piątek, 20 marca 2020

Czy Polska Policja jest przygotowana na ostateczne rozwiązanie?


      Kilka dni temu na oficjalnym profilu Polskiej Policji na Twitterze został opublikowany apel, który wielu zaskoczył, mnie jednak przede wszystkim wzruszył. Proszę rzucić okiem:   
      Z powodu pandemii COVID-19, która wywołała panikę, a na nas nałożyła wiele nowych zadań i czasami nieprzewidywalne zachowania wielu osób, oczekujących od nas i innych służb ciągłej pomocy, prosimy o zaprzestanie wszelkich działań przestępczych/haniebnych/niegodziwych do odwołania - przekazują funkcjonariusze Policji.
      Docenimy spodziewaną współpracę związaną z powstrzymaniem się od popełniania przestępstw i wykroczeń i już z góry dziękujemy za współpracę oraz zrozumienie. Powiadomimy oddzielnym komunikatem, kiedy będzie można wrócić do codziennej działalności przestępczej kontynuując dalej starą zagrywkę policjant-złodziej”.
      Czemu ów dziwny apel mnie wzruszył, wyjaśnić nie jestem w stanie, tak jak w ogóle trudno jest bardzo objaśniać wzruszenia, natomiast, owszem, mogę powiedzieć, dlaczego uważam go za ważny. Otóż on w sposób wręcz idealny – chyba po raz pierwszy aż tak obrazowo – pokazuje nasz świat, jako arenę walki dobra ze złem, w którym zło stoi na pozycji od początku przegranej, a to z tego prostego powodu, że musi przegrać, co w każdej chwili, a co dopiero w sytuacji choćby tak poważnego kryzysu, można potraktować z aż tak upokarzającym pobłażaniem.
       Ważniejszą rzeczą jest jednak to, że tym bardziej właśnie w obliczu tego rodzaju demonstracji, ja już się nie mogę nacieszyć perspektywą kiedy to cała ta banda ludzi złych i występnych doczeka momentu, gdy wspomniana Polska Policja, a więc tak zwani „good guys”, zechcą na nich zawiesić swoją uwagę. Nie wiem wprawdzie oczywiście, kogo przede wszystkim mieli na myśli nasi policjanci, gdy układali sobie w głowie ów apel, ale przeczucie mi mówi, że im mogło wcale najbardziej nie chodzić o tradycyjnych przestępców, ale o tych z nich, którzy uznali, że stan powszechnego lęku przed zarazą stanowi dla nich świetną okazję, by ów lęk wykorzystać i na nim zarobić, a przy okazji z niego sobie poszydzić. I tym sposobem, tym bardziej z Polską Policją trzymam tu sztamę.
        Nie wiem też z całą pewnością, czy to co uważam za fakt, rzeczywiście jest faktem, ale zakładam, że faktycznie panowały kiedyś takie zwyczaje, że kogoś, kto w sytuacji wojny, czy innego powszechnego zagrożenia, kiedy to w powszechnym zamieszaniu wymagało się od ludzi pewnej wrażliwości oraz solidarności, decydował się drugiego człowieka oszukać, lub okraść, automatycznie się rozstrzeliwało, wieszano, czy w jakikolwiek inny sposób eliminowało ze społeczeństwa. I ja dziś, kiedy to tak dzielnie wszyscy walczymy z tym cholernym koronawirusem, słyszę o tym, że gdzieś w Lublinie jacyś cwaniacy wyłudzają od ludzi starych, bezradnych, a często zwyczajnie naiwnych różnego rodzaju kosztowności, to jak najbardziej uważam, że każdy z owych cwaniaków powinien zostać za to co robi przykładnie powieszony na głównym placu w mieście.
          Myślę, że warto opowiedzieć, na czym polega ów szczególny manewr. Otóż ktoś, kogo jak się domyślam, Polska Policja jeszcze nie poznała, odwiedza wybrane osoby, przedstawia się jako przedstawiciel służb państwowych i zachęca je, by przekazały mu w zaklejonej kopercie ze starannie zapisanym swoim nazwiskiem i adresem wspomniane kosztowności, a on je przekaże do specjalnego laboratorium, w którym przy pomocy specjalnej aparatury oczyści się je z wirusa, a następnie odkażone już jak należy właścicielowi zwróci. Nie znam oczywiście danych dotyczących skuteczności tego przekrętu, podobnie też jak nie wiem, na ile skuteczne są wszystkie inne, stosowane przez wszelkiej maści podobnych oszustów, których jak słyszę, nazbierało się ostatnio wcale nie tak mało, ale sam ów pomysł ma w sobie tak wielkie pokłady pogardy do drugiego człowieka, wołające o natychmiastową Boską interwencję, że ja naprawdę gotów jestem apelować tu o rozwiązania wyjątkowe i ostateczne.
       A skoro już mówimy o pogardzie, to nie miałbym też nic przeciwko temu, by do tej grupy dokooptować poznańskiego sędziego Aleksandra Brzozowskiego, który właśnie umorzył sprawę i wypuścił na wolność jednego z nich, niejakiego Hossa, niesławnego pomysłodawcy i głównego organizatora procederu znanego popularnie pod nazwą „na wnuczka”. Bo, jeśli mam być szczery, to wcale nie mam pewności, czy ten rodzaj szyderstwa z prostego człowieka, jak też sama społeczna szkodliwość czynu, z jakimi mamy tu do czynienia, nie przerasta nawet zła, do jakiego dochodzi w tych dniach w Lublinie. A jeśli sędzia Brzozowski się pewnego dnia zdziwi, to będzie można mu przypomnieć, że Polska Policja odpowiednio wcześnie naprawdę bardzo grzecznie i uprzejmie prosiła go o zrozumienie.









