piątek, 28 kwietnia 2017

O zapomnianej łodzi, wrażliwych liberałach i gnuśności wiecznie żywej

      Jak się właśnie dowiedziałem, z okazji pierwszej rocznicy śmierci prof. Zyty Gilowskiej, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zorganizowana została specjalna konferencja, zatytułowana Finanse publiczne a rozwój gospodarki – in memoriam profesor Zyta Gilowska”. Z informacji, jakie udało mi się znaleźć w mediach, trudno się dowiedzieć ani tego, kto był organizatorem owego wydarzenia, kto brał w nim udział i po co, ani też tego, na czym ono konkretnie polegało, natomiast, owszem, wiadomo że jego ranga była na tyle duża, że udział w nim wziął sam prezes Jarosław Kaczyński. Mówiąc zupełnie szczerze, podejrzewam, że to wszystko odbyło się tak jak zawsze, czyli wspomniany Kaczyński wezwał do siebie jednego z drugim i zapytał: „Pamiętacie, co się stało rok temu?”, a kiedy okazało się, że oni ani nie pamiętają, ani ich to nic nie obchodzi, to im przypomniał, no i trzeba było się szybko wokół sprawy zakręcić. A ostatecznie i tak naprawdę jedyną informacją, jaka do nas z Lublina dotarła to ta, że wspominając Zytę Gilowską, Prezes określił ją jako „osobę o przekonaniach liberalnych i społecznej wrażliwości”.
      Dla mnie natomiast, ale, jak sądzę, również dla czytelników tego bloga, wspomnienie śp. Zyty Gilowskiej nie objęło czegoś, bez czego moim zdaniem pamięć o owej świętej kobiecie pozbawiona jest jakiegokolwiek sensu, a więc wydanej w zeszłym roku jeszcze przez Klinikę Języka książki zawierającej najbardziej osobiste refleksje, którymi ona przez ostatnie lata swojego życia zechciała się dzielić z pewnym blogerem. I tu się muszę od razu – po raz kolejny zresztą – zastrzec, że osoba owego blogera nie ma tu najmniejszego znaczenia. Oczywiście, to on był adresatem tych listów, on zdecydował się je opublikować, natomiast to co się tak naprawdę liczy, to fakt, że pod sam koniec swojego życia prof. Zyta Gilowska powiedziała parę rzeczy, na tyle ważnych, że bez nich nie mamy sposobu, by to, kim ona była, zrozumieć i w konsekwencji docenić i dziś jej słowa pozostają praktycznie nieznane. Co gorsza, pozostają nieznane nie przez jakieś niedopatrzenie, ale przez najwyraźniej bardzo starannie zrealizowany plan.
      Z tego co wiem, fakt pojawienia się owej książki, a tym samym fakt publikacji ostatnich najbardziej prywatnych, a tym samym, być może najbardziej szczerych refleksji Zyty Gilowskiej został podczas wspomnianej konferencji bardzo starannie przemilczany. Ja mam naturalnie świadomość, że skutkiem pewnego układu zdarzeń, wiele osób, choćby i szczerze oddanych życiu i dziełu Zyty Gilowskiej, zwyczajnie nigdy nie miało okazji się o wspomnianych listach, ale też i o tym, że one zostały w ogóle opublikowane, dowiedzieć – a ten wypowiedziany przez Jarosława Kaczyńskiego i wspomniany wcześniej idiotyzm jest najlepszym tego dowodem – niemniej jednak nie mam najmniejszych wątpliwości, że są ludzie, którzy to wiedzą i zrobią wszystko, by ta wiedza nie stała się wiedzą powszechną. Dlaczego? Oczywiście nie ze względu na osobę Zyty Gilowskiej, ale z uwagi na nazwę wydawnictwa, które owe listy zdecydowało się opublikować. Czyli nawet nie przez osobistą niechęć do kogokolwiek, lub czegokolwiek, ale przez najbardziej ciemne interesy.
      Jeszcze w zeszłym roku, z okazji dnia Wszystkich Świętych, dziennikarka „Wiadomości” Maria Stepan, wspominając zmarłą w kwietniu Zytę Gilowską, wyjaśniła, że mowa jest o „jednym z założycieli Platformy Obywatelskiej”, „ministrze w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza”, oraz osobie „kontrowersyjnej”, czy może tylko „barwnej”. I ja to oczywiście rozumiem. Ten poziom bezprzykładnego chamstwa mnie oczywiście oburza, niemniej mu się nie dziwię. Maria Stepan to najpewniej jeszcze jedna prosta idiotka, a „Wiadomości” to, jak wiemy, program o charakterze ściśle propagandowym, realizujący bieżące interesy władzy. A zatem kontrola, jak jest nad nim sprawowana, prowadzona jest wyłącznie w wyznaczonym zakresie, a więc kolejnych kompromitacji opozycji, problemu uchodźców, oraz sukcesów ministra Morawieckiego. Jeśli Maria Stepan z jakiegoś powodu Zytą Gilowską gardzi, ona może ją potraktować w sposób dowolny i dyrektor Kurski nie będzie miał z tym najmniejszego problemu. Ona ma jedynie uważać, by nie zaszkodzić interesom władzy. 
      Jeśli jednak już mówimy o lubelskiej konferencji poświęconej wspomnieniu śp. Zyty Gilowskiej, którą zaszczycił swoją obecnością sam Jarosław Kaczyński, sprawa wygląda zgoła inaczej. Książka „O samotnej wyspie, zapomnianej łodzi i oceanie bez kresu” miała psi obowiązek zostać tam zauważona. A jeśli zauważona nie została, to mamy problem. I powtarzam raz jeszcze: ów problem nie nazywa się ani Klinika Języka, ani tym bardziej Krzysztof Osiejuk. Chodzi natomiast jak najbardziej o to, że ledwo co udało nam się wyrwać Polskę z rąk ludzi złych i występnych, niemal natychmiast oddaliśmy ją w ręce tych, co nawet jeśli nie są źli i nie występni, to z całą pewnością głupi i gnuśni. Drobni cwaniacy których jedyną ambicją jest dociągnąć do jutra tak, by mieć pewność, że wprawdzie na helikopter nie starczy, ale jakąś flaszkę zawsze się trafi. No i obok nich tych, którzy powinni mieć na to wszystko oko, ale uznali, że przecież nie są kurwa w stanie nad wszystkim zapanować.
     Przepraszam bardzo. Poniosło mnie. Jarosław Kaczyński, jeden z najbliższych przyjaciół Zyty Gilowskiej, nie przeklina.


