poniedziałek, 25 października 2010

Cała władza w ręce ludu

Od dłuższego już czasu nie mogę nie zauważyć, że ile razy powołuję się na coś, czego się dowiedziałem z telewizji, lub na coś co uzyskałem z telewizji zaczynam narzekać, pojawia się całe mnóstwo głosów informujących mnie, że oglądanie telewizji jest złe i, ze jeśli chcę zachować trzeźwość spojrzenia, powinienem natychmiast telewizor wyłączyć, a najlepiej wyrzucić. No, ewentualnie, jeśli już nie mogę się powstrzymać, to powinienem ograniczyć się do TVP. Bo reszta kłamie i manipuluje, a przez to czyni ze mnie bałwana wystawionego na wrogie działania innych bałwanów. Informacje tę, co ciekawe, przychodzą do mnie nie w reakcji na moją naiwność, lub łatwowierność – co mógłbym wówczas świetnie zrozumieć – ale, wręcz przeciwnie, stanowią odpowiedź na moje przestrogi, by bezwzględnie uważać na to co oni tam wyprawiają.
Gdyby więc na przykład Marcin Meller ze swoimi kumplami poświecił cały swój kolejny program na przekonywanie mnie o tym, jak to jedynym jeszcze czystym intelektualnie i moralnie środowiskiem w Polsce są artyści, a ja bym na to zakrzyknął: „Hurra!”, jestem pewien, że tym okrzykiem zasłużyłbym sobie na bardzo poważna reprymendę, no i niewykluczone też, że na karne odcięcie mnie od oferty TVN24. Jeśli jednak ja gapię się od rana do wieczora w na szczątki naszego samolotu poniewieranego przez tę ruską tłuszczę, pokazywane pod każdym możliwym kątem i w najlepszych kolorach przez reporterów owej telewizji, a następnie wybucham świętym oburzeniem, gdy któryś z czy to redaktorów, czy zaproszonych do studia ekspertów, czy wręcz polityków, uspokaja mnie, że to nic takiego i żebym się nie martwił, bo wszystko jest na dobrej drodze, to ja autentycznie nie potrafię pojąć, dlaczego ktoś mi nagle każe wyłączyć telewizor, albo przenieść się na Polsat, czy TVP. Bo co niby ma się stać? Ja od tego zgłupieję, czy może tylko stracę nerwy?
Mam bardzo silne przekonanie, i jest ono coraz mocniejsze z każdym nowym ciosem, jaki na mnie spada ze strony tych wszystkich, którzy uważają, że net jest znacznie bardziej sympatyczny od telewizji, że za tymi pouczeniami stoi ni mniej ni więcej jak tylko najczystsza i zawstydzająca naiwność. A przejawia się ona we tej wręcz dziecinnej wierze, że to co z nami wyprawiają media, ze szczególnym uwzględnieniem TVN24 właśnie, to klasyczne postpeerelowskie kłamstwo i klasyczna postpeerelowska manipulacja. I ze w związku z tym, każdy porządny i świadomy Polak powinien postępować zgodnie z klasycznymi solidarnościowymi zaleceniami – a więc to kłamstwo bojkotować.
Dlaczego twierdzę, że diagnoza ta jest naiwna i krótkowzroczna? Otóż nie ulega dla mnie wątpliwości, że różnica między tym, co robiły media zarówno za Gierka jak i za Jaruzelskiego, a tym co robią za Tuska jest tak samo kosmiczna, jak między samym PRL-em, a tym czymś, co nam się dziś oferuje w formie choćby sieci lokalnych sklepów Żabka. I to na najbardziej czarną niekorzyść Tuska. Jestem głęboko i szczerze przekonany, że ów typ manipulacji – nie kłamstwa (kłamstwo jest passe), ale właśnie manipulacji – z jakim mamy do czynienia dziś, w dobie cywilizacyjnego rozwoju i rozbuchanego dobrobytu, stanowi kłamstwo tak straszne, że ci biedacy Uberman i Szykuła, jak to widzą, muszą się palić ze wstydu, a Jerzy Urban już tylko zwyczajnie chleje. Bo mianowicie to z czym mamy dziś do czynienia to kłamstwo bez kłamstwa. To kłamstwo, które polega na przedstawianiu najczystszej prawdy człowiekowi, który wcześniej został tak psychicznie i duchowo zniewolony, że tego co widzi nie jest w stanie nawet już narysować. Choćby przy pomocy symbolicznych kresek.
Jestem bardzo mocno przekonany, że to co się dzieje w mediach jest dokładnym przedłużeniem tego, co nam oferuje dzisiejszy świat, czy to w formie supermarketów, czy najbardziej szerokiej oferty telewizyjnej, tych kredytów, tych sklepów z kosmetykami i ciuchami, tych festiwali i nieustannych konkursów. A więc, jeśli przyjrzymy się temu, co nam mówi od rana do wieczora wspomniany – i symboliczny tylko przecież – TVN24, to zobaczymy, że to co od nich dostajemy, jest tak samo pełne i uczciwe, jak cała ta feeria barw, towarów i promocji, jaka nas oblepia w momencie, gdy wejdziemy do jakiegoś Tesco czy Reala. A więc mówić, że oni nie informują, lub nawet że kłamią, jest tak samo niepoważne i w gruncie rzeczy bezmyślne, jak powiedzieć, że w Auchan Polska nie można nic kupić. Tymczasem fakt jest taki, że w naszych sklepach można kupić wszystko, a TVN24 mówi dokładnie tak jak jest. Tyle że z tego nic nie wynika, bo w świecie splątanym najbardziej perwersyjnie wynikać z tego nie może nic poza czystym i najbardziej żałosnym upadkiem.
I konsekwentnie, skoro jeśli ja chcę sobie kupić mysz do komputera, bo stara mi się zepsuła, to idę do Saturna, a jeśli chcę sobie kupić śmierdzącego niebieskiego stiltona, to idę do Almy, to dokładnie tak samo, jeśli chcę się dowiedzieć, co słychać, włączam sobie TVN24 i słucham. I jestem w stu procentach przekonany, że dostanę i tę mysz, i ten ser, ale też i tę informację. I jeśli ktoś mi w tym momencie mówi, żebym z jednego z tych źródeł zrezygnował, bo tam nic nie ma – podczas gdy problem polega na tym, że tam wszystkiego jest w absolutnie dewastującym nadmiarze – to znaczy tylko tyle, że ten ktoś się spóźnił na pociąg, na który zwyczajnie spóźnić się nie wypadało. I to już naprawdę nie moja wina. Bo ja akurat świetnie wiem, co ten dobrobyt oznacza. Wiem, że jeśli tak wielu naszych rodaków najzwyczajniej w świecie dało się kupić, to własnie nie przez niedostatek i obietnicę otrzymania czegoś, czego inni nie mają, ale właśnie przez to, że wszystkiego jest już tak bardzo dużo, że w tym gąszczu nie można się wręcz odnaleźć.
Tak właśnie wygląda sytuacja z mediami. Czasy cenzury, reglamentowania informacji, przemilczania niewygodnych faktów, ukrywania nieprzyjemnej prawdy, praktycznie się skończyły. Oczywiście, sa sytuacje zupełnie dramatyczne, kiedy to coś zostanie ukryte i na pewien czas zwykły człowiek nie będzie miał do tego czegoś dostępu. Natomiast naprawdę nie trzeba być bardzo wnikliwym obserwatorem, żeby nawet oglądając tylko program TVN24, wiedzieć wszystko co trzeba od początku do końca, a z tej wiedzy wyciągnąć wniosek jedyny – że ci którzy obecnie Polską rządzą, na czele z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim to banda durniów i zdrajców. Jeśli idzie o mnie, ja to wszystko wiem ze źródła w tej mierze jak najbardziej obiektywnego, a więc z telewizji prezesa Waltera. A to że całe tysiące ludzi, którzy mają do tych samych informacji dostęp równie oczywisty i bezkolizyjny jak ja, nie są w stanie dojrzej tej oczywistej prawdy, jest wynikiem dokładnie tego samego zjawiska socjologicznego, jakie obserwujemy, kiedy patrzymy na jakiegoś zahukanego biedaka, który pierwszy raz w zyciu zaszedł do supermarketu , z głupiał od tej mnogości ofert i kolorowych reklam i stracił wszystkie swoje oszczędności na coś, co mu nawet nie było potrzebne.
I na tym polega szatańska skuteczność czasów, w jakich przyszło nam zaczynać żyć, lub swoje życie kończyć. Ktoś bardzo, bardzo sprytny – i to z cała pewnością nie był któryś z medialnych doradców Donalda Tuska – wpadł na pomysł, że stopniowe wycofywanie się państw ze sfery publicznej, ma same zalety. Wszystkim najbardziej skutecznie zajmie się sam człowiek. To o co państwo ma zadbać, to wyłącznie zapewnić społeczeństwom nadmiar wszystkiego. Jedyne co trzeba zrobić, żeby całą najbrudniejszą robotę, włącznie z klasycznym państwowym terrorem i kłamstwem, wzięli na siebie sami ludzie, to dać im co chcą, zasugerować, że mogą mieć jeszcze więcej, i pozwolić działać. Wtedy dojdzie sytuacji, że już każdy będzie mógł samodzielnie dbać o siebie. Proszę zwrócić uwagę na sztandarowy program telewizji TVN24, czyli Szkło Kontaktowe. Grzegorz Miecugow – człowiek skądinąd spod absolutnie najczarniejszej gwiazdy – i wynajęty kabareciarz są zaledwie skromnymi moderatorami tego co tam się dzieje. Całą główną część roboty wykonują ci biedni ludzie, którzy tam dzwonią, ślą esemesy i w najbardziej idealny sposób zaświadczają o upadku człowieka, którego pochłonęła nowa cywilizacji. Czy to jest może kłamstwo? Oczywiście że nie. Tam nie ma śladu łgarstwa i manipulacji. Każde kolejne wydanie Szkła Kontaktowego to najczystsza prawda. I dlatego tak bardzo lubię je oglądać.
Niedawno wspominałem o tym, jak nagle, ni stąd ni z owąd poczułem, jak to nasz reżim wreszcie dotarł osobiście do mnie i mojej rodziny, i wyłącznie z powodu moich poglądów zasugerował, ze mnie zniszczy. Ktoś powie – Reżim? Za poglądy? Jakże to możliwe? Zniszczy? Jak? W dzisiejszym świecie? I oczywiście jego zdziwienie, czy oburzenie będą jak najbardziej na miejscu. Czarne czasy komuny mamy już dawno za sobą. Nawet jeśli urzędnicy ABW, z jakiegoś powodu czują sens czytania tych refleksji, to z całą pewnością robią to albo z nudów, albo po to, by uzbierać trochę adrenaliny na kolejny dzień. Nie ma jednak takiej możliwości, żeby oni nagle postanowili sobie pobrudzić ręce czymś tak drobnym i bez znaczenia, jak ten blog i pięć nikomu nieznanych osob, które się tam wokół niego kręcą. Oni wiedzą, że system, który stworzyli ich szefowie, działający gdzieś tam w nieznanej przestrzeni, pracuje świetnie, i nie ma powodu, by cokolwiek tam ruszać. Całą pracę, jeśli tylko będzie taka potrzeba, wykonają za nich zwykli ludzie, klienci tych sklepów, odbiorcy tych telewizyjnych programów, przeciętni marzyciele. Oni się za mnie, za moją żonę i moje dzieci zabiorą z całą energią. Jest wtorek, 19 października. Pierwszego już mamy.

