czwartek, 24 stycznia 2019

Sześć krótkich kawałków na powitanie szalonego nowego roku.


Wszystko dzieje się tak szybko, że kiedy wysyłałem ostatni zestaw swoich krótkich kawałków do „Polski Niepodległej” wszyscyśmy się zajmowali wyłącznie mordowanymi przez reżim Kaczyńskiego dzikami i nikomu nawet do głowy nie przyszło, że już za chwilę okaże się, że PiS-owi nie wystarczyły dziki, ale przerzucił się na ludzi i to ludzi absolutnie najwybitniejszych. Głupio mi więc bardzo, że w tych kompletnie nowych okolicznościach przyrody, wracam do spraw tak bardzo z dzisiejszego punktu widzenia nieważnych, no ale co robić? Nie możemy w końcu się zgodzić, by jakieś lokalne porachunki, nawet i o zasięgu ogólnokrajowym, zakłóciły nam porządek rzeczy. A zatem zapraszam i sam jestem ciekawy, o czym będziemy dyskutować za dwa tygodnie.


Ostatnio uwaga publiczna została zaatakowana przez trzy tematy, czyli los polskich dzików, escape roomy, oraz wysokość zarobków dyrektorów w Narodowym Banku Polskim. Być może w odpowiedzi na ewentualne sugestie, że opozycja w Polsce jest z siebie wydusić jakiekolwiek emocje wyłącznie gdy chodzi o zwierzęta, pieniądze i medialnie atrakcyjną śmierć, główny stróż naszej obywatelskości, czyli telewizja TVN24 przedstawiła na swoim internetowym portalu historię kilku osób i ich zlekceważonego przez polskie państwo człowieczeństwa. Przedstawiony przez portal tekst nosi tytuł: „Życie Uli mogło potoczyć się inaczej. Ale urodziła się w Polsce”, a zaczyna się w następujący sposób:
Człowiek to nie tylko ciało - mówi niepełnosprawny fizycznie i pełnosprawny umysłowo 28-letni Mariusz. Skończył studia prawnicze, ma marzenia. Ale wie, że gdy zabraknie rodziców, najpewniej trafi do domu pomocy społecznej i marzenia się skończą. W jego wieku trafiła tam Ula. I tkwi tam od 39 lat. - To wyrok dłuższy niż za zabójstwo - mówi”.
Oczywiście sam już fakt, że na uwagę, że „człowiek to nie tylko ciało” pozwala sobie środowisko, które dotychczas stało na czele krucjaty mającej na celu przekonanie nas, że życie jest zaledwie formą istnienia białka, robi odpowiednie wrażenie, ja bym jednak chciał się odnieść do tytułu, a szczególnie do adresowanych do Uli przez redakcję TVN24 wyrazów współczucia, że ona urodziła się w Polsce. Oczywiście, ona zdecydowanie miała pecha. Pomyśleć tylko, że wystarczyło się jej urodzić w Holandii, Belgii, Szwjcarii, czy Wielkiej Brytanii i ci wrażliwi ludzie nie mieliby najmniejszego powodu, by jej dziś współczuć. Podobnie zresztą jak Mariuszowi i innym bohaterom wspomnianego reportażu.

***

Piszę te słowa, a jednocześnie myślę, że może oceniam ich niesprawiedliwie. Może redaktorom TVN24 nie chodziło o to, że gdyby Ula i Mariusz urodzili się w Belgii, to by się ich w odpowiednim momencie elegancko i kulturalnie zamordowało i nie trzeba by im było się dziś męczyć. Może im chodziło wyłącznie o warunki, w jakich oni żyją. O jakich warunkach mówimy? Wszystko wyjaśnia być może ilustrująca tekst fotografia, gdzie najpierw widzimy zapewne ową Ulę, która ma na szyi zawieszony święty medalik, a tuż obok komódkę z całą kolekcją przeróżnych figurek i obrazków, a więc jest Serce Jezusa, jest też On Sam, jest Matka Boska z Fatimy, jest naturalnie Krzyż, a nawet obrazek z Bazyliką Św. Piotra. Czy to możliwe, że co dobrzy ludzie tak się użalając nad losem tych cierpiących ludzi chcieli nam tylko powiedzieć, że im by tam w tej Genewie, czy Amsterdamie zrobili na tych półeczkach porządek i wtedy naszym wyłącznym problemem byłyby już tylko te dziki?

***

Sam temat owych dzików, a nawet wzmożona aktywność naszej opozycji, która swoim czujnym oczkiem wyszukała nową okazję do podjęcia próby obalenia rządu Prawa i Sprawiedliwości, nie stanowiłyby wystarczającego powodu, by się sprawą zajmować w poważnym w końcu miejscu, jakim jest „Polska Niepodległa”, gdyby nie pomysłowość czołowych przedstawicieli owej opozycji. Przy doprawdy bardzo silnej konkurencji, pojedynek na idiotyzm dziesięciolecia wygrał bezdyskusyjnie Paweł Kukiz oświadczając że:
Strzelanie do prośnych loch jest bandytką. To tak, jak Bandera kiedyś robił z Polakami”.
Ja wiem, że to co teraz powiem może zabrzmieć zbyt drastycznie, ale wygląda na to, że w swojej, mocno charaktersytycznej dla siebie bezmyślności, Kukiz paradoksalnie ustawił się w jednym szeregu z Banderą. Ja sobie bowiem bardzo dobrze potrafię wyobrazić przesłuchiwanego przez jakiś sąd Banderę, który na pytanie, czy on nie ma wyrzutów sumienia, że kazał mordować ciężarne polskie kobiety, odpowiada: „A niby czemu? Przecież to mniej więcej tak, jakby zastrzelić prośną lochę”.
Swoją drogą, ja chyba już do końca życia nie zrozumiem, dlaczego ludzie, których jedynym problemem wydaje się być to, że się lubią czasem napić, nie potrafią pojąć, że jeśli ruch jest dwustronny, to znaczy, że może się zdarzyć, że z naprzeciwka nadjedzie samochód.

