poniedziałek, 6 marca 2017

Czy ośrodek w Gostyninie prenumeruje "Gazetę Wyborczą"?

      Zięć mój, którego, owszem, od pewnego czasu szczęśliwie posiadam, dziwi się, jak można każdego dnia pisać o czymś innym i jednocześnie mieć pewność, że to jest coś ważnego i ciekawego, a ja mu na to odpowiadam, że tematy wchodzą drzwiami i oknami. Od kilku dni choćby mam ich w głowie cztery, czy pięć, a ponieważ wiem, że nowy dzień z pewnością przyniesie coś nowego, większość z nich i tak musi pójść na straty. Oto wczoraj Coryllus napisał kolejny znakomity tekst o książkach, a ja sobie od razu pomyślałem, że przede wszystkim mógłbym go w ciekawy sposób skomentować osobną notką, ale też że od kilku dni wraca do mnie sprawa pewnej książki i jej autorki, o której też od jakiegoś czasu chcę napisać, jakby tego było mało, zaczepiony przeze mnie jakiś czas temu temat kary śmierci znalazł bardzo ciekawą kontynuację, no a w dodatku również wczoraj szczecińska prokuratura zabrała publicznie głos w sprawie porwania pewnej dwunastoletniej dziewczynki i owego porwania bardzo ponurym kontekście, no i cała rzecz polega na tym, że każdy ten temat mógłby zasługiwać na osobną notkę, gdyby nie to, że jutro też jest dzień i on też coś z pewnością przyniesie.
      W tej sytuacji pomyślałem sobie, że wspomnianą całość dziś puszczę w tak zwanym pakiecie i mam nadzieję, że wyjdzie z tego naprawdę solidna refleksja. Otóż już po tym jak napisałem tekst o seryjnym mordercy Trynkiewiczu, wpadła mi w ręce książka dziennikarki „Gazety Wyborczej” Justyny Kopińskiej pod tytułem „Polska odwraca oczy”, reklamowana zarówno na pierwszej, jak i czwartej stronie okładki w taki sposób, by nas nie pozostawić w wątpliwościach, że mamy do czynienia z prawdziwą rewelacją. Nowa książka najczęściej nagradzanej dziennikarki 2015 roku, Nagroda PAP im. Ryszarda Kapuścińskiego, Wyróżnienie Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego, Nagroda ‘Newsweeka’ im. Teresy Torańskiej, Grand Press, Nagroda Dziennikarska Amnesty International – Pióro Nadziei, no i wreszcie informacja najważniejsza: „Kopińska jest pierwszą Polką, która otrzymała European Press Prize nazywaną europejskim Pulitzerem”, no a obok recenzja mistrza nad mistrzami, czyli Ewy Ewart.
      Pomysł Kopińskiej jest najprostszy z możliwych. Jak próbuję zgadywać, ona siedzi w domu, przegląda brukową prasę w poszukiwaniu najbardziej mięsistych kryminalnych historii skierowanych do najbardziej zdemoralizowanego czytelnika, a następnie opisuje swoje rozmowy z ich bohaterami tak by pokazać, że za każdą tragedią stoi człowiek i jego proste, a jednocześnie niezwykle skomplikowane życie. Najlepiej o tym, co tam się ma dziać w środku mogłyby świadczyć tytuły poszczególnych historii: „Oddział chorych ze strachu”, „Ten trup się nie liczy”, „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”, „Biała bluzka. Tajemnica minister Zbrojewskiej”, „Spotkanie z Szatanem”, „Nie jestem psem. Narkotykowy układ w więzieniu w Płocku”. I co z tego? Otóż  nic z tego. Nawet na tym poziomie publicystycznego cwaniactwa Kopińska spada niżej, niż leży wszystko, co dotychczas miałem okazję czytać. I ja nie mówię ani o Krall, ani o Kapuścińskim, ani nawet o Jacku Hugo Baderze, czy jego kuplach-reportażystach z „Wyborczej”. Moim zdaniem ona jest gorsza nawet od autorów tekstów w „Fakcie”, czy „Super Expressie”, które ją zainspirowały do reporterskiego działania. I to dużo gorsza. Teksty w książce „Polska odwraca oczy” są tak straszliwie nieciekawe, tak źle napisane, tak kompletnie nikomu niepotrzebne, że ja sobie nie jestem w stanie wyobrazić, żeby ktokolwiek był w stanie to coś czytać zdanie po zdaniu przez dłużej niż minutę. No i na tym tle pojawia się ów „europejski Pulitzer”. Przepraszam bardzo, ale wszystko wskazuje na to, że tam już przestano nawet dbać o pozory.