Powyższy tekst ukazał się wcześniej w Warszawskiej Gazecie.

42 komentarze:

  1. Tak, społeczeństwo jest bardzo dobrze wytresowane. Niemal samo wie jak ma reagować. Małe nakierowanie merdiów lub rządu (czasami nawet zastanawiam się czy to przypadkiem nie media podpowiadają rządowi jaką ma przybrać postawę na dane wydarzenia).

    Myślę, że ten wpis jest dobrym momentem na wyjaśnienie pewnej sprawy. Kiedyś ktoś zdementował Pana artykuł "Teraz Jarosław!" zarzucając kłamstwo. (Nie ważne gdzie i kto bo to nie istotne. Chodzi o to, że ja jako osoba nieoczytana i młoda, więc polegająca w takich sprawach na ludziach takich jak Pan i całkowicie ufająca i wierząca w rzetelność tego co Pan pisze, nie wiem co mam z tym począć). Pozwolę więc sobie wkleić to i może jakoś rozwiążemy ten "problem"

    OdpowiedzUsuń
  2. "Autor tekstu z powyższego linku zamiast wypisywać laurki o braciach
    Kaczyńskich powinien najpierw sprawdzić fakty w źródłach :
    1. Lech Kaczyński nigdy nie był przewodniczącym Solidarności - był
    wiceprzewodniczącym i został nim, bo należał do grona
    wspólpracowników Lecha Wałęsy, który był przewodniczącym. Po wyborze
    na prezydenta Wałęsa zrezygnował, a podczas zjazdu Solidarności Lech
    Kaczyński przegrał wybory na przewodniczącego z Marianem Krzaklewskim

    2. Wobec stwierdzenie "Wałęsa wiedział, że całe polityczne zaplecze
    jego prezydentury było w Porozumieniu Centrum i w Solidarności ... bez
    Kaczyńskich i ich struktur, a więc też i bez Solidarności nie będzie
    miał po co zaczynać " -
    TO BZDURA - Wałęsa w 1990 był chodzącą legendą i nie potrzebował
    braci Kaczyńskich, to zdjęcie z Wałęsą dawało mandat
    poselski/senatorski w wyborach 1989 roku. O Kaczyńskich wtedy mało kto
    słyszał.

    3. Jaroslaw Kaczyński nie organizował rządu Mazowieckiego, bo w owym
    czasie był związany z Wałęsą, a z Mazowieckim nic go nie łączyło.
    Wręcz przeciwnie, bracia Kaczyńscy wraz Lechem Wałęsą doprowadzili do
    przyspieszonego upadku rządu Mazowieckiego, zaczynając w 1990 roku tzw.
    "Wojnę na górze". Wtedy bracia Kaczyńscy stali się publicznie znani w
    Polsce

    4. "Przez wszystkie kolejne lata, pozostawał Kaczyński wielkim, wybitnym
    politykiem, zwyciężając regularnie z tymi, którzy ..." - w 1991
    Kaczyńscy weszli konflikt ze swoim "dobrodziejem" Lechem Wałęsą, który
    wywalił ich z kancelarii - zaraz po tym "okazało się
    że Lech Wałęsa jest agentem 'Bolkiem'" - Jarosław Kaczyński na czele
    manifestacji palił kukłe Lecha Wałęsy-Bolka. Informacje o Bolku
    krążyły w Gdańsku od lat 80-tych, ale do momentu wywalenia braci były
    dla nich "niewiarygodne" i im nie przeszkadzały

    OdpowiedzUsuń
  3. @Obliveon

    Twoje: "Tak, społeczeństwo jest bardzo dobrze wytresowane..."

    Ale: KTO JEST TRESEREM?

    Czy media podpowiadają wprost, czy rząd zgaduje, to nie ma znaczenia. Każdy widzi, jaka jest treść relacji rząd-media i kto, od czyjego stanowiska (i łaski) zależy.

    Media zajęły rolę uzurpującą i wypierającą społeczeństwo w bezpośedniej demokratycznej relacji z rządem. Rosyjskie określenie "krysza", opisuje zaś dlaczego rząd się na to godzi, a im dalej w las, tym bardziej nie może się wyzwolić.

    Ciekawsze pytanie jest, kto rządzi mediami, jakie są jego cele i jaki byłby sposób doprowadzenia go pod celę? Oczywiście, za podstępny i skryty zamach na ustrój RP określony w art. 2 Konstytucji RP.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Oblivion

    W dalszym swoim komentarzu miotasz się między wiarą a poszukiwaniem prawdy. Nie wiem, jak Ci pomóc.

    Może taką podpowiedzią, że zanim stanął w Sejmie już jako premier z palcami na "V", to o Mazowieckim też mało kto słyszał.
    Może wskutek zacierania osiągnięć wcześnieszych?

    "I ja tam byłem, miód i wino piłem ..." Smakowały piołunem.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Toyah

    Jak zwykle świetny wpis. Prawdziwy aż do bólu. Tak nas owijają wokół palca.

    Ale patrząc na ciąg Twoich ostatnich wpisów, cokolwiek ezopowych (szczególnie "Znaki"), wydaje mi się, że co raz bardziej doskwiera nam nostalgia (piszę nam, bo mi też).
    Chyba nawet z pewnym przerażeniem uzmysławiamy sobie, że nic już nigdy nie będzie takie same. I nie chodzi tu o naszą utraconą młodość.

    Świat zmienia się do tego stopnia i tak gwałtownie, że nasze busole przestały wskazywać kierunek.
    Czy to przez ten nadmiar o którym piszesz? A ja nawet bym powiedział - zalew. To zajebista, całkiem nowego typu rewolucja, jakiej jeszcze nie było w historii ludzkości.
    I my wszyscy, chcąc nie chcąc, kukiełki i "puppet masterzy" jesteśmy kompletnie zagubieni i miotamy się od ściany do ściany

    ps. pozdrawiam bratniego miłośnika stiltonów - i to wszystkich kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że coś się pokiksało bo to nie wszystkie punkty. Wklejam dalej:

    5. "Upadek rządu Bieleckiego" - w 1991 odbyły się PIERWSZE WOLNE wybory
    do Sejmu i Bielecki podal się do dymisji - był bezpartyjny,a premierem
    został dzięki Wałęsie. Stosując tę miarę - w 2007 roku miał miejsce
    upadek rządu PIS

    6. Porozumienie Centrum NIE WESZŁO do rządu Olszewskiego - Jarosław był
    jego twórcą (negocjacje trwały 4 miesiące), ale postawił takie
    żądania co do liczby ministrów z PC w rządzie, że pozostali
    koalicjanci się nie zgodzili i Jarosław i PC nie weszło do rządu.

