środa, 19 kwietnia 2017

Na podwórku TegoKtóryNiePrzepuszczaŻadnejOkazji

Jak pewnie czytelnicy tego bloga zdążyli zauważyć, udało nam się tu przetrwać ową przedziwną karierę człowieka nazwiskiem Bartłomiej Misiewicz, nie wspominając o nim jednym marnym słowem, i kiedy wydawało się, że damy radę już do samego końca, odezwać się musiał Tomasz Siemoniak i wszystko w jednej chwili trafił szlag. Otóż kiedy liczni obrońcy Misiewicza zwrócili uwagę na fakt, że tego typu spektakularne kariery nie są w naszej najnowszej historii czymś nowym i jako dowód przedstawiono Siemoniaka właśnie, który ledwie po ukończeniu studiów dostał robotę w TVP i to w dodatku na stanowisku dyrektora, odezwał się Siemoniak właśnie i powiedział, że on sobie na ów awans zasłużył, bo po pierwsze ukończył warszawską SGH, a po drugie „lata 90. charakteryzowały się też tym, że kariery zaczynało się w młodym wieku”. A ja nie mogę Siemoniakowi nie przyznać racji. Jest dokładnie tak jak on mówi. Lata 90. to faktycznie był czas karier wręcz niezwykłych. Wystarczy wspomnieć takiego Ryszarda Boguckiego, który, jak pamiętamy, sprawił sobie pierwsze Ferrari już w wieku 20 lat.
No dobra, wiem. Bogucki to gangster, więc się nie liczy. No ale co w takim razie powiemy na takiego posła Szczerbę, o którym też już tu parokrotnie wspominaliśmy, człowieka porządnego, swego czasu, dopóki nie został stamtąd na zbity pysk wyrzucony, członka Rycerzy Kolumba? Ten również w wieku 20 lat, mając zaledwie zdaną maturę, został najpierw asystentem posłanki Franciszki Cegielskiej, po dwóch latach radnym Warszawy, by po paru kolejnych latach szybkiej kariery, uzyskując najniższy w kraju wynik 2372 głosów, zostać wybranym do Sejmu jako poseł Platformy Obywatelskiej, a dziś niemal obalać rząd RP. Biedny Misiewicz. Wystarczyło mu urodzić się paręnaście lat wcześniej. Byłby dziś ważnym posłem i nikt by mu nawet nie powiedział marnego słowa. Inna sprawa, że lata 90. w ogóle były znacznie bardziej demokratyczne, dając szanse awansu nie tylko ludziom młodszym, ale również tak zwanej starej peerelowskiej gwardii, czyli z jednej strony Kiszczakowi z Jaruzelskim, a z drugiej Michnikowi i Kuroniowi. Są tacy, którzy korzystając z dobrodziejstw internetu, jeszcze dziś nie dają nam o sobie zapomnieć. Oto proszę sobie wyobrazić, że w reakcji na kolejne doniesienia o tym, co nam w kwietniu 2010 roku w smoleńskich trumnach przysłali Rosjanie, zabrał głos jeden z nich, czyli sam Waldemar Kuczyński, odważnie oświadczając, że: „tych pomyłek, na takie rozczłonkowanie ofiar i nacisk, by jak najszybciej wrócili, jest wyjątkowo mało, a robienie z tego sprawy jest podłe”. Właśnie się dowiedziałem, że w nodze Wassermanna znaleziono zaszyte serce. A ja już tylko sobie przypominam ową ludową mądrość, która uczy nas, że „gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy”. Czyż faktycznie przysłowia nie są naszą mądrością?
Ktoś powie, że z Kuczyńskiego żaden diabeł, tylko zwykła ruska, w dodatku mocno umysłowo już sfatygowana, swołocz, przyznać jednak trzeba, że tego typu zachowanie robi wrażenie nawet przy uwzględnieniu wszystkich możliwych poprawek. Oto zostaje otwarta kolejna trumna, w środku dwie głowy, cztery miednice, trzy nogi, jakieś bez sensu powtykane śmieci i nagle słyszymy z pozoru ludzki głos: „Robienie z tego sprawy jest wyjątkowo podłe”. Może faktycznie trzeba przestać robić z tego sprawę, tylko poczekać spokojnie aż pojawi się tu Donald Tusk i go zwyczajnie zamknąć. A potem już tylko nasłuchiwać, czy rozlegnie się nieludzkie wycie, czy może zapadnie śmiertelna cisza.
Póki co, wygląda na to, że na ciszę nie ma co liczyć, a wycie też jakieś mało przekonujące. Nawet zwykle bardzo intelektualnie aktywni aktorzy i piosenkarze pogrążyli się w dziwnej niemocy. No i w tym akurat momencie głos zabrała pierwsza gwiazda tak zwanego fitnessu, bohaterka świadomości najbardziej cywilizacyjnie zdegenerowanej części polskiego społeczeństwa, Ewa Chodakowska i na swoim profilu na Facebooku podzieliła się z fanami następującą refleksją:
W czasach kiedy umierają prawdziwe wartości... ‘Życzę wam wszystkim, drodzy bracia i siostry, byście przeżywali to Triduum sacrum, czwartek, piątek, Wielką Sobotę, wigilię paschalną, a potem Wielkanoc, coraz głębiej. Przeżywali, ale także dawali świadectwo. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!’ - Jan Paweł II”. Czemu Chodakowska napisała co napisała, nie wiem i dociekać nawet nie mam ochoty, natomiast wiem dlaczego jej dotychczasowi fani na te słowa zareagowali furią, jakiej świat nie widział. A więc jednak Diabeł.
I tym niewesołym akcentem kończę tę dziwną dość, bo strasznie chaotyczną, notkę. No ale tak to już jest. W końcu u Niego na podwórku nigdy nie panował szczególny porządek.


Zachęcam wszystkich do kupowania naszych książek, które można zamawiać w księgarni pani Lucyny Maciejewskiej pod adresem www.coryllus.pl. Polecam serdecznie.

33 komentarze:

  1. A dla mnie to jedna z najlepszych Pana notek jakie ostatnio czytałem. Samo mięcho, aż przyjemnie czuć jak umysł na tym poziomie leci za tekstem i jego sensem. O treści nic nie piszę merytorycznego, bo cóż tu właściwie dodawać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Miło mi to słyszeć, zwłaszcza że ostatnio mam coraz częściej wrażenie, że trudno jest się nie powtarzać.

      Usuń
  2. Oczywiscie,ze Diabel.
    Pani Chodakowska napisala, ze nigdy nie ukrywala, ze jest osoba wierzaca i dziwi sie tej reakcji. A ja mysle, ze jednak ukrywala, bo chyba nie doszlaby do tego co ma dzisiaj, gdyby od poczatku glosno o tym powiedziala.

    A tak w ogole, a propos tego mieszania diabelskiego..Zauwazylam, ze ilekrosc podejmujemy bardzo powazne dzialania zwiazane np.z duchowym przezywaniem Swiat, zawsze zdarza sie cos niedobrego, jakas wieksza, w innych dniach niespotykana, klotnia. Grunt to wiedziec, dlaczego tak sie dzieje i nie dac sie temu dziadostwu opanowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jestnadzieja
      I dlatego zwykle przed Świętami bardzo ograniczam swoje wizyty w internecie, w TV wybieram rzeczy spokojne i neutralne (zresztą zwykle nie ma czasu na oglądanie).
      Diabeł najbardziej cieszy się z przekabaconych/nawróconych wiernych, a tych najłatwiej może znaleźć pewnie przed świętami.

      Usuń
    2. Chyba najbardziej wscieka sie, gdy widzi szcczerze nawroconych..

      Usuń
    3. @Jestnadzieja
      Moim zdaniem wystarczy że o tym nie wspominała. Towarzystwo, do jakiego ona aspiruje nie potrzebuje wiele więcej.

      Usuń
  3. Jeśli mogę coś sugerować w sprawie tego katolickiego coming out Chodakowskiej to być może jest to element ratowania pozycji na rynku. Osobą zagrażającą pozycji na rynku guru fitnesu jest Ania Lewandowska i jej działalność. Nie dość, że jest żoną bożyszcza większości Polaków - "tego" Lewandowskiego to ma własny program żywieniowo - fitnesowy Healthy Plan by Ann i jest jedyną celebrytką deklarującą publicznie (wraz z mężem) wiarę katolicką, owo "niewstydzenie się Chrystusa". Dodatkowo na dniach ma urodzić córeczkę (w normalnym, katolickim małżeństwie), dla której, wraz z mężem, wybrali za patronkę świętą mającą szczególne zasługach dla jej rodziny. Jakby było tego mało to jej cioteczną prababcią jest kandydatka na ołtarze Stanisława Leszczyńska - położna i więźniarka w Auschwitz, która uratowała wszystkie matki i dzieci powierzone jej opiece. I to jej, publicznie, zawierza swój i dziecka los.
    Może zatem chodzi o ugranie coś dla siebie wobec skupiającej uwagę publiczną konkurencji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest chyba dobra odpowiedź na pytanie o niespodziewane świadectwo Ewy Chodakowskiej.
      Mimo wszystko coś drgnęło w mentalności ludzi mainstreamu, skoro zaczynają dostrzegać rolę wiary i się jako katolicy lansować. Może to dobry znak, że zamiast krzyża z puszek po piwie mamy wyznanie wiary katolickiej?

      Usuń
    2. Ta wolta wymaga sporego ryzyka, bowiem starzy fani mogą odpłynąć a nowi wcale nie muszą się pojawić.

