niedziela, 10 października 2010

Gdy wokoło są sami szeryfi

Tygodniowy cykl wydawniczy Warszawskiej Gazety, dla kogoś, kto ma dostarczać do redakcji teksty traktujące na temat bieżącej polityki, stanowi pewien kłopot. Szczególnie jeśli ta polityka jest w głównej mierze tworzona i kontrolowana przez ludzi, których polityczny plan wiąże się przeważnie z perspektywą jednodniową. Weźmy kwestię najnowszego grepsu z tzw. dopalaczami. Kiedy piszę ten tekst, jest niedzielne popołudnie. Wczoraj, a więc w sobotę, jak tryumfalnie doniosły media, do setek punktów handlujących wspomnianymi dopalaczami weszli kontrolerzy Sanepidu w towarzystwie policji i zamknęli niemal połowę z nich. Wprawdzie o tym, co się stało z drugą połową już nie usłyszeliśmy, ale gest nastąpił, akcja została odnotowana i, jak nawet to dziś wspomniał kultowy już rzecznik rządu Paweł Graś, rząd nie popuści. Wczoraj była sobota, dziś jest niedziela, jutro zacznie się nowy tydzień, a ja się zastanawiam, co z tego szumu zostanie po upływie tych kilkunastu kolejnych godzin. Nie mówiąc już o tym, co z niego będziemy jeszcze pamiętać w piątek, kiedy Warszawska Gazeta się ukaże, czy w kolejny poniedziałek, kiedy ten tekst – zgodnie z pewną dżentelmeńską umową – zostanie opublikowany na naszym blogu.
Użyłem słowa ‘greps’. Ktoś spyta, co w tym złego, że rząd wreszcie się zdecydował rozpieprzyć w drobny mak to całe towarzystwo, które nie dość że postanowiło w sposób systematyczny i konsekwentny zniszczyć cale pokolenia, to ten swój plan realizuje z bezczelnością wręcz bezprecedensową. Oczywiście, może się okazać, że nic. Że ja się zwyczajnie mylę i że tym razem, po raz pierwszy w niemal już trzyletniej karierze tego gangu funkcjonującego publicznie jako Rząd Premiera Tuska, pojawił się jeden jedyny projekt, który ci ludzie zaczęli i doprowadzili do końca. Może się też okazać, że ja się pomyliłem, i tym razem, kiedy Donald Tusk zagrzmiał, że on nie pozwoli, by w Polsce oficjalnie i bezkarnie handlowano śmiercią i to na poziomie pokolenia najmłodszego, to on mówił poważnie, a jego oburzenie było szczere. Jednak zanim zweryfikuję swoje bardzo brzydkie podejrzenia, chciałbym bardzo się dowiedzieć, cóż się takiego stało w ciągu akurat minionego tygodnia, że nagle nie ma dnia, żeby ktoś gdzieś nie zatruł się tym świństwem, albo wręcz od niego ni stracił życia. Cóż takiego się stało, że podczas gdy przez minione dwa lata – a więc od czasu gdy ten sam rząd Donalda Tuska zalegalizował handel dopalaczami i kiedy w całej Polsce jak grzyby po deszczu zaczęły stawać budy handlujące tym czymś, ministrowie beztrosko kopali piłkę – ani jedna osoba się od tego czegoś nawet nie poczuła słabo, dziś codziennie kilkoro z nich karetki odwożą do szpitala?
Otóż mam bardzo poważne podejrzenie, że to z czym mamy dziś do czynienia to właśnie zwykły tandetny greps i nic więcej. Że zarówno Donald Tusk, jak i wszyscy jego kumple zaangażowani w tę akcję, przede wszystkim świetnie wiedzą, że przy obecnym stanie prawa – jak powiadam, prawa, które oni sami wprowadzili – handel tą chemią pozostaje całkowicie niezagrożony. Po drugie, oni są znakomicie świadomi swojej niekompetencji, bezradosności i w ogóle tego bezwładu w jaki już jakiś czas temu popadli, i przez to też wiedzą, że nawet jeśli coś potrafią zacząć, to wyłącznie zacząć. Po trzecie wreszcie, tam wśród nich nie ma ani jednej osoby, której na sercu leży ten problem. Jeśli ktokolwiek z nich interesuje się narkotykami i uzależnieniem, to wyłącznie osobiście i tylko w odniesieniu do swojej własnej osoby. A więc zwyczajnie nie jestem w stanie uwierzyć, że to całe zamieszanie ostatnich dni ma jakikolwiek cel poza tym, by na poziomie przede wszystkim lokalnym pokazać ludziom, że ta władza to jednak nie w kij dmuchał. Jestem też niemal pewien, że to iż akurat do mieszania ludziom w głowach wybrano dopalacze, a nie coś zupełnie innego, to była kwestia przypadku. Trzeba było z czymś wyjść – niech będą te dopalacze. Jedna cholera. Byleby się dało choćby na jakiś czas zająć czymś publiczną uwagę.
Jest tu jednak jeszcze coś, o czym żeby powiedzieć muszę odwołać się do pewnego wspomnienia. Pamiętam mianowicie, jak wiele jeszcze lat temu spotkałem w pobliskiej Żabce ucznia, który kupował dwie półlitrówki czystej wódki i parę puszek któregoś z tak zwanych napojów energetyzujących. Skonsultowałem się z innymi moimi uczniami co do celu takiego zestawu i oni mi wyjaśnili, że wódka z tym czymś bardzo dobrze działa. W tym sensie jest lepiej, szybciej i mocniej. Oni też wyjaśnili mi, że wódka plus ten drink, to zestaw w ich towarzystwie jak najbardziej powszechny i standardowy. Chodzi o to, że tak jest szybciej. Właśnie wtedy po raz pierwszy zorientowałem się, w jakim to wszystko kierunku zmierza. Oczywiście wiadomo było już wcześniej, że młodzież pije, pali, a jak jest coś na nosek, to i nawet sobie pociągnie. Natomiast to, że już zwykła wódka nie wystarczy, to była już jednak jakaś nowość. I naprawdę nie przypominam sobie, żeby to komukolwiek przeszkadzało. Nie przypominam sobie nawet, żeby ktokolwiek na to zwrócił uwagę.
W mieście w którym mieszkam, ostatnio jedna z ulic w centrum pzostala przerobiona na pasaż kawiarniano-restauracyjny. Postawiono tam parasole, ławki, drzewka… no i pootwierano piękne knajpki. Jest nawet autentyczna indyjska restauracja, której właścicielem jest prawdziwy Sikh, a kucharzem autentyczny Hindus. W miarę upływu wieczora, ulica wymiera i tylko przed jednym punktem wciąż pozostają tłumy młodzieży. Kiedy mówię „tłumy” wcale nie przesadzam. Tam jest gwar jak na jarmarku w dzień targowy. Knajpa nazywa się Lorneta z Meduzą i specjalnością zakładu jest własnie ta lorneta z meduzą, czyli ogólnie rzecz ujmując wódka. Zwykła, czysta wódka. Wszyscy wiemy, jak trudno jest dziś zrobić dobry interes. Jak biznesy jeden po drugim padają, i znów trzeba szukać czegoś innego. Lorneta z Meduzą, to jest – bez najmniejszej przesady – katowicki hit sezonu. I pomyśleć tylko, że tak niewiele trzeba było. Wódka. I już. Żadne piwo, żadna szisza. Po prostu wódka. Do tegośmy doszli.
A tu mamy te dopalacze. Jeśli ktoś wciąż nie wie, o co mi chodzi, już wyjaśniam. Dopalacze nie mogą przeszkadzać temu rządowi z tego prostego względu, że one nie są początkiem tej paskudnej drogi, lecz wyłącznie jednym z jej zakrętów. Kiedy zastanawiam się nad sensem i uczciwością całej akcji, o której tak dużo dziś słychać, jestem przekonany nie tylko o tym, że ludzie umierali od tego świństwa już dwa lata temu, tyle że nikt nie uznał za stosowne robić wokół tego zamieszanie, ale że oni umierali bo to był tylko jeden z elementów całości. Oni najpierw się nawpieprzali jakiś proszków, później zapalili jakąś fajeczkę, a na to wszystko wylali flaszkę, a dalej szło już z górki. To co mamy dziś, to nie wypadek. To nie jest tak zwane wypaczenie. To jest styl zycia, które pojawił się w Polsce już dawno, jeszcze może i w PRL-u, ale na pełen gaz ruszył w latach 90-tych, kiedy nowa władza rzuciła hasło: pieprzyć to wszystko! Liczy się wolność, pieniądz i dobra zabawa! Donald Tusk – dzisiejszy bojownik o uwolnienie polskiej młodzieży od dopalaczy – wtedy gdy to wszystko nabierało przyspieszenia, jeszcze zanim w ogóle mu przyszło do głowy, że kiedykolwiek jego noga postanie w jakimkolwiek kościele, że nie wspomnę już o tym ślubie, był z całą pewnością bardzo dumny z tego co się wokół niego działo. I dziś również, kiedy to co wraz z kolegami stworzył, może już tylko przydeptywać, ostatnia rzecz jaka mu przeszkadza, to to że gdzieś ktoś handluje jakimiś prochami. Tyle że pewnie ten jego doradca powiedział mu, że ogólnie nie jest za dobrze i trzeba zrobić coś ekstra.
No, ale jak piszę, mogę się mylić. Zresztą bardzo bym też chciał się mylić. Może się nagle okaże, że oni jakimś cudem się zorganizują i to całe wybezczelnione towarzystwo rozgonią na cztery wiatry. Nie żeby ten gest miał coś radykalnie zmienić, ale dla czystej ludzkiej satysfakcji ujrzenia jak ten interes upada. Jeśli oni dla utrzymania władzy odbiorą temu bydlakowi jego cały majątek, a jego samochód, przy pokazie sztucznych ogni i w obecności prezydenta z małżonką, spalą na sopockiej plaży – też będę bił brawo. I tu wracamy do początku tej refleksji. Kiedy będziecie czytać te słowa, wszyscy będziemy wiedzieć znacznie więcej. Choćby to czy miałem rację bardzo, czy może tylko trochę. A więc potraktujmy to jako eksperyment. Na ile oni są przewidywalni, a na ile desperacja zmusza ich do kroków absolutnie niestandardowych. I w gruncie rzeczy zupełnie wbrew sobie.


Powyższy wpis ukazal się w miniony piątek w Warszawskiej Gazecie. Trochę zdezaktualizowany, ale tylko trochę. Bardzo trochę.

36 komentarzy:

  1. Witam
    Ciekawy wpis na stronie dopalaczy:
    http://www.dopalacze.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. @toyah

    Lorneta z meduzą - to dwie setki i galaretka z drobiu.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Orjan
    Wiem. Jednak w efekcie i tak wszystko się sprowadza do wódki. Kto będzie sobie zawracał głowę galaretką.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Karol
    Rzeczywiście ciekawy. Ależ oni się musieli zdziwić, jak ta ręka, która ich z taką czułością karmiła nagle sięgnęła głębiej i wyrwała im jęzor.

    OdpowiedzUsuń
  5. Toyahu,

    ja dopiero dzisiaj przeczytałam hurtem Twoje ostatnie teksty,(jak zawsze piękne),także ten o "integracyjnej pielgrzymce" gdzie byłeś łaskaw wspomnieć moją skromną osobę. I widzisz dzisiaj wszystko odbyło się dokładnie tak jak opisałeś.No ,może doszedł element nowy- samolot pani Komorowskiej nr.1 zepsuł się. I teraz zastanawiamy się ,czy wymyślone to zostało w ciszy gabinetów ? Kto ich wie ?...W każdym razie upiorność tego co nas otacza , jest tak wyrazista, że chyba sam E. A. Poe mógłby czerpać całymi garściami. Mnie się w ogóle od tej soboty 10.04 wydaje ,że to wszystko jest jakimś makabrycznym snem, że to niemożliwe,że aż tak...

    Ale prawdziwe są nasze łzy. One nie chcą przestać płynąć i są gorące jak wtedy.

    Czekamy.
    Aż ich wreszcie trafi szlag.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Agnieszka Moitrot
    No tak. Kiedy tak bardzo brakuje sprawiedliwości i prawdy i zwykłej przyzwoitości, człowiek już tylko wraca do psalmów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak. Dokładnie tak jest.

    A mi chodzi po głowie taki wiersz, który napisał zaraz na początku stanu wojennego węgierski poeta (niestety nie pamiętam nazwiska). W ogóle pamiętam tylko początek, ale tak mi jakoś pasuje na dzisiaj.

    "Polsko, Krucyfiksie piorunem rażony,
    wokół sczerniałych twych ran słoneczne światło lipca i muchy całują twe kości... "

    OdpowiedzUsuń
  8. Wpadłam po weekendzie i nadrabiam zaległości, nie tylko internetowe. Np. w sb.-nd. ,,Dzienniku Polskim" czytam tekst Krzysztofa Leskiego:

    ,,Niemal niezauważona przebiegła wczoraj przez media elektroniczne wieść, że Bronisław Komorowski ,,wycofał" z Trybunału Konstytucyjnego dwie ustawy zaskarżone przez Lecha Kaczyńskiego.
    Jedna wprowadza m.in. możliwość zewnętrznego audytu w Najwyższej Izbie Kontroli, poddając tę instytucję kontrolną kontroli, której dotąd nie było. (...) Ważne, że obie ustawy zostaną podpisane i najpewniej wejdą w życie - jedna po upływie ponad pół roku, druga aż osiem miesięcy po terminie określonym w konstytucji!" I retoryczne pytanie ,,Czy zdrowy jest kraj, w którym prezydent ,,wycofuje" ustawy i nie wywołuje to żadnej dyskusji?"

    My wiemy, że nie zdrowy i nic nas zresztę już u nich nie zdziwi.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Gemma
    Leski to jest taki człowiek, który widzi że ktoś ściął las, i jedyne co z tego wie, to to że lasu nie ma. I albo się cieszy, albo martwi. Natomiast kto, kiedy, po co i dlaczego już go nie interesuje. Żeby broń Boże nikt go nie podejrzewał, że za dużo myśli.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Toyah
    Dzięki za wyjaśnienie.

    A kto, po co i dlaczego ścina nam las tudzież ,,kręci lody" to my już dobrze wiemy. Szkoda tylko, że tak niewiele (poza modlitwą, nazywaniem rzeczy po imieniu i głosowaniem w wyborach, też nie końca wiedząc, czy nie fałszowanych) możemy zrobić by Im w tym przeszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Gemma
    Oczywiście że wiemy. My wiemy. Niestety znam całe mnóstwo osób, które widzą, słyszą, czują - a ani nie wiedzą, ani wiedzieć nie chcą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba Cię rozczaruję

    Pamiętasz słynną ustawę hazardową?

    Teraz każdy automat jest nazwany eufemistycznie "bramką terminalem końcówką itp" Soft jest zaciągany z antylskich serwerów...

    Więc dopalacze wrócą... ten rząd jak pewien rusek co dostał dwie stalowe kulki - gdzie jedną zgubił drugą popsuł...

    A i jeszcze jedno Państwo ma zapłacić odszkodowanie kasynom za jakiś bubel decyzyjny - więc i tym razem zapłacimy cwaniakom...

    Kurwica bierze...

    I jeszcze jedna uwaga, coś się chyba ostro sypie bo tvn ostro wali o Prawdziwych Polaka -że niby tak Jarek powiedział, a na nagraniu jest Wolni Polacy...
    To już jest gangsterka i chamówa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie daje mi spokoju ta tradycyjna lorneta i meduza uzupełniona o Twoją uwagę: "Kto będzie sobie zawracał głowę galaretką".

