sobota, 11 czerwca 2016

Zyta, czyli świat znieruchomiał część 15

Zapraszam wszystkich do kolejnej części tego święta, jakie przeżywamy od pewnego już czasu, w postaci listów, które od jesieni 2011 roku do jesienie roku 2014 otrzymywałem od śp. Zyty Gilowskiej.


Panie Krzysztofie!
Bingo! Gratuluję wpisu, kondycji intelektualnej i odwagi. Fragmenty są po prostu mistrzowskie. [Chodzi o tekst http://toyah1.blogspot.com/2012/03/o-kamstwie-w-blasku-sceny-raz-jeszcze.html - przyp. mój]. Tak trzymać, a i Coryllus też nieźle Towarzystwo leje, aż furczy. Tak jest, dość tej pseudo-patriotycznej chałtury, tej nędzy umysłowej i tego bęcwalstwa. A za „połówkę kartofla na pieńku”, Coryllusowi szczere gratulacje. Tych „naszych” przyrasta jak Piłsudskiemu legionistów po latach istnienia II RP. Większość wolt jest zupełnie bezwstydna, wręcz wstrętna. Pamiętam to towarzystwo z okresu swojego ministrowania. Teraz się przepoczwarzają na naszych oczach, łajzy i padalce. Coryllus ma rację – te kredyty frankowe na okoliczność kolejnych żon i/lub kochanek to tylko katalizator. Formatują się także niektórzy eksperci i ekspertki. Biorą nas za jętki jednodniówki, ale instynkt padlinożerców mają silnie rozwinięty. Brrr…
Radzę rzucić okiem na wpis na portalu "wpolityce" nt kondycji polskich uniwersytetów – wszystkie spostrzeżenia tej Pani Profesor są trafne, zaczynają ludziska gadać ludzkim głosem (niestety, ta Pani wpadła w duże emocje i wykrzyczała bardziej przez serce niż przez głowę, przez co zużyła za wiele słów). Serdecznie Pana pozdrawiam, oczywiście - także Szanowną Małżonkę oraz Toyahątka.
Zyta Gilowska
Ps. tenże Seguela wymyślił Sarkozy'emu Carlę Bruni i nawet mają dziecko! Tak kreatywna bywa narracja polityczna!

Gdyby ktoś był tu nowy i nie wiedział, informuję, że w księgarni na stronie www.coryllus.pl można kupić moje książki. „Elementarz” podpisany jeszcze jako Toyah i pozostałe, pisane już pod nazwiskiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz