sobota, 6 sierpnia 2011

Andrzej Lepper, czyli strzeż się tych miejsc

Zmarł Andrzej Lepper, a ja nagle sobie zdałem sprawę z tego, że przez te już prawie trzy i pół roku nie napisałem na jego temat jednego tekstu. Oczywiście, nie wykluczam, że gdzieś tam padło jego nazwisko, ale ani sobie tego momentu nie przypominam, ani też, kiedy przeglądam tagi dotyczące tych pewnie już grubo ponad tysiąca tekstów, Andrzeja Leppera nie widzę. Jest, po kolei, Andrzej Arendarski, Andrzej Braun Andrzej Celiński, Andrzej Czaja (kim do cholery, jest ten Andrzej Czaja???), Andrzej Czuma, Andrzej Duda, Andrzej Gwiazda, Andrzej Mazurkiewicz, Andrzej Mleczko, Andrzej Morozowski, Andrzej Olechowski, Andrzej Stankiewicz, Andrzej Wajda, jest nawet Andrzej z Działdowa. Nawet, jak ktoś lubi, jest Andy Murray. Leppera nie ma.
Ktoś powie, że to pewnie dlatego, że to moje milczenie na temat Andrzeja Leppera, było jak najbardziej zrozumiałe, bo cóż ja mogę powiedzieć na temat osoby tak dla popieranego przez mnie projektu kompromitującej, i cóż ja mogę powiedzieć na temat tego wszystkiego, co w sposób tak kompromitujący, opisuje symbolizowaną przez Andrzeja Leppera sytuację? Otóż nie. To nie może być przyczyną, dla której Andrzej Lepper nie wywołał u mnie przez te wszystkie lata cienia refleksji. Weźmy takiego Romana Giertycha. Ten się w tagach tego blogu pokazuje aż trzy razy. A w czym on jest lepszy od Andrzeja Leppera? A czy może Artur Zawisza mniej kompromituje wybory dokonywane przez Jarosława Kaczyńskiego? A Kazimierz Marcinkiewicz? Przecież przy nim Andrzej Lepper – to nasza duma i chwała. Przy premierze Kazimierzu Marcinkiewiczu, polityczne wyczucie Jarosława Kaczyńskiego świeci jak pochodnia.
A więc może jest odwrotnie? Może Andrzej Lepper był tak straszliwie nudny w tym swoim politycznym zapętleniu, że już bardziej ciekawe było pisanie o Ludwiku Dornie, czy o (już pamiętam!) biskupie Czai? Też chyba nie. On wprawdzie ostatnio nie pokazywał się w telewizji zbyt często, co najwyżej – tradycyjnie już bardzo – jako bicz-hasło na Prawo i Sprawiedliwość, jednak parę razy tam był, i to co wygłaszał do podstawionych mu pod nos mikrofonów, było jak najbardziej w standardzie, który się w refleksjach zamieszczanych na tym blogu jak najbardziej mieści. No i przecież, nie należy zapominać – pani Toyahowa na przykład kompletnie o tym wszystkim zdążyła już zapomnieć – że ledwo co przedwczoraj Jarosław Kaczyński zeznawał w prokuraturze w sprawie tak zwanej „afery gruntowej”, a owa afera, to nie tylko jakiś Ryba, czy Kaczmarek, czy nawet Krauze wyglądający na siebie zza windy, ale przede wszystkim właśnie Andrzej Lepper. Na początku tej drogi wiodącej do Ryszarda Krauzego, a kto wie jak jeszcze dalej, stał nie kto inny jak Andrzej Lepper. A tu na blogu o nim taka cisza.
Jeśli ktoś myśli, że w tym momencie wreszcie się doczeka odpowiedzi na pytanie, czemu Andrzej Lepper, moim zdaniem, był tu tak okropnie nieobecny, to jest w całkowitym błędzie. Ja autentycznie nie wiem, czemu on został potraktowany tu, jak, nie przymierzając – a może właśnie i przymierzając - niegdysiejszy Ireneusz Sekuła. Ireneusz Sekuła, człowiek, który też, podobnie jak Lepper, uznał któregoś dnia, że polityka w odzyskującej po latach komunistycznej represji wolność Polsce, to jest coś, co mu naprawdę będzie służyło, i któregoś innego dnia popełnił samobójstwo, strzelając sobie dwukrotnie w serce. A ponieważ nie wiem, będę się zbliżał do końca tej ni to refleksji, ni zwykłego wiersza i tylko już przez chwilę powspominam Andrzeja Leppera sprzed wielu, wielu lat.
Pamiętam, jak jeszcze w początkach lat 90. ten były działacz Związku Młodzieży Wiejskiej, członek PZPR, pracownik Stacji Hodowli Roślin w Górzynie i PGR w Rzechcinie, kierownik należącego do Państwowego Ośrodka Hodowli Zarodowej gospodarstwa w Kusicach, prowadzący wraz z rodziną indywidualne gospodarstwo rolne w Zielnowie, pojawił się na katowickim rynku – pamiętam to dobrze – w takim długim, eleganckim, czarnym płaszczu i chodził między czekającymi na tramwaj ludźmi, prosząc ich o podpisy poparcia w wyborach prezydenckich. O ile dobrze zauważyłem, był tam kompletnie sam, bez jakichkolwiek asystentów, bez wynajętej młodzieży, no i oczywiście bez jakichkolwiek kamer. Łaził Andrzej Lepper wśród tych wkraczających w nową demokrację obywateli i zbierał podpisy na jakiejś wymiętej kartce. I ja się dziś zastanawiam, czy nie lepiej mu było jednak machnąć ręka na tę całą karierę, na te politykę, na te sejmy, panie i te wszystkie, panie, ministerstwa, i zostać w tym swoim Zielnowie. Może i lepiej, tyle że wszystko wskazuje na to, że nawet człowiek tak sprytny, ambitny i zdolny jak on, nie mógł się spodziewać, że tam oprócz tych wszystkich limuzyn, krawatów, eleganckich butów i błękitnych wnętrz telewizyjnych stacji – czeka śmierć.
No i sucha, błyskawicznie podana wiadomość, że ta śmierć była oczywiście samobójstwem. A jak się będzie miało szczęście, to może nawet przyjdzie jakiś psycholog i wszystkim szybciutko wyjaśni, jak to się takie dziwne rzeczy dzieją. Koniec.