      Usuń
    3. A ja nie wierzę w żadne publiczne deklaracje żadnej osoby, która czerpie zyski z tego, że jest właśnie publiczna. To jest wszystko tylko biznes plan. I żadna z nich nie zostałaby "sławna" gdyby nie została wybrana i ciągle od nowa aprobowana, jeśli tylko się słucha. Ani żaden. Ten świat jest niestety póki co nierozerwalnie połączony z systemem. I jemu służy. A przy okazji dostaje swoje koraliki.

      Usuń
    4. @Piotr Oleś
      Może byc i tak jak piszesz, ale ja bym wolał jej dać szansę.

      Usuń
    5. @marcin d.
      Pewnie że nie nalezy się szczegolnie emocjonować, niemniej to co pisze Glicek też trzeba brać pod uwagę. To jednak jest z jej strony duże ryzyko. Jak zechcą, załatwią ją za ten numer z dnia na dzień.

      Usuń
  4. No i w tym akurat momencie głos zabrała pierwsza gwiazda tak zwanego fitnessu, bohaterka świadomości najbardziej cywilizacyjnie zdegenerowanej części polskiego społeczeństwa, Ewa Chodakowska
    -----------------------------------
    Ta część społeczeństwa ma o sobie dokładnie odwrotnie mniemanie. Przy okazji - lewactwo głosi od zawsze pogląd jaki to opresyjny jest KK bo ksiądz coś tam KAŻE robić swoim owieczkom, każe nieść swój krzyż i w razie nieposłuszeństwa grozi piekłem.

    Problem w tym, że dokładnie jest wytatuowane na wszelkie możliwe sposoby Środowisko szeroko rozumianego fitnessu, siłowni, cross-fitu itp. np. z memami "trenuj albo giń". 2 tyg. temu w samej GazoWni jedna z dziennikarek postanowiła żyć po fitnessowemu w 100% zgodnie z dietą tej Chodakowskiej i okazało się, ze nie tylko przygotowanie wymaga czasu stania przy garach (nie można np. ugotować gara zupy ogórkowej, to w ogóle jest profanacja diety fitnesowej) to musi być robione codziennie i za każdym razem coś innego. W każdym razie koszt dla 1 niedużej dziewuchy zamknął się w kwocie 700zł/tydzień. (słownie siedemset złotych) czyli jakieś 3000 zł/miesięcznie. Nie wiem ile musiałby wydać facet... On kiedyś występowała na jednym z kanałów na TVNie i układała dietę jakieś kobicie takiej "puszystej" po 50tce. Mówi kobicie że ma nie jeść ciast, pieczywa itp. Kobita mówi, że nie będzie tylko będzie nadal piekła dla reszty rodziny, sama nie będzie jeść. Chodakowska na to, że ma w ogóle nie piec żadnych ciast. Mina tej biednej kobiety była straszna, a potem nie wiem co się działo bo wyłączyłem tv.

    Mnie deklaracja Chodakowskiej zaskoczyła prawdę mówiąc, może to jakiś sezon na nawrócenia? Natomiast w ogóle nie zaskoczyła mnie jad i furia jej środowiska z komentarzami, że są rozczarowani i że religia jest sprawą zupełnie prywatną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że jest sezon na nawrócenia, od jesieni 2015. Przecież teraz wszyscy się nawracają i stają wreszcie po właściwej stronie.

      Usuń
    2. Chyba,że jest religią fitness,albo triathlonu.

      Usuń
  5. Po przeczytaniu pierwszych zdań wydawało mi się, że dzisiaj jednym komentarzem, a właściwie nazwiskiem (Maciej Gawlikowski, można będzie podsumować notkę Twoją i Coryllusa. Ale po przeczytaniu o sercu, zaszytym w nodze Wassermana, "stoję w oniemieniu", choć wydawało by się, że nic mnie już w sprawie Smoleńska nie zaskoczy. I tylko się zastanawiam, jaki cyrograf podpisał, albo jaki glejt dostał Tusk, że jednak do Polski przyjechał i do sądu się ponoć wybiera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tropiciel
      Nie wiem, co z tym Gawlikowskim.

      Usuń
    2. To zajrzyj do Wiki, co to za geniusz. Zaczynał działalność jako 15-latek w stanie wojennym. Od razu jako autor, wydawca i drukarz. Misiewicz to przy nim stary byk.

      Usuń
    3. @Tropiciel
      Dobry jest. Nie słyszałem o nim wcześniej.

      Usuń
  6. Akurat śledzę karierę Chodakowskiej, bo czasem coś tam z nią ćwiczę i nie jest prawdą jakoby dopiero teraz przyznała się do wiary. Mówiła o tym od dawna, ale raczej w wywiadach niż na fb, może dlatego nie było takiego szumu. A komentarze po owym "coming oucie", w większości chyba raczej pozytywne, przynajmniej tak mi się zdaje "na oko", bo trochę poczytałam, na fejsbuku właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze najgorsze usunieto. Ja pamietam pierwsze wycie, potem zamiescila drugi wpis. Pozytywne tez sa, ale glownie od osob spoza "srodowiska".

