piątek, 10 lutego 2017

Gdy przychodzi taka chwila, kiedy ona nie tańczy dla nas

Przyznać muszę, że nie mam bladego pojęcia, jak to się stało, że przy okazji moich ostatnich notek tu na tym blogu pojawiła się kwestia tak zwanego disco polo, a szczególnie wybitnego przedstawiciela owego gatunku, Zenona Martyniuka, oraz muzycznego projektu o nazwie Akcent. No ale stało się i trzeba się ustosunkować. Otóż, jak donieśli mi wierni komentatorzy, zamieszczony na youtubie clip prezentujący piosenkę wspomnianego artysty pod tytułem „Przez te oczy zielone”, od czasu, jak został tam zamieszczony, uzyskał ponad 80 milionów odtworzeń, co robi wrażenie rekordu na skalę światową. Dla porównania, absolutny przebój wszechczasów, piosenka duetu Wham „Last Christmas”, ma na swoim koncie odtworzeń zaledwie dwa razy więcej.
Rzecz jest w tym, że Zenon Martyniuk śpiewa kolejną piosenkę, a cała intelektualnie motywowana Polska nie jest w stanie przyjąć do wiadomości faktu, że tak oto wygląda rynek polskiej piosenki i na to sposobu, że zacytuję mistrza Niemena, znaleźć nie jesteśmy w stanie. Jak się domyślają pewnie czytelnicy tego bloga, osobiście nie jestem fanem ani zespołu Akcent, ani muzycznego gatunku tam realizowanego, niemniej jednak, nie widzę najmniejszego powodu do tego, bym się miał angażować w ów ruch wyszydzania tej akurat części naszej pop-kultury. Rzecz bowiem, moim zdaniem, polega na tym, że to, czy wybieramy muzykę zespołu Pink Floyd, czy twórczość wspomnianego Martyniuka, tworzy dylemat wyłącznie na poziomie indywidualnych upodobań. Czy lepsze jest „Atom Heart Mother”, czy „Przez te oczy zielone”, to kwestia do dyskusji i tego nie zmienią żadne zaklęcia.
Ja wiem, że to nie ma najmniejszego znaczenia, ale, aby przygotować sobie teren do dalszej rozmowy, sprawdziłem na youtubie ilość odtworzeń, jakie zarejestrowała swego czasu moja bezwzględnie ulubiona kompozycja, mianowicie wspomniane „Atom Heart Mother”, i wyszło mi niespełna 500 tysięcy. Przepraszam bardzo, ale w tej sytuacji, jak wygląda nasza pozycja przetargowa, gdy chodzi o Martyniuka w konfrontacji z zespołem Pink Floyd? Ktoś powie, że ci od Martyniuka to banda durniów, którzy o niczym nie mają pojęcia, czas spędzają w galeriach handlowych i głosują na 500+. Osobiście uważam, że jest dokładnie na odwrót, ale nie będę się spierał. Załóżmy, że ta akurat diagnoza jest prawidłowa. Fani twórczości spod znaku disco-polo to głosująca na PiS wieś, która w życiu nie miała kontaktu z prawdziwą sztuką i to dla nich choćby ostatnio prezes Kurski zorganizował noworoczną zabawę w Zakopanem. Tyle że co to zmienia w obliczu owych stu milionów odsłon piosenki „Przez te oczy zielone” na youtubie?
Wysłuchałem tej piosenki w całości i w pierwszej kolejności oświadczam, że płyty sobie nie kupię. Natomiast już w chwilę potem mogę równie szczerze zapewnić, że tym bardziej nie kupię sobie najnowszej płyty Moniki Brodki z tego oczywistego powodu, że pod względem tak zwanego profesjonalizmu, Zenon Martyniuk nie tylko dla wspomnianej Brodki, ale dla całej klasy wykonawców muzyki popularnej w Polsce, stanowi autentyczny kosmos.
Mamy ten cały hip-hop i wykonujących go artystów, których dziś jest tak strasznie dużo, że ja bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że oto właśnie kolejną płytę wydał jeden z moich uczniów. Problem jednak sprowadza się do tego, że ich jest tak strasznie dużo, że na samym szczycie pozostaje dwóch, czy trzech, ale za to oni w swoim gatunku prezentują poziom światowy. Podobnie jest, moim zdaniem, z disco-polo. Zapewne w każdej wiosce w Polsce działa jakiś projekt muzyczny, który gra tego rodzaju muzykę i bardzo liczy na to, że i jemu się uda. Byliśmy niedawno w Zakopanem i proszę sobie wyobrazić, że tam, w każdej restauracji, w każdej knajpie, w każdym barze, od rana do późnej nocy, słychać te same dziesięć piosenek na krzyż, a każda z nich to disco-polo w lokalnym klimacie. Co ciekawsze jednak, każda z tych piosenek, jest naprawdę zagrana i zaśpiewana w najwyższym stopniu profesjonalnie. No i oczywiście, żadna z nich nie jest wykonywana przez zespół Akcent. Akcent i jego lider Zenon Martyniuk dostali się na sam szczyt i dziś nie mają najmniejszego powodu, by się przejmować naszymi dylematami. I całe szczęście, bo gdyby oni zechcieli wejść z nami w dyskusję, otworzyliby ją i jednocześnie zamknęli pytaniem: przepraszam bardzo, ale gdzie jest w tym momencie wasze „Atom Heart Mother”?
Zenon Martyniuk, decydując się w pewnym momencie swojego życia wystartować w tej niezwykle trudnej konkurencji, ów konkurs wygrał. Ktoś powie, że Pink Floyd też wygrali, no ale proszę zwrócić uwagę na to, że ja się Pink Floyd i tego najczęściej strasznego kiczu nie czepiam. Chodzi mi tylko o to, że wobec sukcesu Zenona Martyniuka, i jego zespołu pod nazwą Akcent my naprawdę nie mamy nic do gadania. I nie łudźmy się. Tu wcale nie chodzi o to, że ponieważ ludzie to lubią, nam już nic do tego. W końcu to już ustaliliśmy: Martyniuk nie odkrył niczego nowego. On postanowił wystartować w konkurencji naprawdę mocnej i ją wygrał, a tym samym udowodnił że jest dobry, i to dobry naprawdę. Można by było wręcz powiedzieć, że jest najlepszy. W odróżnieniu od takiej, wspomnianej wcześniej, Moniki Brodki, która pochwalić się może tylko tym, że jest koleżanką pewnego niszowego artysty, który bardzo się za nią stara.
Pisząc kolejne rozdziały mojej książki o podwójnym nokaucie pragnąłem przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że to co my uważamy za dobre, nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się bowiem nie to, co nam się podoba, ale to, za czym stoi talent i autentyczna praca, a więc prawda. Czy to jest Justin Bieber, czy Metallica, czy dawny polski big beatowy zespół Chochoły, liczyły się wyłącznie praca i talent, no i czasem oczywiście determinacja. I powtarzam raz jeszcze, to co nam się osobiście podoba, a co nie, ma znaczenie wyłącznie dla naszego dobrego samopoczucia i dla niczego więcej. Bo sukces Biebera i Metalliki, to nie jest nasz sukces. My możemy im tylko albo zapłacić, albo powiedzieć, że tego nie kupujemy. Podobnie jest z Martyniukiem, którego klip „Przez te oczy zielone” został odtworzony na youtubie ponad 80 milionów razy. Bo nie oszukujmy się. Martyniuk to nie jest ktoś, kto pewnego dnia się obudził i zaczął kombinować, co by tu zrobić, żeby mieć fajne życie, kiedy całej wódki świata człowiek i tak nie wypije. Za jego sukcesem stoi ciężka i jak najbardziej uczciwa praca.
Wczoraj tu na tym blogu zamieściłem występ nieznanej mi piosenkarki w nieznanym włoskim barze, śpiewającą nieznana mi piosenkę, i powiem szczerze, że, moim zdaniem, ona jest lepsza zarówno od Martyniuka, jak i od Pink Floyd i Metalliki razem wziętych, że nie wspomnę o Monice Brodce. Ta nieznana piosenkarka w ogóle, jeśli idzie o moją osobistą wrażliwość i moje muzyczne potrzeby, jest lepsza od wszystkich. I myślę sobie, że Bogu dzięki, że ten klip nie ma ponad 80 milionów odtworzeń na youtubie, bo to by zwiastowało nieuchronną katastrofę. No ale tylko z punktu widzenia mojej wrażliwości i moich potrzeb. Tylko tyle i aż tyle.
Myślę sobie teraz, że jak jej jednak podkręcimy trochę ten licznik, tragedii nie będzie.