    7. "PC zostało rozbite" - kolejny fałsz - PC przegrało wybory w 1993, w
    1997 roku - wielki polityk Jarosław startował z List ROP-u Olszewskiego a
    nie własnej partii, która weszła w skład AWS-u. AWS zjednoczona
    koalicja partii prawicowych powstała dzięki ugodowemu Krzaklewskiemu, a
    nie "wielkiemu i wybitnemu politykowi" Kaczyńskiemu, który juz wówczas
    dał się już poznać innym i delikatnie mówiąc nie cieszył się
    zaufaniem.
    PC umarło śmiecią naturalną, bo pojawiło się Prawo i
    Sprawiedliwość, do którego przeszli działacze PC."


    To już całość. Jak to w końcu z tą historią było?

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że coś się pokiksało bo to nie wszystkie punkty. Wklejam dalej:

    5. "Upadek rządu Bieleckiego" - w 1991 odbyły się PIERWSZE WOLNE wybory
    do Sejmu i Bielecki podal się do dymisji - był bezpartyjny,a premierem
    został dzięki Wałęsie. Stosując tę miarę - w 2007 roku miał miejsce
    upadek rządu PIS

    6. Porozumienie Centrum NIE WESZŁO do rządu Olszewskiego - Jarosław był
    jego twórcą (negocjacje trwały 4 miesiące), ale postawił takie
    żądania co do liczby ministrów z PC w rządzie, że pozostali
    koalicjanci się nie zgodzili i Jarosław i PC nie weszło do rządu.

    7. "PC zostało rozbite" - kolejny fałsz - PC przegrało wybory w 1993, w
    1997 roku - wielki polityk Jarosław startował z List ROP-u Olszewskiego a
    nie własnej partii, która weszła w skład AWS-u. AWS zjednoczona
    koalicja partii prawicowych powstała dzięki ugodowemu Krzaklewskiemu, a
    nie "wielkiemu i wybitnemu politykowi" Kaczyńskiemu, który juz wówczas
    dał się już poznać innym i delikatnie mówiąc nie cieszył się
    zaufaniem.
    PC umarło śmiecią naturalną, bo pojawiło się Prawo i
    Sprawiedliwość, do którego przeszli działacze PC."


    To już całość. Jak to w końcu z tą historią było?

    OdpowiedzUsuń
  8. @Obliveon
    Przede wszystkim, witamy wśrod Dzikich.
    Na zadane pytania, odpowiem w osobnym wpisie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ mi się pokiksało. Trochę się namordowałem, żeby to powklejać.

    5. "Upadek rządu Bieleckiego" - w 1991 odbyły się PIERWSZE WOLNE wybory
    do Sejmu i Bielecki podal się do dymisji - był bezpartyjny,a premierem
    został dzięki Wałęsie. Stosując tę miarę - w 2007 roku miał miejsce
    upadek rządu PIS

    6. Porozumienie Centrum NIE WESZŁO do rządu Olszewskiego - Jarosław był
    jego twórcą (negocjacje trwały 4 miesiące), ale postawił takie
    żądania co do liczby ministrów z PC w rządzie, że pozostali
    koalicjanci się nie zgodzili i Jarosław i PC nie weszło do rządu.

    OdpowiedzUsuń
  10. 7. "PC zostało rozbite" - kolejny fałsz - PC przegrało wybory w 1993, w
    1997 roku - wielki polityk Jarosław startował z List ROP-u Olszewskiego a
    nie własnej partii, która weszła w skład AWS-u. AWS zjednoczona
    koalicja partii prawicowych powstała dzięki ugodowemu Krzaklewskiemu, a
    nie "wielkiemu i wybitnemu politykowi" Kaczyńskiemu, który juz wówczas
    dał się już poznać innym i delikatnie mówiąc nie cieszył się
    zaufaniem.
    PC umarło śmiecią naturalną, bo pojawiło się Prawo i
    Sprawiedliwość, do którego przeszli działacze PC."


    Teraz już wszystko jest jak trzeba.
    Jak to było z tą historią?

    Czekam zatem na ten wpis z niecierpliwością i również wszystkich serdecznie witam i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah
    Myślę, że wielu ludzi, w tym ja, nie oglądając albo oglądając czasami tvn24, czyni to z dbałości o higienę psychiczną oraz zdrowie serca i wątroby. Ja czasem próbuję i wyłączam po paru minutach, bo mam reakcje alergiczne. A za Twoje oglądanie jestem Ci wdzięczna, bo dzięki Tobie nie muszę.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Obliveon
    Przy okazji poczytaj Teresy Bochwic "III Rzeczpospolitą w odcinkach"(kalendarium wydarzeń 1989-2004). wyd. Arcana.

    OdpowiedzUsuń
  13. @jazgdyni
    Naprawdę lubisz Stilton? Wszystkie Twoje grzechy są Ci odpuszczone.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Obliveon
    Między upadkiem PC, a powstaniem PiS-u była wieloletnia dziura. To nie było takie proste przejście. Lech Kaczyński był politycznie NIKIM przez całe PIĘĆ lat. Ci kłamcy w ogóle o tym nie chcą pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że ja bylem jednym z tych, który odradzał Toyahowi ogladanie Tv. Dlaczego? Sprawa jest prosta - tego się nie da oglądać. Tak samo jak nie da się czytać GWna. I to nie dlatego, że jestem jakimś zagorzałym zwolennikiem PISu, ani cokolwiek bojkotuję.. Nie, po prostu nie da się. Próbowałem. Moje doradzanie Toyahowi było zatem powodowane tylko współczuciem. Lubię bardzo wpisy Toyaha. Są mi bliskie, bo są szczere. Kiedy zatem przeczytałem kolejny przesiąknięty bólem, żałością, i męką tego "co oni tam wyprawiają" postanowiłem poradzić. Nic więcej.

    W tym wpisie Toyah przechodzi od siebie do wizji świata będącego przedłużeniem tego co oferują nam media i tzw. zagubionych w supermarketach (zahukany biedak). U góry zaczyna od tego, że mu doradzają, żeby nie ogladał tv, potem w środku "dzisiejszy świat", a potem już niżej zaczyna ryczałtować, że - czy myszka w Saturnie, czy Miecugow, wszystko jedno. A na końcu - zahukany biedak, w świecie nadpodaży.