      Usuń
  7. Słysząc jak Kuczyński mówi o tym, żeby nie podnosić głosu nad ekshumacjami, przypomina mi się sprawa mjr. Zbigniewa Paliwody. No i tak sobie myślę, czy to aby nie było tak, że Rosja ich wysłała do Polski, a następnie już tu w Polsce nie zostali oni pocięci i pozszywani przez opętanych polityką miłości funkcjonariuszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamietam jak Komorowski rowniez lekcewazaco machal lapa na wiadomosc o zle przeprowadzonych identyfikacjach.

      Usuń
    2. @tpraw
      Bez przesady. Nie dajmy się ponieść.

      Usuń
  8. U niego na podworku zawsze jest nieporzadek i zgielk. Wystarczy wspomniec z Biblii stado swin w ktore wpedzono zlego ducha. I one natychmiast z kwikiem pobiegly i rzucily sie w przepasc. Dlatego mysle ze wczesniej czy pozniej Waldemar Kuczynski i cale to towarzystwo tez tak skonczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Szczodrocha33
      Mam szczerą nadzieję.

      Usuń
  9. Serce zaszyte w nodze (aż mi ciężko powtarzać :()- tego się nie da zrobić przypadkiem albo z pośpiechu.

    Zaiste tylko tam, gdzie gospodarzem jest ten z tytułu.

    Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Serce w nodze a notka Chodakowskiej.
    W pierwszym zdaniu pokazuje, że upadają wartości. Gdzie upadają i jakie wartości? Dla mnie to jasne odniesienie do aktualnego rządu. I chociaż cenię go tylko o procenty wyżej niż poprzedni, nie mam wątpliwości, że wpis miał służyć przywaleniu zwolennikom PISu. manipulacyjnemu przywaleniu. Bo w drugim zdaniu używa cytatu ze Świętego, więc trudno się przeciętnemu człowiekowi uchylić przed taka manipulacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale o co Ci chodzi? Coś napisałeś ale zupełnie bez sensu.

      Usuń
    2. @Krzysztof
      To przywalenie musiało być na tyle manipulacyjne, że sam go nie zauważyłem.

      Usuń
    3. Mam na myśli, że tak jak niespodziewanym jest znaleźć zaszyte serce w nodze, tak - dla mnie - takim niespodziewanym połączeniem jest u Chodakowskiej w jednym zdaniu "upadają wartości" - a w nastepnych cytat z JPII wzywający do przeżywania Tajemnicy Zmartwychwstania.

      Bo czemu nie zostawiła samego wezwania do przezywania Świąt Wielkiej Nocy? Po jej ten wtręt o upadających właśnie wartościach?

      @Toyah - ale już nie drążę, bo nie chciałeś się zastanawiać po co Chodakowska to napisała.

      Usuń
  11. Tak tylko pragnę przypomnieć wypowiedź Janiny Paradowskiej, która zaszycie śmieci, liści itp. w ciele śp. Anny Walentynowicz skomentowała tym, że to po to, żeby ułatwić rodzinie identyfikację zwłok...

    Ja kiedy usłyszałem o tych 4 miednicach, 3 nogach i 2 głowach - zakładam, że to nie jest fejk jakich było ostatnio - zacząłem się nerwowo śmiać i długo nie mogłem się opanować. To jest już taki poziom zbydlęcenia tamtej strony, że dygotałem awansem na odpowiedzi co właściwie oni mają do powiedzenia? pomyłka? niezręczność? pośpiech? wisielczy humor mi się udzielał, że ta trumna to tak jak w markecie pakuje się do 1 tacki końcówki wędlin, które zostały po sprzedaży. Że po prostu ruskim zostało trochę miednic, głowy i parę nóg, część trumien pojechała i zapakowali to wszystko do jednej albo może do kilku. Te części ważą trochę (miednica ok. 10-15 kg) więc trudno żeby zawieruszyły tam przez pomyłkę.

    Byłem też ciekaw czy choć 1 noga, głowa i miednica pasuje do jednego ciała, bo jakoś nie zdziwiłbym się gdyby wszystkie kawałki pochodziłyby od różnych ciał. Np. głowa albo noga mogła być od nieżyjącej Jolanty Szymanek-Deresz, którą mąż spopielił, żeby nikt jej trumny otworzył. Mam nadzieję, że się dowiemy do kogo należą te fragmenty ciał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są rzeczy niewyobrażalne w naszym kręgu kulturowym. Ale to nie jest nasz krąg kulturowy.

      Usuń