Jak mówię, w dotychczasowych tekstach, o Andrzeju Lepperze nie ma niemal słowa. Tym bardziej, nie wspominają o nim teksty zamieszczone w książce, która jest do kupienia w księgarni Coryllusa. Za to, tam jest wszystko o świecie, który go ostatecznie zabił. Bardzo zachęcam do jej kupowania. Naprawdę warto. No i, oczywiście, proszę o dalsze wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Dziękuję.

39 komentarzy:

  1. @Autor
    Ireneusz Sekuła.
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpadam na tę stronę w poszukiwaniu strawy duchowej i zastanawiam się, dlaczego niektóre teksty są w swojej wymowie tak lapidarne, gdy dzieją się tak znaczące historie. Historie, które muszą poruszyć, nawet gdy ktoś stara się zdystansować od zwyczajnego nurtu polityki (po kilku latach każdego może ogarnąć znużenie).

    I dochodzę do wniosku, że wymowa kolejnej politycznej śmierci - a trudno je już zliczyć w kraju Tuska - jest tak ostra, tak jasna i tak przenikająca, że właściwie jakiś obszerny komentarz jest już zupełnie zbędny.

    Przeciwnik działa pewnie, brutalnie, beznamiętnie. Zdaje się być zawsze krok albo i kilka kroków do przodu. Świadomość społeczna to znak zapytania, sondaże niczego nie wyjaśniają. Przygnębiające to...

    OdpowiedzUsuń
  3. @james
    Fakt. Jak ten czas zmienia pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  4. @filozof grecki
    To JEST przygnębiające.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wp.pl donosi, że przyczyną były kłopoty finansowe.

    We frankach?

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Toyah:

    "ta śmierć była oczywiście samobójstwem"

    I już się znalazł ekspert!

    Przecież to międzynarodowa komisja powinna tą podejrzliwą śmierć zbadać! Mgła! Nienawiść! Spisek! Itp! Itd!

    (i powtarzać w kołeczko przez nastepne iks lat)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Michael Dembinski
    Pewnie była. Natomiast ja bardzo nie lubię sytuacji, kiedy tego typu informacja staje się oficjalną wersją już w pierwszych minutach po zdarzeniu. Tak jak w pierwszych minutach po zdarzeniu, oficjalną wersją stała się wina pilotów.