    Jeśli chodzi o punkt wyjścia, że tefałen to narzędzie propagandy rodem z WSI (na co chyba wszyscy się tu zgadzamy) - (dlatego poza tzw. faktami dołączone jest coś jeszcze w pakiecie), to kontynuacja wywodu w tym wpisie ma charakter jazdy na przełaj, a później na przełaj czołgiem. Po prostu Kublik nie da się Czytać, a Toyaha da. Wolę obejrzeć konferencję Macierewicza na jutjubie, niż męczyć się przy jakimś polsatowym, czy tefałenowym montażu. Ot i wszystko.

    Jeśli zaś chodzi o zagadnienie, że ktoś musi na nich patrzeć żeby wiedzieć co robią, to jest cała masa "tych w połowie drogi", którzy wszystko wiernie zrelacjonują na blogach narzekając przy tym jakie to było graniczne przeżycie znosić te manipulacje.

    Na koniec powiem, że mieszkam z rodziną w górach i czasem schodzę do miasteczka, do Żabki. Kupuję doładowanie do Orange i piwo. Nie ma jakiejś tragedii.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Obliveon

    Czytając Twoje komentarze coraz mocniej nachodzą mnie skojarzenia z Metalem (taka muzyka).

    Kupa zadęcia, hałasu, a jednak ślepy zaułek i dlatego fałsz.

    OdpowiedzUsuń
  17. @toyah & orjan
    W nawiązaniu do wczorajszych „Linijek” i odkrywczych pomysłów różnej maści rewolucjonistów
    („jacyś Francuzi wymowni
    Zrobili wynalazek: iż ludzie są rowni;
    Choć o tym dawno w Pańskim pisano zakonie
    I każdy ksiądz toż samo gada na ambonie.”),
    które to pomysły zamieniają się z czasem w swoją własną karykaturę, przypomniał mi się jeszcze jeden patent Kościoła, twórczo (a propos manipulacji) rozwinięty przez System, w dobie panowania mediów:

    Liturgia Kościoła przewiduje funkcję tzw. Manduktora (łac.: manus = ręka; ducere = prowadzić). Jest to kapłan (lub odpowiednio przygotowany ministrant), który asystuje odprawiającemu Mszę Świętą celebransowi, „obsługując” mszał (księgę liturgiczną wg. której Msza jest sprawowana). W praktyce sprowadza się ta funkcja do tego, że Manduktor przewraca kartki w mszale, wskazując celebransowi teksty, które ma wypowiedzieć, oraz gesty, które ma wykonać (prowadzi więc „rękę” odprawiającego; „ręka” w tym przypadku oznacza działanie). Przepisy liturgiczne w sensie ścisłym nie wymagają obecności Manduktora (na co dzień każdy ksiądz jest sam dla siebie Prowadzącym), ale jest jeden przypadek, kiedy właściwie jest niezbędny. Tym przypadkiem są Prymicje Kapłańskie, czyli pierwsza, samodzielnie odprawiona Msza Święta, przez „świeżo” wyświęconego kapłana.
    Manduktor w czasie Mszy prymicyjnej jest niezbędny, ponieważ istnieje niebezpieczeństwo, że prymicjant (choć teoretycznie wszystko co trzeba powinien wiedzieć), z racji zdenerwowania i braku doświadczenia, może popełnić jakiś poważny błąd. Prowadzący stanowi więc swego rodzaju zabezpieczenie przed popełnieniem błędu, a jeśli nawet taki błąd się pojawi, jego obowiązkiem jest pomóc młodemu księdzu z owego błędu wybrnąć. Dobry Manduktor nie tyle prowadzi rękę prymicjanta, co wręcz w czasie prymicji „prowadzi go za rączkę” – cierpliwie (a przy tym dyskretnie!) wskazując na nawet najbardziej oczywiste mszalne teksty i gesty. Przy dobrym Manduktorze nawet najbardziej zdenerwowany neoprezbiter czuje się bezpiecznie i w efekcie szybko się uspokaja. Dzięki niemu nabiera koniecznej pewności siebie i przy następnej Mszy, już go właściwie nie potrzebuje.
    Jest w zwyczaju, że to prymicjant prosi jakiegoś kapłana o wypełnienie tej funkcji (najczęściej prośba ta kierowana jest do proboszcza rodzinnej parafii) i dla owego kapłana jest to wielki honor.

    Szatan jest ponoć małpą Pana Boga: potrafi tylko przedrzeźniać. Stąd Manduktor staje się Manipulantem, który prymicjantowi (społeczeństwu), nigdy nie pozwoli na samodzielność.
    Dlatego też dzisiejsze działanie Manipulanta, nastawione jest na nieustanne denerwowanie „prymicjanta” i utrzymywanie go w chronicznym stanie rozchwiania (i nie musi do tego celu używać tylko kłamstwa; prawdą też można porządnie wkurzyć). „Prymicjant” w takiej sytuacji pragnie, by Manipulant ciągle przy nim był i dodawał mu swoją obecnością pewności siebie. Bo czyż nie jest tak, że gdyby media zamilkły, wielu ludzi ogarnęłaby panika? Jak bowiem zachować pewność siebie i mieć elementarne poczucie bezpieczeństwa, skoro nie ma głosu, który mówiłby im jak myśleć, co czuć, kogo kochać, a kogo nienawidzić?
    To jest wielka władza nad ludźmi. Władza drażnienia, szczucia i spuszczania ze smyczy. Już to kiedyś ludzkość przerabiała: gdy film uznano za największą ze sztuk, literatów i dzienikarzy mianowano inżynierami dusz, a Cała Władza poszła w Ręce Rad.