    Może w tym jest sedno rzeczywistej propozycji peło dla mas: "wy się napijcie, a my zakąsimy!"

    To jest zupełnie nowa jakość polegająca na przeniesieniu wartości w stosunku do dawnej propozycji komuszej: "zdrowie wasze w gardła nasze". Teraz chlać mają ofiary, a nie sprawcy. Ci skoncentrują się na zakąszaniu (tj. na galaretce).

    OdpowiedzUsuń
  14. @Autor:"jestem przekonany nie tylko o tym, że ludzie umierali od tego świństwa już dwa lata temu, tyle że nikt nie uznał za stosowne robić wokół tego zamieszanie"

    No zaraz, skoro nie wiadomo co to jest dopalacz i co ma w swoim składzie, to skąd wiadomo, że jest "szkodliwy"? A może przekręt polega na tym, że serwuje się klientom roztwór witamin z cukrem i inkasuje szalone pieniądze, a sam środek jest kompletnie nieszkodliwy i nie ma żadnych działań stymulujących. Proszę uprzejmie nie wypowiadać się, czy coś jest szkodliwe czy nie jak nie wiadomo co jest w środku i jak działa. Opieranie się na doniesieniach medialnych, ze dopalacze są "zabójcze" to nadużycie. Oglądnąłem antysalon Ziemkiewicza i facet twierdzi, że podany przez media przypadek śmierci młodego człowieka wskutek zażycia dopalaczy nie miał nic wspólnego z dopalaczami. Owszem ten młody człowiek zmarł na serce (wada?) ale podobno nie zażywał żadnych dopalaczy.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Hes
    1. Jeśli to witaminy, to dlaczego w Łodzi od ponad roku toczyła się walka z dopalaczami? I czy szef biznesu kiedykolwiek stwierdził, że sprzedaje witaminy?
    2. A Ziemkiewicz to nie jest doniesienie medialne? Czy on nie jest pracownikiem mediów? W dodatku też się posłużył innym doniesieniem medialnym, w którym stwierdzono, że policja się zagalopowała w sprawie śmierci tego chłopaka.
    3. Więc proszę uprzejmie nie pouczać nas powołując się na jedno doniesienie medialne przeciw drugiemu.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Jazgdyni
    Dziękuję za pamięć i troskę z poprzedniego wpisu. Grzybów rzeczywiście już nie ma, za to kleszcze wściekle atakują psa. Nie wiedziałam, że one jesienią tak hasają. Szron na trawach przepiękny. A i pająków ze srebrnymi, lśniącymi w porannym słońcu pajęczynami nie brakuje. Boże, jaka tam piękna jesień! Sąsiedzi ogolili trawniki i wymietli liście, a ja pozostawiam jak jest. Srebro, złoto i gdzieniegdzie czerwień. Wiewiórki, sikorki, sójki, myszy, żaby, pies i kot.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Toyah
    Toyahu, dziękuję za oba teksty. Myślę, że oni są przewidywalni. Gonią króliczka.

    OdpowiedzUsuń
  18. @hes

    "Proszę uprzejmie nie wypowiadać się, czy coś jest szkodliwe czy nie jak nie wiadomo co jest w środku i jak działa."

    Jak nie wiadomo, co jest w środku i jak działa, to sprzedaż tego jest oszustwem. I to zawsze, jeśli kupujący szuka cech konkretnie określonych. "Mruganie oczkiem" nic tu nie zmienia.

    Jeśli POpaprańce chcieliby skutecznie wystąpić przeciw dopalaczom na bazie obecnego prawa, to powinni sprzedawcom dopalaczy zarzucać oszustwo na szkodę klientów celem doprowadzenia ich do niekorzystnego rozporządzenia ich pieniędzmi. To jest ścigane z urzędu.

    Chodzi bowiem nie tylko o cel z jakim sprzedawca towar wystawia (kolekcjonerski), lecz także o rzeczywisty cel nabycia, na który sprzedawca się godzi.