***

Weźmy taką aktorkę Maję Ostaszewską. Ponieważ tak się złożyło, że kto inny został wytypowany do reprezentowania polskiego filmu w swiecie, Ostaszewskiej pozostał już tylko udział w różnego rodzaju doraźnie zwoływanych politycznych manifestacji. Pierwszy raz dała ona znać o sobie przy okazji chwilowego zamieszania w Parlamencie, stając na czele krucjaty na rzecz zabijania dzieci poczętych:
Nie możemy nigdy pozwolić na to, by zabrano nam prawo do decydowania o sobie, o naszych ciałach. Szanuję bardzo światopogląd innych ludzi, jednak podstawą jest nienarzucanie go innym. Każdy może decydować w zgodzie z własnym światopoglądem”.
Przed minionymi Świętami Bożego Narodzenia, Ostaszewska znów dała o sobie znać wypowiadając się na temat prawa do życia, jakie przysługuje rybie o nazwie karp.
Nie było zatem możliwości, by owa gwiazda nie zabrała głosu w sprawie dzika. Oto pełen cytat:
Minister Środowiska jednym podpisem skazuje na zagładę niemalże całą populację dzików!!! Do końca lutego odstrzelonych ma być 210 000 z 229 000 żyjących w naszym kraju. W tym młode, ciężarne lochy oraz osobniki żyjące w Parkach Narodowych. Decyzji tej, wyjątkowo sprzeciwiają się sami myśliwi. Jeśli dojdzie do odstrzału tak gigantycznej ilości dzików, oznaczać będzie to KONIEC TEGO GATUNKU W POLSCE!!!!!
Ktoś powie, że ona jest jeszcze lepsza od Kukiza. Otóż nie. Kukiz to absolutny lider. Natomiast przyznaję, że Ostaszewska jest znacznie bardziej inspirująca. I wcale nie chodzi najbardziej o to, że ona nie ma współczucia dla nienarodzonych dzieci, natomiast jak najbardziej jej serce krwawi nad losem nienarodzonych dzików. Mnie bardziej zastanawia fakt, że ona coś wspomina na temat gatunku. Czy to możliwe, że ona mówi to co mówi wyłącznie dlatego, że jej zdaniem najważniejsze jest dbanie o zachowanie gatunku? Czy to możliwe, że zdaniem Ostaszewskiej miliard dzieci wte czy wewte z jej punktu widzenia nie zmieni zbyt wiele, natomiast 200 tys. dzików do odstrzału to faktycznie problem?

***

Może być oczywiście różnie, zwłaszcza gdy idzie o ścieżki którymi się zataczają mysli ludzi takich jak Maja Ostaszewska, czy Paweł Kukiz, ja jednak bym sugerował, że to jest poziom naszych tak zwanych elit. Ich pierwszoplanowi przedstawiciele najprawdopodobniej w ogole nic nie myślą, nie mają żadnych refleksji na jakikolwiek temat, ale zwyczajnie powtarzają to, co im podpowiedzieli cwani politycy, którzy oczywiście jakieś tam swoje kalkulacje mają. A zatem niewykluczone, że oni niedługo pojawią się na jakimś marszu ubrani w żółte kamizelki i razem z przewodniczącym Broniarzem będą bronicć już nie dzików, ale przepracowanych na śmierć nauczycieli, licząc na to, że ci którzy Broniarzowi płacą te 12 patyków miesięcznie docenia i ich trud i coś tam im może sypną.

***

A, jak wiadomo, sypanie nabiera tempa i urody. Oto, jak się dowiadujemy, magazyn „Nowe Państwo”, wydawany przez Tomasza Sakiewicza z przyległoścami przyznał doroczną Nagrodę im. Św Grzegorza reżyserowi działającemu pod ksywą Patryk Vega. Jak czytamy w odpowiedniej informacji, wyróżnienie przyznawane jest tym, „którzy mężnie stawali w obronie prawdy w życiu publicznym w mijającym roku”. Dowiadujemy się też, że wcześniej nagrodę otrzymali tacy wybitni Polacy, jak Lech Kaczyński, czy Antoni Macierewicz, no a dziś padło na Vegę. W uzasadnieniu czytamy:
Jego filmy przyciągają do kin miliony widzów i potrafią wywołać histerię u strzegących poprawności przekazu krytyków. A On i tak pozostaje sobą. Mówi o Bogu. Mówi o prawdzie. Gdy kilka dni temu słuchałam jego opowieści o nowym projekcie filmowym, który ma rozprawić się z pedofilią - nie miałam wątpliwości, że musi dostać naszego ‘Grzegorza’”.
Mnie w tym wyznaniu uderzyły dwie kwestie. Najpierw ten początek, odnośnie tego, że filmy Vegi przyciągają i że wywołują histerię. Toż to wypisz wymaluj Smarzowski i jego „Kler”, czyż nie? No a chwilę później to „słuchałam”, „nie miałam wątpliwości”, oraz „nasz Grzegorz”. Rzeczywiście, to jest ich Grzegorz i oni mogą sobie z nim robić co im przyjdzie do głowy.





Wszelkie pytania w sprawie książek i nie tylko, proszę kierować na adres mailowy k.osiejuk@gmail.com

1 komentarz:

  1. Vega to ostateczna patologia kina - to taka moja mała histeria na jego temat.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.