sobota, 15 kwietnia 2017

Za ścianą Warsz wita was

Wychodzi na to, że zostawię Państwa na ten czas Świąt z moim najnowszym felietonem z „Warszawskiej Gazety”. Mam nadzieję, że przejdzie. Nie jest ani szczególnie ciężki, ale też nie koniecznie bardzo niepoważny. Da się żyć. Jednocześnie wszystkim życzę radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego i zdrowia i pomyślności na co dzień.


Zdając sobie oczywiście sprawę z historycznych konotacji stojących za tytułem „Warszawska Gazeta”, ile razy myślę o naszym tygodniku, automatycznie przychodzi mi do głowy dzisiejsza Warszawa, czyli miasto, w którym bywam regularnie niemal od urodzenia. No a skoro Warszawa, to również moje na jej temat refleksje. Uważam więc, że nie będzie szczególną ekstrawagancją próba podzielenia się z Czytelnikami wrażeniami, jakie odniosłem podczas mojej najświeższej tam wizyty.
Otóż pewien mój serdeczny kolega, który od wielu już lat, podczas moich tam wizyt bardzo uparcie wspiera mnie, czy to gdy chodzi o nocleg, czy o posiłek, czy niekiedy o coś do przepłukania spragnionego gardła, postanowił ugościć mnie w pewnym lokalu na Powiślu, znanym z tego, że ktoś kto życzy sobie zjeść pierwszej klasy śniadanie, nie musi szukać już dalej. Przy okazji dowiedziałem się, że dziś nie ma w Warszawie miejsca bardziej modnego, niż Powiśle, zarówno pod względem towarzyskim, jak i finansowym. I oto proszę sobie wyobrazić, że zanim trafiliśmy do owego wybitnego baru, kolega pokazał mi zespół apartamentowców, w którym mieszkania idą po 40 tys. zł. za metr, a tym samym, co łatwo sobie policzyć, za 50-metrowy kąt, chętni muszą zapłacić 2 mln. zł.
I nie pisałbym pewnie o tym, gdyby nie dwie rzeczy. Otóż przede wszystkim owo osiedle jest tak szare, ponure i brzydkie, że osobiście nie chciałbym tam mieszkać nawet gdyby ktoś mi za to płacił. I nie chodzi o to, że to jest po prostu jeszcze jedno ohydne miejsce, jakich zarówno w Polsce, jak i na świecie, jest dużo za dużo. Te mieszkania po 40 tys. za metr, wraz z okolicą, są gorsze od wszystkiego, do czego zostaliśmy dotychczas przyzwyczajeni. A mimo to są w Warszawie ludzie gotowi, by za awans do elity płacić tak ogromne pieniądze.
Drugi powód, dla którego piszę dziś o Warszawie, to owa rzekomo najlepsza w mieście „śniadaniarnia”. Kiedy przyszliśmy tam o godz. 9, a więc chwilę po otwarciu, zaledwie parę stolików nie było udekorowanych karteczkami z napisem „rezerwacja”, a po kilku minutach nie dało się tam włożyć szpilki. Jak się okazuje, dla części Warszawiaków jest czymś całkowicie naturalnym, by w niedzielny poranek walić na Powiśle na śniadanie, prawdopodobnie tylko dlatego, że taka jest moda. No ale jest jeszcze coś, co sprawia, że sprawa staje się wręcz symboliczna. Otóż to co oni tam serwują pod nazwą Full English Breakfast to kupa chaotycznie wymieszanych jajek, kartofli, boczku, fasolki i kiełbasy, z rozgotowanym plastrem pomidora na dokładkę. I tu dokładnie to samo, co w przypadku tych apartamentów, mianowicie ludzie gotowi na wiele, by poczuć ten dreszcz .
Wspomniałem o symbolu. Ktoś spyta, symbolu czego. Myślę, że odpowiedź dostaniemy już wkrótce, kiedy oni wszyscy najpierw zjedzą to śniadanie, a potem sobie wybiorą prezydenta miasta.


Przypominam, że wszystkie moje książki są do kupienia w księgarni na stronie www.coryllus.pl. Tam też informacje o dodatkowych miejscach dystrybucji. Polecam.

41 komentarzy:

  1. Dzięki za info..
    tak mało jeszcze wiem o mieście, w ktorym mieszkam.Pozdrawiam świątecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Przy kolejnym komentarzu proszę zaznaczyć opcję "nazwa".

