Czytelnikami. Będę wraz z Coryllusem całą sobotę w Arkadach Kubickiego pod Zamkiem, na stoisku nr 99, no i jednak najprawdopodobniej również w niedzielę, od początku do samego końca. Wszystkich bardzo gorąco zapraszam.



32 komentarze:

  1. Pierwsza część wystarczająca! Wy/s/pominki niepotrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowe komentarze traktuję tak jak one na to zasługują, czyli wzruszeniem ramion.

      Usuń
    2. A logika na to- seppuku w czółko autorze!
      Jeżeli jest w profilu anonim, to czym się on różni ot takiego Jasia Kowalskiego?

      Usuń
  2. ", jak to się stało, że komuś tak podejrzanemu, jak Broniarz, stojącemu na czele organizacji tak dramatycznie niewiarygodnej jak Związek Nauczycielstwa Polskiego, udało się tak skutecznie najpierw doprowadzić tę akurat grupę zawodową do stanu aż takiego bezwładu, a następnie do miejsca, gdzie oni wszyscy będą robić wszystko, co im się każe. Powie im się „siad” - usiądą; zawoła „leżeć” - położą się; rozkaże „skacz” - będą skakać; „daj głos” - zaczną skandowaćhasła. Dowolne"

    Odp.: 99% kobiet.

    Tyle.

    Dziękuję za wzruszenie ramion.

    DJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest odpowiedź na pytanie "jak to się stało?". O ile oczywiście nie potraktujemy Twojej odpowiedzi jako informacji na temat intelektualnej kondycji części środowiska. No ale wtedy wystarczyło napisać "pomidor".

      Usuń
  3. Z lekarzami jest podobnie - wiem z doświadczenia. Powiedziałbym, że większość wie, że PiSu należy nie lubić, a mit o Ziobrze-niszczycielu polskiej transplantologii jest, wśród naprawdę inteligentnych ludzi, bardzo mocno zakorzeniony.
    I taka ciekawostka - Porozumienie Rezydentów, które teraz zdaje się połączyło się w Porozumienie zawodów Medycznych wznowiło swoją działalność... 24 października 2015 roku na tajnym zebraniu założycieli, a ogłosili to 27 października. Dziwnym trafem, mieli 8 lat przerwy... I wcale się z tym nie kryją, pisali o tym w komunikacie na swojej głównej stronie.

    Najgorsze jest to, że jest to działalność apolityczna i bezpartyjna (i pomysły wspierania czarnych protestantek były utrącane), tylko tak "przypadkiem" zbieżna w czasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Gienek
      Przy całym szacunku, uważam, że lekarze nie są aż tak psychicznie zdemolowani.

      Usuń
    2. Dużo mniej niż nauczyciele. Głównie dlatego, że realnie mają alternatywę.

      Usuń
  4. To o czym piszesz jest wstrząsające! Przypomina połączenie korpo-terroru z jakimś więzieniem. Powiem ci, że nigdy nie pałałem zbytnią sympatią do nauczycieli, ale teraz nawet ich mi się zrobiło trochę żal. Nawet oni nie zasługują na taką tresurę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @tprawa
      Mnie ich jest żal bardzo. Nawet nie wiesz, jak wielu z nich przechodzi na emeryturę jako ludzie psychicznie chorzy. Szkoda że nie wono prowadzić w tej kwestii badań.

      Usuń
    2. Mi ich nie szkoda. To glizdy bez charakteru, owoce selekcji negatywnej i chowu wsobnego. Człowiek bez względu na przeszkody ma obowiązek w każdych warunkach stawać się lepszym silniejszym, bardziej uporządkowanym i swoim przykładem pociągać innych... Dzisiejsi nauczyciele zatracili tę umiejętność a z nią sens życia