Książkę „O samotnej wyspie, zapomnianej łodzi i oceanie bez kresu” można kupić w księgarni pod adresem www.coryllus.pl, a dokładnie rzecz biorąc tu. 

71 komentarzy:

  1. Jednym z uczestników tej konferencji był prof.Andrzej Kaźmierczak, mówiłem mu o tej książce, niestety nie miałem okazji aby mu ją wręczyć. Mam nadzieję, że zrobię to niebawem. Wiem, że i tak za późno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @IVY
      Niech mu Pan tej książki broń Boże nie daje. Jeśli on ją dostanie w prezencie, potraktuje ją jak jeszcze jedną z dziesiątek książek, które od kogoś dostał. On, żeby uznać ją za wartościową, musi ją kupić

      Usuń
  2. m.zd. konferencja została „utajniona” (bowiem dowiadujemy się o niej ex post – przecież ani „nasi” ani PiS nie zapowiadało jej ogółowi wcześniej), aby z tą książką nie przyjechać na konferencję no, a broń Boże, spróbować ją tam wśród uczestników, sprzedawać (jeszcze JK by ją kupił !?); przecież, „organizatorzy” konferencji świetnie wiedzą że jest to korespondencja ZG do Ciebie (i tylko do Ciebie), a nie do tych, do których, o zgrozo, nie pisała (w ten właśnie sposób), a „przecież powinna !”
    no, a poza tym, Osiejuk ma niepisany zapis, Maciejewski ma niepisany zapis, no i całe środowisko obu Blogerów jest podejrzane; przeszkadzacie Panowie, „dobrej zmianie”;
    pozdrawiam
    CMB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Moim zdaniem, tu nie chodzi o politykę. Dobra zmiana poradzi sobie i z nami i bez nas. Za tym stoją osobiste interesy pewnych środowisk.