5 komentarzy:

  1. @toyah

    Bywają, np. teraz, takie sytuacje, że na ich czas do arsenału środków prawnych należałoby wprowadzić narzędzie o funkcji, jaką w II Rzeczypospolitej miała kara infamii.

    Tyle tylko, że należy wyrazić pesymizm, czy taka sankcja nie stanie się gdzieniegdzie nagrodą. Wszechobecne rozpedalenie ram cywilizacji już do tego doprowadziło. Może więc zadziałać właśnie od niejako tylnej strony sankcji.
    Czasy trudne wyłaniają bowiem nie tylko łajdaków, ale przede wszystkim ludzi prawych, a w każdym razie ofiarnych na rzecz całości i innych. Może więc warto spojrzeć w kierunku rozbudowania nagród.

    Osoba (lub firma) wyjątkowo ofiarnie służąca mogłaby na pewien okres dostawać coś w rodzaju klauzuli najwyższego uprzywilejowania w późniejszym dostępie do pracy, funkcji publicznych, awansu, czy do pewnych świadczeń.
    Nie mogłaby np. być pominiętą przy podwyżkach wynagrodzeń, preferencjach kredytowych, itd. Nie mogłaby też przegrać w konkurencji o cokolwiek (także w zamówieniach publicznych) z dowolnym, lecz nieuprzywilejowanym konkurentem przedstawiającym porównywalną ofertę. Szczegóły do uzgodnienia.

    Walka między dobrem a złem wymaga sankcji. Gdy nie da się karać zła, to przynajmniej należy nagradzać dobro. Demonstracyjnie nagradzać.

    OdpowiedzUsuń
  2. @orjan
    Masz rację. Wprowadzenie kary infamii by nad pogrążyło doszczętnie. Oni już dziś się czują panami świata, a gdyby ich jeszcze jakoś oznakować, to by te pieczątki nosili jak rodowe herby.

    OdpowiedzUsuń
  3. 'Walka między dobrem a złem wymaga sankcji. Gdy nie da się karać zła, to przynajmniej należy nagradzać dobro. Demonstracyjnie nagradzać. ' Oprawię sobie w ramki. Przepraszam bardzo, ale się wzruszyłem proszę Panów .

    OdpowiedzUsuń
  4. @Pavel

    Czytelnicy F. Konecznego wiedzą o rozróżnieniu organizmu od mechanizmu społecznego; niech będzie cywilizacyjnego. Wydaje mi się, że także mechanizm zdolny jest pokonać epidemię, bo w ostateczności ona wygaśnie pod własnym ciężarem. Ale wtedy jakim kosztem!
    Dlatego organizacja państwowa, oczywiście oprócz intensyfikacji własnych zadań, powinna promować zachowania organiczne. Promować, bo tego nie da się wywołać rozkazem.

    Napoleon wiesze rezultaty osiągał rozdając Legię Honorową, niż stosując plutony egzekucyjne.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam Feliksa Konecznego. W takich sytuacjach przypomina mi się ten biedny Bezdomny. '– Najlepiej byłoby posłać tego Kanta na trzy lata na Sołowki za te jego dowody! – nagle
      palnął nieoczekiwanie Iwan. '. Bardzo Panu dziękuję, czegoś się dowiedziałem .

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.