Właśnie przed chwilą zorientowałem sie, że pomyliło mi się dwóch artystów i dwie piosenki. "Przez te oczy zielone" nie jest na razie rekordzistą. Na pierwszym miejscu pozostaje wciąż grupa "Weekend" z piosenką "Ona tańczy dla mnie". Również bardzo solidna robota. Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.coryllus.pl i do kupowania moich książek.

47 komentarzy:

  1. Chętnie zrozumiałabym co ona śpiewa, ale cóż...
    Lubię takie muzyczne klimaty przy ognisku i w małych barach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dosyć krótki tekst, bo w trakcie śpiewania poszczególne fragmenty są wiele razy powtarzane:

      Co mam zrobić, żeby pokochać tę kobietę?
      Muszę stworzyć piękny ogród różany
      Żeby zakochała się we mnie
      Z kamieniami szlachetnymi i czystym złotem
      W środku umieszczę piękną fontannę
      Piękną fontannę w której płynie woda źródlana
      Powyżej umieszczę śpiewającego ptaka
      Śpiewający ptak śpiewał i odpoczywał
      Mówił, że jesteś piękna
      Dla Ciebie stałem się ptakiem
      Żeby spać obok Ciebie, piękna damo
      Twój sposób poruszania się i twoje słowa sprawiły że się zakochałem
      Gdybyś Ty, piękna nie odeszła
      Nie zakochałbym się w Tobie
      Czego chcesz ode mnie, taka zagniewana?
      Twoja matka to wie i chcę to powiedzieć także Tobie


      Nie twierdzę, że to jakiś super wierny przekład, ale może da jakieś pojecie o czym pani śpiewa.

      Zbyszek

      Usuń
    2. @zw
      Wszystkie warte uwagi piosenki są od tym samym, czyli o miłości.

      Usuń
    3. @Zbyszek
      Dzięki. To jest tekst romantyczny...Z klimatem południa.
      Nie wiem czemu ale od razu skojarzył mi się Baśniami z Tysiąca i Jednej Nocy, no i z uczuciami targającymi głównych bohaterów :-)

      Usuń
    4. Z tymi Baśniami z Tysiąca i Jednej Nocy to może być dobry trop. W końcu z Neapolu i Bari pływano do Ziemi Świętej, a wcześniej jacyś Saraceni bywali pod Neapolem.

      Usuń
    5. @zw
      ten ogród różany, ten ptak odpoczywający, ta woda źródlana :-) pełne rozleniwienie...

      Usuń
    6. @zw
      nasi jakoś inaczej wyznają miłość...w piosenkach - i nie tylko...

      Usuń
    7. A mnie przerzuciło- oczywiście po przeczytaniu tłumaczenia tekstu, bo melodycznie to zupełnie inne rejony- całkiem blisko nas (tylko trochę na wschód i bardziej na północ niż południe) czyli na Wysockiego (z emocjonalną chrypką :))i jego Dom chrustalnyj na gorie dlia niejo

      - zupełnie to samo

      Usuń
  2. Ależ z pana profan. Ona tańczy dla mnie to zespół Weekend. Martyniuk to "Przez twe oczy zielone" podobna jakość i liczba wyświetleń, tylko trochę mniejsza 80 milionów. Oczywiście Brodka nawet za takie 20 milionowe trochę oddałaby pewnie nerkę. A co do reszty pełna zgoda w rapie i disko polo rozwinął się u nas duży i bogaty rynek z ostrą konkurencją. Radia telewizje i duże wytwórnie płytowe kiedyś go nie zauważyły a dziś jest już za późno, są zbyt słabe by go przejąć. Mogą tylko puszczać Martyniuka, albo go wyśmiewać. Mainstreamowa muzyka, to u nas tylko atrapa rynku. Nie ma tu nikogo kto nie zostałby wyprodukowany. Za tymi brodkami też stoi praca, tyle że nie jest to ich praca nad sobą i swoją muzyką a praca promotorów nad szumem medialnym. Sztuki z tego nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Unknown
      Zdążyłem zauważyć swój błąd i go należycie poprawiłem. Już wszystko jest na swoim miejscu. Przepraszam obu artystów.

      Usuń
    2. Sztuki z tego nie będzię, bo jak słusznie zauważył Gospodarz konieczna jest determinacja i ciężka praca. Talent w sumie nie jest niezbędny. Ani Martyniuk, ani Bieber nie dysponują jakimiś szczególnie wybitnymi głosami, oględnie mówiąc. Ale nie w tym rzecz - 90-parę % populacji i tak tego nie słyszy. Tak jak nieliczni rozróżniają drobne różnice odcieni kolorów (ale odkąd są komputerowe próbniki lakierów również to przestało mieć praktyczne znaczenie).