      Usuń
  3. @toyah
    podobno z anonimami pan nie rozmawia, tylko wzrusza ramionami!!
    Co się stało na Boga? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Z anonimami nie gadam. Spieprzaj dziadu.

      Usuń
    2. Ziemkiewicz niestety miał rację... :)

      Usuń
    3. @lustereczko
      W jakiej sprawie? W każdej?

      Usuń
  4. Oby Pańska diagnoza, że są to ludzie "tylko" głupi i gnuśni a nie występni była prawdziwa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do mnie właśnie miałaby jechać ta książka.
    I pozwolę sobie na komentarz z trochę innej strony. Bo jestem w zasadzie w opozycji do ś.p. Pani prof. Gilowskiej. Ale w ogóle sobie nie wybrażam, by jakikolwiek gamoń miał jakiekolwiek prawo do jakiejkolwiek (heh) wypowiedzi na temat polityki i spraw bieżących bez przeczytania tej książki. To jest po prostu "must have". I to, że nikt nic nie śmie pisnąć to jest momentami przerażające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, są ludzie, którzy ją po prostu znali. Oni w sumie nie muszą.

      Usuń
    2. W sumie to nie wiem. Bo ja myslalem glownie o roznych "publicystach", ale nie wiem czy i politycy Ją tak dobrze znali, bo z tego co wiem to raczej siedziała na Uniwersytecie niż w polityce.

      Usuń
    3. Publicyści, to najlepiej jakby się zapoznali z jej dorobkiem merytorycznym i z tej pozycji ew.komentowali. Książkę Toyaha mogą przeczytać "dla siebie".

      Usuń
  6. @toyah
    Może "oni" spuścili na śp. Zytę Gilowską i jej listy zasłonę milczenia właśnie przez treści tych listów. Już nie mówiąc o tym, komu śmiała te treści przekazać. I jak widać albo to ciągle działa, bo pani w Wiadomościach mówi o kontrowersjach, a JK o liberalizmie. Albo też "nasi" tak bardzo Pana i coryllusa się boją, że już wolą z tamtymi. To zresztą widać nie od dzisiaj.
    Sam jeszcze książki nie czytałem, ale jest na półce i na pewno przyjdzie jej moment za niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  7. @marcin d.
    Obawiam się że też i o to chodzi, żeby ją zaszufladkować i ciągle ględzić że ona była szczerym liberałem. Taki prezent dla Gowina. Cena dogadania z systemem. Bo gdyby wyeksponowali tę "Samotną wyspę, zapomnianą łódź i ocean bez kresu" to by nagle wyszło że to nieprawda, że nie była liberałem. List 44, odpowiedź na pytanie o walkę między Kościołem a kapitalizmem: "Nie wiem co to jest 'kapitalizm'. To jakaś propagandowa zbitka. Na pewno wrogiem Kościoła Powszechnego jest korporacjonizm, ale tenże przyjmuje postać państw!" Reszta do samodzielnej lektury.

    O p. Gilowskiej mogę powiedzieć, że jak wracam do tej książki, albo do tego filmiku z jej promocji:
    https://www.youtube.com/watch?v=Plc9lO-muq0
    to po prostu mnie zatyka, i siedzę z tą otwartą gębusią i chłonę jej słowa i o niej.
    O książce mogę powiedzieć tyle, że jest świetna, i to nie jest dzieło przypadku, to są teksty Gospodarza wybrane przez p. Zytę. Nie wiem jak to nazwać. Chyba wyrafinowany gust.