    Czy bowiem (np.) sprzedawca kostki brukowej powinien ją sprzedawać uczestnikom odbywającej się ulicznej zadymy twierdząc, że sprzedaje towar do układania chodników?

    OdpowiedzUsuń
  19. @Cmentarny Dech
    Ja się nie mam co rozczarowywać. Mnie ani nic nie rozczarowuje, ani nie zapłakuje.
    Choć przyznaję że greps z prawdziwymi Polakami robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  20. @orjan
    No widzisz? Wspólnie udało nam się to skutecznie opisać.

    OdpowiedzUsuń
  21. @hes
    A kto powiedział że nie wiadomo co tam jest? Oni zatrudniają z jednej strony tabuny chemików, a z drugiej całą bandę prawników po to by handlować witaminami z cukrem?
    Zdaje się że to ślizganie się Ziemkiewicza robi sie zaraźliwe.

    OdpowiedzUsuń
  22. @All

    1.Szanownie dopraszam się, aby koledzy, którzy mają nikłą wiedzę o substancjach psychoaktywnych i o ich ewentualnych efektach - głównych i ubocznych raczej zamilkli.

    A dodatkowo przypomnieli sobie gdańską tragedię z przed paru lat ze zmodyfikowaną ecstasy. Albo o najtańszej na świecie polskiej metodzie ekstrakcji opiatów ze słomy makowej. Lub też czy wiedzą, że Polska jest europejską potęgą w produkcji amfetaminy, o czym się prawie wcale publicznie nie mówi.I jeszcze więcej - my się uczyliśmy jak odróżnić prawdziwka od szatana, czy kanię od sromotnika. Tabuny nastolatków uczą się jak odróżnić magiczne grzybki od twardzioszka czosnaczka.A ilu młodych broniło się przed wojskiem wypijając dwie flaszeczki syropu na kaszel.

    Problem jest wielki już od 20 lat. A nie od momentu gdy "Tusk, który się nie zaciągał" nagle wydał temu wojnę, by medialnie przykryć inne sprawy.

    Młodzi żyją z narkotykami, podczas, gdy my tylko o tym słyszymy. Myślę, że nasz drogi Traube mógłby dużo o tym powiedzieć.

    2. Zaczynam się bać. Tutaj przytaczana retoryka tefałenu i odgłosy z innych (tfu) publikatorów, manipulująca, jestem przekonany, całkiem świadomie wypowiedziami polityków PISu wygląda mi na przygotowanie do finałowego rozprawienia się z przeciwnikami. To co jeszcze dwa miesiące temu wydawało się mglistą abstrakcją, dzisiaj zaczyna nabierać konkretnych kształtów.
    Ich filozofia jest prosta: jesteśmy legalnie wybraną władzą i gdy ktoś mówi, że my jesteśmy źli ludzie, to nawołuje do insurekcji. I z mocy prawa to jest przestępstwo. I nie będzie już nawoływania o Sulejówku dla JK, tylko Bereza - już bez nawoływania.

    Jaruzelski już to z nami przećwiczył i trauma tkwi w nas.

    Gdyby jeszcze w sondażach Kaczyńskiemu spadało. To pół biedy. Ale jemu rośnie!

    Czyżby Palikot mówiący bodajże w maju o końcu roku bez obu Kaczyńskich był prorokiem?


    @Marylka

    Też wolę jak ogród jest dziki jesienią. Jesienią, która ma na mnie wpływ magiczny.

    OdpowiedzUsuń
  23. I jeszcze jedno muszę dodać.

    Władza i ich media przygotowują psychologiczny grunt.
    Pałac ustami Nałęcza, a tvn ustami zidiociałych profesorów ostrzegają przed powtórką z historii, nierzadko podsuwając zabójstwo Narutowicza jako możliwy scenariusz. Te przemarsze z pochodniami, te słowa Prezesa to podjudzanie do czynów krwawych twierdzą.