      Usuń
  2. Tak, Full English Breakfast, to chyba juz koniec, czyli Full Polish Durnie

    Wszystkiego dobrego w ten świąteczny czas Tobie życzę i wszystkim spoza tego Full English Breakfast, a jest ich więcej i chwała Bogu za to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @cbrengland
      Obie strony tego baru warte siebie.

      Usuń
  3. Przecież to zjawisko istnieje w mniej lub bardziej marginalnym stopniu dokładnie wszędzie...
    Czy jest możliwe, że procesy migracyjne dotykają nosicieli tego zjawiska w ponadprzeciętnym stopniu, co w końcu doprowadza do przekroczenia masy krytycznej i powstania np. takiego Powiśla?

    Zdrowych, spokojnych i błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego dla autora i komentatorów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aember
      Możliwe. Ja jednak wciąż daję się zaskakiwać.

      Usuń
  4. Ten Full English Breakfast jakoś mi się skojarzyło z Full Metal Jacket. Prosto w łeb. Jak nie Pekin to brytyjski koloryt duszy. Od ściany do ściany z hasłem na ścierce że polskość to nienormalność. Wybiorą Rabieja na złość PiSowi :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za ciekawy felieton. Ja bardzo rzadko bywam w Warszawie i dla mnie wszystko co się tam dzieje to egzotyka.
    Wspaniałych i udanych Świąt Zmartwychwstania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrowych, spokojnych a radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

    OdpowiedzUsuń
  7. @Aember
    "Przecież to zjawisko istnieje w mniej lub bardziej marginalnym stopniu dokładnie wszędzie..."
    To prawda. Jednak w Warszawie jest to chyba najbardziej powszechne.

    Jeszcze raz, Spokojnych świąt dla Gospodarza i wszystkich Czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeden z moich ulubionych tematów. Także jak dla mnie świetny wpis i takimi przykładami w grupie spostrzegawczych osób moglibyśmy się wymieniać pewnie przez cały wieczór. I faktycznie, nie jest to ciężki temat, ale taki do pogadania.

    Zdrowych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy dla Pana, całej rodziny i wszystkich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wolę Gesslera na Starówce. Mam po prostu innych znajomych... :)
    ps
    Jaka zapłata takie żarło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Dziekuję za tę informację. Nie wiem, czy bez niej bym sobie poradził.

      Usuń
  10. Radosnych Świąt Wielkanocnych Panie Krzysztofie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marek
      Dziękuję. Proszę nie odchodzić.

      Usuń
  11. O dniu radosny, pełen chwał
    Dziś Jezus Chrystus z grobu wstał,
    Nam z martwych wstania przykład dał.
    Alleluja!

    Cieszmy się wierni, bo tak chce Pan,
    Za winy nasze okup dan,
    Skończony jest niewoli stan.
    Alleluja!

    W ten święty łask i chwały dzień
    Niech płynie zew radosnych pień
    Iż serca ujrzą chwały cień.
    Alleluja!

    Wesołych Świąt życzę Gospodarzowi, Jego Rodzinie i Szanownym Czytelnikom.

    OdpowiedzUsuń
  12. wybiora znowu Gronkiewicz -Walc

    OdpowiedzUsuń
  13. @Maciej oraz Aleksander ... et tutti quanti:

    Kulturalni ludzie szanują cudze święta. To elementarz.

    OdpowiedzUsuń
  14. @MAN?
    No popatrz! Kilka zdań i już wszyscy ropoznali pantryjotę. Nienawiść ciężko maskować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      Ojej, który to pantryjota?

      Usuń
    2. @Ogrodniczka

      Stare i nudne sprawy. Taka nicość, który nad sobą nie panuje.

      Usuń
    3. @Orjan Ogrodniczka
      To niestety nie Pantryjota. Jest znacznie gorzej.

      Usuń
    4. @toyah

      Gdy mam do czynienia z blogowym robactwem, to nie bardzo ciekawa jest dokładna nazwa każdego okazu. Dlatego, według rozciągłości rodzajowej, identyfikowałem z małej litery: "pantryjota".

      W każdym razie, od razu się wkurzył.

      Usuń
    5. @orjan
      Obawiam się że on nie ustąpi dopóki go do tego nie zmusi policja.