      Usuń
  5. "Kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu wtedy wszystko jest na swoim miejscu". "Kto nie wierzy w Boga uwierzy w cokolwiek - (dodam) co mu powiedzą w TV :) Nauczyciele jakich spotykam obecnie są rozbici moralnie i światopoglądowo, nie mają żadnej misji poza ochroną stanowiska pracy. W takich warunkach ludzie Ci idą tam gdzie wskazuje ręka która karmi. A kto karmi? Widać uważają że ci sami co Broniarza...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bylam nauczycielka w szkole podstawowej 1996 r. prze 5 miesiecy. Pensja nauczyciela zalezala od tzw. okienek. Te przydzielala dyrektorka. Szczesliwcy wyrabiali dwie pensje. Nieszczesliwcy mieli taki grafik, ze siedzieli w szkole 8 godzin z tego 4 na lekcjach

    OdpowiedzUsuń
  7. @ponponka1
    Widzę, że nawet 5 miesięcy wystarczą, by wiedzieć, jak jest. Inna sprawa, że są tacy, którym nie wystarczy całe życie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wrażenie, że w Polsce są organizowane cyklicznie akcje/nagonki na budżetowe grupy zawodowe, takie napuszczanie jednych na drugich. 4500 złotych zarabia nauczyciel i nieważne, że to nieprawda, górnik się wkurzy na nauczycieli, policjant na urzędnika, pracownik PGNiG na pracownika PGE i tak to się kręci nie wiadomo po co. I w takich momentach jestem wdzięczna losowi, że moja wypłata nie zależy od żadnego ministerstwa, takie granie emocjami powinno być karane z urzędu. Nasuwa mi się pytanie: czy pan Broniarz sam siebie wybiera? (ile to już lat), nie ma chętnego na jego miejsce?, a może po prostu nie można stawać z nim w szranki, bo facet ma zapewnione dożywocie? Nie chciałabym, żeby mnie ktoś tak śliski reprezentował. Na forach jest mnóstwo komentarzy kpiących z dzisiejszego strajku, ale nie z nauczycieli, tak to odebrałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepisane prawo powoduje, że pan Broniarz ma dożywocie, prezes OSP, prezes Polskiego Związku Działkowców itd.Są nieusuwalni, bo "dzisiaj MY jutro WY". Ta karuzela się kręci, a lemingi biją pianę- tutaj też zresztą, eh

      Usuń
    2. @Jola Plucińska
      Mnie się wydaje, że tam obowiązuje podobny system jak w samorządach. Możesz być wybierany do końca świata.

      Usuń
    3. Z tym wybieraniem to może jest tak że nikt nie liczy głosów tylko jest pytanie czy ktos jest przeciwko ;)

      Usuń
    4. wróciłam jakąś godzinę temu do domu, zajrzałam, a jakże inaczej, do Toyaha i mi się gęba śmieje panie Arturze

      Usuń
  9. Ja czasami się zastanawiałem co jest przyczyną takiej dewastacji mojego pokolenia(czterdziestoparolatkowie). Myślę dziś żew dużej mierze szkoła, wdrukowała w nasze umysły tyle bzdur których nasi rodzice nie byli w stanie (oboje zazwyczaj pracujacy w latach 80-tych). Brak realnych informacji, ogłupienie poprzez muzykę (Jarocin i podobne klimaty). Pokolenie moich rodziców wychowywali często przedwojenni nauczyciele, większa część ludności mieszkała na wsi, dzieci tam pracowały razem z rodzicami i to chroniło je przed propagandą. Większość dzisiejszych nauczycieli to moje pokolenie, wyszkoleni jak pies Pawłowa. Na słowo Kościół reagują pianą na "pysku". Takimi ludźmi łatwo sterować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o kontynuację tego dewastastowania. A jakakolwiek zmiana, to ogranicza. Stąd ta wrzawa i strajk. Np. akcja Ratuj maluchy doprowadziła co niektórych do białej gorączki.

      Co do skłonności nauczycieli do chorób psychicznych, to niestety muszę się zgodzić. Natomiast uważam, że nauczycielami wbrew pozorom łatwo manipulować. A feminizacja zawodu temu sprzyja. Odporni są być może na numery uczniów.

      Strajk ma wpływać na nastroje i prowadzić do obalenia rządu, żeby ludzie znowu zaczęli marzyć o spokoju. Tak jak za pierwszego Kaczyńskiego. Reszta to didaskalia.