    Książka ta nie może powjawić się na tej konferencji również z powodu takich zdań p. Zyty (list 32 str. 146): "Pana nową książkę JUŻ KUPIŁAM - tzn. czekam na odbiór. ... Będę wiernie kupować wszystkie Wasze książki - i Pan i Coryllusa (ależ to jest narwaniec) - dla siebie i moich najbliższych (syna i siostry). A Wy piszcie."
    W tym samym liście jest też takie, które właściwie powinno się podobać JK i Maciarewiczowi, no ale chyba przyklepali gapola: "Straszne były te przeczucia śp. Leszka Kaczyńskiego ('o ile będę żył ...'), do mnie też tak powiedział parokrotnie. Za każdym razem byłam zdumiona i zdziwiona i za każdym razem Go 'poprawiałam'. Po raz ostatni powiedział tak do mnie 19 lutego 2010. A potem ja - sama nie wiem co mnie wtedy napadło - powiedziałam do niego 'trzymam kciuki'. Przez telefon. I to był piątek 09.04.2010 około 20:00. W przeddzień. No i teraz ja mam sporo niedobrych przeczuć."
    Wychodzi na to, że Ich trzeba wspominać razem prezydenta Lecha i p. Zytę.
    Ludzie, którzy coś robią dla Polski, dla nas, nie mogą liczyć na długi żywot. Aleksander Jagiellończyk, Batory. Dużo by pisać.
    Testament p. Zyty: "A Wy piszcie", czego i sobie i wszystkim życzę. "... piszcie ..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Magazynier
      Nawet mnie zaskakuje intensywność jej słów.

      Usuń
  8. @Toyah
    Dobra, nie ma co się nakręcać. To jest zwyczajna konkurencja. Tzn. niezwyczajna bo miernoty siłą rzeczy muszą się czepiać układów z systemem.
    Walka nawet nie między firmami, ale między rynkami. JK postawił na kiepściejszy rynek, ale lepiej ustawiony. Nie musiał, mógł improwizować. Po prostu gapol zrobiła z Kliniki rynek, a nie firmę. I JK dał się w tę koncepcję wpuścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest konkurencja. To jest brak uznawania za konkurencję. Jeśli o czymś nie mówimy, to tego nie ma. Nie ma tu specjalnego znaczenia jakość. To trochę jak z szacownymi periodykami naukowymi - jakość artykułu napisanego przez kogoś spoza "środowiska" nie ma najmniejszego znaczenia, i tak nie zostanie opublikowany. To jest też zresztą pułapka w drugą stronę - łatwo wpaść w schemat: "nie mówią o nas, bo jesteśmy za dobrzy, jesteśmy zagrożeniem". To w ogóle nie ma znaczenia, nie mówią, bo nie jesteście z towarzystwa. Albo spróbujecie wejść do towarzystwa, albo mówić nie będą. Chyba, że zbudujecie coś na miarę TV Trwam.
      RAZ powiedział, i z pewnością już pożałował.

      Usuń
  9. Str. 90: "Drogi Panie Krzysztofie! Tak jest, tak trzymać! Nicować tę nicość aż do kości! Bo to jest nicość. Kupiłam to dzieło [mowa o książce Bronisława Wildsteina "Dolina Nicości' - przyp. mój] i przeczytałam. W pierwszej chwili pomyślałam, no cóż -wprawdzie grafomania ale dobrze motywowana. Jednak tylko w pierwszej chwili, przez kilka minut."
    No a potem jeszcze ta paskudna historia z bratem Roberta Mazurka.

    Nie, nie - to nie przejdzie, nie będzie nam tu "blogerska tłuszcza" niczego nicować!

    Wiesz, jakby np. Magda Ogórek czy inny Zaremba dostali od ś.p. Zyty Gilowskiej życzenia świąteczne i na tej podstawie wydali by łzawe wspominki - o, no to co innego - na konferencji mieliby specjalny panel "in memoriam" a potem pędziliby do Warszawy, by wieczorem wspominkować w programie u Rachonia.

    Wszystko sprowadza się do pilnowania miejsca przy korycie.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Kozik
    I słusznie. Gdyby oni mieli co wspominać, powinni być zapraszani wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mają co wspominać. Ty, owszem, ale nicowanie nicości nie przejdzie. Cały czas też pamiętam twoją wizytę u Pospieszalskiego, tę ich bandycką protekcjonalność.

      Wojenka wśród "naszych" się zaostrza się tymczasem:
      http://m.niezalezna.pl/97921-prawicowy-zamach-na-macierewicza-zaskakujaca-powtorka-z-2010-roku

      Usuń
    2. @Kozik
      Wciąż żałuje, że wtedy nie miałem jeszcze tego doświadczenia, by powiedzieć: "Przepraszam, jeszcze jedno zdanie". I powiedzieć pięć.
      Co do Sakiewicza, życzę mu jak najgorzej. To jest potwór. Karnowscy to anioły.

