wtorek, 14 marca 2017

Z uśmiechem przy tablicy

Jak już tu i ówdzie miałem okazję wspomnieć, od ubiegłego wydania tygodnika „Polska Niepodległa”, w ramach autorskiej rubryki zatytułowanej „Wezwani do tablicy”, mam przyjemność publikować tam krótkie komentarze do śmiechu na bieżące tematy. To co mi daje tu szczególną satysfakcję, to fakt, że Piotr Bachurski zaproponował mi tę robotę dokładnie w tym samym momencie, w którym postanowił zakończyć współpracę z kiedyś księdzem, a dziś tak naprawdę nie wiadomo już kim, Jackiem Międlarem. Przy całym moim rozbuchanym ego, uwazam to za zmanę naprawdę dobrą. Bardzo proszę rzucić okiem, jak to mniej więcej wygląda i zachęcam do kupowania „Polski Niepodległej”. Już jutro kolejny numer. Mam wrażenie, że po tym, w jakim miejscu znalazła się „Gazeta Polska”, to jest jak na dziś jedyne sensowne zachowanie.


Od pewnego czasu Onet i „Wyborcza” zabawiają nas wywiadami, jakie redaktorzy Wielowieyska i Kuźniar przeprowadzają na temat bieżącej polityki z różnymi swoimi znajomymi. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że gadają jeżdżąc po mieście samochodem, a sam pomysł został żywcem zerżnięty z programu amerykańskiej stacji CBS, gdzie, również jeżdżąc samochodem, znany aktor James Corden gawędzi sobie i śpiewa piosenki z gwiazdami takimi, jak Rod Stewart, czy Adele. Aż dreszcz mi przeszedł po plecach na myśl, że w końcu dojdzie do tego, że Wielowieyska zaprosi do swojej bryki prezydent Waltz i obie zaczną śpiewać „Da Ya Think I’m Sexy”.


***


A skoro jesteśmy przy seksie, w sprawie spektaklu „Klątwa” głos zabrał sam Jacek Żakowski i powiedział, że z tym penisem przyczepionym do figury Jana Pawła II to nie jest nic aż takiego wielkiego, bo przecież nie kto inny, jak wspomniany papież Wojtyła, kiedy jeszcze był aktorem, występował w spektaklach, które budziły kontrowersje. A więc z całą pewnością jemu by się „Klątwa” podobała. Po raz kolejny się okazuje, że jednak ten PRL nie był taki zły. Przedstawienia teatralne były wprawdzie, przynajmniej zdaniem Żakowskiego, podobne, natomiast pewnego poziomu zidiocenia do mikrofonu jednak nie dopuszczano.


***


Jeszcze z PRL-u pamiętamy wówczas dość popularny polityczny żart: „Wczoraj ogniwo Leclanchego – dziś patelnia Teflonowa”. Gdyby to spróbować przenieść na realia III RP, wyszłoby nam może coś w rodzaju: „Wczoraj Miś – dziś Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein”. Owa wybitna dama, posłanka Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego, ogłosiła ostatnio, że tak bardzo przeżywany ostatnio u nas „kryzys smogowy” został wywołany przez rząd Prawa i Sprawiedliwości po to, by w obawie przed zatruciem ludzie nie wychodzili na ulice i nie protestowali przeciwko łamaniu Konstytucji. Czyż nie miał racji stary Marks twierdząc, że historia powraca w formie autoparodii?


***


Kiedy uznano, że przesłanie posłanki Thun może się okazać nie do końca dla niektórych zrozumiałe, zwrócono się o pomoc do artystów, a konkretnie znanego aktora serialowego, oraz uczestnika telewizyjnych programów „Gwiazdy tańczą na lodzie” oraz „Taniec z gwiazdami”, Piotra Zelta. Zelt zareagował błyskawicznie i ogłosił publicznie, że „PiS dąży do budowy państwa trącącego faszyzmem”. Czyżby problem polegał na tym, że on się nie zamknie dopóki świat nie doceni jego talentów tanecznych? Apelujemy do Joanny Krupy o modlitwę.


***


Tak. Nie przesłyszeli się Państwo. Otóż Joanna Krupa, znana szerzej ze swojej artystycznej ksywy „Dżoena”, najpierw w blasku kamer ochrzciła się w rzece Jordan, a następnie oświadczyła, że „właśnie dlatego, że jest katoliczką”, chodzi do kościoła tylko wtedy, gdy tam nie ma mszy. Jasna sprawa. Ja na przykład, podobnie jak niezapomniani gdańscy liberałowie, bardzo lubię piłkę nożną, ale na bramce staję tylko wtedy, gdy piłka znajduje się poza boiskiem.