      Usuń
    2. no hahahaha ja jestem pokoleniem "Jarocina i podobnych klimatów", ale zawsze zachowywałam umiar i dystans i ci bardzo fajni nie zawsze byli w moim mniemaniu najfajniejsi. A jeśli chodzi o nauczycieli, to chciałabym bardzo jeszcze raz podziękować Paniom od matematyki i geografii z Gimnazjum nr 1 w Ostrołęce, które tak pięknie "załatwiły" mojego syna, że nie chciał się im postawić i musiał wyjść na cudowną prostą, bo zrozumiał, że bez tych mądrych babek nie będzie łatwo:)no i dzięki mnie oczywiście, a tak p.s. to ja nie jestem za gimnazjami

      Usuń
    3. IMO to jest kwestia dorastania w klimaci hucpy IIIRP - my, jak żadne inne pokolenie, widzieliśmy dokładnie jak bardzo to jest dęte. W związku z tym jesteśmy odartymi ze złudzeń cynikami, w większości.

      Usuń
  10. @Anonimowy
    "Odp.: 99% kobiet."
    Naprawdę? Tzn. rozumiem że pan sugeruje, że tam jest te 99% tych kobiet opisanych przez autora ze związków patolo z siniakiem pod okiem, które nienawidzą bardziej tylko oskarżycieli swego męża patola. Ironizuję oczywista.
    Normalna gospodyni raczej myśli przez pryzmat swoich garnków: pełne czy puste. Ja też tak myślę. Choć jestem nauczycielem.
    Nie całkiem też zgadzam się z panem. To dotyczy również mężczyzn w zawodzie. To jest typ pani i pana, obrońców wartości ogólnoludzkich, czyli kapo, innymi słowy pastuchów do ludzkiego bydła, wychowanych przez ostatnie trzy stulecia przez spadkobierców/czynie KEN, Kołłątaja i Staszica, sponsorowanych przez takie jak Zamoyscy, Czartoryscy (te zwłaszcza - reforma szkolnictwa na Litwie pod zaborem carskim, czyli ostateczne wykopsanie Jezuitów z Akademii Wileńskiej), Poniatowscy, miszcz Adam, Pan Tadeusz, Balcero, Rzepliński,
    Czyli wszystkie, które uwierzyły że mogą być królami naszej ojczyzny, takimi honorowymi królami z wszelkimi honorami, tzn. że wszyscy będą się do nich uśmiechać przymilnie i podawać kawę za darmo, a one będą sobie co wieczór pod kolacji oglądać swoje konto 7-cyfrowe, samochód z szoferem państwowym i willę z ogródkiem, i zasypiać ze słodkimi snami pod rzęsami ... willi tej skutkiem ...
    Sekta ZNP zaczyna się od guru Kołłątaja i Staszica i ich super-sekty KEN.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah
    Po pierwsze Gospodarzu, którego wystarczy nazwać Toyahem i wszystko jest jasne, tekst w dechę. Miodzio. Gorzkie nieco miodzio, ale pierwszy tekst do kolejnej antologii.
    Wspominki/wypominki bardzo potrzebne. Bo ja na przykład całkiem zapomniałem że był ktoś taki jak p. Hall. Nadto jest tu zapis niemal kronikarski ciągłości duraczenia.
    Po drugie zaraz coś napiszę w odpowiedzi pani Joli Plucińskiej, coś o syndromie rozdartej sosny, rozdartej przez wiadomego nam Stefana, jednego z najszkaradniejszych wąpierzy naszej edukacji oświeceniowej Kenowskiej. Bo ten mechanizm który opisałeś też ładnie streściła miła pani Jola, a został już zaprojektowany przez Stefana w formie rozdartej sosny: ani żyć nie idzie ani zdechnąć.

    Stefana, tak na marginesie, trzeba byłoby wykopać z grobu i powiesić na parę dni jak Cromwella, razem z Kołłątajem, Staszicem i Zamoyskim, Janem i Andrzejem.

