czwartek, 2 lutego 2017

Czy Diego Costa może otrzymać Order Brytyjskiego Imperium?

Jakiś czas temu zamieściłem tu tekst o potędze Brytyjskiego Imperium obserwowanej z punktu widzenia języka angielskiego. Krótko mówiąc, chodziło o to, że popularna kultura na całym świecie została zorganizowana – ewentualnie zorganizowała się sama – w taki sposób, że to, iż ów świat stara się mniej lub bardziej nieporadnie wyrażać swoje myśli w języku angielskim, dla każdego Brytyjczyka od urodzenia do śmierci, jest równie oczywiste, jak to, że słońce świeci, a wiatr wieje. Problem, który chciałem przedstawić, sprowadzał się do tego, że jeśli oto mamy społeczeństwo, które w sposób absolutnie naturalny wychodzi z założenia, że język, jakim ono się posługuje, jest jednocześnie językiem, do którego reszta świata wyłącznie, i to w sposób równie naturalny, aspiruje, to owo społeczeństwo znajduje się w pozycji na tyle uprzywilejowanej, że nikt już do końca świata nie jest w stanie go pokonać.
Aby to pojąć na poziomie praktycznym, spróbujmy sobie wyobrazić, jak by to było, gdyby Polska nagle uzyskała taką pozycję, że pracownicy stacji o nazwie Eurosport zaczęliby przekazywać swoje relacje w języku polskim, którym staraliby się posługiwać najlepiej jak tylko potrafią, a my tu byśmy ze zrozumieniem kiwali głowami i nawet by nam nie przyszło do głowy, że dzieje się coś szczególnego? Jak by to było, gdyby w ramach festiwalu Eurowizji większość uczestników konkursu śpiewałaby swoje piosenki po polsku, z akcentem niemieckim, francuskim, czy właśnie angielskim, a my tu w naszych domach byśmy nawet nie mrugnęli okiem, uznając, że tak właśnie wygląda nasz świat? O jakim rodzaju narodowej świadomości tego typu podejście by świadczyło i na ile skutecznie by to wszystko nas ustawiało w dominującej pozycji do reszty świata?
Ponieważ ze względu na presję ze strony naszej starszej córki, cała nasza rodzina już jakiś czas temu gorliwie bardzo zaczęła kibicować piłkarskiej drużynie Liverpool FC w walce o jak najlepsze miejsce w corocznych rozgrywkach, to co się dzieje na poziomie angielskiej Premier League śledzimy zawsze z dużą uwagą. Otóż proszę sobie wyobrazić, że angielska liga piłkarska – prawdopodobnie najlepsza piłkarska liga na świecie – zatrudnia całą kupę piłkarzy i trenerów, którzy z Brytyjskim Imperium mają tyle wspólnego, że wedle rankingu przedstawionego przez niesławnego Johna Dee, pochodzą z zakątków świata, które od początku świata stanowią jego faktyczną i jak najbardziej realną część. Z takim Diego Costą jest sprawa prosta. Jemu wystarczy rozumieć, co się do niego mówi i tu sobie jakoś radzi. On w końcu ma za zadanie grać i albo strzelać bramki, albo dbać o to, by ich za dużo nie stracić. Inaczej jest z trenerami. To są prawdziwe gwiazdy. To oni tak naprawdę odpowiadają za poziom tej ligi i to oni ostatecznie po każdym kolejnym meczu pojawiają się na konferencjach prasowych i przez 15, czy 20 minut starają się tworzyć ową historię. I oto mamy tę Premier League – jak już wspomnieliśmy, najlepszą ligę na świecie, te pieniądze, ten prestiż, a w tym wszystkim – daje słowo, że to jest zaledwie pierwszy z brzegu przykład, a osobiście pod ręką mam kilka równie dobrych – pojawia się nagle trener obecnie przewodzącej w tych rozgrywkach Chelsea, który prezentuje się ni mniej ni więcej, tylko tak:



