poniedziałek, 6 lutego 2017

O Wielkim Cesarstwie Beneluxu, czyli Mars napada

             Wczoraj spadła nam na nasze biedne głowy informacja, że w Europie pojawił się nowy plan, by w związku z kryzysem, jaki ową Europę ogarnął, dokonać w niej podziału na część lepszą i gorszą w takiej proporcji, że lepszą część stanowić będą Belgia, Holandia, Luksemburg, Francja i Niemcy, gorszą natomiast cała reszta. Czy owo oświadczenie związane jest z najświeższą deklaracją niemieckiej prokuratury, że tamtejszy aparat bezpieczeństwa nie jest już praktycznie w stanie zagwarantować ludziom bezpieczeństwa, czy może z jakiś innych powodów, tego oczywiście nie wiem i szczerze mówiąc nie bardzo mnie to interesuje. Mam bowiem tu i tak swoją własną teorię, którą mi podpowiedział ów prosty fakt, że z tą szczególną propozycją nie wystąpili, wbrew temu, co by się nam mogło zdawać, ani Niemcy ani Francuzi, lecz owa wesoła trójka, znana nam pod nazwą „Benelux”, ukutą jeszcze w tych bardziej normalnych czasach, kiedy oni wszyscy mieli świadomość, że, poza może Holandią, żaden z nich samodzielnie nie jest w stanie zdobyć jakiejkolwiek pozycji gdziekolwiek. Otóż ja podejrzewam, że wobec nieuniknionego upadku Unii Europejskiej w dzisiejszym kształcie, oraz zarządzanej przez dotychczasowe towarzystwo, musieli jako pierwsi zareagować ci, którzy na owym krachu muszą stracić najbardziej, a więc jednocześnie ci, którzy na przekręcie, który do tego krachu doprowadził, zyskali najwięcej, czyli przede wszystkim Belgia – tak pięknie swego czasu określona przez Nigela Farage’a, jako „non-country” –  no i Holandia. O Luksemburgu, jak się pewnie wszyscy domyślamy, wspominać nie musimy.
     Ktoś powie, że no dobrze, wiadomo, że ten cały Luksemburg to kiedyś słup, na którym zawieszone były nadajniki pirackich rozgłośni radiowych, a dziś wyłącznie jeden wielki biurowiec, w którym ludzie pracują od 12 w poniedziałek do 12 w piątek, oraz hotele, w których trzeba ich wszystkich przez ten czas przenocować i knajpy, gdzie im można sprzedać flaszkę i dziwkę. No i niech będzie, że jeszcze ta Belgia, która faktycznie nie bardzo wiadomo skąd się wzięła i kiedy. No ale Holandia? Tu już chyba musimy przyznać, że mamy do czynienia z poważnym zawodnikiem.
     W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić do kupowania najnowszego, holenderskiego właśnie, numeru „Szkoły Nawigatorów”, kwartalnika wydawanego przez Klinika Języka i dostępnego w firmowej księgarni pod adresem coryllus.pl. Ów numer otwiera mój tekst, który, o czym jestem głęboko przekonany, wyjaśni nam tę zagadkę. Oto jego fragment:
      „Oczywiście kiedy jesteśmy u siebie w domu, lub rozmawiamy ze znajomymi, ewentualnie jemy holenderską czekoladę, możemy sobie pofolgować. Wydaje się jednak, że kiedy jesteśmy na miejscu, a akurat owym miejscem nie będzie ani Amsterdam, ani Rotterdam, ani Haga, powinniśmy bardzo uważać, by w żadnym wypadku nie używać nazwy Holandia. Z owych dwunastu bowiem prowincji Królestwa Niderlandów, zaledwie dwie oznaczają Holandię, natomiast cała reszta ma swoją historię, swoją tradycję, no a przede wszystkim swoją dumę, a ludzie, którzy tam mieszkają, niekoniecznie potrzebują, by ich określać mianem Holendrów, choćby dlatego, że dla wielu z nich Holendrzy to wyłącznie banda bezbożnych, zaćpanych zboczeńców.
      To jednak w żadnym wypadku nie jest koniec zmartwień. Kraj nosi nazwę Królestwa Niderlandów, jego mieszkańcy to tak zwani „Dutch” (wydaje się, że samym „Holendrom” nie chciało się nawet wymyślić odpowiedniego przymiotnika i tu stosują zamiennie nazwę „Netherlands”), a zatem trzeba uznać, że tak naprawdę kraju o nazwie Holandia na świecie nie ma, natomiast owszem, istnieją dwie prowincje Północna i Południowa Holandia. A że tam tak naprawdę jest wszystko, co się kojarzy z Van Houtenem, wiatrakami, tulipanami, oraz piłką nożną, to już inna sprawa.
       Przed nami jednak jeszcze większe zmartwienia. Oto, ponieważ, jak wiemy, Niderlandy stanowią część Królestwa o nazwie Królestwo Niderlandów, na czele którego stoi tak zwana Rodzina Królewska, czyli konkretnie Wilhelm Alexander oraz jego argentyńska żona nazwiskiem Máxima Zorreguieta Cerruti, a ile razy oglądamy w telewizji piłkę nożną, czy jakikolwiek inny sport, widzimy wyłącznie Holandię, nie mamy innego wyjścia jak wprowadzić do naszych rozważań termin w języku polskim nieistniejący, natomiast w angielskim, a więc powszechnie obowiązującym, owszem, a mianowicie wspomniane wcześniej „Dutch”. Cóż to jest owo „Dutch”? Dziś, jeśli na świecie – jak już wspomnieliśmy, w zdominowanym przez język angielski – pojawia się temat Holandii, lub Niderlandów, a więc The Netherlands, czy też Holland, musi się też pojawić ów Dutch, czyli po polsku „Holendrzy”, lub „holenderski”. Dlaczego? Skąd? Rzecz w tym, że w języku staroangielskim słowo „dutch” oznaczało naród, co też zresztą przy okazji może nam wyjaśnić, dlaczego Niemcy mówią o swoim kraju Deutschland, o sobie Deutschen, a o swoim języku Deutsch. A wszystko to z kolei musi nas doprowadzić do wniosku, że tak naprawdę wszystkie te Niderlandy, Holandie czy nawet Deutschlandy, nie istniałyby, gdyby nie Brytyjskie Imperium. Owo przekonanie może wyłącznie wzmocnić fakt, że jak powszechnie wiadomo, określenie Niderlandy od samego początku i to właśnie w języku angielskim oznaczało położone nisko regiony. Mało tego. Nawet owa skromnie brzmiąca nazwa Holandia również ma swoje źródło w języku angielskim, w którym oryginalnie oznaczała ona teren zalesiony i odnosiła się do wyżej położonych prowincji owych Niderlandów, a po latach nagle się okazało, że opisuje cały kraj. Absurd? Owszem, tyle że cóż z tego?
      I to oni właśnie nam dziś próbują urządzać życie? Osobiście dziękuję bardzo, ale wolę się kontaktować z jednostkami nieco bardziej poważnymi. Mogą być nawet Marsjanie.