      Ktoś się zapyta, co nam do tego. Otóż, jak się, nie po raz pierwszy zresztą, okazuje, nawet w śmieciach można znaleźć coś, co nam otworzy oczy i zachęci do refleksji, na jakie w życiu byśmy bez tego nie mogli sobie pozwolić. Oto okazuje się, że Justyna Kopińska, gdy tylko przeczytała gdzieś w prasie wiadomość o tym, że przebywający w ośrodku dla tak zwanych „bestii” Trynkiewicz, właśnie się ożenił, postanowiła się spotkać z kobietą, która za Trynkiewicza wyszła za mąż, no i pozwala jej gadać do woli. Gdyby ktoś się zastanawiał, jak to się stało, że ta nieszczęsna kobieta w ogóle Trynkiewicza poznała, to odpowiedź jak najbardziej jest. Jej koleżanka- socjolog, spotkała się z Trynkiewiczem w ramach jakiegoś zawodowego projektu, no i on ją tak zauroczył, że o swoich wrażeniach opowiedziała swojej przyjaciółce, a ta w tym momencie poczuła taki przypływ miłości do Trynkiewicza, że napisała do niego list, on jej odpisał wierszem i oni się w sobie z miejsca zakochali, a następnie wzięli ślub. Proszę posłuchać:
      „Teraz planujemy dziecko z Mariuszem. Na razie widzenia są w obecności strażników, więc nie mogliśmy skonsumować związku w pełny sposób, ale to jest wisienka na torcie.
      A mówiąc o torcie – na naszym ślubie był pyszny tort kawowy. Moja teściowa przywiozła też roladę śmietankową oraz serniczek. Dyrektor ośrodka w Gostyninie stanął na wysokości zadania. Oddał nam na uroczystość salę widzeń. Był stół nakryty zielonym obrusem, a przed nim ustawione krzesełka. Mariusz pięknie wyglądał w czarnych spodniach i śnieżnobiałej koszuli. Pani z urzędu stanu cywilnego była bardzo miła, nawet uściskała mamę.
      Po ślubie siedzieliśmy sobie przy stole jak w kawiarni. Mama powtarzała, jak bardzo jest szczęśliwa, że Mariusz się wreszcie ustatkował. […]
      A ja najchętniej krzyczałabym o naszej miłości, gdybym tylko miała dużo pieniędzy i nie bała się, że stracę pracę. Ale muszę być odpowiedzialna, bo przecież utrzymuje siebie, Kasię i Mariusza. W Gostyninie podopieczni dostają tylko podstawowe wyżywienie, a mój mąż lubi sobie podjeść. Wysyłam mu różne serki, wędliny oraz nikoretki, bo nadal rzuca palenie. Jestem dumna z bycia panią Trynkiewicz. […]
      Jak wreszcie będzie wolny, to pojedziemy w podróż poślubną do tego lasu w Piotrkowie Trybunalskim, który Mariusz tak kocha. To ten sam las, w którym Mariusz spalił ciała dzieci, ale Mariusz ma wiele innych wspomnień związanych z tym miejscem. Tam dorastał, jeździł na pierwszym rowerku, spacerował. Jako dziecko bardzo lubił spokój, który daje natura. Kochał zdjęcia, fotografował las o różnych porach dnia. Dlatego to miejsce kojarzy mi się z takim małym Mariuszkiem, jeszcze zanim został skrzywdzony. Nie zdajesz sobie sprawy, jaki ból czuje człowiek, gdy usłyszy wyrok śmierci. Wiem, że później Mariusz uniknął tej kary. Ale przez kilka miesięcy musiał żyć ze świadomością, że zostanie zabity, to okropna krzywda, której już mu nikt nie wynagrodzi. […]
      Mariusz nie jest psychopatą, ludzie nie biorą pod uwagę, że po pierwsze te zabójstwa były dawno, a po drugie, nie wiadomo, kim obecnie byłyby te dzieci. Może by wyrosły na zabójców lub złodziei. Kto włóczy się samotnie przy rzece w wieku kilkunastu lat? To jest dopiero brak odpowiedzialności! […] To była ich decyzja, że nie żyją”.