O co chodzi? Otóż chodzi o to, w jaki sposób to wystąpienie odbierają Brytyjczycy? Co oni czują, kiedy widzą człowieka, który tworzy ich imperialną historię i jedyne, co potrafi powiedzieć w ich języku, to parę najprostszych i kompletnie chaotycznych słów. Oni nie mają pojęcia, co on do nich mówi, oni nawet nie próbują go słuchać, a wszystko i tak gra jak należy, bo chodzi wyłącznie o ten gest. No a co czuje on, kiedy siedzi tam przed nimi i nie może nie mieć przecież świadomości, że oni tak naprawdę nie rozumieją słowa z tego, co on do nich mówi? On zapewne też zdaje sobie sprawę z tego, że oni mają to głęboko w nosie, bo tak naprawdę chodzi wyłącznie o to, by podtrzymać powszechną świadomość, że nie ma potęgi ponad Brytyjskie Imperium.
Żona moja uczy w szkole, gdzie jednym z nauczycieli jest obywatel Zjednoczonego Królestwa. Otóż proszę sobie wyobrazić, że całkiem niedawno, przy którejś z okazji, on jej z dumą powiedział, że historia Wielkiej Brytanii to jest odwieczne zmuszanie świata, by pracował na jej rzecz. Obejrzałem wyżej przedstawioną konferencję prasową trenera londyńskiego Chelsea – którego, tak na marginesie, właścicielem jest Rosjanin – ale też przy okazji posłuchałem, co mają mi do powiedzenia trenerzy Tottenhamu, Leicester, czy choćby słynny Pep Guardiola, i pomyślałem sobie, że tu nawet palca nie ma gdzie włożyć. John Dee miał rację. Imperium obejmuje cały świat, a to co ów świat za swoje starania na rzecz owego Imperium dostaje, to tolerancję dla swojej słabości, demonstrowanej choćby przez nieumiejętność wysławiania się w jego języku. W końcu ci wszyscy Hindusi czy Nigeryjczycy też sobie radzili tak sobie.
Na koniec tego dość szczególnego tekstu mam też równie szczególny, bo skierowany do tych wszystkich z nas, którzy próbujemy nauczyć się języka, a nam to z różnych powodów nie wychodzi, apel, byśmy machnęli na to ręką. Taki Antonio Conte jest od nas bez porównania gorszy, a popatrzcie tylko, jak tym cwaniakom to w ogóle nie przeszkadza.

Wszystkich czytających ten tekst zachęcam niezmiennie do odwiedzania księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie są do kupienia moje książki. Naprawdę warto.


20 komentarzy:

  1. Dzięki, bardzo ważny tekst. Osobiście dla mnie ważny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że ważny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, że jeśli my nie powiemy czegoś ważnego, nie powie tego nikt.

      Usuń
    2. Bo wielu się wydaje, że oczywistych rzeczy nie trzeba mówić. A okazuje się, że one dla niewielu są oczywiste. A ten akurat tekst zrobił coś dobrego osobiście dla mnie.

      Usuń
  3. @Jarosław Zolopa
    Bardzo się cieszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem na jakiej zasadzie, ale USA powoli staje się krajem dwujęzycznym. Być może ci którzy wystawili Trumpa uważają że to koniec imperium i z tym walczą.
    Artur

    OdpowiedzUsuń
  5. A gdyby tak, City wyprowadziloby sie z Londynu, to ten nasz angielski stalby sie amerykanski?
    A wszyscy anglicy mosieliby sie starac mowic by zrozumieli ich Amerykanie z poludnia.
    Nie jestem pewien czy to jest mozliwe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dałem radę słuchać tego 3 minuty. Bardzo celne spotrzeżenia i ja też regularnie nad tym się zastanawiam. Jak oni to zrobili, że cały świat aspirujący chce gadać i gada w ich języku (korporacje, turystyka, popkultura). To jest niesamowite. I ludzie w ogóle już o tym nie myślą, jest to dla wszystkich naturalne. To jest jeszcze bardziej niezwykłe.

    Ten tekst warto by pokazać szerszemu odbiorcy, ale hmm wtedy trzeba by go przetłumaczyć na... no właśnie :/

    Panie Krzysztofie, ma Pan może pod ręką link do tamtego tekstu wcześniejszego na ten temat? Chętnie przeczytam, bo go nie kojarzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Proszę bardzo:
      http://toyah1.blogspot.com/2014/09/jezyk-jako-podstawowa-bron-imperium.html

      Usuń
    2. Dziękuję. Bardzo dobrze trafia w moje przemyślenia. Język to potęga. A jego brak to podstawowa bariera w relacjach. Ciekawe jak oni się z tym czują, że wszyscy mają gadać po ichniemu. Ja mogę sobie tylko wyobrazić jak ogromny komfort życiowy to zapewnia, i to szczególnie teraz kiedy świat stał się mniejszy i wszystko się miesza.
      Także jakby ktoś miał wątpliwości, który kraj jest największym imperium ostatnich 500 lat, to niech pomyśli o języku.

      Usuń
  7. Jeszcze do tekstu o Boguckim. Sędzia Tuleya zasądził 264 tys zł odszkodowania. I dodał, że to że teraz Konstytucja nie jest respektowana nie znaczy, że tak ma być.

