sobota, 11 marca 2017

O samotnym mścicielu, walce w cieniu i zwykłych ludzkich emocjach

      Słowo daje, że jeszcze do wczoraj miałem szczery zamiar choćby jednym słowem nie zająknąć się na temat brukselskich wyborów Przewodniczącego Rady Europejskiej, a to z dwóch głównych powodów. Przede wszystkim ja nie widzę najmniejszego powodu by angażować swoje emocje w coś tak z naszego, polskiego punktu widzenia nieistotnego, jak to, kto będzie szefem jednego z wielu urzędów tworzonych regularnie w ramach owej fikcji, jaką znamy pod nazwą Unii Europejskiej. I jest to dla mnie kompletnie bez znaczenia, czy owym przewodniczącym, prezydentem, czy komisarzem będzie Polak, Francuz, czy Niemiec, bo – powtarzam raz jeszcze – według mojego rozeznania, dla nas tu w Polsce, nie ma to najmniejszego znaczenia. Nasz sukces, czy porażka zależy bowiem wyłącznie od tego, jak my sobie będziemy radzić tu na miejscu. Oczywiście, jeśli ktoś obejmowanie tych stanowisk traktuje jako zaszczyt, czy prestiżowe wyróżnienie, proszę bardzo. Ja jednak w tej kwestii zachowuję pełną obojętność. I to nawet jeśli spojrzę na sprawę czysto po ludzku, a więc mając w tle Donalda Tuska. To bowiem, czy on tam spędzi jeszcze dwa i pół roku, a potem pojedzie do Londynu, by objąć stanowisko doradcy w jednym z banków, czy już pojutrze wróci do Polski, jest mi doskonale obojętne, bo każde z tych rozwiązań jest zarówno dobre, jak i złe. Nie wróci Tusk do Polski, trudno go będzie wybatożyć za to, co Polsce uczynił, wróci – będzie trzeba go codziennie oglądać, jak się wypowiada na tematy bieżące i tracić nerwy. Z drugiej strony, jeśli on wróci, miło będzie popatrzeć, jak się bierze za twarz ze Schetyną i Petru w walce o przywództwo i z każdym dniem coraz bardziej się zasusza i powoli niknie nam z oczu.
      A zatem, ów brak zainteresowania tematem jest pierwszym z powodów, dla których nie miałem ochoty się tu jakoś szczególnie napinać. Drugi powód to ten, że choć mam oczywiście świadomość, że to iż Prawo i Sprawiedliwość tak bardzo zaangażowało się w rozkręcenie tej awantury stanowi część szerszego planu, który, biorąc pod uwagę skalę tego zaangażowania, musi stanowić coś naprawdę dużego, niemniej jednak wszystko co mi chodzi po głowie na ten temat, to są czyste spekulacje, a – i tu wracam do wcześniejszych moich słów – ponieważ lokalny wynik tego, co się dzieje w Brukseli, nie ma dla nas żadnego znaczenia, jedyne co nam pozostaje to czekać na to, co się dopiero wydarzyć zamierza. A zatem czekam, a czytając siłą rzeczy te wszystkie analizy, jakich w sieci setki, jedynie wzruszam ramionami.
      No ale, mimo to, jak widać, siedzę dziś i piszę ten tekst i to zupełnie na poważnie. Powód tego jest prosty. Otóż wczoraj właśnie oglądałem w stacji TVN24 transmisję konferencji prasowej premier Szydło i proszę sobie wyobrazić, że kiedy ona już weszła na najwyższy poziom owej sztuki prowadzenia skutecznej polityki, który przed wielu jeszcze laty Eryk Mistewicz z prawdziwym wzruszeniem określał angielskim słowem „story”, stacja w pół zdania przerwała transmisję i bez słowa wyjaśnienia przeszła do dalszej części programu. Myślę, że potrafimy to sobie wyobrazić. Dziennikarz pyta Szydło o słowa prezydenta Francji w sprawie pozbawienia