      No dobra, może już wystarczy. I tu wróćmy może to wczorajszego tekstu Coryllusa. Pisze on tak: „W gazowni wszyscy wiedzą, że pisarz to jest nikt. To jest kreatura, której się płaci, żeby na polecenie wypowiadała różne kwestie. I tacy są pisarze kreowani na Czerskiej i przez Czerską popierani”. A więc kiedy wiemy już, że mamy do czynienia z kreaturą, której się płaci, by na polecenie wypowiadała różne kwestie, pozostaje się już tylko zastanowić, jakie kwestie, w jakim celu i przede wszystkim, w jakim interesie? Ktoś powie, że interes jest taki, by wszyscy zobaczyli, że owa kobieta jest w sposób oczywisty psychicznie chora, i by odpowiednie służby się nią zainteresowały, bo ona jest chora w taki sposób, że lada chwila może kogoś zamordować. Otóż nic podobnego. Jedynym celem publikacji tego typu historii, jest to, by większość czytelników, i to zarówno tych gorzej, jak i lepiej wykształconych, poczuło do jej bohaterów czystą i niezruszoną sympatię. Nie łudźmy się. To co sobie na temat państwa Trynkiewiczów myślimy my, nie ma żadnego znaczenia, a co więcej książka Kopińskiej tak naprawdę nawet nie jest skierowana do nas. Jej celem jest poruszyć serca ludzi od nas znacznie, znacznie wrażliwszych.
       A zatem, kiedy znamy już cel, spróbujmy odkryć interes. I to jest odpowiedni moment, by przejść do wydarzenia, którym w ostatnich dniach trochę żyjemy, czyli do uprowadzenia tej dziewczynki ze Szczecina. Otóż, jak się dowiadujemy, porwanie zorganizował człowiek, skazany w roku 2009 na dziewięć lat więzienia za ciężkie pobicie dziecka. Dziewięć lat to nie w kij dmuchał, więc możemy się domyślić, że to pobicie to musiało być coś naprawdę dużego. I oto, jak się dalej okazuje, ów człowiek po siedmiu latach decyzją sądu został warunkowo wypuszczony na wolność i pierwsze co zrobił to skrzyknął jakieś towarzystwo i wspólnie uprowadzili tę dwunastolatkę. Słuchałem wyjaśnień rzecznika szczecińskiego sądu i dowiedziałem się, że tam wszystko odbyło zgodnie z prawem i zasadami: człowiek zachowywał się bez zarzutu, wielokrotnie był nagradzany za dobre zachowanie, no i oczywiście stale cieszył się znakomitymi opiniami psychologów. Nie było więc powodu, by go tam dłużej dręczyć. No a że czegoś niedopatrzono, któż z nas nie popełnia błędów?
      Jak już wiemy, dziewczynka szczęśliwie jest cała i zdrowa i jedyna większa krzywda, jaka ją spotkała, to to, że porywacze zmusili ją do picia alkoholu. Co by się stało, gdyby nie było tak dużego zaangażowania policji i ona by jeszcze jakiś czas pozostawała w rękach porywaczy, tego nie wiemy, ale zgadywać jak najbardziej możemy. Podobnie, jak możemy się domyślać, w jaki sposób spędzą wspomnianą poślubną wyprawę do swojego, przez obu już zapewne ukochanego, lasu Trynkiewicz i jego młoda żona, kiedy już psychologowie z ośrodka w Gostyninie wydadzą swoją opinię, a miły pan dyrektor podpisze odpowiedni papier. No i wreszcie możemy się też domyślić, że skoro już autorka „Gazety Wyborczej” postanowiła nam w tak wzruszający sposób przybliżyć ową niezwykłą wprost miłość, a jej opowieść zasypywana jest kolejnymi wyróżnieniami, musi to potwierdzać fakt, że tam wszystko jest realizowane zgodnie z oryginalnym poleceniem i już wkrótce nic nie stanie na przeszkodzie, by kiedy przyjdzie właściwy moment, państwo młodzi zaczęli realizować projekt podstawowy i najważniejszy.
      Wciąż jednak pozostaje bez odpowiedzi pytanie, co to za projekt, co to z plan i co to za interes. Tyle dobrego, że wiemy już czyj i w związku z tym też przynajmniej wiemy, w którą stronę mamy kierować wzrok.