    @Jola Plucińska
    "4500 złotych zarabia nauczyciel i nieważne, że to nieprawda, górnik się wkurzy na nauczycieli, policjant na urzędnika, pracownik PGNiG na pracownika PGE i tak to się kręci nie wiadomo po co."
    Wiadomo po co. W celu duraczenia, stręczenia i dręczenia. Lud dręczyć trzeba bo jak nie będzie cierpiał umysłowo, nabierze sił i zacznie myśleć o swoim portfelu, o dzieciach i o spadku. Opisała pani prawie ten sam mechanizm co Gospodarz. I jak już wspomniałem, widzę jego pierwowzór w tej upiornej żeromskiej rozdartej sośnie. Ta powieść powinna być zatytułowana nie Siłaczka ale MOrdęga. Jej lektura zaś powinna być jedną z form kary za ciężkie przestępstwa ekonomiczne. Lektura dożywotnia.
    Stefan właśnie zapodał w tej rozdartej sośnie paradygmat tego łańcucha bezsilnej wściekłości. Bo ta wściekłość jeden na drugiego bez powodu to dalsze dzieje grzechu, grzechu żeromskiego i KENowskiego, tych zafajdanych baraków i tej rozwiązłości na którą skazuje swoich bohaterów pismak Stefan. Bo ta niemożliwa do uleczenia mordęga żeromska musi skończyć się nienawiścią, taką jak Gospodarz i pani opisaliście. To również dalsze dzieje tego związku patolo z podbitym okiem i mężem patolem mruczącym po pijaku "koteczku".

    Wyjście jest w Kościele oczywista.

    "Nasuwa mi się pytanie: czy pan Broniarz sam siebie wybiera? (ile to już lat), nie ma chętnego na jego miejsce?, a może po prostu nie można stawać z nim w szranki, bo facet ma zapewnione dożywocie?"
    Ma zapewnione, bo nikt nie chce się tak szmacić, nawet spośród jego sympatyków, jeśli takich ma. Wszyscy wiedzą albo przeczuwają, że to prosta droga do ubeckiej katowni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Magazynier
      Dawno się nie spotkałem z taką naiwnością. Ty naprawdę uważasz, że Broniarz pozostaje przez całą III RP przewodniczącym związku, bo tam nikt poza nim nie chce się tak jak on zeszmacić? I że tam jest ktoś, dla kogo owa ubecka katownia to jest w ogóle coś, nad czym warto się zadumać? Daj spokój, stary.

      Usuń
    2. No to jakie on ma z tego korzyści? Jakie w ogóle są korzyści z takiej fuchy? Według mojej wiedzy mizerne. 6 tys. na miesiąc, uścisk dłoni prezesa, 5 minut w TVN i zsyłka na wysuniętą placówkę. Kto by tam chciał się w to pchać?

      Usuń
  12. Pomyliłem Doktora Judyma z Siłaczką. Ale i tak jedna Mordęga.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Magazynier
    Nawet nie próbuj. Ja nie czytałem ani jednego ani drugiego. To że Żeromski jest trefny wiem od Gabriela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No daj spokój. Wrogowi bym nie życzył, to co dopiero tobie. Ja miałem tego pecha, że w średniej to przeczytałem, i nawet dostałem 4 za wypracowanie na temat dziejów mordęgi.
      Twój wniosek popieram. Od Stefana z daleka.

      Usuń
  14. Byłem 2 dni poza domem, więc nadrabiam zaległości. Tutaj tylko krótka wymiana myśli między mną a sąsiadem. I to jego odpowiedź jest kluczowa.
    Ja: jest mi zwyczajnie smutno, że i nasza szkoła daje się tak głupio manewrować i wrabiać w takie idiotyzmy. I jeszcze dzieci w to angażują przy okazji.
    On: To chyba nie jest tak, że szkoła daje się manewrować. Nauczyciele chyba mają prawo do strajku tak jak większość grup zawodowych w tym kraju i dyrektor szkoły nie może tego zabronić. Dzieci w ten dzień mają zapewnioną opiekę w szkole a nauczyciele deklarujący udział w strajku nie otrzymują za ten dzień wynagrodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, że ja po powyższym również poczułem się nieco bezradny.

      Usuń