Polski unijnych dotacji, ona ze spokojnym uśmiechem na ustach najpierw oświadcza, że nie widzi najmniejszego powodu, by się przejmować szantażem ze strony polityka, który aktualnie uzyskuje społeczne poparcie na poziomie 4 procent i już za chwilę będzie nikim, a potem tym swoim cudownie płaczliwym tonem zaczyna opowiadać, jak to Polska nikomu nic nie zawdzięcza i nikogo o nic nie musi prosić, bo na swój sukces zapracowała talentem i ciężką pracą Polaków… i w tym momencie ta banda durni – ciach i ją kasuje.
      Dlaczego? Co takiego się stało, że oni tę wypowiedź w tym akurat momencie zdecydowali się ocenzurować? Otóż dla mnie sprawa jest jasna. Oni, w przeciwieństwie do nas, doskonale rozumieją, co się tutaj dzieje. Być może nawet jako jedyni, wiedzą, że wobec czegoś takiego nie mają żadnych szans. I nie ma najmniejszego znaczenia, w jaki sposób czy to opozycja, czy tak zwani „obiektywni” komentatorzy z prawej strony sceny politycznej będą oceniać działania naszego MSZ-u oraz ostateczny wynik tego szczytu, fakt pozostaje faktem, że dla każdego nieskażonego głupimi kompleksami umysłu, pozostaje rzeczą bezdyskusyjną, że Beata Szydło jest tu autentycznym bohaterem. I to bohaterem w wymiarze wręcz literackim. Kontekst, w jakim Prawo i Sprawiedliwość ją nie tylko tu, ale i w ogóle w pełni przydzielonej jej roli, umieściło, wywodzi się z najbardziej prostej tradycji westernu, gdzie samotny szeryf staje naprzeciwko bandy zbirów, przegrywa raz, przegrywa drugi raz, by w końcu, za trzecim razem ich wszystkich przy akompaniamencie oklasków wystrzelać jak psy. I przepraszam bardzo, ale to jest coś tak oczywistego, że aż wstyd o tym mówić. Normalnych ludzi nic nie obchodzą takie głupstwa, jak to, co sobie o Polsce będzie myślał świat, bo tak naprawdę im dłużej będzie słychać tamten rechot, tym bardziej obserwująca owe starcie jednego przeciw wszystkim publiczność będzie stała po stronie czegoś, co sama premier Szydło wielokrotnie i jak najbardziej celowo, określiła słowem „zasady”.
      Prawo i Sprawiedliwość ma za sobą osiem długich lat naprawdę ciężkiej walki, gdzie niemal wszystko niejednokrotnie wskazywało na to, że to już koniec i trzeba być kimś wyjątkowo tępym, by się wciąż trzymać owej idei. Proszę jednak zwrócić uwagę na to, że jeśli tak wiele osób przez tak długi czas cierpliwie czekało do tej ostatniej już sceny, to właśnie dlatego, że ów szczególny rodzaj emocji, tak pięknie wyrażony pamiętnym zdaniem „Nawet wtedy gdy wasze strzały przesłonią nam niebo, będziemy walczyć w cieniu”, jest czymś równie naturalnym, jak owo tak bardzo ludzkie pragnienie sprawiedliwości, oraz duma z tych, co sprawiedliwość wymierzają.
      Mimo tego więc, że wciąż jeszcze ton większości komentarzy jest zdecydowanie Prawu i Sprawiedliwości nieprzychylny, łatwo jest też zauważyć, że im częściej te głosy nadchodzą ze strony środowisk czysto opozycyjnych, tym bardziej można w nich rozpoznać ową nutę strachu, który się zwykle kryje za prostą wściekłością. No i oczywiście tym bardziej też można poczuć swąd czegoś na kształt klasycznego obłędu. Tak jak to miało miejsce podczas wspomnianej transmisji w telewizji TVN24. Niemal słyszę ten wrzask: „Wyłącz ją, kurwa, bo ja tu za chwilę oszaleję!”