***


Wygląda na to, że obserwowany przez nas od dłuższego czasu intelektualny pojedynek między wspomnianą Dżoeną, a inną gwiazdą estrady, Dorotą Rabczewską, zwaną popularnie Dodą Elektrodą, wkroczył w fazę ściśle polityczną. Podczas gdy Dżoena pozostała wierna telewizji TVN, Doda została pierwszym celebrytą tak zwanego Dużego Pałacu. Ostatnio pojawiła się na oficjalnej premierze filmu „Wyklęty” i pokazała wszystkim tatuaż, który dała sobie zrobić na plecach w czasach, gdy jeszcze wraz ze swoim chłopakiem Nergalem publicznie szydziła z Biblii. Jak głosi oficjalna wieść, Doda ma bardzo wysoki współczynnik inteligencji i jest nawet członkiem tak zwanej Mensy. A to by potwierdzało podejrzenia, że nowa władza ceni ludzi inteligentnych.


***


I to jest bardzo zła wiadomość dla Kazimierza Marcinkiewicza, który już chyba swoją polityczną karierę zakończy obok Dżoeny raczej, niż Dody. Ostatnio znów wykonał swoją kultową już „trąbkę”, która swego czasu pozwoliła nadać mu nieśmiertelną ksywę „Zetafon”, i w następujący sposób zrecenzował rządy Prawa i Sprawiedliwości: „Tak niemoralnej i nieetycznej władzy, tak skarlałej władzy jeszcze w Polsce nie było”. Świat zamarł w oczekiwaniu aż Marcinkiewicz wreszcie odsłoni plecy i wszyscy będziemy mogli obejrzeć jego tatuaż.


***


My tu trochę oczywiście szydzimy, ale sprawy są naprawdę bardzo poważne, bo dotyczące poziomu życia Polaków. Oto prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, zadumała się nad powszechnym zubożeniem znacznej części społeczeństwa i ogłosiła, że może jeszcze na prowincji za dziesięć patyków miesięcznie da się jakoś jeszcze żyć, natomiast w takiej Warszawie, to już nie za bardzo. No i słusznie. Obiecywano dobrą zmianę, a tu nawet tatuaże podrożały.


***


Jedną z ofiar obniżenia ogólnego poziomu życia padł ostatnio Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras, który został właśnie odwołany z funkcji szefa delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE. Ja oczywiście nie mam pojęcia, ile tam się takiemu przewodniczącemu delegacji zwyczajowo płaci, no ale myślę, że chyba jednak więcej niż 10 tys. miesięcznie. No a skoro tak, to mamy do czynienia z prawdziwym skandalem. Co ten PiS sobie wyobraża? Że przez to całe 500+ ludzie, którzy chcą sobie zrobić tatuaż, mają zacząć grzebać w śmieciach?


***


Długo musieliśmy czekać na naprawdę mocną reakcję na to, co się dzieje w kraju, ale kiedy już się doczekaliśmy, to naprawdę nie mamy czego żałować. Otóż odezwała się sama była dyrektor radiowej Trójki Magdalena Jethon i w wywiadzie z Robertem Mazurkiem wykrzyczała swój ból: „Strasznie mnie ten Kaczor wpieprza”. Po tych słowach Mazurek próbował jeszcze rozmowę ciągnąć, jednak Jethon zaczęła wydzielać coś lepkiego i zielonego, no i wybitny dziennikarz niestety poległ. Następnym może razem z prośbą o wywiad niech się zwróci do naszego skoczka Piotra Żyły. Też będzie śmiesznie, ale przynajmniej spotka się dwoje prawdziwych ludzi. Z kosmitami lepiej nie zadzierać.


***


A wygląda na to, że rzeczywiście Mars napada. Komentując plotkę, jakoby Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało posłowi Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego Jackowi Saryusz-Wolskiemu zastąpienie Donalda Tuska na stanowisku Króla Europy, Leszek Balcerowicz na swoim koncie na Twitterze napisał, że nie dementując owej informacji, Saryusz „popisuje się głupotą i podłością”. Wielu z nas od dawna podejrzewało, że z tym Balcerowiczem jest coś nie tak. Jeśli idzie o mnie, to ja doznałem olśnienia, dokładnie w momencie, gdy po raz kolejny obejrzałem sobie scenę powitania kosmitów w popularnym filmie „Marsjanie Atakują”.


***


Właśnie zakończyła się największa doroczna gala filmowa na świecie, czyli tak zwane Oscary. Niestety Agnieszka Holland nie dostała nawet głupiej nominacji. Pozostał więc tylko Berlin, a więc jedyne miejsce na świecie, gdzie nawet dziura w skarpetce może odnieść artystyczny sukces. No ale tym razem to też nie wystarczyło i Holland, mimo że jako główny argument przedstawiła swoją córkę-lesbijkę, musiała się zadowolić zaledwie drugim miejscem. To pewnie dlatego, komentując swoją porażkę, postanowiła powiedzieć coś na temat ministra zdrowia w rządzie Beaty Szydło: „Radziwiłł to okrutny myśliwy, który nie tylko chce zabić zwierzynę, ale jeszcze się nad nią pastwi”. I my to rozumiemy. Bronisław Komorowski wprawdzie nie tylko chciał zabijać zwierzynę, ale ją realnie zabijał, natomiast z całą pewnością się nad nią nie znęcał. Robił sobie z nią tylko zdjęcia, a znęcaniem zajmował się wyłącznie jego pies.