      Usuń
    3. Tak to się właśnie dzieje, mam na myśli Brodkę i jej niszę, kiedy ludziska realizują aspiracje zamiast robić prawdę.

      Usuń
    4. @Jarosław Zolopa
      Bieber nie dysponuje? To powiedz mi w takim razie, kto Twoim zdaniem dysponuje. Bardzo proszę. Kto dysponuje?

      Usuń
    5. Użyłem złej definicji talentu. Takiej z TVN. Bo i Knopfler nie ma głosu, a ma talent. Z męskich wokalistów kto głosem dysponuje? Takim poprawnym, to choćby R.Williams, o jakichś matuzalemach typu E.John i L.Richie nie wspominając. A Elvis, A.Rose, czy S.Tyler to pewnie i w operze dali by radę. Finalnie to jednak nie ma znaczenia, bo zwykły słuchacz woli emocjonalną chrypkę od czystego śpiewu.
      A talent to nie miły głos i dobra skala, tylko "coś specjalnego"+determinacja. Obie cechy w sumie dostaje się od Boga, ale trzeba jeszcze włożyć pracę.

      Usuń
  3. @Jarosław Zolopa
    Axl Rose???

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tego co wiem to praktycznie cały rynek disco polo jest zajęty przez 2-3 gangsterów. to oni decydują kto, co, gdzie i za ile gra. Jak również kto i gdzie może otworzyć nową babawę disco polo. Tak więc wygrana pana Zenona to trochę jak Ziemkiewicz wygrywający nagrodę dla najlepszego "naszego" publicysty przed Warzechą i Sadło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Artur
      Z gangsterami, jak wiemy, jest tak, że oni nie tworzą bogactwa. Oni przychodzą na gotowe. A na miejscu Zenka za porównanie do tego lenia bym się obraził.

      Usuń
  5. Ano. Podobno w dzieciństwie się uczył śpiewu i miał jakieś 4 oktawy. Aczkolwiek po tylu latach darcia gęby i niehigienicznego trybu życia pewnie niewiele mu z tego zostało. Skala głosu to jest rzecz zasadniczo wrodzona, anatomia krtani i paszczęki. Umiejętność korzystania z tego aparatu da się w dzieciństwie i młodości wyćwiczyć, ale też od anatomii zależy, czy dany aparat głosowy jest w stanie wszystkie dźwięki wygenerować czysto. Jeśli nie, można jeszcze modyfikować gardłem - i to właśnie robi, przynajmniej od mutacji J.Bieber. Jednakowoż dźwięki konieczne w muzyce pop prawie wszyscy są w stanie nauczyć się spiewać czysto, oczywiście jeśli zaczną w młodości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jarosław Zolopa
      Jestem wstrząśnięty. Cztery oktawy? To czemu on śpiewał tylko częścią najwyższej?

      Usuń
    2. A cholera go wie. On się głównie darł w swoich utworach. Ale kiedyś oglądałem program o nim/z nim i tam faktycznie "dla jaj" śpiewał całkiem ok. Mało kto zresztą wykorzystuje swoje możliwości głosowe w utworach popularnych (o metalu i punku nie wspominając). Może Tony Hadley? A z kolei taki Brad Roberts może i skali nie ma, ale tak nisko to chyba tylko Adam Zwierz śpiewał ;)

      Usuń
    3. @Jarosław Zolopa
      Tak. Adam Zwierz i Leonard Cohen. I Ian Curtis. I Johnny Cash. Daj już spokój.

      Usuń
    4. Nie dam, póki nie uściślimy o czym gadamy. Zwłaszcza,że w sumie to pewnie się zgadzamy, że techniczna sprawność nie oznacza talentu. A wielu wielkich było technicznie w jakiś sposób "niesprawnych".
      Zwierz to bas, Cash baryton. U Cohen'a trudno mówić o skali, ale to też baryton - o rzadko spotykanej barwie, piekny "nieczysty" głos. Nb. wiele wielkich śpiewało "nieczysto" (z chrypką, vibrato, "przez nos", falsetem, itp.). Curtis, gdy śpiewał, a nie krzyczał to też raczej baryton i to z tych "wyższych". Wracając do meritum: Bieber ma niedużą skalę (jakieś 2 oktawy) i kłopoty z emisją, ale za to ma ewidentny talent. Mój ulubieniec Knopfler, skali nie ma wcale. Pierwszy lepszy Janusz ma większą, ale za to ma talent i ciekawą barwę głosu. Zenek Martynik wyróżnia się o tyle, że wprawdzie barwę głosu ma nijaką, ale śpiewa poprawnie, widać, że ćwiczył. To w polskiej muzyce rozrywkowej nie wydaje się oczywiste, większość to naturszczyki.