Zapraszam jak zawsze do odwiedzania księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie są do kupienia moje książki.

66 komentarzy:

  1. Pisałam, że z tego ożenku coś będzie! Jedyne co zostało, to w jedzeniu dać jej tabletkę dzień po. Innego wyjścia nie widzę...I tak do skutku. To na pewno jest bardzo nie w porządku - ale mamy prawo bronić się! Kombinacja genów kretynki i zboczonego mordercy - co może dać?
    Kościół nie zakazuje KS właśnie z powodu konieczności obrony przed dalszymi morderstwami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co piszesz to czysta Eugenika i osądzanie innych. Mamy prawo bronić się, masz rację! Ale przed czym i przed kim? Przecież ten Trynkiewicz z małżonką to tylko narzędzia w rękach jakiegoś upiora.

      Usuń
    2. Taka czysta eugenika to nie jest – akurat konkretnie w tym przypadku. Przecież ta KS na hipotetycznym przyszłym dziecku to nasza obrona, skoro KS nie miała zastosowania dla ojca. KS to była zawsze obrona społeczeństwa przed dalszymi wybrykami różnych bestii.
      Jakie w takim razie proponujesz rozwiązanie aby ustrzec się przed wybrykami pary małżonków?
      Wyobraź sobie funkcjonowanie tego dziecka, a potem człowieka - w społeczeństwie - z takim dziedzictwem!
      Rzeczywiście - nie można/nie powinno się nikomu zabronić mieć dziecka. Nawet osobie z chorobą Downa – chociaż wiadomo, że wadliwe geny zawsze są dziedziczne.
      Co do osądzania - cały czas wszyscy coś/kogoś osądzamy, ludzi, poglądy. Ty też - teraz.

      Usuń
    3. To nie jest eugenika, bo nie chodzi o geny, tylko o wychowywanie dziecka przez dwójkę psychopatów. Nie ma takiej możliwości, żeby było normalne, ale niekoniecznie będzie zabójcą.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Ogrodnik@.
      To znajdź go pan, tego upiora, i wbij mu osikowy kołek w mostek. Nie zapomnij pan przy tym splunąć trzy razy za siebie.

      Usuń
  2. Chyba pójdę do empiku i zapoznam się chociaż skrótowo z tym "arcydziełem :-)
    Oczywiście na miejscu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodniczka
      Szczerze odradzam. Chyba że przy okazji, bo tak to lepiej siedzieć w domu i gapić się w komputer, lub w telewizor.

      Usuń
    2. No jasne, tylko przy okazji - tam jest auchan w którym od czasu do czasu robię zakupy. Przy okazji zorientuję się co tam promują :-)

      Usuń
  3. To jest wprost lansowanie patologii i wychowywanie ludzi w patologii i dla patologii. Skończy się to bardzo dramatycznie. Idiotom jednak nie przetłumaczysz, a jeszcze opłaconym...? Mowy nie ma. To tak, jak z krytykami lansującymi poetów morderców i pisarzy zbrodniarzy, oni to robią, dla podniesienia ogólnego poziomu wrażliwości w odbiorze tekstów...Co za kurwy, słów nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poza tym myślę, że musi istnieć coś takiego jak program ochrony zbrodniarzy. Nie wierzę, żeby się po tym wszystkim ten Trynkiewicz uchował, żeby jakiś ojciec nie próbował go kropnąć. Myślę, że wszyscy ci ludzie dostali ostrzeżenie i było ono tak wyraźne, że teraz mogą już tylko siedzieć cicho

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Lucyna
      Ty wiesz, że ja o tym nie pomyślałem? O ile czegoś nie przegapiłem, chyba nigdy się nie zdarzyło, by ktoś któregoś z nich zabił. Choćby i w więzieniu. W Stanach, czy w Anglii, jego by już dawno któryś ze współwięźniów załatwił.