    Ale wygląda na to, że miał Pan rację. Ziobro zapowiada zaskarżenie tego wyroku. Więc chyba faktycznie będą próbować.

    Przy okazji widziałem tego Boguckiego. Wygląda wprost kwitnąco, niesamowite po tylu latach więzienia i to przecież w strasznych warunkach (stąd odszkodowanie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, że wystarczyło mi spojrzeć na tego sędziego i jego okulary i już wiedziałem co powie.

      Usuń
  8. "...że historia Wielkiej Brytanii to jest odwieczne zmuszanie świata, by pracował na jej rzecz."

    Dodałbym, że w tym wypadku łatwo udawać słabego kiedy jest taka potrzeba. Kiedyś ktoś powiedział mi, że dobrym dowodem na to, że Wlk. Brytania już mało znaczy jest upadek przemysłu motoryzacyjnego i że nawet Rolls-Royce jest wykupiony przez BMW. Ja się wtedy zapytałem jaki znaczek ma ten samochód na masce... i to, że BMW "wykupiło" to nie znaczy, że oni są tymi pierwszymi w tym układzie.
    Podobnie jak z Chelsea, którego właścicielem jest Rosjanin.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Mateusz G.
    I o to właśnie chodzi. Oni tym rosyjskim miliarderom mogą sprzedać pół Imperium, jesli tamci tylko się zgodza zapłacić, a oni i tam będą uważali, że wszystko zostaje w majątku Korony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I całkiem słusznie zresztą, bo sprzedają tytuły do majątku, a nie majątek.

      Usuń
  10. Ciekawy tekst. Daje do myślenia, i właśnie sobie tak pomyślałem, że ciekawą sprawą jest fakt, że w świetności Imperium, mimo wszystko, na tzw. salonach królował j. francuski. Myślę, że kto jak kto, ale Francuzi wyjątkowo rozumieją co stracili, a ja teraz rozumiem dlaczego mają tak dużą awersję do j. angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @piter
      Ja bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że oni po francusku się bawili, a po angielsku robili interesy.

      Usuń
    2. Kto wie, może i nawet Francuzi, a teraz po prostu stroją fochy, bo co im pozostało?

      Usuń
  11. Świetny tekst i szczery. Pozdrowienia z RoI dla autora. Lider kiedyś spytał się za jakim zespołem kibicuję, ułatwił mi dodając L czy M. Nie trafiłem no i przez dwa tygodnie nie miałem nadgodzin, tu dodam, że p. Toyah też by nie miał. Po dwóch tygodniach to samo pytanie i podpowiedź C czy U wybiła mnie z pewnosci. Znowu dwa tygodnie straty. Później było ok, że nawet otrzymałem tytuł dżentelmena, lecz niestety zakład był amerykański i przenieśli go gdzieś poza UE wkrótce. Lider wrócił z powrotem za bar. Mówienie o swoich sympatiach sportowych może być strzałem w stopę, gdyż liga premier to coś na zasadzie religion chyba. Ale i w ciemnej komunie (w cudzysłowie) dbano byśmy mieli odpowiednią dawkę anglosasnosci za pomocą podawania wyników czytanych co tydzień między dziennikiem a Klosem przez p. Suzina. Temat poruszony przez Pana to jest tak wielowątkowy, że nawet na lingwinistycznych łamańcach tworzonych na potrzeby wielostronnicowych sprawozdań w najbardziej poczytnych gazetach zacząć (a oczywiście setki z nich jako nowe slowa, obok tych pochodzenia komputerowego, zasilają co jakiś czas urzędowe słowniki brytyjskie, w tempie...). Jednym słowem może Pan drążyć temat. Wyrazy szacunku dla pańskiej sprawności wyrażania mysli. jacek359

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @jacek359
      Bardzo dziękuję za ciekawy i zabawny komentarz. Jest taki obrazek, gdzie widzimy dziecięcy pokój wypełniony w całości gadżetami Man U, a pod spodem podpis: "When you realize that your child is a cunt" O to chyba chodzi, nie? Kiedyś też przed meczem Liverpool - Everton rozmawiali w telewizji z kibicami obu drużyn i pamiętam jednego kibica Evertonu, który powiedział, że on byłby przeciwko Liverpoolowi nawet gdyby ten grał z Niemcami.
      Dwie uwagi na marginesie. Co to znaczy "Rol"? No i druga rzecz. Przy wpisywaniu komentarzy proszę zaznaczyć opcję "nazwa" i wpisać wybrany nick. Tak jest dla wszystkich wygodniej.

      Usuń