      Usuń
  11. @Toyah
    "Nawet mnie zaskakuje intensywność jej słów."

    To chyba przywilej damy Jezusowego dworu, przywilej prorokini. Słowa, które mają wagę nieprawdopodobną.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Jarosław Zolopa

    Nie zgadzam się. To jest przemilczenie przyjęte z rozpaczliwą satysfakcją przez Raza i gapola. Rozpaczliwą, dlatego to jest rozpaczliwe konkurowanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Jarosław Zolopa

    Raz nie napisał jeszcze swojej książki o Marszałku a już musi spuszczać jej cenę.

    OdpowiedzUsuń
  14. U Raza może i jest rozpaczliwe, ale generalnie nie. Reszta jest najwyżej poirytowana, że nie respektujecie się tu reguł gry.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Magazynier
    On nie ma wpływu na jej cenę. To jest człowiek do wynajęcia.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Jarosław Zolopa
    No to jednak pan zgadza się ze mną. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do RAZa i w jakimś sensie gapola tak. Oni, częściowo przynajmniej, konkurują na tym samym rynku, co do swej istoty i tak "pobocznym". Ale to nie dotyczy przemilczenia książki Toyaha w kontekście rocznicy ZG - nie.

      Usuń
  17. No właśnie. Ten dziwny, nieprawdziwy, przytłumiony przekaz dla gawiedzi o ś.p. Zycie Gilowskiej. Wczoraj odebrałam na poczcie "Palimy licho, czyli ...". W skupieniu przeczytałam przedmowę i od autora(świetne)i parę rozdziałów. Jestem pod wielkim wrażeniem, zaraz naładuję kominek i wracam do lektury. Nie ma mnie. A piszę o tym, bo jestem przekonana, że książka "O samotnej wyspie ..." również zrobi na mnie piorunujące wrażenie. Jej tytuł już robi. Takie książki są drogowskazami, nie pozwalającymi się pogubić w tym przedziwnym chaosie. Tak trzymać panie Krzysztofie. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Jarosław Zolopa
    Może oni by chcieli takiej wybiórczości, ale prawa propagandy i rynku są inne. Nie da się jednego segmentu rynku konkurencyjnego wziąć w nawias.

    OdpowiedzUsuń
  19. Prawa rynku i propagandy nie są stałe. To tylko psychologia stosowana. Sęk w tym, że rynek propagandy funkcjonuje w ramch odgórnie ustalanych reguł. Nie da się na nim funkcjonować bez ich akceptowania. Teren, na którym zachodzi podgryzanie gapola, to nie jest ani główny nurt propagandy, ani ten sam rynek, co konferencja na KULu. Dla tego rynku ani Coryllus, ani Toyah nie istnieją. I nie zaistnieją. Mogą się najwyżej zmienić proporcje tych terytoriów. Ale one nadal będą funkcjonować równolegle, dosyć długo jeszcze, jak sądzę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie słyszałem, może mam niedosłuch, o fakcie ogłoszenia Zyty Gilowskiej święta. Zasług poniektórych odmówić jej nie można ale też nie można zapominać o całej jej drodze, o "zasługach" jakie położyła w tworzeniu PO.
    Panie i panowie, kadzenie przynależne jest ministrantom w kościele, a wasze kadzenie autorowi spowodować może, że zakrztusi się tym smrodkiem i padnie.
    Książka jak książka, jedna z wielu- d... nie urywa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @lustereczko
      Nie, nie masz niedosłuchu. Cierpisz jak większość z nich na zupełnie inny rodzaj deficytu. Nie będę Ci tłumaczył, bo i tak nie zrozumiesz.

      Usuń
  21. Wybaczy pan ale podnoszenie larum, że w rocznicę śmierci pani Gilowskiej cicho jest o pańskiej książce, to zakrawa trochę na śmieszność.
    Przecież na pańskim blogu, pokazywał pan listy i z tego co czytałem, wielkiego zainteresowania nie było.
    Ani pani Gilowska nie była pępkiem świata, ani pan nie jest pisarzem na miarę, dajmy na to Ziemkiewicza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @lustereczko
      Pełna zgoda. Ani Gilowska nie była pępkiem świata ani ja nie jestem pisarzem na miarę Ziemkiewicza. Tylko jaki jest sens przychodzić tu i wrzucać takie oczywistości?