      Usuń
    2. ...że wszyscy ci ludzie dostali ostrzeżenie...
      Cóż, to pewnie kwestia odwagi/determinacji. Nie wiadomo jak się zareaguje w jakiejś sytuacji.

      Usuń
    3. Chyba jednak paru by się znalazło co się "powiesili"
      Ale generalnie są chronieni w więzieniach bo git ludzie by ich wycofali.
      Rozmawiałem kiedyś o tym z szefem ochrony jednego z więzień.
      Gir ludzie ponieważ nie mają rodziny to jest to dla nich świętość (matka, kobieta, córka)

      Usuń
  5. Samotny mściciel to jest bardzo przereklamowana figura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Lucyna
      Oczywiście że przereklamowana, ale to, że ona wciąż funkcjonuje i my ją tak chętnie akceptujemy świadczy tylko o naszych wiecznych i wciąż niezrealizowanych tęsknotach.

      Usuń
    2. Zaraz mściciel... Każdy w jakimś stopniu musi się odnieść do wydarzeń dotyczących jego życia. Jak Ci sąsiad robi co dzień pod wycieraczkę to nawet sprzątania kupy może zostać zinterpretowane jako rodzaj wyrafinowanego odwetu, cwanej zemsty itp :)

      Usuń
    3. @Toyah 12.18
      ...świadczy tylko o naszych wiecznych i wciąż niezrealizowanych tęsknotach...

      a także o systemie prawnym/sądowniczym, którego wprowadzenie miało zapobiec zemstom, jakie przed wprowadzeniem tegoż prawa obowiązywały.

      Usuń
  6. Jak widzę, Gazowni nie wystarcza promocja zboczeń seksualnych, wzmacniają przekaz promocją zbrodniarzy.
    Czy to jednak nie jest jakaś konsekwencja - skoro można mordować dzieci przed urodzeniem, to o co nam chodzi z tym Trynkiewczem? Jeszcze to:
    Kto włóczy się samotnie przy rzece w wieku kilkunastu lat? To jest dopiero brak odpowiedzialności!
    Ca za bagno, aż się wzdragam pisząc ten komentarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby Ci młodzi nie dali się pomordować tylko w obronie własnej zabili Trynkiewicza dostaliby po 3 lata

      Usuń
    2. @Kozik
      Niestety, obawiam się, że tu nie chodzi o konsekwencję. Gdyby tak było, mozna by było ich namierzyć i załatwić na czysto. Problem w tym, że oni wciąż kluczą.

      Usuń
    3. @Godny Ojciec
      W jaki sposób te dzieci miały się bronić? Co Ty pleciesz?

      Usuń
  7. @Toyah

    Mnie w tym wszystkim najbardziej interesuje czytelnik.
    To jest tragiczne, że znalazła się totalnie zaburzona idiotka, która nie może się doczekać, kiedy pójdzie ze swoim małżonkiem do lasu, w którym on mordował dzieci - nieodpowiedzialne i same sobie winne, bo się niepotrzebnie włóczyły i prowokowały.
    Nie wiem, co trzeba mieć w głowie i w sumieniu, żeby to wszystko opublikować z intencją pokazania wynaturzonego zbrodniarza jako miłego człowieka, który kiedyś zbłądził, a teraz należy mu się normalne życie.
    Motywacje środowiska GW też są od lat znane, więc niby nie powinno dziwić, a jednak.. Mamy tu przekroczenie kolejnej granicy, chociaż czasami wydaje się, że wszystkie już dawno zostały przekroczone.

