niedziela, 26 czerwca 2016

Pokochać miękki reżim

Przed nami mój najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety”. Myślę, że na te dni, które dziś przeżywamy, zupełnie w sam raz. Bardzo polecam.


Z pewną radością, ale i trwogą, muszę przyznać, że całkowicie podzielam wyrażane przez związane ze szczęśliwie już byłym reżimem media podejrzenia, że najpewniej najbliższe 20 lat to niepodzielne rządy PiS-u właśnie. Dlaczego? Otóż dlatego, że przede wszystkim, tak jak to kiedyś głupio wymyślił Donald Tusk – tyle, że tym razem już naprawdę – nie ma z kim przegrać, a co ważniejsze, przez minione 8 lat owej szczególnej okupacji Platforma Obywatelska, autentycznie wierząc w tamte słowa, stworzyła polityczny system bez szans na jakikolwiek rozwój. A więc, krótko mówiąc, oni polegli od broni, którą sami stworzyli.
Ktoś powie, że tak samo, jak Prawo i Sprawiedliwość przetrwało te ciężkie osiem lat w opozycji i wróciło do władzę z tarczą, również Platforma Obywatelska pod ponownym przywództwem Donalda Tuska może wygrać najbliższe wybory i ponownie przejąć rządy. Otóż tak nie będzie z tej prostej przyczyny, że o ile przez tamten czas zarówno PiS, jego przywództwo, a głównie jego elektorat, nawet nie drgnęły, tego wszystkiego, co tworzyło Platformę, dziś już praktycznie nie ma. To jest koniec tej pieśni i nowej nie będzie. Jedyne, co teoretycznie można sobie wyobrazić, to że w drodze jakiejś bardzo przebiegłej politycznej prowokacji – podobnej do tej, jaka miała miejsce w latach 2001-2003 i która doprowadziła do zastąpienia SLD przez Platformę – stworzy się zupełnie nową polityczną ofertę i się ją odpowiednio nadmucha. Jednak i to jest nie do wykonania. Dlaczego? Właśnie dlatego, że nad tymi, którzy mogliby to zrobić, Jarosław Kaczyński przejął pełną kontrolę. A bez wsparcia służb, ani Andrzej Olechowski, ani Aleksander Smolar, ani tym bardziej Adam Michnik nie są w stanie nic zrobić.
Przed nami więc owe długie lata systemu praktycznie jednopartyjnego i już tylko nadzieja, że Jarosław Kaczyński będzie żył wystarczająco długo, by o Polskę dbać . A jeśli ktoś nie wie, co konkretnie mam na myśli, przypomnę może dawną bardzo, bo z jesieni 2011 roku, wypowiedź wciąż mocno aktywnego komentatora spraw publicznych, Pawła Śpiewaka, która moim zdaniem doskonale zapowiedziała to, co mamy dziś, tyle że wówczas została bardzo niefortunnie i głupio skierowana na nieodpowiedni kurs i ścieżkę:
Jeśli PO wygra jesienne wybory, to ma wszystko: parlament, rząd, prezydenta, swój Trybunał Konstytucyjny, rzecznika praw obywatelskich, wkrótce IPN. Ma telewizje, radia, swoje media. Będą mieli pod kontrolą wszystko, łącznie ze sportem. Ale ja się tego nie boję. To byłby raczej miękki reżim. Dziennikarze będą się bali mocniej zaatakować Platformę, niezależni eksperci nie będą się tak wyrywać do krytykowania rządu, sędziowie będą brali pod uwagę to, co powie prezydent Komorowski. Wszyscy będą wiedzieć, że z nimi trzeba się liczyć. Ale da się to przeżyć…”.
Właśnie tak. Oni sami to sobie wymodlili i mają dziś jak na dłoni. Naszą rzeczą jest, by się nie dać naciągnąć na tanie pokusy.


Przypominam, że na youtubie, niemal z każdym kolejnym dniem, pojawiają się nowe filmowe relacje z niedawnych targów książki w Bytomiu https://www.youtube.com/watch?v=ivZR3NYDdm8. Dziś rozmowa z przeorem klasztoru Cystersów w Wąchocku, ojcem Wincentym Polkiem. Przy okazji zapraszam do księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie można kupować moje książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz