środa, 4 marca 2020

O królach pogardy wyssanej z mlekiem matki


      Jak już tu zdarzyło mi się parę razy powtórzyć, od czasu gdy Telewizja Publiczna wpadła w łapy Jacka Kurskiego i przestała być liderem medialnego obciachu, z TVN24 mam kontakt już tylko przez ich internetowy portal i to stąd wiem, że podczas gdy realna polityka w wymiarze medialnym toczy się niemal wyłącznie w telewizji TVP Info, ITI już oddało się wyłącznie uporczywemu reaktywowaniu jakichś postpeerelowskich złogów, takich jak – przepraszam, ale chyba nie będę się mógł powstrzymać – Ryszard Kalisz, Andrzej Olechowski, Barbara Labuda, Jan Krzysztof Bielecki, Ryszard Bugaj, Adam Daniel Rotfeld, Włodzimierz Cimoszewicz, Grzegorz Kołodko, Piotr Niemczyk, Danuta Huebner, Leszek Balcerowicz, Marek Borowski, Zbigniew Bujak, Ryszard Schnepf, Ludwik Dorn, Aleksander Smolar, Aleksander Hall, Bronisław Komorowski, Jan Śpiewak, Jerzy Buzek, Ewa Łętowska, czy wreszcie sam Aleksander Kwaśniewski. A więc wszystko to, co po śmierci Władysława Bartoszewskiego, Andrzeja Wajdy i Kazimierza Kutza, pozostało w tak zwanej „stajni autorytetów”.
       Przepraszam bardzo, ale naprawdę nie mogłem się powstrzymać, mam jedynie nadzieję, że czytelnicy tego blogu zrozumieją moje emocje. Poświęciłem jednak tyle miejsca owej menażerii, by stworzyć odpowiednie tło dla kogoś, kto pod pewnymi względami ich wszystkich przebija wielokrotnie, a mianowicie pewnego krakowskiego profesora nazwiskiem Marcin Król, który, gdyby nie telewizja TVN24, podobnie jak owa cała pozostała nędza, nie istniałby dziś nawet jako kompletnie nieokreślone wspomnienie, a tymczasem, jak się okazuje, w pewnych kręgach jak najbardziej zadaje szyku i to tak, że niejeden mógłby mu pozazdrościć.
      Oto zechciał ów dziwny intelektualista zabrać głos na tematy bieżące i jak słyszę, stwierdził przede wszystkim, że podczas majowych wyborów aczkolwiek „bez wielkiego entuzjazmu”, zagłosuje w maju na Małgorzatę Kidawę-Błońską, bo choć sobotnia konwencja wyborcza Kidawy go „pozytywnie zaskoczyła”, no i „dobry był też” Władysław Kosiniak-Kamysz, to w sumie „nikt nie budzi entuzjazmu i jest pewnym znakiem czasów”, kiedy to nie tylko w Polsce, ale na całym świecie „nie ma wybitnych polityków”. Ponieważ nie wysłuchałem oczywiście całej wypowiedzi Króla, lecz zaledwie jej omówienie na portalu tvn24.pl, nie umiem powiedzieć, czy on tu uczynił jakiś skromny wyjątek dla Donalda Tuska, czy jego również wrzucił do przegródki z napisem „cienie cieni Tadeusza Mazowieckiego”, inna sprawa, że z owego omówienia wynika, że na tym zakończył Marcin Król swoje wystąpienie na temat tego, kto „dobry był też” i przeszedł do sedna, czyli do wykładu pod tytułem „PiS, czyli złodzieje ducha”.
      Tu pozwolę sobie na chwilę się zamknąć i oddać głos samemu Królowi. Otóż zarówno Kidawa, jak i Kosiniak-Kamysz są według niego „strasznie pacyfistyczni” i jeśli chcą pokonać Dudę, powinni być „znacznie bardziej brutalni”. Tymczasem mówią oni „o ‘całym narodzie’, ale to nie cały naród na nich głosuje. Mają wywalczyć trochę – zabrać milion głosów Andrzejowi Dudzie. Jak zabiorą ten milion, to wygrają. Do tego trzeba być bardzo wyrazistym. Rządowi można zarzucić wiele rzeczy: sądy, puste darowizny, nieumiejętność gospodarcza i tak dalej, ale to, za co ja mam pretensję nie do darowania, to to, że to są złodzieje ducha, którzy bardzo wielu ludziom mogą ukraść ducha. Złodzieje ducha to są ci, którzy starają się ludzi na zjadaczy chleba przerobić, jak pisał poeta. Oni to chcą zrobić. Oni chcieliby mieć masę. Złodziejstwo ducha jest przestępstwem, które będzie skutkowało na pokolenia. Pozbawia się ludzi rzeczywistego związku z tradycją, z patriotyzmem, z kulturą narodową. Złodziejstwo ducha jest zabójcze dla kultury, ale ja się nie martwię o polską kulturę. Ona to przetrzyma, bo jest dość ludzi ważnych. Natomiast to dotyczy olbrzymiej ilości ludzi, którym ducha się kradnie.