    Nie chce mi się wierzyć, że nawet po latach tresury przez GW czytelnicy będą się solidaryzowali ze zbrodniarzem i jego małżonką. Ten bezrefleksyjny ton opowiadania o zbrodni na dzieciach robi piorunujące wrażenie. Wydaje się to tak nierzeczywiste, jakby to była jakaś parodia wynurzeń u psychiatry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta żona jak rozumiem jest bliską koleżanką psychologa (psycholożki) który(a) za chwilę stwierdzi, że Trynkiewicz jest zdrowy i niewnny?

      Usuń
    2. @Ginewra
      Obawiam się, że wielu z nich będzie się solidaryzowało jak najbardziej. No bo niech pani sama powie, czy nie ma w tym wiele racji? Po co te dzieci się tam kręciły. Ja bym swoim nigdy nie pozwoliła.

      Usuń
    3. @Stopfałszerzom
      Psycholożka? W takim razie jeszcze raz:
      "Jej koleżanka-socjolog, spotkała się z Trynkiewiczem w ramach jakiegoś zawodowego projektu"

      Usuń
    4. Moim zdaniem to może trafić tylko do zaczadziałych feministek wrzeszczących o wyklętych macicach.
      Ludzie jednak myślą zdroworozsądkowo, nawet jeżeli w imię bycia nowoczesnym i światowym nie obnoszą się ze swoimi poglądami na temat tego, jak należy traktować zbrodniarza.

      Usuń
    5. @Ginewra
      Większość z całą pewnością, jednak obawiam się, że tamtych też jest odpowiednio dużo.

      Usuń
    6. Dzięki za zwrócenie uwagi Do tej pory psycholożka czy socjolożka to były dla mnie idiotki tego samego rodzaju, a tu jednak jest różnica

      Usuń
    7. @Stopfałszerzom
      Polecam swój tekst sprzed lat:
      http://toyah1.blogspot.com/2010/02/puk-puk-dzis-w-sprawie-duszy.html

      Usuń
  8. A może to małżeństwo, to zwiastun takiego ludzkiego i miłego kapo z błogosławieństwem czerskiej. Jest już mamusia i miła rodzinna atmosfera, ale esesmanów jeszcze nie widać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja myślę, że celem tych wszystkich akcji jest sparaliżowanie naszego osądu moralnego. Tylko system jest zdolny wszystko właściwie rozsądzić (posiada on boskie cechy, eh!) a nie ludzkie sumienie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. To jest broń socjologiczna. I tu nasuwa się podejrzenie, że ta cała żona ze ślubem non consumatum, jest wynajęta. Dziwnie mi się kojarzy z tą inną kobietą, której, broniącej krzyża, zdjęcia obiegły cały kraj. Po kilku latach wyszło na jaw, że była prowokatorką, bliską kumpelą suflerki ze sztabu Komorowskiego.

      Usuń
  10. Jak czytalem wypowiedz zony, myslalem, ze znow nas nabierasz, jak w niejednym wpisie, ze taki suspens.
    O Boze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @adorin
      Gdyby to nie była prawda, nie byłoby sensu czegoś takiego wymyślać.

      Usuń
    2. Piękne zdanie !

      Usuń
  11. To była ich decyzja, że nie żyją”.Na Boga,tego nie mogła powiedzieć kobieta przy zdrowych zmysłach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Proszę podpisywać swoje komentarze. Anonimowych komentatorów tu jest dużo za dużo.

      Usuń
    2. Przepraszam,to z emocji.

      Usuń
    3. @Dariusz
      Tak jest dobrze. nawet można sie emocjonować.

      Usuń
  12. Dzieci jest dużo, więc taniej będzie pilnować trynkiewicza i jemu podobnych, a za oszczędzone pieniądze częstować dzieci codziennie obiadem w szkole? oczywiste jest, że pani T. powinna być już teraz na obserwacji psychiatrycznej, póki jeszcze czas, bo ona jest na etapie wyższego stopnia wtajemniczenia, stawiam tezę, że oni niedługo będą razem zabijać niedopilnowane, szwendające się cholera wie po co dzieci, ona ma córkę, oddać ją natychmiast w bardzo dobre ręce, może jeszcze nie jest za późno, eeeech, przydałoby się siedmiu wspaniałych, albo niewidzialna ręka, czy jakoś tak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jola Plucińska
      Jest jeszcze szansa, że ta cała historia, jaką opowiada Plucińska to stek kłamstw i ona służy wyłącznie jako propaganda. Tak jak ten niedawny numer z wiewiórką.