Uprzejmie przypominam, że moje książki są do kupienia w księgarni pod adresem www.coryllus.pl. Zachęcam gorąco.

35 komentarzy:

  1. Oglądał Pan western pt. "Człowiek zwany ciszą" ? Jeżeli tak będzie Pan wiedział do czego zmierzam, jeżeli nie to polecam, chociaż to film dla ludzi o mocnych nerwach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @parasolnikov
      Chyba wiem, o co Ci chodzi, natomiast do czego zmierzasz, to już nie bardzo.

      Usuń
    2. W tym filmie rewolwerowiec przegrywa raz, potem drugi, a na koncu umiera on jego dziewczyna i wszyscy ktorzy chcieli mu pomoc.

      Usuń
    3. Dla ludzi o mocnych nerwach to będzie dzisiaj inwazja Szkotów na Twickenham. Może polegną, a może nie - to się zobaczy.

      @Toyah
      Spójrzcie na to, proszę Cię. To będzie naprawdę coś szczególnego. Canal+ (główny program) o 16:55.

      Usuń
    4. @Parasolnikov

      A w pamięci po człowieku zwanym Ciszą kto pozostał, czyżby ci, którzy przeżyli (lecz nie zwyciężyli)?

      Ja opowiem inną historię, która lepiej pasuje do dzisiejszego felietonu. Mam oto znacznie młodszego kuzyna, który uratował się spod budki z piwem wstępując jako żołnierz zawodowy do WP. Gdy wrócił z Afganistanu, przy flaszeczce lekko zapytałem: "jak dałeś sobie z tym radę?"

      On na to, że gdy wychodził na pierwszy patrol bojowy, starszy kolega powiedział mu: "Z góry pogódź się z tym, że możesz zginąć, Tylko wtedy dasz radę działać skutecznie i da Bóg - wrócisz. W przeciwnym przypadku szansa, że zginiesz wzrasta wielokrotnie. I to zginiesz byle jak."

      PS. Pomaltańska wściekłość na Szydło polega na tym, że osiągnęła tam wszystko, co było możliwe, czyli to, co chciała.

      Przegrałaby (i my) tylko wtedy, gdyby Merkel wycofała Tuska. Jednak na niemiecką butę zawsze można śmiało postawić.





      Usuń
    5. @parasolnikov
      Ale nie jest tak że na końcu wszyscy biją brawo?

      Usuń
  2. Swoją droga - jak celna jest wypowiedź AD (z s24). Czy Merkel popierałaby kogoś np. z AfD, gdy tenże polityk pracując w UE krytykowałby często poczynania jej rządu, no i ubiegałby się o reelekcję na jakiś tam urząd?

    No i jeszcze jedna rzecz mnie rozśmiesza trochę. To kamyczek do naszego ogródka!
    Słyszę i czytam, że DT nie zachował neutralności. Wiadomo - powinien być neutralny. Ale z drugiej strony słyszę - też z "naszej" strony, że powinien być przychylny naszemu krajowi, no bo po to jest tam wybrany aby nam jakoś pomagać. Dwie postawy - w ogóle nie do pogodzenia logicznie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. @HerMan
    Pamiętamy oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie Ci sami widzowie, którzy mówią, że prywatna stacja miała absolutne prawo przerwać konferencję "broszki" (rasowe lemingi nie mówią o inaczej o premier) żądają, żeby TVP podała dokładne informacje najlepiej wyraźnie i powoli cedząc cyfry, ile to Owsiakowa orkiestra zebrała pieniędzy. Nie, TVP nie musi się ukorzyć. Jeszcze nie.

    Natomiast natychmiastowe wyłączanie rozmówcy, który podoba się prowadzącemu to ostatnia moda na CNN od czasów Trumpa. Np. facet mówi na wizji coś tam o przestępstwach imigrantów, prowadząca robi kwaśną minę i pyk! awaria techniczna, ekran testowy, przepraszamy za nieudolnych techników i z uśmiechem idziemy do dalszych pozycji programu.