      Usuń
    2. @lustereczko
      Pełna zgoda. Ani Gilowska nie była pępkiem świata ani ja nie jestem pisarzem na miarę Ziemkiewicza. Tylko jaki jest sens przychodzić tu i wrzucać takie oczywistości?

      Usuń
  22. W celu uświadomienia niejako, nie panu oczywiście bo pan wie, tym biednym ludziom wypisującym rzeczy nie przystające do rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @lustereczko
      Zapewniam Cię, że jedyną tu osobą, dla której informacja, że Gilowska nie była pępkiem świata, a miary Ziemkiewicza i moja to dwie różne miary, stanowi odkrycie, jesteś Ty.

      Usuń
    2. @lustereczko, powiedz przecie ...

      Ja, biedny ludź wypisujący, pozdrawiam i dziękuję za uś-uświadomienie.

      Uś!

      Usuń
  23. I żeby było jasne, nie obchodzą mnie walki buldogów pod dywanem /Gapola z innymi/- pełna neutralność czyli realna ocena rzeczywistości na podstawie przeczytanych informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @lustereczko
      No i jeszcze to. Co mnie obchodzi Twój stosunek do Gazety Polskiej?

      Usuń
    2. @lustereczko

      "realna ocena realności" brzmiałoby dobitniej.

      Uś!

      Usuń
  24. @Orjan
    rzekłbym nawet: makata os!

    OdpowiedzUsuń
  25. @Jarosław Zolopa
    Zgadzam się ale tylko częściowo. Konferencja o Gilowskiej ze względu na obecność JK i donośny komunikat o jej rzekomym liberalizmie należy do rynku Gapol-springer. Rynek Kliniki jest równoległym, ale zarazem ma lepszą ofertę i wykazuje braki rynku Gapol-springer. Tego nie można nazwać podgryzaniem, jak to ujął pan lub ujęła pani @lustereczko. To jest dyskretna demolka. Terytoria są równoczesne, ale zachodzą na siebie, mają zbiory wspólne i tam będzie się kotłować. Socjalizm umiera najpierw w umysłach konkretnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rynek Kliniki i rynek Gapol-Springer nie mają wiele wspólnego. Oni o tyle są zainteresowani Kliniką, o ile jest to marka na internetowym rynku propagandy. Rynek książki tradycyjnej funkcji propagandowej nie pełni już praktycznie wcale, zanikają tam budżety, a pisarze są już potrzebni tylko jako aktorzy, coś a'la Skrzynecki opisywany niedawno. Stąd książka Toyaha jest z punktu publicznej dyskusji i ew.wykorzystania postaci ś.p.Zyty Gilowskiej w celach propagandowych bez jakiegokolwiek znaczenia. To że Coryllus znalazł rynkową przestrzeń i to rozwojową, z punktu widzenia dużych graczy jest nieistotne - oni i tak nie zamierzają tej przestrzeni więcej eksplorować, zwijają się stamtąd, bo nie ma tam szans na budżety - można tylko sciągać z rynku gotówkę, a to dużych graczy nie interesuje. Klinika nie konkuruje więc z nimi.