    To tak na marginesie…

    OdpowiedzUsuń
  18. @Don Paddington

    Tak jak nasz Ksiądz widzi bezczelne i karykaturalne zrzynanie z kościelnych obrządków, które przecież ustanowione zostały w dobrej sprawie, tak ja widzę korzystanie pełnymi garściami z psychologii (tzn. nauki) a w szczególności psychologii behawioralnej.
    M.in. szeroko jest tam rozpatrywane takie działanie jak prymowanie. Czyli w sporym uproszczeniu, uwrażliwienie osobnika na pewne bodźce w taki sposób, by odpowiednio reagował.
    Przywołani przez księdza manipulatorzy, przez parę lat dokonywali takiego właśnie prymowania, by obiekt ich manipulacji zareagował w porządany przez manipulatorów sposób.
    Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że ten cinkciarz, zabijający z premedytacją został do tego dokładnie przygotowany, bez potrzeby przebywania w specjalnych ośrodkach szkoleniowych. Wystarczyło mu tylko chłonąć to co politycy, komentatorzy i dziennikarze zaszczepiali w jego umyśle.
    Tak przygotowane społeczeństwo - w naszym kraju, na szczęście tylko część, może być łatwo utrzymywane w stanie permanentnego rozchwiania emocjonalnego. Sztucznie wywoływany stres pozwala mieć tą grupę bardziej spolegliwą i posłuszną.

    Lecz muszę stanąć w obronie Toyaha, odnośnie jego oglądania tvn24 i podobnych stacji. Gdy jest to działanie rozmyślne a nie nałóg, i to działanie zimnego przeciwnika,to takie obserwacje są kopalnią wiedzy o naszych krajowych systemach: władzy i manipulacji.
    Kolejność podawania wiadomości, czas na nie poświęcony, rozłożenie akcentów, słowa spikera, dobór komentatorów, ilustracja filmowa, itd, itd, dają ogromną wiedzę, jeśli tylko na moment opanować własne emocje. Więc chwała Toyahowi za takie wizyty i pewien jestem, że sporo jego komentarzy powstało właśnie po nich.



    ps. nie tylko stiltony, ale i rokwordy, gorgonzole, limburskie, romadury i herceńskie - cały przeciwny biegun perfumerii!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja z kolei zauważam spychanie przeciętnego Kowalskiego (czy Smitha) w realną niewiedzę po to, aby kierował się wszczepianymi przesądami i sloganami.
    Niby dostarcza się wykształcenie, ale już tylko w tak spreparowanej treści i w takich granicach, jakie potrzebne są przyjmowaniu współczesnej politgramoty. Nic więcej! Obawiam się, że idzie fala przerażającej ciemnoty. Przerażającej nie tylko ze względu na możliwe skutki, ale także ze względu na samo to parcie wstecz.

    W szkołach opowiada się, jak kiedyś przyjmowano, że gdzieś daleko żyją m.in. ludzie jednonożni używający stopy jako parasola. Śmiech jest jednak nie na miejscu, bo to był wynik ówczesnego zainteresowania wiedzą, której jeszcze nie było. Całkiem podobnie my sobie dzisiaj wyobrażamy życie w odległych galaktykach.

    Natomiast dzisiaj całe rzesze uprawiają takie rozumowanie, akceptują takie wiadomości i wnioski, a w końcu postępowanie, jakie w owych „ciemnych wiekach średnich” stawiałoby ich w opinii ciemnoty.
    Przyczyna polega na odrzucaniu wiedzy i doświadczenia na korzyść przystępowania do schematycznych projekcji. Schemat zwalnia od potrzeby myślenia, więc jest wygodny. A czyż obecna, uproszczona wizja sensu życia nie została zawężona do szukania wygody?

    W pokoleniu tzw. młodych, wykształconych jest to szczególnie przerażające. Dostali nie klucz do wiedzy, lecz garść wytrychów. W rezultacie, wszystko im się myli ze wszystkim, co widać także w tym i w innych blogach.
    W szczególności uchodzi uwadze, że posiadanie wykształcenia nie jest równoznaczne z posiadaniem wiedzy, a posiadanie wiedzy jeszcze nie daje odpowiedzi po co ona jest. A jeśli nawet posiądzie się takie odpowiedzi, to pozostają kwestie wrażliwości wyboru: stosować, czy broń Boże!

    Cóż to za regres! Każde nowe zdarzenie powoduje więc osobistą bezradność i wynikający strach. Tymczasem wymogi tempa osobistej reakcji nie zostawiają innego wyboru, jak praktyczne przyłączenie się do obowiązującego schematu.

    A jeśli najpierw powstał schemat, a potem zdarzenie pod ten schemat? Czyż nie na tym obecnie polegają wszelkie "inżynierie społeczne".

    PS. Objawia się tu wielu fanów SF. Lepsza taka literatura, niż żadna. Wspominam ją po to, aby nawiązać do wizualizacji świata wg plastycznie reprezentatywnej (jak mniemam) wizji z „Wojen Gwiezdnych”.
    Jest w tej wizji pewność regresu sięgającego wszędzie i wszystkiego. Mnie odrzuca niezgoda: po co komu te gadżety, jeśli żyje w burych łachach a dookoła tylko kurz i śmieci?
    Co z tego, że wszyscy są zdrowi i wydolni, jeśli i tak otacza ich śmierć wzniosła niczym złomowanie?
    Cóż to za życie, gdy się jest stale i od nowa zaszczuwanym przez odczłowieczone psy z armii Zła?

    Czy takie są obecne wizje świeckiego raju, czy taka ma być przyszłość „młodych, wykształconych”?

    OdpowiedzUsuń
  20. Na szczęście nie ogladam TVN24, ale przyznaję że jak chcę podnieśc sobie poziom adrenaliny słucham TOK FM-u. Prawdą jest jednak to że ci którzy mają za sobą doświadczenia PRL-u są bardziej odporni na manipulacje medialne

    OdpowiedzUsuń
  21. @orjan

    Jako meloman (jeśli mogę tak siebie określić), więc oczywiście też fan metalu, muszę przyznać rację, że metal taki bywa. Natomiast te punkty? Znam się na ciężkiej muzyce, mogę dyskutować, tutaj zaś liczę na pomoc innych.

    OdpowiedzUsuń
  22. @hobo

    Ta odporność pochodzi także ze stosowania pewnego wynalazku intelektualnego, który jest obecnie zapomniany (niestety).