    ----------------------------
    „Wyłącz ją, kurwa, bo ja tu za chwilę oszaleję!”
    ----------------------------

    Nie wiem czy to opisywałem ale najwyżej się powtórzę. Na Boże Narodzenie pojechałem do rodziny, do matki. Akurat w piątek wieczorem (Wigilia wypadała w sobotę) jakoś na luzie oglądaliśmy TV, po wynikach Lotto na TVP Info było "WTyleWizji". Byli wtedy Ziemkiewicz z Łosiewicz, spokojni wyluzowani, program zupełnie na luzie. Moja ciotka (która jest KODziarą, z każdym miesiącem coraz większą) jak ich zobaczyła to zaczęło ją autentycznie wykzywiać i skręcać, ręce zaczęły drżeć (nigdy nie widziałem czegoś takiego :) )i wtedy padły słowa "przełącz ich, przełącz ich qwa natychmiast bo nie mogę na nich patrzeć!". Przełączyłem natychmiast na kanał z całą prawdą całą dobę i wszystko wróciło do normy, zwłaszcza, że za chwilę zaczynało się ukochane "szkiełko". ;))

    Ja naprawdę widzę objawy szaleństwa i rozpaczy wśród niektórych znajomych i nie wiem czym to się skończy. Np. moja znajoma lat 40parę do tej pory średnioaktywna na fejsbuku często wrzuca list którego przesłanie brzmi "jak ja was nienawidzę!" "chce mi się płakać" - za bażanty (to prawda?), za wiewiórkę tulącą się się do drzewa, za lasy, za drzewa, za wycinane 100letnie dęby. Do tego 2031 jak będzie rządził PiS (tak mówił Morawiecki) :) to ona i jej podobne kompletnie oszaleją!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @glicek
      Moim zdaniem oni już oszaleli.

      Usuń
    2. Dziękuję Toyahu, ten komentarz to miód na moje serce. Pani Premier jak samotny jeździec, tylko nie "znikąd" ale wybrany genialnie przez JK.

      Usuń
  5. @Nibyrajder
    To prawda. Ona jest absolutnie najlepsza.

    OdpowiedzUsuń
  6. W Gdańsku na fali tego opętania udekorowali ulice flagami UE. Tam jest już tylko zapluwanie się z nienawiści. Zapluwanie się z nienawiści.

    A nas niech nie opuszcza nasza siostra Pogarda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kozik
      Mnie się ostatnio bardzo podobało, jak Adamowicz spotkał się z dziećmi, które w ramach protestu zwagarowały z lekcji i zrobił im wykład na temat skutecznego zarabiania pieniędzy.

      Usuń
    2. Mam nadzieję,że ta szajba nie przenosi się jak zaraza z powietrzem,blisko mieszkam.

      Usuń
    3. @Dariusz
      Spokojna głowa. To jest wirus, który żyje wyłącznie w bardzo specyficznej symbiozie.

      Usuń
  7. Z prawdziwą radością i satysfakcją wysłuchałem tego co p. Premier miała mi do przekazania. Zobaczyłem spokojną fighterkę pewną siebie i swej siły. Różnica pomiędzy tą tremą w pierwszym starciu w parlamencie europejskim a dziś jest niewyobrażalna. To też, jeszcze jedna, dobra zmiana. Jestem dumny z naszej p. Premier.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Piotr Oleś
      To prawda. Ona jest naprawdę dobra.

      Usuń
  8. Anglicy są po prostu bardzo mocni. Ich fizyczną przewagę sami widzieliście, a ta nie bierze się znikąd. A Szkoci, cóż, ja myślę, że ich kompleks angielski jest bardzo głęboki, pomimo różnych pohukiwań, nastrój angielskiej twierdzy ich rozbraja.

    P.S. Irlandczycy pobiją Anglików za tydzień w Dublinie, ale tylko po to, żeby zepsuć im zabawę. Żaden triumf.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Her Man
      Nawet myśmy to zauważyli. Ta przewaga była wręcz nieludzka. Ale były chwile, kiedy walczyliśmy jak lwice.

      Usuń
    2. @Her Man
      Nawet myśmy to zauważyli. Ta przewaga była wręcz nieludzka. Ale były chwile, kiedy walczyliśmy jak lwice.