      Usuń
  26. @orjan,
    Wybacz ale dla mnie, dyskusja to niejako gimnastyka myśli, która daje często obopólną korzyść służąc sprawdzeniu własnego rozumowania, a także powstawaniu nowych poglądów. Jednakże obaj dyskutanci muszą być miej więcej równi sobie pod względem erudycji i inteligencji. Jeżeli jednemu z nich brakuje pierwszej, to nie zrozumie wszystkiego, nie będzie au niveau. Brak inteligencji natomiast doprowadzi go do rozgoryczenia, które go skłoni do nieuczciwości i do podstępów, w końcu zaś do grubiaństwa. W tym konkretnym przypadku, Twoje zacietrzewienie oraz brak doświadczenia "politycznego" jest powodem, że piszesz nie na temat. Odnieś się do mojego komentarza, a nie piszesz ad personam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @lustereczko
      Ależ wy trolle jesteście bezczelni! Przychodzisz tu i ni z gruszki ni z pietruszki mówisz, że Ziemkiewicz miał rację. Kiedy Cię grzecznie pytam, w czym Ziemkiewicz miał rację, zamiast odpowiedzieć, piszesz, że Gilowska nie została ogłoszona przez Kościół świętą, a moja książka "nie urywa dupy". Kiedy ja nadal grzecznie wyjaśniam, że wiem o tym, że Gilowska nie została kanonizowana, Ty mi nadal tłumaczysz, że ona nie jest pępkiem świata, a Ziemkiewicz jest ode mnie lepszym pisarzem. Ja nadal próbuję z Tobą grzecznie rozmawiać, no i wtedy Ty mnie informujesz, że Twoje komentarze nie są do mnie, ale do czytelników tego bloga. Kiedy wreszcie zostajesz potraktowany nieuprzejmie, zaczynasz się unosić z powodu rzekomego grubiaństwa i sugerujesz nam, że nie jesteśmy Tobie równi pod względem inteligencji.
      W tej sytuacji nie pozosaje mi nic innego, jak Cię poprosić, żebyś spieprzał, dziadu.

      Usuń
    2. @lusterecko (piescotliwie zmazurzone)

      Pod względem erudycji i inteligencji, to ja wymiękam. Uś!

      Poza tym, nie znam niemieckiego i moja nie potrafić auf höchstem Niveau discutieren. Uś!





      Usuń
    3. @orjan
      Ależ Ty jesteś nieinteligentny.

      Usuń
  27. Jeżeli tak, to nie pozostaje mnie nic innego jak strawestować Bursę:
    "Życzę toyahowi, żeby toyah miał krótkie ręce!
    A na głowie, żeby miał toyah świerzb. Nic więcej.
    Świerzb na głowie. I niewielki zasięg łap.
    Świerzb zaświerzbi… No a ty się drabie toyah drap!

    OdpowiedzUsuń
  28. @lustereczko
    Czy to możliwe, że Ty należysz do tej samej grupy modlitewnej co komentator Onager? No wiesz, ten co się codziennie modlił Koronką do św. Faustyny.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Jarosław Zolopa
    To znaczy że Springer będzie likwidował swoje tytuły w Polsce? Nie sądzę. Dostaje wszak poparcie z City za propagandę pojednania żydowsko-niemieckiego. Springer jest tworem ideologicznym. Tak jak Agora. Jak wiemy z listu Dekana kalkulacje rynkowe nie są jedyną podstawą do podejmowania decyzji w tych korporacjach. Są one zideologizowane i upolitycznione jak jasna cholera.
    Co więcej. Springer ma w Gapolu ludzi promowanych wcześniej przez niego. Jeśli projekt Agora słabnie, to znaczy że makulatura musi nieść więcej treści podobnych treściom patriotycznym. Jeśli Dziennik, Fakt itp. nie będzie przynosił zysku, powstanie endecka i piłsudczykowska prasa z kapitałem niemieckim. Klinika też zajmuje się, ale z innego punktu widzenie niż ten oparty o fałszywą legendę Zamoyskich, Wybickiego, Kołłątaja, Staszica i KEN.
    Oby się duzi gracze nie interesowali rynkiem Kliniki, ale jeśli Raz jest tylko najemnikiem, to sponsor jego książki o Marszałku już się zainteresował "Socjalizmem i śmiercią" i już się zmartwił jej powodzeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie, ale będzie przesuwał ciężar propagandy do internetu i brukowców (już przesuwa). Książka i periodyki "poważne" to tylko wisienka na torcie.
      Obstawiam, że RAZ zrobił to spontanicznie, już oberwał i więcej nie powtórzy.

      Usuń
    2. @Magazynier
      Podobno będzie likwidował. Papier jest passe.