Skuteczność rządzących – Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i Zbigniewa Ziobry –  wynika z pewnego rodzaju bezwzględności. W przypadku Kaczyńskiego to trochę bardziej zawiłe, ale w przypadku Morawieckiego i Ziobry to jest absolutna bezwzględność, całkowita bezduszność. Oni nie czują żadnego strachu. W związku z tym nie operują w pewnej sferze, którą nazywamy sferą ducha, w ogóle tam nie przebywają, są z niej wykluczeni przez swoje nastawienie. Dużo bardziej bałbym się PiS-u Ziobry, niż PiS-u Kaczyńskiego. Kaczyński jest człowiekiem złym, ale to zło jest czymś mniej niż ta straszliwa bezduszność.
PiS przyciąga wyborców zaspokajając potrzeby o charakterze utylitarnym. Właściwie wyłącznie rozdawnictwo. Wszystkie inne argumenty są moim zdaniem pozbawione sensu. Rozdawnictwo jest jedynym środkiem, który jest skuteczny i który udało im się skutecznie zastosować”.
      Jak mówię, Król wystąpił w programie „Fakty po Faktach”, które trochę jednak trwają, więc on tam musiał się jeszcze trochę nagadać, choć ja niestety nie mam bladego pojęcia co do szczegółów, natomiast to co zacytowałem za wspomnianym portalem, jak sądzę powinno nam wystarczyć.
        Jeśli jednak komuś wciąż mało, to bardzo chętnie przypomnę z człowiekiem o jakim stanie umysłu tu tak naprawdę mamy do czynienia. Oto wypowiedź Marcina Króla z początków rządów Prawa i Sprawiedliwości:
 Zapanowała w naszym kraju tyrania. To jest tyrania większości. Tego obawiali się ojcowie demokracji. Polska jako kraj demokratyczny po raz pierwszy wprowadziła ustrój tyranii większości. Taki stan przeczy prawom jednostki i człowieka. Tyrania większości to jest także tyrania kłamców i głupców. Ja nie chcę nikogo obrażać i nie będę mówił, kto tutaj jest głupcem, ale myślę, że prawie wszyscy, jak ich widzimy. Moim zdaniem to, co uprawia PiS w tej chwili, to jest granie na poczuciu bezpieczeństwa i jednocześnie na tym, że w każdym z nas jest skłonność do dobra i zła, czyli granie na skłonności do zła. To jest zło. PiS dla mnie uosabia w całości i niektórzy z przedstawicieli PiS-u uosabiają zło, diabła”.
     Przepraszam bardzo, ale wygląda na to, że cała ta akcja z koronawirusem zdecydowanie ma na celu przykrycie czegoś znacznie groźniejszego. Żeby tylko się nie okazało, że oni mają zamiar to ciągnąć jeszcze przez najbliższe kilka lat, bo, jak u Orwella, zupełnie zatracimy świadomość, kto jest świnią, a kto człowiekiem.




2 komentarze:

  1. To 'złodzieje ducha ' jest już tak wyrafinowane albo tylko śmieszne że co te biedaki powiedzą w maju. Albo tylko globusa dostaną?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oni chyba nawet nie bardzo chcą wygrać, chcą tylko żeby ten okropny Duda z PiS przegrał. Zresztą patrząc na dostępne kadry, trudno im się dziwić. Zresztą to samo dokładnie dotyczy Konfederacji i tzw. prawdziwej prawicy.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.