    Tymczasem:
    1. To PO ma najwyższe poparcie w zakładach karnych.
    2. To władza i PO dały przykład przy Krzyżu jak tworzyć motłoch i jak nim manipulować.
    3. To chory psychicznie starzec, poplecznik platformy oblał fekaliami tablicę upamiętniającą ofiary Smoleńska.
    4. To platforma ustami Sikorskiego, Palikota, Niesiołowskiego mówiła o dorzynaniu watah, świecie bez Kaczyńskich i Polsce bez PISu.

    Więc gdy coś się stanie, to Pitera ogłosi - my ostrzegaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  24. @jazgdyni
    Już Ty się nie bój. Ci co gadają o tym że to gówno to nic takiego, świetnie wiedzą jak jest. Właśnie dlatego mówią to co mówią.
    Co do reszty, i tak już po nich. Z PiSem czy bez PiSu. Bez znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Troszkę potrolluję nie całkiem na temat.
    Będzie o Tej dziesięcioletniej dziewczynce co 6 dni sama w lesie się błąkała nim Ją odnaleźli...

    Trochę się swego czasu po lasach błąkałem z plecakiem pełnym prowiantu i wody... Nawet dla tak zaopatrzonego te 6 DNI to była nużąca wyprawa! Teraz właśnie psycholożka prawi, że pewnie się naoglądała w tv o przetrwaniu, o samodzielności w wielodzietnej rodzinie itp... A dla mnie Tam z Nią był Anioł Stóż - to taki dla nas mały Cud na serc naszych troski...

    OdpowiedzUsuń
  26. @Toyah

    Wcale mnie nie uspokoiłeś Toyahu, swoimi krótkimi, żołnierskimi słowami.

    Otóż bowiem parę minut później jadąc samochodem, usłyszałem Marcina Króla, tego okrągłostołowego aktywistę udecji, który otwartym tekstem stwierdza, że ludzi z takiej opozycji, jak PIS, których jest tylko może 10% (jak oni potrafią cudownie kłamać o faktach), należy ELIMINOWAĆ. Nawet Laszuk była przerażona.
    A potem jeszcze, jak jakiś jakobin, autorytatywnie powiedział, że aby bronić demokracji, niestety trzeba użyć niedemokratycznych sposobów.

    Agnieszka Romaszewska, dziś na s24, też ma podobne do moich obawy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Czyżby więc groził nam nowy stan wojenny?

    Ale kto miałby go wprowadzać? Wojska już prawie nie ma. Musieliby to zrobić sami ruscy własnymi rękami, a do tego to oni by się nie kwapili.

    Bo to by im chyba pokrzyżowało rachuby na przejęcie Polski bez jednego wystrzału, więc osobiście uważam taki obrót sprawy za mało prawdopodobny.

    Wydaje mi się raczej, że to wojna nerwów.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. @Cmentarny

    Dobrze napisales. Mysle i ja o tej dziewczynce. O tej opiece, ktorej doswiadczyla z gory.

    No i mysle o tych biednych ludziach, co na skrzynkach od jablek ruszyli w ostatnia podroz. Bylo tak ciemno i zimno o tej godzinie, wiem bo wstalem do dzieci.

    Kazde z tych wielkich ostatnich wydarzen pokazalo - poza wieloma innymi rzeczami - jaki kawalek prawdy o Polsce. Hala Targowa w Katowicach - jak sie u nas buduje, i gdzie ma sie normy. Halemba - jak to naprawde jest w gornictwie. Grenoble - o tym jak wyglada transport publiczny w erze wolnego rynku. Kamien Pomorski przypomnial o lokalach socjalnych, tym scieku gdzie ludzi ktorym sie nie udalo miesza sie z kryminalistami. CASA i Smolensk, poza wieloma innymi rzeczami pokazaly jak dziala Panstwo gdy przychodzi do organizacji waznych przelotow, przestrzegania procedur.

    I teraz tych osiemnascie osob stloczonych na skrzynkach od jablek w VW Transporterze. Ostatni raz widzialem tyle osob stloczonych w aucie tej wielkosci w Afryce, tam sie te busiki nazywaja "matatu". Pamietasz nasza rozmowe przy kolacji o Afryce jako odbiciu dzisiejszej Polski, toyahu?