      Usuń
  30. Myślę, że wątpię :)
    Ja z tych co posiadają dwóch wrogów śmiertelnych: głupota to i chamstwo. Głupotę ośmieszam, chamstwo piętnuję. Z determinacją. Niewiele tolerancji dla wykastrowanego rozumu.
    Modlić się nie powiem modlę, codziennie rano i wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @lusterecko

      O której godzinie to wystawię w oknie ogarek.

      Usuń
    2. @lustereczko
      O tak! Głupota i chamstwo jako główny wróg to jest dobre. Ja pamiętam ten tekst z dawnych magazynów dla młodzieży: "Nienawidzę chamstwa i głupoty". Precz z faszyzmem!
      A propos chamstwa, I tak najlepiej mi się podoba Twój komentarz na termat mojej książki o listach od Zyty Gilowskiej "Dupy nie urywa".
      Powtórzę raz jeszcze: "Spieprzaj dziadu". Podnieca Cię to?

      Usuń
    3. Logika nie jest pana silną bronią. Żeby coś zdefiniować, trzeba używać przynajmniej spójki definicyjnej, pan tego nie umie. I jeszcze coś: Z trzech gałęzi semiotyki, jak wiadomo (nie wszystkim, nie wszystkim...) syntaktyka zajmuje się formalnymi stosunkami między wyrażeniami lingwistycznymi, semantyka - stosunkiem tych wyrażeń do ich desygnatów, pragmatyka zaś stosunkami pomiędzy tymi wyrażeniami a ich twórcami i użytkownikami.
      ps
      Podniecam się w łóżku...dziadku :)
      Ciekaw jestem czy to zostawisz?

      Usuń
    4. Swoją drogą Śp. Pani Zyta przewraca się w grobie!!!

      Usuń
    5. @lustereczko
      Pani Zyta? Ojej! Jestem pod wrażeniem. Ta miłość do nieprzyjaciół. Z Ciebie jednak dobry człowiek.

      Usuń
    6. @toyah

      Ja pamiętam ten tekst z dawnych magazynów dla młodzieży w wersji: "Nienawidzę chamstwa, głupoty i góralskiej muzyki".

      To może przeszlibyśmy wreszcie do ulubionych Golców na Toyotach?


      Usuń
    7. @orjan
      Niestety na to nawet nie próbuj liczyć.

      Usuń
  31. @orjan,
    Ale tak milo popatrzeć, jak się ośmieszasz przed publiką brakiem merytoryki, brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem, brakiem logicznego myślenia...i nie tylko.
    Jak w swym nieuctwie i nieudacznictwie slowno-merytorycznym nie potrafisz sensownie sklecić zdania
    Jak miło takie "zachowanie" wytknąć palcem (choć ty i tak tej drwiny nie łapiesz). Pokazać innym, normalnym, to ich buractwo.
    Prostych ludzi cenię i nie tykam, z prostaka zawsze będę drwił!.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @lusterecko

      Ja się nie ośmieszam. Ja się uśmieszam.

      Uś!

      Usuń
  32. No i pamiętaj, że w słowie "merytoryka" akcent jest na o.

    O!

    OdpowiedzUsuń
  33. @Jaroslaw Zolopa
    No to tylko zmniejszy się ilość makulatury. Brukowce zostaną, być może o profilu niby narodowym. Internet czy papier to kwestia kalkulacji rynkowej, ale kit dalej trzeba wciskać w tej czy innej formie. Rynek który nie dopuszcza kitu to inna nisza. Nie uniknie się spięć między ryneczkiem-niszą bez kitu a rynkowiskiem.

    OdpowiedzUsuń
  34. @Jaroslaw Zolopa
    Zapomniałem dodać wyrazy wdzięczności za polemikę i okazję do mądralowania. Polemika nieskończona, nadto nie roszczę sobie tytułu do ostatecznej mądrości, ale nie potrafię inaczej interpretować tych przesłanek.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Jaroslaw Zolopa
    "Książka i periodyki "poważne" to tylko wisienka na torcie."
    Zapomniałem nadto nie zgodzić się z tą tezą. Zgadzam się jeśli wisienka ma oznaczać produkty luksusowe dla poważnych graczy z górnej półki. Względnie dla niewolników czytających książki. Nie zgadzam się, jeśli wisienka oznacza zbędny luksus.

    OdpowiedzUsuń