wtorek, 10 grudnia 2013

Stefan Kisielewski vs. Bogusław Bagsik - remis ze wskazaniem

Tygodnik „Wprost”, wraz z odpowiednimi przyległościami, przyznał po raz kolejny swoją tzw. „Nagrodę Kisiela”, i po raz kolejny pojawiły się głosy oburzenia, że bezczelność przekroczyła kolejne granice, a biedny Kisiel, widząc, co ludzie źli i występni robią z jego nazwiskiem, w grobie się przewraca. Powiem szczerze, że dokładnie tak samo, jak nic mnie nie obchodzi, kto w danym roku, i przez jakie gremia, został nagrodzony tytułem Człowieka Roku, Polityka Roku, Pisarza Roku, Dziennikarza Roku, czy Biznesmena Roku, nie wzrusza mnie też to, komu tym razem Kapituła Nagrody Kisiela zechciała coś tam odpalić. Tak się jednak stało, że w Salonie24 wpadłem na tekst Witolda Gadowskiego, w którym ten, na zasadzie, jak rozumiem, wyjątkowo wyrafinowanego żartu, cytuje list, jaki rzekomo właśnie otrzymał od samego Kisiela, w którym ów Kisiel, prosząc Gadowskiego o pośrednictwo, informuje nas, że on z tą nagrodą ma dziś tylko tyle wspólnego, że ma się na nią ochotę wyrzygać, no i pomyślałem sobie, że może by się przydało coś na temat Nagrody Kisiela i ludzi, którzy ja przyznają, poczytać. W końcu, dobrze by było wiedzieć, jak to się stało, że tak fantastyczny projekt, w dodatku z tak wybitnym nazwiskiem w tle, mógł się aż tak stoczyć. No i poczytałem.
Otóż proszę sobie wyobrazić, że nagroda ta jest przyznawana regularnie od roku 1990, najpierw ze wskazania samego Kisiela, a po jego śmierci przez wspomnianą wyżej Kapitułę, w trzech kategoriach: biznes, ekonomia, publicystyka. Kto konkretnie tę nagrodę przyznaje, a więc kto tworzy ową Kapitułę? Otóż mamy tu najpierw członków założycieli, a więc byłego naczelnego „Wprostu”, Marka Króla, oraz syna Kisiela, Jerzego. Poza nimi, członkami kapituły są wszyscy dotychczasowi laureaci. Rzućmy więc okiem na owych laureatów, a przede wszystkim, że tak powiem, „laureatów założycieli”, a więc tych, których tam wpuścił sam Mistrz. Po kolei (cytuję za Wikipedią): Janusz Beksiak, Stefan Bratkowski, Janusz Korwin-Mikke, Rafał Krawczyk, Piotr Kuncewicz, Stefan Kurowski, Józef Kuśmierek, Jacek Maziarski, Krzysztof Mętrak, Kazimierz Pytko, Ernest Skalski, Jerzy Waldorff, Wiesław Walendziak, Piotr Wierzbicki, Mieczysław Wilczek, Wacław Wilczyński, Bogusław Bagsik, Jan Krzysztof Bielecki, Jerzy Grohman…
Ups! Czyżby zatem wyszło na to, że to właśnie był ów oryginalny skład Kapituły Nagrody Kisiela, która nam urządziła przyszłość, która dziś z kolei tak oburza Witolda Gadowskiego, że aż postanowił obwołać się wykonawcą kisielowego testamentu? To ci właśnie – przypomnijmy, wskazani przez samego Kisiela – ludzie już w kolejnym roku postanowili nagrodę przyznać Janowi Kulczykowi i Janowi Winieckiemu, którzy w kolejnym roku dokooptowali do swego grona, że wymienię tylko osoby bardziej wybitne, Aleksandra Kwaśniewskiego, Janusza Lewandowskiego, Józef Tischnera, Leszka Balcerowicza, Jacka Fedorowicza, Władysława Bartoszewskiego, Sobiesława Zasadę, i wielu, wielu wcale nie mniej, a kto wie, czy nie bardziej nawet, zasłużonych dla III RP osób, w ten sposób systematycznie powiększając owo szczególne grono.
A my już wiemy, że jeśli dziś, po ponad dwudziestu już latach, nagle odznaczany zostaje Adam Michnik, a Witold Gadowski na tę demonstrację zaczyna płonąć swoim szaleństwem, to ja nie bardzo widzę powód, dla którego miałbym się dziwić. Jednemu zresztą, jak i drugiemu. A więc i temu Michnikowi, ale i Gadowskiemu jak najbardziej też.
Ktoś się mnie spyta, co ja znów chcę od tego nieszczęśnika, poza tym, że on tego Kisiela przylepił sobie na czoło w sposób nieco dziwny? Otóż ja od niego bym potrzebował wyjaśnienia w jednej już tylko sprawie. Co mu mianowicie przeszkadza ta Nagroda i ta Kapituła w kształcie, w jakim ona dziś funkcjonuje, skoro to właśnie ci sami ludzie – w dodatku uzupełnieni przez takie tuzy Systemu, jak Tomasz Wołek, Henryka Bochniarz, Stanisław Tym, Hanna Gronkiewicz Waltz, Paweł Piskorski, czy, last but not least, Wiesław Uchański – w roku 2001 postanowili do swojego grona przyjąć samego Rafała Ziemkiewicza we własnej osobie? Czy w latach kolejnych, kiedy to nagrodę otrzymali Maciej Rybiński i Roman Kluska? A cóż to takiego się od tamtego czasu stało, że dziś Witold Gadowski nam opowiada, jak to razem ze śp. Kisielem wyrzygują się na naszych bohaterów i dobrodziei
Niech no mi może Witold Gadowski, wybitny dziennikarz, pisarz, publicysta i podróżnik odpowie mi na to pytanie. Zanim jednak on to zrobi, chciałbym zamknąć ten tekst osobistą refleksją. Otóż, choć pewności mieć nie mogę, mam bardzo mocne przekonanie, że, kto jak kto, ale Stefan Kisielewski, gdyby dziś żył, nie miałby najmniejszych zastrzeżeń co do decyzji podejmowanych regularnie przez Kapitułę swojej nagrody. Jestem pełen niedobrych podejrzeń, że on by dziś, gdyby tylko mógł, osobiście by się tam pofatygował, by uścisnąć dłoń nie tylko Michnikowi, ale również, a może przede wszystkim, ministrowi Rostowskiemu. No i – tego jestem wręcz pewien – obowiązkowo wziąłby ze sobą Ziemkiewicza, no a kto wie, czy nie też Bogusława Bagsika. Jako przedstawicieli Polski, o którą tak bardzo przez całe życie walczył.