      Usuń
    3. A jeśli macie ochotę na dobry ubaw w poście to zobaczcie sobie jutro wydarzenia w Tbilisi. Przyjmują Rosjan. 45 tysięcy biletów już sprzedanych, przy pojemności stadionu 57 000. Zabawa na całego, sami wiecie.

      P.S.: To można zobaczyć tylko w internecie, w niezłej jakości, na rugbyeurope.tv

      Usuń
    4. @Her Man
      Najpierw 60:0, a potem ulica?

      Usuń
    5. Ten mecz zawsze zwraca uwagę świata, a w samej Gruzji to po prostu święto narodowe (na ulicy żadnemu Rosjaninowi włos z głowy nie spadnie, wystarczającą torturą jest dla nich ten cały rodzinny festyn). A na boisku pewnie to, co zwykle: upokarzająca siła Gruzinów w młynie - tu są zabawnie bezlitośni. Może 60 to za wiele, ale kto wie?

      P.S.: Rugbyeurope.tv, 15:00.

      Usuń
  9. Moi zakodowani znajomi z fejsa ostatnio nie wrzucali nic o tym jak nienawidza PiS i Kaczynskiego. Od piatku znowu wysyp. Cos jest na rzeczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ponponka
      Dokładnie tak. Pewien mój znajomy w czwartek mnie poinformował, że dawno nie był tak szczęśliwy, a już w sobotę skarżył się, że całą noc nie mógł spać, bo był z nerwów cały zesztywniały.

      Usuń
    2. Na Kurpiach w pewnych kręgach też wielkie emocje graniczące z opętaniem, a mnie się gęba śmieje. Ameryka, Europa, Polska podzielone przez Kaczora, jak żyć Pani Premier:)
      nie lubię poniedziałków, ale po przeczytaniu tego tekstu zdecydowanie mi się poprawił nastrój

      Usuń
    3. @Jola Plucińska
      Miło słyszeć.

      Usuń
  10. Mów, co chcesz, ale moim zdaniem tym występem Rosjanie zasłużyli na szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  11. Autorze, Twoja ocena to strzał dokładnie w "12"! Nawet prof. Legutko się myli zarzucając nielojalność naszym sojusznikom. Otóż 27 "elektorów" uznało, że nie czas na dyskusję o klimakterium Unii - że póki co lepszy będzie ów berliński listonosz euro-antyamerykanizmu. Miękkie lądowanie Brytyjczyków (na Brexit) to jeden z paru ważnych powodów. Prezydent Francji obnażył, zresztą nieświadomie, całą nędzę moralną zmurszałego już dziś antyamerykanizmu - żywego jeszcze we Francji, a ginącego w Niemczech (najpierw ogłosił podczas wyborów w USA, że wymiotuje na widok Trumpa, potem że jego opcja ma gdzieś bronione przez PiS zasady i wartości).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stan Surma
      Też mnie zdziwiły słowa Legutki. On jest zbyt cwany, żeby się tak napinać. Powinien wiedzieć, że każdy dba przede wszystkim o swój plan.

      Usuń
  12. I pani Le Pen z Putinem ramię w ramię będą zwalczać jak broniąca zasad Beatka tą wredną UE. patrzeć jak Erdogan przyłączy Się do Beaty bo nie można tak postępować jak Holandia to złamanie zasad .Mam do prominentów Pis teraz taki stosunek jak Oni zaprezentowali do UE

    OdpowiedzUsuń
  13. "A nas niech nie opuszcza nasza siostra Pogarda."

    Wolę siostrę Litość. Silniejsza. Bardziej eksponuje zwycięstwo. Tak jak góra, jest nieporuszona. Ale ta czy ta, niech nie opuszcza.

    Pani Beata (Szczęśliwa) to po prostu laserowa dama. Ustawiła nas w kolejce do następnego Breaxitu, zaraz po Holandii. Nie wiem czy dojdzie do tego. Raczej rzecz się toczy o wiosenne przesilenie. Tym nie mniej, przy wszystkich zwycięstwach pani Beaty, to jednak jest scenariusz brytyjski. Wygląda na to, że city gotuje Erdogana na kolejnego Sulejmana Wspaniałego.

    OdpowiedzUsuń