      Usuń
  15. A mówiono,że bydło tylko w wigilię chlapie ludzkim głosem.Nie ma kija aby odpędzić.Jeszcze masz chłopie dwa inne miejsca do nawiedzenia.Idź już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Art
      On nie pójdzie po dobroci. Gabriel obiecał się nim zająć.

      Usuń
  16. To było oczywiście do usuniętego trolla,pod nieobecność Gospodarza.Ale już posprzątane.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak to w dużym mieście. Logiki niewiele, o wszystkim decyduje owczy pęd. Ale ładnie to opisałeś, ja już nawet nie widzę, że te osiedla są takie brzydkie. Wiem tylko, że 10 lat spędzone kawałek od stolicy sprawiło, że nie mógłbym tam już mieszkać, choć to nadal moje miasto.
    A w ogóle to Alleluja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jarosław Zolopa
      Alleluja.

      Usuń
    2. @ Jarosław Zolopa
      Czuję dokładnie to samo - od 8-9 lat mniej więcej. Raz - dwa razy w tygodniu jestem w Warszawie - różne sprawy lub spotkania. Ale mieszkać - już nie :-)

      Usuń
  18. Czy mógłbym prosić o adres lub nazwę tego lokalu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adresu nie znam. Lokal nazywa się "Sam".

      Usuń
  19. Przykro czytać. To prawda. Otworzyłem oczy na rogu Solca i Czerwonego Krzyża. U59. Katowice też nie te, jak w 1979. Ehh...

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że niepotrzebnie się martwisz. Warszawiacy wybiorą kogoś z PiS, jak tylko wymrą ci, co pamiętają prezydenturę, tę magistracką, Lecha Kaczyńskiego i te kończące się w środku niczego, czekające kilka lat na dokończenie ścieżki rowerowe. To juz niedługo, już teraz nie wszyscy pamiętają. Poza tym, Warszawa to teraz może z 10% Warszawiaków, reszta to przyjezdni, ze wszystkich stron Polski, z Ukrainy, Białorusi, większość z nich nawet nie wie, że w mieście rządził kiedyś Kaczyński. No i oczywiście, PiS musi znaleźć kogoś lepszego, niż Jacek Sasin. Z Sasinem jako konkurentem, HGW będzie rządzić do końca świata i jeszcze jeden, albo i dwa dni dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @redpill
      Ja znam Twoja opinię, że Gronkiewicz-Waltz jest lepszym prezydentem Warszawy od Lecha Kaczyńskiego. Nie czuję się zainspirowany.

      Usuń
    2. Kaczyński zakończył rozpasane, złodziejskie inwestycje Piskorskiego, ale niewiele dał w zamian, muzeum PW i podliczenie strat wojennych. To ważne, ale stanowczo za mało. Tym sie wyborów nie wygra.
      Pogadajmy może o Sasinie z Wołomina, to jest w tej chwili ważniejsze, nikt sie nie zgodzi, żeby Warszawę przejął Wołomin. Wiem, że nie czujesz tego dysonansu, bo nie jesteś stąd.
      Co do knajp dla lemingów, to faktycznie jest tego od groma, ale nie jest to chyba warszawska specyfika. Ja sam tak rzadko jadam na mieście, że trudno by mi było coś z czystym sumieniem polecić, no może jedną knajpkę na Pradze, albo dwie.

      Usuń
    3. No i miesięcznice powinni zakończyć, ty rozumiesz, MIESIĘCZNICE.

      Usuń
    4. @redpill
      Obawiam się, że, wbrew temu, co zdajesz się sądzić, Twoje problemy kończą się tam, gdzie moje zaczynają.

      Usuń
    5. To jest właśnie ten moment, do którego już tyle razy doszliśmy, że aż szkoda gadać. Ja to piszę w nadziei, że użyjesz swoich wpływów i załatwisz, że w końcu ta Gronkiewicz-Waltz pójdzie precz, do tego potrzeba naprawdę niewiele, a tymczasem Ty znów walczysz z Twoim o mnie wyobrażeniem. I nie widzisz nic poza tym. Ale ja się nie obrażam, powtórzę jeszcze raz, Sasin i miesięcznice (nawet słownik tu odpada) dzielą PiS od Ratusza.

      Usuń