    OdpowiedzUsuń
  8. @orjan
    To JEST możliwe. Znaczna cześć samobójstw ma podłoże w postaci kłopotów finansowych. Podobnie jak znaczna część samobójstw, po pewnym czasie okazuje się w ogóle nie być samobójstwem. A pewna ich część już zawsze zostaje w pamięci jako samobójstwo.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah
    Nie potrafię wyjaśnić dlaczego, ale właśnie ta śmierć przejęła mnie grozą. Jakby przeszła obok śmierć z kosą.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Michael Dembiński
    Miluchny ten Twój komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Marylka
    Też mi się zrobiło jakoś nieswojo. Lepper ze sznurem na szyi. Taki mocny człowiek. Czasy okazały się twardsze nawet od niego.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Marylka
    Standard. On od czasu "niby to, panie, samobójczej śmierci Blidy" o spiskach bardzo rozmawiać nie lubi. Niewykluczone, że mu to zainteresowanie wróci, jak Kaczyński znów przejmie władzę i nagle powiesi się ktoś bardziej od Leppera odpowiedni.

    OdpowiedzUsuń
  13. @toyah

    W obecnej, permisywnej rzeczywistości wszystkie stany faktyczne są możliwe. Nawet samobójstwo nosorożca.

    Nie jestem w danej branży ekspertem, ale jest zbyt wiele świadectw istnienia takich środków farmakologicznych (?), że delikwent poproszony sam wejdzie na taboret, założy sobie sznurek od worka bokserskiego i sam skoczy na cudzą prośbę.

    Przykładem np. osławiona pigułka gwałtu. Ta np., podobno, po kilku zaledwie godzinach wchłania się i jest nie do wykrycia.

    Dlatego stawiam tu śmiałą tezę, że:

    jeżeli pierwsza ekipa stwierdzająca zgon od razu nie zabezpieczyła materiału dla anatomopatologa, to rozpoznanie samobójstwa można między bajki włożyć.

    Tak samo jak promille we krwi śp. gen. Błasika.

    Teraz cierpliwie czekam na wiadomość, kiedy ten materiał u śp. A. Leppera pobrano, bo biorąc pod uwagę okoliczności, w tym oczywiste kwestie bezpieczeństwa państwa, powinien był być pobrany natychmiast!!!!

    Bez względu na scenerię miejsca, gdzie martwego znaleziono.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta sprawa smierdzi na kilometr. Od poczatku wersja o samobojstwie, maglowana na okraglo przez wszystkie media. Cienia podejrzenia, ze moglo byc inaczej, a przeciez w sprawie osoby publicznej, znanej milionom ludzi, i to jeszcze polityka uwiklanego w rozne sprawy i afery, roznie moze byc. Moze sie komus narazil, moze za duzo wiedzial, moze chcial o czyms powiedziec. Wiadomo, ze nie zostawil listu pozegnalnego, mial zeznawac ws afery gruntowej, mial startowac w wyborach, byl umowiony na spotkania nastepnego dnia i to potwierdzil w dniu smierci, byl silnym facetem, ktory duzo wiedzial. Moze za duzo. Nikt z jego wspolpracownikow nie wierzy w samobojstwo. Nie byl typem depresyjnego mieczaka, ktory przy byle problemie lapie za sznur. N ludzie. Takie sa fakty. Powinno byc uczciwe sledztwo. Tylko kto je przeprowadzi. Media juz zdecydowaly co i jak.

    OdpowiedzUsuń
  15. @orjan
    Jeśli go z jakiegoś powodu sprzątnięto, to nie po to, żeby się teraz ktoś miał zajmować jakimiś pierdołami. A więc samobójstwo i kropka. A jeśli poszło o te franki, to też kropka. Może być nawet nad i.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kropka, czy nie. O fakcie dowiedziałem się dopiero dziś rano i jakoś nie chce mi się wierzyć, że to było samobójstwo...

    OdpowiedzUsuń
  17. @Michał

    Bez przesady, po cholerę mamy mieć porządne śledztwo? Czemu mamy nagle zmieniać już sprawdzone i powszechnie przyjęte PO-lskie normy postępowania?

    OdpowiedzUsuń
  18. adthelad
    No przecież!
    Śledztwo prowadzi Ślepokura, ten sam od Staruchowicza, Kownackiego, inwigilacji Ś.P. Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonki - fachura co się zowie!
    Powiedział w telewizorze, że w poniedziałek zarządzi sekcję, a potem kolejne badania, może nawet zleci badanie krwi! Czym się k..... martwić! Jest lepszy od Parulskiego!

    OdpowiedzUsuń
  19. @StudentSGH
    Mnie też w to trudno uwierzyć, ale diabli wiedzą. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że wiesza się ktoś taki jak Lepper, a Polska na to mówi: 'Zabili go. Normalnie. Widocznie coś tam do niego mieli', wzrusza ramionami i wraca przed telewizor.

    OdpowiedzUsuń
  20. @adthelad
    Tu w ogóle nie chodzi o śledztwo, czy jego brak.Tu nawet nie chodzi o to, czy ono będzie porządne, czy byle jakie. Pomysł jest taki, by o tym Lepperze , jeśli ktoś już w ogóle zaczął, natychmiast przestać gadać. Żeby zamknąć pysk, zacisnąć zęby i zająć się budową dróg.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Toyah
    No nie wiem, czy "budowa dróg" jest obecnie priorytetem?....
    Przecież istnieje potencjalne zagrożenie strajkami, czy słusznym gniewem i buntem społecznym, oraz kolejnym kryzysem finansowym w świecie, także w UE, a u nas jest tylko pilna potrzeba nowych cen i inicjatyw propagandowych.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bo ludzie już instynktownie zakładają, że prawdziwa jest najgorsza wersja.

    I dopiero to jest ciekawy efekt. Nikt już nie wierzy w przypadki. Wyeksploatowało się.

    OdpowiedzUsuń
  23. @orjan
    Na mnie jednak to wzruszanie ramionami robi największe wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Toyah
    To już jak w Rosji. Tam nikt nie wierzy w wypadki. I wzrusza ramionami - władza to siła wyższa, z którą nie ma co walczyć.

    OdpowiedzUsuń
  25. @orjan
    Jaki pospiech? Przecież trąbią bez przerwy, że "śledztwo ruszy w poniedziałek". Jest weekend, sezon urlopowy, na prokuratorów czeka grill, a nie jakieś badania. W poniedziałek się pomyśli,jak tylko głowa przestanie boleć.

    OdpowiedzUsuń
  26. Taką ciekawostkę znalazłam w YT pod starym nagraniem z wypowiedzią Leppera w Sejmie: "Byłem dzisiaj z tylu budynku Samoobrony. Do okna pokoju Leppera zostało podstawione wcześniej rusztowanie - cienkie i wysokie - tylko do okna pokoju Samoobrony, nigdzie indziej w budynku. Specjaliści mówili że takich rusztowań się nie stawia".

    OdpowiedzUsuń
  27. @Marylka
    Głupia sprawa z tymi prokuratorami. Za PRL-u mówiło się, że jak kończysz prawo, to najprościej jest zostać prokuratorem. Przez to, ten zawód był traktowany z najwyższą pogardą. Później przyszedł taki moment, że nagle prokurator to jednak był ktoś. No i się skończyło. Historia wraca jako swoja karykatura.

    OdpowiedzUsuń
  28. Toyah
    widze ze i ty juz tez odpusciles w tej sprawie. Wzruszenie ramionami i koniec. Jakos tak bez zaangazowania. A tu robi sie coraz straszniej i straszniej. Juz nawet strach pomyslec co bedzie na jesieni - przed i po wyborach. Wiadomo kto wygra, ale ilu jeszcze ludzi musi zginac.
    Juz jest jak w Rosji.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Toyah
    Wygląda na to, że wrócili do starych panów.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Angela
    Przecież to nie Toyah wzrusza ramionami. On o tym wzruszaniu napisał.

    OdpowiedzUsuń
  31. @angela
    Cooooo??? Ja wzruszam ramionami?

    OdpowiedzUsuń
  32. @Marylka
    To czytanie obok jest już chyba jakąś plagą.