      Usuń
    5. @Jarosław Zolopa
      W takim razie, zgoda.

      Usuń
  6. Pełna zgoda. Dodałbym do tego, że z disco-polo jest taki problem, że ten gatunek został zaprzęgnięty do czegoś w rodzaju zarządzania dużymi grupami ludzi, którzy zostali zubożeni duchowo i umysłowo do prostych odruchów. Dlatego też wielu ludzi traktuje artystów tworzących w tym gatunku z pogardą, nawet jeśli prezentują, tak jak Z. Martyniuk duży talent i wysoki poziom.
    Podobnie było z muzyką elektroniczną, którą sprowadzono do najgorszego techno(umca-umca), aby zapewnić masą niską rozrywke, w takim stopniu, że wielu słysząc o kompozytorze muzyki elektronicznej, pukało się w czoło i mówiło-"jaki kompozytor?! DJ umca-umca?!".
    Teraz kolej na disco-polo, które zostało wypreparowane z muzyki biesiadnej, żeby utrzymać "bydło robocze" na odpowiednio niskim poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uszanowanie wszystkim, odzywam się tu po raz pierwszy.

    Moim zdaniem porównanie do np. Floydów jest nieadekwatne. Jak bowiem oszacować ilość przesłuchań "Atom heart mother" przed pojawieniem się jutuba? Miarą prawdziwej kariery jest liczba osób skłonna zapłacić za bilet, koncert, pliki itp. Przy takim kryterium to chyba Kazik Staszewski nadal jest nie do pobicia w Polsce. Wejście na yt nic nie kosztuje (no prawie:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Przede wszystkim, jeśli to jest raz pierwszy, ale nie ostatni, zachęcam do wymyślenia sobie jakiegoś nicka i korzystania z opcji "nazwa".
      Rzecz w tym, że to co "Atom Heart Mother" uzyskało przez te wszystkie lata może się liczyć wyłącznie w wymiarze historycznym. Za 50 lat o Zenku pies z kulawą noga nie będzie pamiętał. Niestety, rzecz polega na tym, że doszliśmy do miejsca, gdzie liczy się tylko dzień dzisiejszy. A tu Pink Floyd, a już zwłaszcza ich fani, są bez szans.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Chris Horse
      Ty komentujesz po pijanemu? Nie życzę sobie.

      Usuń
  9. Polska, Bułgaria, całe Bałkany, Turcja, Bawaria. To kojarzę jako Volks Musik ale z angielskiej znam tylko Pink Floyd. Czemu tak? Nie ma tam disko polo?

    Szanowny, tutaj cymesik.
    Kiszę to w "ulubionych" kupę lat.

    Pozdrawiam serdecznie.


    https://youtu.be/6Dj6aL66gqQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodnick
      Niesamowite. Niespełna 9 tys odtworzeń.Znacznie mniej, niż telefon mojej córki do sztabu Komorowskiego.
      A to, że Brytyjczycy trzymają ten swój szpan, to jest rzeczywiście ciekawe.

      Usuń
  10. Stary Faryzeusz10 lutego 2017 22:21

    Disko Polo zdominowało w ostanich latach całą polską scenę muzyki pop. Nie jest to chyba przypadek, ani też wynik tylko ciężkiej pracy artystów disko, ktos przestawił wajchę. Założono kilka kanałów w telewizji które promują ten nurt muzyki i to jest dźwignia która pozwala zaistnieć w szerszej skali tym artystom.
    Hip hop mimo że ma sporą widownię nie doczekał się własnej telewizji. Kilka lat temu testowano przydatnośc hip hopu w propagandzie nawet kilku artystów wypromowano w telewizji, eksperyment się nie powiódł z różnych przyczyn więc obstawiono disco polo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stary faryzeusz
      Nie zmienia to faktu, że zarówno disco polo, jak i hip hop to niemal cała współczesna scena pop.

      Usuń
    2. Stary Faryzeusz11 lutego 2017 09:25

      @toyah
      Oczywiście że tak jest. Chciałem tylko zwrócić uwagę że sytem obstawił disco polo, łątwiej ich kontrolować od naćpanych hip hopowców.Dzięki temu że mamy internet to wszystko może żyć własnym życiem, nawet wbrew oficjalnym kanałom dystrybucjii.