Wszystkim zainteresowanym przypominam, że w księgarni u Coryllusa, pod adresem www.coryllus.pl, oprócz tego, co on sam już dążył wydać, można kupić wszystkie moje cztery książki. Poza Internetem, można je kupować w Katowicach w księgarni „Wolne Słowo”, w Warszawie w sklepie „Foto Mag”, a także w księgarni „Tarabuk” w Warszawie przy Browarnej 6, jak i w księgarni „Latarnik” w Częstochowie przy Łódzkiej 8. Również, jak zwykle, proszę o wspieranie samego bloga pod podanym obok numerem konta. Dziękuję.

7 komentarzy:

  1. @toyah

    Na wszystkim trudno się znać, ale w potrzebie, jak znalazł, jest wtedy doświadczenie życiowe. Jego istota właściwie nie mieści się w trwaniu, lecz raczej w różnorodności doświadczeń.

    Otóż, sporo już lat temu wybudowaliśmy się na wsi, a tam nie sposób nie mieć psa. Wcale nie do jakichś celów obronnych, ale, jak to tak: mieszkać w pustym krajobrazie?

    No więc wzięliśmy sobie fajną sukę, jak najbardziej rasową z owczarków niem. długowłosych. Po pewnym czasie pomyśleliśmy o kontynuacji psiego gniazda, a to spowodowało przyspieszone korepetycje na temat, jak to się kojarzy w psich sferach.

    Właśnie wtedy uzupełniłem swoje doświadczenie życiowe nie tyle o wiedzę, co o informację:

    Najgorszym rozwiązaniem jest chów wsobny. Degeneracja jest w nim nieuchronna.


    ----------------
    PS.: Jak się ma Twój Labrador wzgl. Labradorka? Porozmawiajmy o czymś istotnym.

    OdpowiedzUsuń
  2. @All
    Fatalny błąd, niestety. To nie Witold Gadowski, lecz Witold Gadomski dostał tę nagrodę w roku 2000. Całości mojego wywodu to oczywiście nie zmienia, ale i tak Gadowskiego przepraszam. On w żaden sposób nie miał prawa dostać tej nagrody. Ziemkiewicz - tak. On nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Walczył? W kole poselskim "Znak"? Dajmy spokój.

    OdpowiedzUsuń
  4. @orjan

    Ale zobacz, ilu hodowców ów inbred stosuje z uporem maniaka, twierdząc czy właśnie ten rodzaj hodowli daje najlepsze efekty. Tak wiec analogia idzie dalej ;)

    @toyah
    mam bardzo mocne przekonanie, że, kto jak kto, ale Stefan Kisielewski, gdyby dziś żył, nie miałby najmniejszych zastrzeżeń co do decyzji podejmowanych regularnie przez Kapitułę swojej nagrody.
    Ależ naturalnie! Stefana Kisielewskiego w licznych książkach i publikacjach cytuje Józef Mackiewicz i dla fana Kisiela mogą to byc cytaty wstrząsające.. Owe przezacne osobistości ktore wymieniasz w swoim tekście to przecież wierni kontynuatorzy linii Tygodnika Powszechnego, Paxu, Znaku w salonowej walce tych instytucji o socjalizm z ludzką twarzą. Tam gdzieś leżą elementy fundamentów 3RP.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Iza
    No właśnie. To mniej więcej chciałem powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Kozik
    Tym bardziej należałoby to powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj jest rocznica wprowadzenia stanu wojennego na całym obszarze, itd.

    Trzydziesta druga!

    Jak to możliwe, że trzydzieści dwa lata potem, w obiegu społecznym już trwale znalazły się słowa:

    Kolonizacja i niewolnictwo.

    -------------
    PS.: Najbardziej byłbym ciekaw opinii naszego kolegi Studenta SGH.

    OdpowiedzUsuń