    Streszczało się do mniej więcej takiej opinii:

    "skoro aż tak nim pomiatają w mediach, to musi być przyzwoitym człowiekiem".

    Jakoś trudno mi sobie przypomnieć, aby próbę czasu wytrzymała wiarygodność ówczesnych napaści medialnych.

    No, np. dla bł. Ks. Jerzego, to trochę spóźniona pociecha z tą próbą czasu. Ale nie spóźniła się dla wielu takich, którzy obecnie robią innym to samo, co im kiedyś było tak niemiłe.

    Pamięć krótsza niż sumienie?

    OdpowiedzUsuń
  23. @Obliveon

    Tak sobie metalicznie pomyślałem, bo była (jest?) kapela pod Twoim nickiem.

    Ja bym raczej radził samokształcenie, bo Tobie chodzi o opinie, a nie o fakty. Tyle przynajmniej wynika z Twoich pytań.

    Fakty dotyczące wskazanych okoliczności nie są tu trudne do ustalenia, ale oceny i opinie lepiej sobie wyrobić samemu.

    OdpowiedzUsuń
  24. @orjan

    A propos samokształcenia czy mógłby Pan zaproponować jakiś kanon lektur choćby podstawowych? Bardzo lubię czytać Pana komentarze; przebija z nich "klasa" (wiedza, logika myślenia, styl). Gdy doczekamy już tej Polski "dumnych" mam nadzieję, że zechce się Pan zaangażować w "kadrach", których po naszej stronie z tego co wiem tak brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  25. @orjan
    A priori zakładało się kłamstwo mediów.Teraz zapracowali sobie na to że takie podejście wróci.

    OdpowiedzUsuń
  26. @orjan

    Kanadyjski Obliveon, bardzo fajna sprawa.

    Oczywiście, że chodzi mi także o opinię. Ja oglądam/słucham wydarzenia polityczne, a później wchodzę na blog Toyaha, żeby je odczytać tak jak należy, żeby się nie nabrać. Toyah przeciera tą pseudo rzeczywistość i ukazuje ją taką jaka jest (przynajmniej tak czuję). Nie każdy ma takie zdolności. Dlatego zależy mi na nieskazitelności tych przekazów. Po to te moje wpisy. Żeby się utwierdzić?
    Mówi się, że młodzi nie mają dziś ideałów. To prawda, ale chyba nie dlatego, że ich nie ma, tylko nie ma zgodności co do ich prawości. Bo czy jest dziś ktoś kogo wszyscy okrzykną zgodnym chórem wspaniałym człowiekiem? Nie, zawsze są dwa obozy. Choćby ten wspominany co raz Ziemkiewicz nie bardzo lubiany przez Toyaha, no i zdziwienie niektórych tu "dlaczego?".

    OdpowiedzUsuń
  27. @Gemma

    Ja dziękuję za miłe słowa, ale winien jestem stanowczo zaznaczyć, że gdy miałem swoje 20-kilka lat, to byłem durny jak but z lewej nogi. Dziś to widzę. Natomiast nie widzę, o ile jestem może durny teraz. To zobaczę kiedyś.

    Skoro się już zwierzam, to (względem "kadrowania") dodam, że mi imponuje Lucius Quinctius Cincinnatus - ten rzymski od pługa na miecz i odwrotnie.

    Tobie, Gemma, lektury nie są tak potrzebne. Wiara to znacznie więcej, niż wiedza. Łączy się z nią wrażliwość i wyczucie, a przy wiedzy tylko czasem.

    Jak to leciało: "Czucie i wiara silniej mówią do mnie ..."?

    OdpowiedzUsuń
  28. @Tomak
    A więc możliwe że to wszystko jest kwestią indywidualnej konstrukcji. Ja na przykład nie męczę się oglądając TVN. Podobnie jak nie męczę się kupując w Tesco. Natomiast owszem, męczę się oglądając obraz z youtuba i kupując w Żabce. Na youtubie obraz jest marny, a w Żabce flaszka jest dwa razy droższa. W dodatku sprzedawczyni jest brzydka i nadęta.
    Wczoraj na przykład w TVN24 powiedzieli że Tusk i jego rząd są absolutnie beznadziejni, i dostarczyli na to dowodów w stereo i w kolorze. Natomiast w Tesco sprzedają australijskie wino po 8 zł. Drogę znajduję bez kłopotu. W lewo i do końca.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Marylka
    Uważam że lepiej oglądać. To jest jak z syfem za oknem. Można sobie kupić grube zasłony. Tylko co to da? Zwłaszcza że w każdej chwili może się zrobić ładnie, a my nawet tego nie zauważymy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Don Paddington
    Marginesy, dygresje, śmieci. Kim byśmy byli gdyby nie one?

    OdpowiedzUsuń
  31. @jazgdyni
    Przestań już z tymi serami. Ty masz pojęcie ile to kosztuje?

    OdpowiedzUsuń
  32. @hobo
    Nie chodzi o podnoszenie adrenaliny, ale o informacje.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Toyah

    Odpowiadając na wczorajszy ostatni Twój wpis do mnie (bo nie wiem czy czytasz pod poprzednimi tekstami) to masz udział w "moich dobrach duchowych". To formułka żywcem wzięta od znajomych sióstr zakonnych, które tym udziałem odwdzięczały się dobroczyńcom. Śmiały się przy tym autoironicznie, że kto wie ile te "dobra" warte. Racja,
    "wielką moc ma wytrwała modlitwa, ale - SPRAWIEDLIWEGO". Analogicznie mam nadzieję, że moje coś warte.

    @orjan

    Miałam dłuższy tekst, ale mi się skasował. Że lubię szczególnie komentarze do komentarzy, bo wychodzą od myśli autora a dochodzą do dla mnie jasnej i też bliskiej (sama czasem nie mogę się "przegryźć" - intuicyjnie czuję jakiś błąd w rozumowaniu, ale nie mogę uchwycić). A z tymi kadrami to serio - Ktoś musi :) - zasługa w Niebie będzie wielka. Ktoś kiedyś zapytał: "wierzycie, że wasze modlitwy o deszcz będą skuteczne? To dlaczego nie przyszliście z parasolami!" To my przyszliśmy z kadrami :)

    OdpowiedzUsuń
  34. @Gemma

    No właśnie, gdy czujesz błąd, to on jest. Co ci wtedy za różnica, na czym polega?