    OdpowiedzUsuń
  33. Dzień minął, a mi się cały czas nie chce wierzyć, że Lepper sam to sobie zrobił. Bo i czemu? On wydawał się być naprawdę silny, sporo przetrwał. Przez problemy rodzinne? Seksafera była dawno. Śmiertelnie chory syn - gdyby zabił się po jego śmierci, to bym jakoś to zrozumiał. Problemy finansowe - ma je cała masa ludzi, 700 tysięcy spekulantów walutowych mających kredyty hipoteczne w CHF, nad którymi partia którą Państwo popieracie grzecznie się pochyla (bo jak sama była u władzy to wszystko się fajnie kręciło, ale każda partia by tak robiła i w każdym kraju politycy działali bardzo lekkomyślnie do 2007 roku), ostatnio też każdy kto trzyma pieniądze na giełdzie, w tym ja. Ale czy to powód żeby się targnąć na własne życie?

    O ile ze Smoleńskiem intuicja mi mówła, że był to splot nieszczęśliwych okoliczności i błednych decyzji, tak w przypadku śmierci Leppera intuicja mi mówi, że ŚP były wicepremier sam tego nie zrobił, on musiał coś wiedzieć. Teraz okazuje się, że Tomasz Sakiewicz zeznawał, że Lepper bał się o swoje życie i przy całym moim krytycznym stosunku do szefa GP, wierzę mu.

    OdpowiedzUsuń
  34. Aha, jeśli chodzi o opieszałość naszych służb, to cóż - szczęka opada. A jeśli to nie było samobójstwo, to ten kto by w tym pomógł musiał zrobić swoją robotę profesjonalnie...

    OdpowiedzUsuń
  35. @StudentSGH
    Dobrze że Pan zwrócił uwagę na tę naszą intuicję. Bo to jest w istocie wszystko co mamy. A skoro tak, skoro to faktycznie wszystko co mamy, to ta sytuacja świadczy fatalnie o stanie państwa.
    No i najważniejsze. Jeśli Pan ma rację, i to nie Lepper się powiesił, ale Leppera powieszono - to, jeśli nie wyciągniemy z tego odpowiednich wniosków - mamy grzech.

    OdpowiedzUsuń
  36. A nie zdziwiło Pana, że w przypadku Smoleńska jest u mnie miejsce na racjonalne wytłumaczenie, a gdy ginie polityk, w sumie w niejasnych okolicznościach do głosu dochodzi intuicja - koniec końców na różne dziwne teorie jest miejsce tam, gdzie zbyt dużo jest niejasności i niewiadomych...

    Najważniejsze to jest to, że uważam, że nigdy się nie dowiemy, czy mam rację, czy nie. Ile lat minęło od czasu kiedy Bierut wrócił z Moskwy w trumnie, ile czasu minęło od śmierci JFK? W tym pierwszym wypadku to wiadomo, że były inne, straszne czasy...

    A tak racjonalnie myśląc - gdybym to ja za dużo wiedział i obawiał się o swoje życie, to bym tego momentu nie przyspieszał. Wierzący człowiek by się wyspowiadał, licząc, że Bóg mu wybaczy wplątanie w różne ciemne sprawy i czekał... A może to nie jest takie proste...

    OdpowiedzUsuń
  37. @StudentSGH
    Owszem, zdziwiło mnie, bo, jak idzie o mnie, o wiele bardziej racjonalne jest to, że on jednak się zwyczajnie powiesił, niż to, że śmierć Lecha Kaczyńskiego była wynikiem zwykłego zbiegu okoliczności, a więc mgły, ruskiego bałaganu i polskiego narodowego charakteru.
    Co do reszty, to na temat Bieruta nie mam nic do powiedzenia. Słyszałem, że był chory. Ale z komunistami nigdy nic nie wiadomo. Natomiast w kwestii Kennedy'ego nic nie rozumiem. Myślałem, że go zastrzelił niejaki Oswald. Nawet mówili o tym w telewizji.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Toyah
    A to ciekawe, Student rozmyśla o JFK! Od tego już krok do herezji.

    OdpowiedzUsuń
  39. @Marylka
    Rzeczywiście, bardzo ciekawe. Zwłaszcza że tam wszystko zostało staranie zaplanowane przed, z tym Oswaldem na czele. W przypadku Smoleńska, szycie rozpoczęło się już po. I to tak okropnie nieporadnie.


    stało staranie zaplanowane przed, z tym Oswaldem na czele. W przypadku Smoleńska, szycie rozpoczęło się już po. I to tak okropnie nieporadnie.

    OdpowiedzUsuń