40 komentarzy:

  1. Podobno dawniej (XVIIw) 'Dutch' jako przymiotnik byl uzywany przez anglojezycznych na okreslenie czegos gorszego, nienormalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tereska
      Słyszałem, że jeszcze wcześniej słowo "dutch" było przez Anglików używane dla określenia kurwy i czarownicy. Swoją drogą Anglicy tez mogliby się tu za bardzo nie napinać

      Usuń
  2. ...poza może Holandią, żaden z nich samodzielnie nie jest w stanie zdobyć jakiejkolwiek pozycji gdziekolwiek...
    Belgia starała się mogła. Znam opowiadania z pobytu w Belgii (konkretnie z Antwerpii) z końca lat 70-tych. Miasto było wtedy opanowane przez szlifierzy diamentów, bankierów i Żydów. Nie zapominając, że to był port, ważny! W witrynach bankowych były napisy po polsku (!), że wymienia się każdą walutę. W niedzielę zaś (a może to były piątki,) ulicami przechadzali się ortodoksyjni Żydzi - z pejsami, w długich płaszczach/chałatach. Jak jest dziś nie wiem. Wtedy to była dla przybysza z Polski atrakcja.
    Swoją drogą, zawsze mnie dziwiło, że tak odmienne kultury jak walońska i flamandzka stopiły się w jedno państwo.
    Chyba kupię tego nawigatora - dowiem się coś więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodniczka
      To mi przypomniało pewien mój stary tekst: http://toyah1.blogspot.com/2011/03/warszawa-pelplin.html
      A Nawigatora pewnie że kup. Dziwię się, że jeszcze tego nie zrobiłaś.

      Usuń
    2. @Toyah 13.39
      To mnie znowu przypomniała się historia podobna. Wracając z cmentarza, stanęliśmy na światłach, za jakimś samochodem. To było na terenie osiedla wieżowców (dzielnica Targówek - więc dużo biednych ludzi, biednej młodzieży). Do samochodu przed nami podbiegł wyrostek - wybił kijem szybę - zabrał torebkę - i prysnął między bloki. To było też ok. roku 2009. Coś wtedy się stało bardzo złego w Polsce - i cała "zasługa" za to spada na POPSL, niestety...

      Usuń
  3. Stopiły się, bo Londyn kazał. Jak nam każą się stopić z Czechami też się stopimy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Lucynba
      No tak. Jak zawsze wszystkie drogi prowadzą do City.

      Usuń
    2. Z Czechami to nadmiernie optymistyczna wersja. Z Ukrainą nie łaska?

      Usuń
    3. @Jarosław Zolopa
      Wybitny radziecki reżyser filmowy Nkita Michałkow parę lat temu sformułował taka propozycję.

      Usuń
    4. W sobotę dostałem lekturę "obowiązkową" do przeczytania. Tytuł: "Front Wschodni 1941-1945". Autor: Leon Degrelle.

      To młody polityk belgijski w tamtych latach. Po zajęciu przez Niemców, miłując ojczyznę postanowił ją ratować, tworząc belgijską dywizję SS, w której walczył na froncie wschodnim.

      Wstęp do tej książki jest niesamowity. Mogę wysłać skany jak zechcesz.

      Usuń
    5. @Gemba
      Bardzo Cię proszę.

      Usuń
    6. Jutro wyślę. Jeszcze jedna uwaga.

      To już było artykułowane kilka ładnych lat temu, jak kryzys ekonomiczny się zaczął, zwłaszcza na południu Europy.

      Jakich krajów dotknął kryzys? Katolickich. Grecja, Włochy, Hiszpania, Portugalia. Jakie kraje sobie radzą? Protestanckie. Wymieniać nie muszę.

      A Francja? Awangarda. Swojego Boga sprowadziła do hipotezy, teraz importuje innego.
      M.

      Usuń
    7. @Lucyna 12.46 a gó..o! To nie Lucyny - broń Boże, tylko do tego szatańskiego pomysłu pomysłu...

      Usuń
    8. @Gemba 20.39
      Po prawdzie Grecja to prawosławie...

      Usuń
    9. Ogrodniczka 21.09

      Czyli katolicyzm wschodni. Jak my zachodni. Echa po Cesarstwie z Rzymu.

      Usuń
    10. @Gemba
      E tam! Taki katolicyzm.

      Usuń
    11. Piszę o historii. Zobacz, jak prawosławni Polacy obchodzą nasze wspólne święta. Pięknie, jak my. Że z poślizgiem czasowym... Mieliśmy w historii czas się porozumieć. Tę szanse straciliśmy.

      Usuń
    12. @Anonimowy
      Nie wiem, kim jesteś, nie wiem, do czego odnosi sie Twój komentarz. Może spróbuj wykazać więcej szacunku, okay?

