niedziela, 29 grudnia 2013

Przychodzi Sowiniec do Pasikowskiego i wyciąga flaszkę

Kiedy od mojego kumpla Lemminga otrzymałem link do wypowiedzi reżysera Pasikowskiego dla tygodnika „Polityka” na temat tego, co należy zrobić z nami Polakami i naszym polskim chamstwem, zdziczeniem i całą tą przenikającą nas postsowiecką skazą, nie czułem ani zdziwienia, ani tym bardziej jakiegoś szczególnego oburzenia. Dla mnie, owa myśl Pasikowskiego była tak bardzo utrzymana w tym, co sobie na temat Pasikowskiego i jemu podobnych wyobrażałem, że wywołała ona u mnie zaledwie wzruszenie ramion.
To, co mnie natomiast, owszem, zainteresowało bardzo, to fakt, że jak najbardziej tygodnik postkomunistycznej opinii, jakim niewątpliwie jest „Polityka” wypuściła Pasikowskiego na tego rodzaju zwierzenia w związku z tym, że już za moment na ekrany polskich kin wchodzi jego film o pułkowniku Kuklińskim, jak się nagle okazuje, bohaterze naszej historii. I że to właśnie Pasikowski będzie emisariuszem tej dobrej nowiny.
Swój tekst napisałem więc nie po to, by jakoś szczególnie dokuczać Pasikowskiemu, ale żeby wyrazić obawę, że czas, w którym Pasikowski dołączy to grona tak zwanych „naszych” jest bardzo bliski. Napisałem swój tekst, by podzielić się refleksją na temat tego, co z nami, ludźmi autentycznie i szczerze zatroskanymi i powodzenie naszej Ojczyzny, potrafi robić System, ile razy mu przyjdzie do głowy, by się nami trochę pobawić. Napisałem wreszcie ten tekst, by zaryzykować prognozę, że dla nas uznanie autora filmu „Pokłosie”, człowieka, który na temat Polski i Polaków wypowiadać się potrafi wyłącznie z pogardą, za towarzysza walki, już wkrótce nie będzie stanowiło najmniejszego problemu. Wystarczy, że Pasikowski, czy to w tej swojej wypowiedzi dla „Polityki”, czy choćby dopiero w kolejnej, powie parę słów na temat zdradzieckiej komuny, czy co tam akurat powiedzieć trzeba będzie, a my go przyjmiemy z otwartymi ramionami. I to on od tego czasu będzie naszym reprezentantem w walce o lepszą i bardziej sprawiedliwą Polskę.
Nie minął nawet dzień, jak się okazało, że, nawet nie czytając wspomnianego wywiadu w całości, trafiłem w dziesiątkę. Zaglądam dziś do notki wybitnego polskiego patrioty, blogera Sowińca i czytam następujące słowa Pasikowskiego:„Wrogiem Kuklińskiego była tajna sowiecka doktryna wojenna, według której Sowieci, kiedy już zaatakują Zachód, stoczą decydującą bitwę na ziemiach polskich, przyczyniając się do ich całkowitego zniszczenia i eksterminacji narodu polskiego. (…) Zanim wojna wybuchła, a szczęśliwie dla nas nie wybuchła, wiedział kto, gdzie i od czego zginie. W większości mieliśmy to być my, Polacy i mieliśmy polec od amerykańskich bomb atomowych. Pułkownik podjął działania wywiadowcze, aby nas chronić, a nie aby zdradzać ojczyznę. (…) Gdyby któryś z nas zrobił w tajemnicy tyle co pułkownik dla zachowania pokoju w Europie, powinniśmy trafić na ekran. Choćby dlatego, żeby ludzie mogli się dowiedzieć o tym, komu miedzy innymi zawdzięczają fakt, że żyją prawie 70 lat w pokoju”.
A więc, tak to się robi w Chicago.
Czytam wypowiedź Pasikowskiego, a przy okazji tekst Sowińca i widzę, że przynajmniej on, jak sam się przedstawia, „były reprezentant prasowy płk. Kuklińskiego w Kraju” jest z Pasikowskiego bardzo zadowolony. Okazuje się, że przynajmniej dla Sowińca – a ja już wiem, że z cała pewnością nie tylko dla niego – Pasikowski to od dziś „największy w ostatnich latach mistrz kina sensacyjnego w Polsce”, a przy tym człowiek, którego „najnowszy film spowoduje, iż wielu Polaków, zwłaszcza młodych, mających jeszcze do tej pory podsycane przez ludzi o sowieckiej mentalności i broniących własnych życiorysów wątpliwości na temat patriotycznej misji pułkownika Ryszarda Kuklińskiego uzna, że jest on jednym z największych bohaterów drugiej połowy XX wieku”.
Proszę zwrócić uwagę na fragment o „sowieckiej mentalności”. Uważam, że to jest coś absolutnie porażającego. Pasikowski, wypowiadając się dla „Polityki” powiedział, co następuje: „Zadaniem patriotyzmu na dziś jest wytępić w narodzie tę pieprzoną sowiecką mentalność”. Jeśli ktoś dotychczas sądził, że Sowiniec to coś przegapił, teraz już wątpliwości co do tego mieć nie możemy. On ten fragment znał jak najbardziej, tyle że chcą wystawić Pasikowskiemu odpowiedni dokument wiarygodności, musiał jego słowa odpowiednio zmanipulować. No i zmanipulował, przesuwając adres tej uwagi o „sowieckiej mentalności” z narodu na okupanta. Pasikowski mówił o narodzie, a Sowiniec próbuje sobie i nam wmówić, że chodziło o tych, którzy naród deprawują. I stąd właśnie dla Sowińca Pasikowski jawi się, jako sojusznik.
Czy to mnie może dziwi? Otóż nie. To że Sowiniec od wielu już lat działa na rzecz okupanta, jest dla mnie czymś całkowicie oczywistym. Jeśli coś, jak idzie o tego człowieka, budzi jeszcze zainteresowanie, to fakt, że on tych swoich związków nawet nie próbuje ukrywać, no i że tak wielu z nas one kompletnie nie przeszkadzają. Tu jakiś Jurek, tu z kolei Witek, tam nagle jakiś Janek, no i nagle – w końcu, czemu nie? – mamy Władka. Oni wszyscy, w pełnej komitywie i zgodniej współpracy zrobią wszystko, by z owej „sowieckiej mentalności” nas wypatroszyć choćby i widłami. Tyle że póki co będą udawać, że to wcale nie chodzi o nas, ale o Cześka, Wojtka, Grzesia i Monikę.
Strasznie szybko to poszło. Nawet dzień nie minął, jak oni już zaczęli przegrupowywać szyki. Możemy już zacząć nasłuchiwać pukania do drzwi. A jedyne, co ja mogę dziś powiedzieć, to to, że kto pierwszy otworzy – ten frajer.

Proszę gorąco o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Bez Waszej pomocy, ten blog by już dawno szczezł. Dziękuję.

3 komentarze:

  1. Wygląda na to że zaczyna się przechwytywanie tematu patriotyzmu. Gazeta Wyborcza potrafi taki tekst opublikować, rozumiem że Trójmiejska itd. niemniej - tu się nie ma do czego przyczepić, więc jakiś powód musi być że zostało to opublikowane. http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,14957704,Rok_1946_na_Pomorzu___Licealistki_prosily__zeby_Mercedes.html

    OdpowiedzUsuń