      Usuń
  13. To jest wstrząsające. Czy oni chcą, żebyśmy zatłukli tego Trynkiewicza, jeszcze raz udowadniając światu, że Polacy to tacy średniowieczni, zacofani katole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Margherita
      Spokojna głowa. Jemu włos z głowy nie spadnie. Najwyżej wróci do tego ośrodka.

      Usuń
  14. Do wszystkich:
    Ponieważ padł mi Word, nie będzie dziś nowej notki. Mam nadzieję, że do jutra coś się zmieni. Polecam chwilę zdrowego oddechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściągnij sobie darmowego Libre Office i pisz. No chyba, ze cały komputer się zepsuł...albo chcesz dać nam chwile oddechu.

      Usuń
  15. @tpraw
    Wróci moje dziecko, to się zastanowimy, co robić. Na razie myslę, ze nie zaszkodzi chwila wytchnienia. Zwłaszcza że ten wczorajszy tekst czyta się dziś jeszcze lepiej niż wczoraj. Wczoraj mieliśmy niemal 3,5 tys odsłon, a dziś na tę chwilę już 1,3 tys.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tymczasem na S24 Administracja dała Staremu taki tytuł na pudle SG:
      "Władza postrzega rzeczywistość odwrotnie nie tylko od opozycji, ale także od swoich organów"
      Za co oni go tak nienawidzą?

      Usuń
    2. @tpraw
      Moim zdaniem, oni go bardzo lubią, natomiast tam jest włączony jakiś automat, na którego działanie nikt już nie ma wpływu.

      Usuń
  16. Zanim przeczytam poprzedzające komentarze, czuję się w obowiązku naprowadzić, że określenie "kreatura" do względnie niedawna miało znaczenie: "osobnik wykreowany".

    No, bo przecież to są piękni ludzie. Piękni, jak sama Gazeta Wyborcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      Nigdy bym się nie domyślił.

      Usuń
  17. No i jeszcze kwestia aktualizacji faktów faktycznych.

    Ten rozbrajająco miły sędzia opowiadający o zasadności zaufania w więzienną poprawę tego porywacza, rozkładający ręce, że sędzia, choć kastat, też może się pomylić doczekał się wczoraj zaprzeczenia z właściwego więzienia, którego funkcjonariusze (wychowawcy) negatywnie opiniowali wcześniejsze wypuszczenie porywacza na tzw. wólkę.

    Sąd był mądrzejszy, a zwłaszcza ufniejszy, niż wychowawcy. Co to znaczy socjalna bliskość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      Ty wiesz, co ja sobie myślę? Że ci sędziowie robią to złośliwie.

      Usuń
    2. @toyah

      Chyba raczej utracili samokontrolę.

      Totalna niezawisłość!



      Usuń
    3. orjan@
      "Że ci sędziowie robią to złośliwie."

      Być nie może. Chociaż, bo ja wiem. Ostatnio jest taka reklama, usłyszałem jak w końcu poszedłem do fryzjera, że Trybunał konstytucyjny skazała menopauzę, nie wiem czy na 25 lat czy tylko w zawieszeniu, ale uznał winnym/winną i skazał na odsiadkę. Potem coś tam jest o jakiejś farmakologii itp., wiadomo, jak to w reklamach.
      To by wskazywało na to, że to raczej teraz korpo robią na złość sędziom. Czyżby uznali, że już starczy i trzeba zwinąć ten interes, mam na myśli państwo prawników?

      Usuń
    4. @Magazynier

      Jest taka zasada - klucz rozpoznawczy, który każdy powinien zawsze mieć przy sobie. Ty pewnie to znasz, ale mimo to należy stale powtarzać:

      Kto zasłania się samym prawem, ten na pewno jest łajdakiem.