      Usuń
  4. Import Allaha to w ogóle chyba plan dla Europy. Tej zachodniej i południowej w każdym razie.

    OdpowiedzUsuń
  5. O tego Leona też bym poprosił.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nie tylko Michałkow...ciekawe, czy zostawią tą Ukrainę jako taką lokalną Libię, czy coś wykombinują innego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaroslaw Zolopa.

    Plan był, ale nie wypalił. Zaczęły się poważne kłopoty. Teraz tęgie głowy myślą: jak się z tego wycofać.
    Nie piszę o polityce bieżącej, bo ta była kontynuacją popełnionych wcześniej błędów.
    Jak z tego wyjdą? Chyba coś drgnęło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wschód do Rosji, ale co z Zachodem?
      P.S. Leona już znalazłem ;)

      Usuń
    2. Wstęp Leona jest faktycznie wstrząsający...

      Usuń
  8. Francja w Benelu tez dobrze miesza. Znam troche ta Hol landie.. To dobry kraj posrednikom i tylko. Wytrzymac mozna gora kilka miesiecy i turbo-wypad. To inny swiat. Biedny i pomieszany. Tam sie nie szuka przykladow z naszej perspekty. Naszym zadaniem jest utrzymac to co jeszcze pozostalo. A latwo nie bedzie. Namierzajmy zle zrodla i demaskaliminacja automatiquement poprzez polaczenie powaznych autorow oraz komentatorow blogow w celu szybszego wychwycenia i wyeliminowania zagrozenia jakoby dzieki szerokiej publikacji w kazdym zakresie >>>--->

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @red cloud
      Mój syn był w Amsterdamie i to co mi o swoich przeżyciach opowiedział przebiłoby wszystko, co na tym blogu zostało ostatnio napisane. Nie mogę odżałować, że moje dzieci są tak leniwe.

      Usuń
    2. @toyah
      Nie Ty jeden :-)

      Usuń
    3. Odradzlbym wlasnemu mynowi sie wmieszac to byleco.

      Usuń
    4. @red cloud
      Obawiam się, że musisz jeszcze raz napisać ten komentarz.

      Usuń
  9. Dobrej nocy życzę Gospodarzowi i komentatorom.
    Gemba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Gemba
      A Tobie co się stało, że nagle postanowiłeś komentować jako Anonimowy. Nadszedł wieczór?

      Usuń
    2. Coś mi się wyimaginowało z tym anonimem.;)

      Posłałem Ci emalię z pdf książki Leona Degrelle.

      Usuń
  10. Dodam, że jak dla mnie to ten trojkąt jest takim siedliskiem większości grzechów głównych w Europie. Takim epicentrum, promieniującym na resztę. A ci, którzy tam przebywają, zarażają się przeważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet ma dosyć porządne podstawy historyczne.

      Usuń
    2. @marcin d.
      Też tak to widzę. Swoją drogą ciekawe, że Pan Bóg nie sprawił im jeszcze choćby lekkiego lania

      Usuń
    3. Jak to mówią "Pan Bóg nierychliwy..." i ja lubię to powiedzenie. Jakoś tak napełnia mnie spokojem.

      Usuń
    4. @marcin d.
      Ludowe powiedzenia są zawsze do polubienia.

      Usuń
  11. @Gemba
    Prawosławni na Ukrainie (czy w Rosji) mają taki podstawowy schemat chrześcijaństwa.Główny konar (pień) drzewa - to prawosławie. Wiele gałęzi to różni schizmowcy. Średniej wielkości to katolicyzm, mniejsze to protestanci, anglikanie itp.
    No i nie uznają Papieża...

    OdpowiedzUsuń
  12. Stare, ale jare:
    Z czego słynie Belgia?
    Z czekolady i pedofilów.
    Czekoladę robią po to aby wabić dzieci.
    No i jeszcze z Brugi, miasta angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
  13. @karakuli
    No i są jeszcze słynne belgijskie frytki dla tych, które akurat nie lubią czekolady.

    OdpowiedzUsuń