    Zaloba bedzie. W calych dwoch wojewodztwach. Widac ze mamy juz innego prezydenta.

    Z tych wszystkich zdarzen maluje sie obraz zupelnie innego kraju, niz tej zielonej wyspy w ktorej wszyscy jezdza nowymi samochodami na kredyta, a w weekend robia zakupy w centrach handlowych ze szkla i stali. Wiec jezeli jestem przy PiS, i ze lzami wspominam dzis Prezydenta Kaczynskiego, ktorego tak brakuje, to dlatego, ze tylko ta strona w ogole dostrzega ten obraz.

    Wieczny odpoczynek racz im dac Panie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak, wieczne odpoczywanie racz dać Panie...

    A Nam żyjącym - wciąż w tej ,,republice bananowej" - Ojczyznę wolną - racz zwrócić.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Cmentarny Dech
    Na mnie zrobiła wrażenie informacja o tym jak ona uczepiła się tej butelki. Aż nie wiem co dalej pisać.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Cmentarny Dech
    Na mnie zrobiła wrażenie informacja o tym jak ona uczepiła się tej butelki. Aż nie wiem co dalej pisać.

    OdpowiedzUsuń
  32. @jazgdyni
    Wczoraj z telewizorze psycholog Santorski (PSYCHOLOG!), który złapał fuchę przy tzw. Pielgrzymce do Smoleńska, powiedział że nami powinien zaopiekować się psychiatra. Nie wspominał tylko, czy to będzie obowiązkowe.
    Powiem Ci szczerze że jakoś się mie boję. Przynajmniej się ostatecznie odsłonią. A jak nas zdelegalizują, zostaną zupełnie sami. A sami sobie już nie poradzą.

    OdpowiedzUsuń
  33. @LEMMING
    Oczywiście że pamiętam. Wciąż myślę o tej Kenii. O tych hotelarzach, o tych busach, o grzybiarzach. O wszystkim co nam opowiadałeś.

    OdpowiedzUsuń
  34. @All
    Podobnie komentują to ludzie "z ulicy". Dziś się nasłuchałam. Jeden człowiek powiedział: A czym my mamy docierać do miejsc pracy,w miejscowościach gdzie zlikwidowano transport kolejowy i autobusowy? Pracować trzeba, a samochodów nie mamy. Inny: zlikwidowano transport kolejowy, przeciwnie niż w całej Europie, a że jesteśmy krajem tranzytowym bez dróg, to tiry nas rozjeżdżają. O dziewczynce: Te sfory psów, helikoptery, noktowizory, to wszystko na pokaz dla kamer. Inaczej co za sztuka byłaby znaleźć dziewczynkę w promieniu trzech kilometrów?
    Mówią, że wszystko się sypie, że państwa nie ma, a premier w krótkich gatkach piłkę sobie kopie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dlatego się nie dziwię, że drugi szereg podpowiada eliminację.
    A swoją drogą, popatrzcie: media niespodziewanie wpadły we własną pułapkę. Wypadki i katastrofy zawsze im tak miękko przechodziły w winę Prezydenta i PiS-u. A teraz bez tragedii nie ma mediów, tylko że nijak już się nie da zwalić na Kaczorów. Żadna zawetowana ustawa nie przejechała tych 17 ludzi i nie zgubiła tej dziewczynki. Żeby ją chociaż znaleziono martwą pod jakimś przydrożnym krzyżem upamiętniającym ofiary tirów - dałoby się jakoś pokojarzyć. A tak klapa.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Marylka
    W telewizji czterech cymbałów - w tym jeden nasz - próbują rozmawiać o tym nieszczęściu i są kompletnie bezradni. Ja już nie oczekuję, że oni osiągną poziom refleksji z dyskusji na tym blogu. Natomiast sytuacja kiedy powodowani najprawdziwszą biedą giną ci wszyscy ludzie, a oni gadają o Palikocie, jest upokarzająca.

    OdpowiedzUsuń