wtorek, 29 stycznia 2019

Czym i dokąd zajeżdża Ewa Kopacz?


Jak już pewnie większość z nas wie, była premier Ewa Kopacz postanowiła nas właśnie poinformować, że jesteśmy zacofani i śmierdzimy naftaliną. Osobiście się nie gniewam i ową naftalinę biorę z dumą na swoją podstarzałą klatę, jako coś o co tak naprawdę walczyłem całe życie. Zastanawiam się natomiast, jaką satysfakcję może mieć człowiek, który ewidentnie zadaje siarką, i to na okrągło. Aby tę moją zadumę odpowiednio zilustrować, chciałbym przypomnieć swój felieton napisany jeszcze w roku 2014 specjalnie dla „Warszawskiej Gazety”. Powinno zabrzmieć.


      Nie potrafię zgadnąć, na co oni liczyli, ale wbrew wysiłkom naszych satanistów, Jan Paweł II został ostatecznie kanonizowany, jest już wreszcie naszym wielkim świętym, i można by pewnie z satysfakcją ogłosić, że zło zostało zduszone, gdyby nie fakt, że to jest niestety nieprawda. Jan Paweł II wprawdzie oficjalnie oręduje za nami u Najwyższego, natomiast Zły ani myśli ustąpić, a wybezczelnił się przy tym tak, że nie cofnął się nawet przed tym, by się zjawić na miejscu, a więc w samym Watykanie, i tam zrobić wszystko, by swoją obecnością próbować obniżyć rangę całego wydarzenia.
      Z tego co zdążyłem zauważyć, na czoło pochodu utworzonego przez to opętane towarzystwo wyszli prezydenci Komorowski i Kwaśniewski, którzy w watykańskich wnętrzach kazali sobie zrobić tak zwaną słitfocię, i pozwolili, by scena ta została obfotografowana z wszystkich stron przez reporterów z dziennika „Daily Mail”, i wypuszczona w świat na pośmiewisko gawiedzi. Na mnie jednak największe wrażenie nie zrobił ani Komorowski, ani Kwaśniewski, ani nawet pani Komorowska, której ci dwaj kazali pstryknąć z komórki to żenujące zdjęcie, ale ktoś zupełnie inny, mianowicie marszałek Ewa Kopacz, która nic sobie nie robiąc z faktu, że już kilka lat temu sama ustawiła poza Kościołem, pojechała tam z nimi wszystkimi i postanowiła się tam poudzielać, jako pobożna katoliczka.
      Gdybyśmy już zapomnieli, w czym rzecz, przypomnę pewne zdarzenie sprzed niemal już 6 lat. Oto zachęceni przez powszechną kulturę seksu, pewna nastoletnia Agata i jej chłopak skorzystali z atmosfery i dziecko zaszło w ciążę. Matka nastolatki, według niektórych relacji, wbrew jej woli, zaordynowała aborcję. Ponieważ sytuacja była na tyle dramatyczna, że miejscowy szpital odmówił przeprowadzenia zabiegu, do akcji wkroczyły środowiska proaborcyjne i wspólnie z matką, ostatecznie Agatę namówiły do tego, by wydała na śmierć swoje dziecko.
      Problem pojawił się jednak wówczas taki, że gdziekolwiek oni prowadzili tę biedną dziewczynkę, kolejni lekarze solidarnie odmawiali przeprowadzenia zabiegu. Trwało to tak długo, atmosfera zaczęła tak gęstnieć, a histeria proaborcjonistów tak się podniosła, że do akcji, jako minister zdrowia, wkroczyła Ewa Kopacz i znalazła dziewczynce człowieka, który chętnie się podjął wykonania mokrej roboty.
      Agata została zawleczona na miejsce, i tam już, z dala od kamer i mikrofonów, młodsze z dzieci zostało zamordowane. Gdy chodzi o głównego organizatora egzekucji, czyli Ewę Kopacz, zaczepiona przez któregoś z dziennikarzy, oświadczyła, że osobiście czuje się świetnie, bo zachowała się, jak porządny urzędnik.
       I oto dziś ta sama Kopacz założyła na łeb elegancką czarną chustę, udała się do Watykanu, i pokazała nam wszystkim, co sobie myśli o tej całej religii, grzechu i jakichś ekskomunikach. A ja przyznam, że nie wiem, czy istniał jakikolwiek sposób, by jej uniemożliwić odprawianie tam tych czarnych rytuałów, natomiast jestem pewien, że przyjdzie czas, gdy ona spłonie. W towarzystwie, które sama sobie wybrała.

k.osiejuk@gmail.com


8 komentarzy:

  1. Te ekspertyzy opacznie wykopaczone z głębi szafy (naftalina!) świetnie zgrały się w czasie z tzw. taśmami Kaczyńskiego (#JaCieNieMoge).

    W każdym razie Kopacz rulez ... za wieszakami w szafie. Niech ktoś litościwy wreszcie zamknie te drzwi. Głównie dlatego, że w starych szafach na drzwiach zwykle jest lustro.


    OdpowiedzUsuń
  2. @Grzeralts

    Na razie przydałaby się im litość dla siebie samych. Są dla siebie okrutnie bezkompromisowi.

    Mnie to nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To okrucieństwo u nich nie zna stron. Oni są okrutni generalnie, zwłaszcza dla przegranych.

      Usuń
  3. W tej chwili jak się w google wpisze słowo "naftalina" to na pierwszych miejscach jest Ewa Kopacz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Abstrahując od całej reszty, na mnie wciąż największe wrażenie robi to, że ta pani była premierem naszego kraju, i to nie przez miesiąc przez pomyłkę. Reprezentowała go też za granicą. Przy tym i naftalina blednie, a nawet formalina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A 20-kilka % Polaków nie widzi w tym problemu. I nie da się im nijak wytłumaczyć, w czym rzecz.

      Usuń
    2. Im się zwykle nie da wytłumaczyć niczego.

      Usuń