      Usuń
    3. @Stary Faryzeusz
      Mnie się wydaje, że w tej chwili większość hip-hopowców ani nie pije, ani nie ćpa. Ćpunów można najwięcej znaleźć w muzyce dla intelektualistów. Głównie mam na myśli tak zwany pogański folk.

      Usuń
  11. Słucham i słyszę szczere oddanie a patrzę i widzę krewną Mona Lisy w rysach jej twarzy i uśmiechu. Fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Adam
      Pewnie że fajne. Jak fajna jest żywa prawda.

      Usuń
  12. P.Toyah czytam pana tekst i nie mogę znaleźć pomyłki do której pan się przyznaje. A nawet jakby, to wystarczy dodac wynik drugiej ich piosenki.
    Mam nadzieję, że to ich faktyczna popularność a nie jakieś fake media. Pozdrawiam i gratulacje za temat jakże wstydliwy i pewnie niewygodny a z pewnością wierzchołek gory lodowej.

    OdpowiedzUsuń
  13. @jacek359
    Nie może Pan znaleźć, bo ja swój błąd poprawiłem. Pomylił mi się Zenek z Ryśkiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak z ciekawości (bo też jestem fanem AHM) - pisze Pan o wersji płytowej ("zorkiestrowanej" przez Parsona) czy oryginalnej / akustycznej (np. koncert w San Francisco)?
    pozdrawiam
    AJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Aniu! Ja rozumiem, że może się Pani pod koniec tego szczególnego dla Pani dnia czuć nieco ośmielona, jednak apeluję o umiar i nie przekraczanie granic.

      Usuń
    2. Ale ja nie jestem Panią "Anią". Napisałem jako Anonim bo od ponad 15 lat nie komentuję blogów i komentarzy. Pod nickiem "jajo węża" miałem taki betonowy lewacki hejt że zaprzestałem dyskusji na forum. "Odezwałem się" tylko dlatego że "na kanwie socjologicznej" poruszył Pan temat "muzyczny". A propos - może Pan rozważy prowadzenie jakiegoś "muzycznego podbloga". Jako wielbiciel AHM może Pan zaatakować moje spostrzeżenie o akustyczności PF. No tak - Interstellar Overdrive. Ale nawet poza "filmówkami" "Money" było początkowo "akustycznym bluesem" - może słyszał Pan brzdąkanie Wattersa (wiem wiem - na płycie to jest solo Gilmoura).
      Poza protokołem muzycznym:
      - uważam ze jest Pan jednym z najlepszych blogerów i z przyjemnością czytam Pana artykuły
      - cechuje Pana zbytnia arogancja czego przykładem jest odpowiedź na Anonima którym nie była "pani Ania"
      - jestem ostatecznie ciekaw czy słyszał Pan wersję psychodeliczną ATM (zanim ją zorkiestrowano).
      Serdecznie pozdrawiam
      AJ

      Usuń
    3. @AJ
      Jeśli podoba się Panu ten blog i ma Pan zamiar tu wrócić, polecam korzystanie z opcji "nazwa", a nie "anonim". Anonimów jest tu za dużo i często są to ludzie o złych intencjach, tak jak to miało miejsce choćby dziś.
      Co do Pink Floyd, mam na myśli wersję z klasycznego LP. Poświęciłem jej jeden z rozdziałów mojej książki o "podwójnym nokaucie".

      Usuń
    4. @AJ
      Co do mojej arogancji, to ponieważ nie zna Pan kontekstu naszego dzisiejszego starcia - a nie zna Pan - nie powinien się Pan w tym temacie wypowiadać.

      Usuń
  15. "Co do mojej arogancji, to ponieważ nie zna Pan kontekstu naszego dzisiejszego starcia - a nie zna Pan - nie powinien się Pan w tym temacie wypowiadać". I to jest właśnie ta arogancja Panie Krzysztofie. Znamy ją i wypluwamy jak pestkę starając się resztą. :)(ale czasami się wkurzamy, 'taka prawda') :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jula
      Otóż nie. Ani arogancja, ani nienawiśc, ani chamstwo, ale też - z drugiej strony - kultura, skromność, czy elegancja, nie są pojęciami bezwzględnymi. Nie mamy żadnej możliwości ocenienia sytuacji, czy drugiego człowieka, nie znając kontekstu.

      Usuń
  16. ...cieszyć resztą.

    OdpowiedzUsuń