      Usuń
  18. Bylam na chwile w Polsce i ogladalam niedzielne wiadomosci o tym porywaczu a potem wyjasnienia sedziego. Srodowisko sedziowskie robi wszytsko by ludzie zgodzili sie je rozpedzic na cztery wiatry. Co do opowiesci zony mordercy to GW juz naprawde grzebie 10 metrow pod dnem i nadal wykopuje mul. Oni ksztaltuja, niestety, nadal rzad dusz. Mam znajomych. W 2002 jak padl temat praw homoseksualistow to mozna sie bylo nasluchac od nich neizlej wiazanki obrazliwych komentarzy. Jest rok 2017 i po latach czytania polecanych przez GW ksiazek i ogladania TVN chodza na kolorowe parady i jakby mogli, oddaliby wlasne dziecko do adopcji dla pary gejow. Na szczescie chlopak jest juz pelnoletni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie ma właściwie szansy żeby picie z szamba pozostawało bez wpływu na stan zdrowia.

      Usuń
    2. @Pomponka
      A tak na marginesie, Ty bywasz tu w okolicy, prawda? Może nastepnym razem odezwij się.

      Usuń
  19. Nie ma słów od wczoraj a bluzgać tu przecież nie będę. Parafrazując "Niewidzialny samotny mściciel to także ty!"

    OdpowiedzUsuń
  20. "po latach czytania polecanych przez GW ksiazek i ogladania TVN chodza na kolorowe parady i jakby mogli, oddaliby wlasne dziecko do adopcji dla pary gejow. Na szczescie chlopak jest juz pelnoletni."

    Ostrożnie, żeby pani nie wykrakała. Czytelnicy Gazowni mają bardzo bogatą wyobraźnię literacką. Co drugi to niespełniony noblista. Co trzeci to Nelson Mandela. Co czwarty to żona Mandeli.
    Pokłady zranionych namiętności są głębokie jak złoża roponośne. Na poziomie 10 metrów dopiero się zaczynają. Ile można na tym zarobić.
    Tak właśnie sądzę, że tu chodzi też o kasę. Oczywiście trzeba udowodnić, że satanizm, winowat, humanizm świecki jest jedyną religią która zbawia (np. od piekła nienawiści), ale sądzę że to małżeństwo będzie trwało aż p. Mariusz dostanie szału i zabije swoją żonę, albowiem ona musi go trzymać krótko. "Wy towarzyszu Trynkiewicz chcecie wyjść, ja chcę zarobić. Wicie, rozumicie, dla dobra ludzkości zrobimy ten szoł. W telewizji będą nas pokazywać, wywiady robić. Tylko za dużo sobie nie wyobrażajcie."
    Sądzę że ta pani nie może doczekać się aż jej dęty małżonek znowu zagrzebie jakiegoś małolata. Jakaż to będzie księga lamentacji, a jaka głębia psychologiczna, a może coś z Kinga. Akademia sztokholmska otworzy się dla niej otworem. A może to ona go tasakiem w plery? Np. w podróży poślubnej przy próbie ucieczki.

    OdpowiedzUsuń
  21. "Czy oni chcą, żebyśmy zatłukli"
    Ależ proszę pani, jacy oni? Oni nic nie chcę bo tu nie ma onych. Jest tylko jedna autorka i jedna redakcja która dała jej zarobić po znajomo. A my dowiemy się że Trynkiewicz tu był dopiero jak zginie jakieś dziecko z sąsiedztwa, od czego uchowaj dobry Boże! My się rozczulimy i zaczniemy płakać na widok tego pajaca i zaczną nas męczyć wyrzuty sumienia. Co najwyżej, on, albo ty, albo ja przypilnuje go, sfotografuje jak chodzi za dziećmi i zaprowadzi za fraki na komisariat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego to ja już nie wytrzymuję. Zalecam półtorej godziny odtrutki:

      https://www.youtube.com/watch?v=pXhpPT5t5pM

      Usuń
    2. @organ
      Muzyka będzie zawsze.

      Usuń
  22. Artur@
    "nie ma właściwie szansy żeby picie z szamba pozostawało bez wpływu na stan"
    Ależ co pan? Patrz pan na muchy. "Miliony much nie mogą się mylić, ludzie żryjcie ... ." Pozwolę sobie nie dokończyć. Taki napis widniał na pewnym murze.

    OdpowiedzUsuń