***


Prezydent Komorowski już wprawdzie po okolicy się na co dzień nie kręci, natomiast, owszem, dał się ostatnio namówić na rozmowę Tomaszowi Lisowi i powiedział o czym sobie aktualnie myśli, a myśli sobie o Angeli Merkel i o przykrości, jako Polska jej właśnie sprawiła: „Kanclerz Merkel chciała nas Polaków widzieć, jako ludzi mądrych, lepszych, ale niestety potwierdziły się jej najgorsze stereotypy”. W tej sytuacji, jak się wydaje, panu Bronisławowi nie pozostaje już nic innego, jak siąść i napisać do pani kanclerz oficjalny list, z tytułem, dzięki któremu uda mu się przejść do historii: „Przepraszamy i prosimy naszych niemieckich dobrodziei o wybaczenie”. A potem już tylko emigracja.


Są oczywiście i książki. Jeśli ktoś ma ochotę, zapraszam do księgarni na stronie www.coryllus.pl. Naprawdę warto.












20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. @bolek
      Jutro drugi odcinek. Zachęcam.

      Usuń
  2. Bardzo, bardzo zabawne :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietne!!
    W krotkiej formie idzie Ci rownie dobrze, jak w bardziej rozwleklej, a to nielatwe chyba.

    W dowod na istnieniu kosmitow wkejam czytelnikom wspomniany wywiad:

    http://wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/544003,robert-mazurek-magdalena-jethon-polskie-radio-trojka-konstytucja-pis.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jestnadzieja, @toyah
      Przeczytałem prawie całość. Mazurek jednak sobie poradził z tą zieloną dziabdziaką. Ma jedną nad Jethoną przewagę, nie ćmaga marychy. W środku gdzieś ze trzy razy powtórzył, że ona zaraz go zabije śmiechem i Jethonie się najwyraźniej głupio zrobiła, bo zaczęła się tłumaczyć. Ale dalej jest jak być miało, pozwolił się po prostu jej wygadać.

      Usuń
    2. @Jestnadzieja
      Moim zdaniem ta Jethon jest najgłupsza. Ona może być jeszcze głupsza niż poseł Szczerba. Choć przyznaję, że on lepiej wygląda.

      Usuń
    3. Też tak uważam. Krzysztof objawił się jako mistrz krótkiej formy i celnej riposty;-)

      Usuń
  4. "Leszek Balcerowicz na swoim koncie na Twitterze napisał, że nie dementując owej informacji, Saryusz „popisuje się głupotą i podłością”." Konstatuję z satysfakcją: Zabolało.

    Ale trzy lata temu było 6 patoli. Teraz jest 10. Pani Gersdorf podbija taryfę, zatem aspiruje chyba do pozycji królowej tubylczego narodu. Kto ma uszy do słuchania ...

    Fajny pomysł z tym zazębianiem się tekstów. Formuła 140 słów (przeciętnie jakoś tak wychodzi na akapit) sprawdza się z tym przeskokiem.

    W sumie jaja jak berety. Próbowałem trzymać fason, ale po przeczytaniu całości wzięła mnie głupawa. Biedni są ci ludzikowie na dotacjach, oj biedni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha ha ha. Auto mi się dzisiaj zbiesiło, w ramach protestu zostawiłam go na pracowym parkingu, humor i apetyt mnie opuściły, wróciłam do domu wściekła na podły los, a tu proszę bardzo, luzik - i wszystko powróciło na swoje miejsce, nie padnę z głodu - super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jola Plucińska
      No i dobrze. Tak miało być.

      Usuń
  6. Skomasowanie wielu historyjek stwarza horyzont epicki. Ale taki że po prostu idzie się uśmiać ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  7. I konwencja fajna i humor przedni i należy ich obśmiać a w gruncie rzeczy to smutne, ta kontrolowana i nie kontrolowana, świadoma i nieświadoma, celowana i bezładna nieziemskość kosmitów

    albo mam depresję

    OdpowiedzUsuń
  8. @toyah
    Bardzo fajna forma i skrót wiadomości zarazem. Choć z niektórych naprawdę nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Gratuluję nowego miejsca na pisanie i tak trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kruca bomba,dobry Pan jest.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super:-)
    Mazurek dobry jest w swoim fachu... Ty też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodniczka
      To prawda. Te jego wywiady są dobre.

      Usuń
    2. @
      to potężna broń - humor/wyśmianie, za mało używana przez media rządowe, za mało...

      Usuń
    3. Gdyby czołowym komikiem miał zostać red. Rachoń, to wolę nie. Wystarczą re śmieszki z "W tyle wizji".

      Usuń