    Takie czucie, to dar.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Toyah
    Ty to robisz za mnie i chwała Ci za to. Ja nie mam zdolności do analizowania syfa za oknem, więc pasożytuję na Twoim trudzie.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Toyah

    Wrzucę obrazek ze szkoły mojego syna-licealisty, żeby zilustrować, jak dalece odmóżdżanie młodych ludzi się posunęło, o czym tu pisał orjan.

    II klasa liceum, uczniowie przerabiają tekst prof. Świdy-Ziemby publikowany kiedyś w GazoWni. Pani Świda to dyżurny autorytet michnichowszczyzny, jej podpis widnieje pod wszelakimi apelami pisanymi przez to środowisko...
    Tekst dotyczy rozwoju polskiej inteligencji po rewolucji francuskiej; autorka za inteligencję uważa tych nowoczesnych, tolerancyjnych, liberalnych. W przeciwieństwie do zacofanych narodowców, bogojczyznianych partiotów, których do prawdziwej inteligencji nie zalicza. Ciągnie swój wywód aż do PRL - gdy tak zdefiniowana przez nią inteligencja spisała się na medal.
    Uczniowie mają odpowiedzieć na kilkanaście pytań - jak na maturze. Czego tekst dotyczy, jakich argumentów używa autorka, jak definiuje inteligencję. Oczywiście tekst jest wielką manipulacją, fałszywym przedstawiem dziejów, opartym na zakłamaniu. Autorka chce to wszystko zakamuflować, ukryć swój światopogląd.
    Uczniowie-maturzyści, mają odpowiadając na pytania wykazać się zrozumieniem tekstu. Oczywiście szukanie manipulacji i drugiego dna jest tu zupełnie niewskazane. Zestaw pytań jest tak ułożony, że wręcz nie zakłada takiego podejścia do tematu.

    Tłumaczę to wszystko synowi i na drugi dzień, razem z kolegą idą do tej nauczycielki. Kobieta jest w porządku, poglądy jak nasze(syn z kolegą za rok pewnie zagłosują na PiS).
    - Ja wiem, że ten tekst taki jest. Ale co mam zrobić? Musimy to przerobić, bo takie teksty są ostatnio na maturze. Tekst Pani Świdy już 2 razy był na maturze, był już nawet prof. Bartoszewski, Był Michnik... Ja was muszę dobrze do matury przygotować.
    .........

    Co do oglądania TVN mam jak Marylka. Szkło widziałem ze 2 razy, na Fakty nie mogę patrzeć. Omijam tę stację szerokim łukiem. Po co dzieci mają przypadkiem coś obejrzeć? Mnie ta stacja odrzuca już po paru sekundach. Czuję się jakbym oglądał na żywo tortury, a sam zamieniał się w torturowanego. To nie na moje zdrowie. Wystarczy, że zaglądam na walterowy złonet i inne portale. Tam mam promocji zepsucia, wynaturzeń i wszelakiej manipulacji w nadmiarze.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Gemma
    Ty jesteś osobą tak pobożną, że ja zwyczajnie odpadam. Problem w tym, że ja się zatrzymałem na 10 Przykazaniach w wersji skróconej. A więc wiem że trzeba czcić swoich rodziców, modlić się, nie kłamać, chodzić do kościoła, nie mieć innych bogów przed Naszym Panem, nie krzywdzić brata swego. No i jeszcze słyszałem jak ksiądz z kościele mówił, że mam szanować ojca swego, choćby i 'rozum stracił'. No i u nas w Katowicach przekazuje się znak pokoju normalnie. Podaje się temu obok rękę. Nawet wiedząc że on głosuje na Platformę. Z uśmiechem i szczerze.

    OdpowiedzUsuń
  38. I jeszcze się wrócę do "Znaków", bo nie zdążyłem skomentować.
    Pamiętam ten film dość dobrze, mimo że oglądałem parę lat temu. Duże emocje i napięcie, dozowany i plastycznie oddany klimat. Chyba się nawet bałem parę razy. Przesłanie bardzo "nasze", takie jak w Hollywood już praktycznie się nie zdarza. I ta doskonała puenta, z ciarkami oglądany powrót do sceny początkowej - z wypadkiem żony bohatera - mamy tu nagle dodany dodatkowego sens do całego filmu.

    Ale to nie jest arcydzieło. W kilku miejscach scenariusz zwyczajnie szwankuje. W odbiorze to nie przeszkadza.
    W kinie moim zdaniem czas arcydzieł się skończył. Ja wracam najczęsciej do Kurosawy (większośc tych filmów to dla mnie arcydzieła) i filmów Capry (najlepsze "Ich noce").

    OdpowiedzUsuń
  39. @kazef
    Ktoś tu niedawno pięknie i jak najbardziej słusznie zwrócił uwagę na fakt, że prawdziwym nieszczęściem naszych czasów jest to, że wychowanie naszych dzieci jest już w naszych rękach tylko częściowo. I że ta nasza część staję się powoli coraz mniejsza. Dlatego też uważam, że z świetle tego że codziennie wypuszczasz swoje dzieci same do szkoły, to że im nie pozwalasz oglądać TVN-u, może im tylko zaszkodzić. Zwłaszcza jeśli zamiast tego klikają na onecie.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Toyah
    Jakoś sobie daję radę:)
    Najwięcej czytają. Klikają mniej, ogladają jeszcze mniej.
    No i jeszcze parę innych rzeczy robią, np. szarpią druty.

    OdpowiedzUsuń
  41. @kazef
    Cieszę się, że Ci się podobały. Swoją drogą, ciekawy jestem, o jakich paru momantach myślisz, mówiąc, że scenariusz "szwankuje"? Ja akurat nie jestem w stanie wsadzić tam nawet szpilki.

    OdpowiedzUsuń