niedziela, 5 lutego 2017

Obywatelski donos o tym jak Bartłomiej Misiewicz wywiózł mnie do Żor

       Długo zastanawiałem się, czy powinienem o tym pisać tu na swoim blogu, ale ostatecznie uznałem, że dobro państwa wymaga bym się wykazał obywatelską postawą i dmuchnął w ów przysłowiowy gwizdek. Otóż rzeczy mają się tak, że szedłem sobie kilka dni temu z moim psem na poranny spacer do miejscowego parku im. Tadeusza Kościuszki, kiedy obok nas zatrzymała się czarna limuzyna z charakterystycznym kogutem na dachu, a z limuzyny wysiadł człowiek, którego w jednej chwili rozpoznałem, jako znanego nam wszystkim z telewizji rzecznika ministra Macierewicza, Bartłomieja Misiewicza. Ów Misiewicz podszedł do mnie i zapytał, czy wiem, kim on jest. Oczywiście odpowiedziałem mu, że wiem jak najbardziej, bo oglądam codziennie telewizję TVN24 i wiem wszystko, co się w Polsce dzieje. Wtedy on mnie zapytał, dlaczego mu nie salutuję i polecił mi, żebym zostawił psa na drodze, wsiadł do limuzyny i udał się z nim do znanego mu lokalu w Żorach na wódkę. Dodatkowo wspomniany Misiewicz obiecał mi, że jeśli nasze spotkanie upłynie w sympatycznej atmosferze, on mi załatwi, że cały nakład moich książek zostanie w jednej chwili wykupiony przez Ministerstwo Obrony Narodowej, a koszt dodruku zostanie pokryty z tego samego budżetu.
      Oczywiście propozycję Misiewicza przyjąłem i udaliśmy się wspomnianą wcześniej limuzyną do nieznanej mi restauracji w Żorach, gdzie Misiewicz się bardzo upił, zaczepiał w cleach romantycznych kelnerki, a następnie próbował mi się oświadczyć. Na szczęście, mówił tak niewyraźnie, że mogłem z czystym sumieniem powiedzieć mu, że nie wiem, o co mu chodzi, a on sam zaraz zasnął, a ja musiałem się dalej bawić sam. Nie muszę oczywiście wspominać, że kiedy nad ranem się żegnaliśmy, on o swojej obietnicy dotyczącej wsparcia dla mojej działalności literackiej, już nie pamiętał.
     Ostatecznie za pieniądze, które otrzymałem od jego ochrony, wróciłem do domu taksówką i dziś szczęśliwie mogę jak zawsze relacjonować to wszystko, co się dzieje w świecie i okolicach.
     Korzystając z okazji zwracam się do redaktorów „Gazety Wyborczej” i wszystkich pozostałych zaprzyjaźnionych mediów, by kiedy już uporają się ze smogiem, który po raz pierwszy od roku 2006 zaatakował Polskę, zechcieli zapoznać się z moją historią i odpowiednio ją nagłośnili na cały nasz piękny, choć obecnie częściowo sparaliżowany przez rząd tak zwanej dobrej zmiany, kraj. No i proszę coś zrobić z tą sprzedażą.

Oczywiście, moje książki są nadal jeszcze do kupienia w księgarni pod adresem www.coryllus.pl.  

     

16 komentarzy:

  1. Dobrze, że to nie była czarna wołga...bo oni ponoć nie wtłaczali płynów pozaustrojowych, tylko wytłaczali te ustrojowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. He he... dobre.
    Starożytni powtarzali: „Ponieważ świat łaknie oszustw, będzie oszukiwany”, a kolumbijski pisarz i aforysta Mikołaj Gómez Dávila podobne zjawiska zamknął bezkompromisową konstatacją: „Ludzkość, której nadejście przygotowuje nowoczesny świat, dzielić się będzie na kryminalistów i głupców”.

    OdpowiedzUsuń
  3. No naprawdę nie wiem, co można wymyślić ze zwiększeniem sprzedaży...oprócz kupowania oczywiście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodniczka
      Musielibyśmy się zapytać Twardocha. Ewentualnie Kuczoka.

      Usuń
    2. Nie wiem, czy chcielibyśmy znać ich odpowiedź...

      Usuń
    3. @Jarosław Zolopa
      Ja bym nie chciał, dlatego nie pytam.

      Usuń
  4. Niech za radą Terleckiego przejdą na właściwą stronę, a w tekstach Toyaha znajdą całą listę instytucjonalnych darczyńców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @betacool
      Oni już są po właściwej stronie. W końcu ktoś te ich wydawnictwa utrzymuje.

      Usuń
  5. Dzieki za rozjasnienie tej pochmurnej (glownie z powodu smogu) niedzieli :-)
    Tereska
    PS
    nie wiem co sie dzieje, ale od kilku dni Panska strona strasznie wolno sie laduje a kilka razy nie udalo mi sie jej otworzyc (z innymi stronami nie mam zadnego problemu)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Tereska
    Nie wiem dlaczego. Może to przejściowe. Proszę wpisywać komentarze wybraną nazwą.

    OdpowiedzUsuń
  7. @toyah
    Oświadczyn Pan nie przyjął, to i z budżetowania nici. Tak to jest. Strach pomyśleć, co by było jakby Pan powiedział, że go nie zna. Konsekwencje mogłyby być tak poważne, że sam Lis by zaprosił do swojego programu jako pierwszą prawdziwą ofiarę nowej RP.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pies! Co z psem, zostawiłeś pas na mrozie, bezduszny właścicielu!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @adorin
      A co miałem zrobić, skoro Misiewicz mi kazał? Jego dziś wszyscy się boją, a ja mam być ten gieroj?

      Usuń
    2. Pies nie cielę, sobie poradzi. Cóż znaczy pies, gdy Ojczyzna wzywa?

      Usuń
  9. ile chciał za to załatwienie? Wyborcza potrzebuje konkretów. Albo tak " Katolicki ekstremista wspierany przez MON"

    OdpowiedzUsuń
  10. @Marart
    Nic. Szukał tylko towarzystwa.

    OdpowiedzUsuń