sobota, 26 stycznia 2019

Powrót do przyszłości


       Jak wśród całego tego zgiełku związanego z zabójstwem Pawła Adamowicza części z nas udało się być może zaobserwować, legislatura stanu Nowy Jork uchwaliła właśnie prawo dopuszczające aborcję do dziewiątego miesiąca ciąży, a miejscowe środowiska liberalne postanowiły uczcić to wydarzenie wielką różową iluminacją na wieżowcu wybudowanym na miejscu zburzonych w roku 2001 wież World Trade Center. Wiadomość ta zrobiła na mnie szczególne wrażenie z dwóch względów. Przede wszystkim, chwilę temu moja córka urodziła dziewczynkę, nie w dziewiątym, lecz w ósmym miesiący ciąży, a ja to dziecko widziałem, przytuliłem do serca i ucałowałem. Drugi powód mojego wzruszenia to ten, że moim zdaniem oto wlaśnie została przekroczona pewna granica, która wprawdzie była mocno podejrzana, mimo to jednak gwarantowała zachowanie przynajmniej pozorów rozsądku. Otóż jeśli uznamy, że życie ludzkie jest chronione od momentu, kiedy „płód” jest w stanie funkcjonować „samodzielnie”, automatycznie znajdujemy się w sytuacji, gdzie możemy zacząć zabijać dzieci, które nie potrafią jeszcze samodzielnie ochronić się przed zimnem, czy zaspokoić głód. A kto wie, czy też za Phillipem K. Dickiem, owym planem nie ntrzeba będzie objąć też dzieci, które nie potrafią rachować, a więc te, które nie przekroczyły 12 roku życia… a więc te, które nie posiadają duszy.
       Nie mówimy o jakiejś bandzie freaków, które gdzieś założyły komunę i w ramach owej komuny ustaliły nowe prawo kwestionujące wszystko to w co współczesna cywilizacja nas wyposażyła, lecz o legislaturze stanu Nowy Jork, a więc czegoś, co nie jesteśmy w stanie traktować jak żart. W tej zatem sytuacji myślę, że nie zaszkodzi jeśli przpomnę fragment tekst opublikowanego tu wiele lat temu, natomiast oryginalnie sięgającego czasów, kiedy ja jeszcze nie miałem pojęcia o tak zwanych „blogach” i starałem się udzielać zaledwie na łamach mediów drukowanych, niekiedy z sukcesem. Oto zatem fragment tekstu opublikowanego kiedyś w tygodniku „Solidarność”, a potem powtórzonego tu na tym blogu. O tym właśnie, o czym dziś rozmawiamy.



        Szanowny Panie Marszałku, Pani Prezydent, Panie i Panowie Posłowie! Wydawałoby się, że nasze społeczeństwo wystarczająco długo korzysta z dobrodziejstw uczestniczenia w Nowej Kulturze Europejskej, by zrozumieć, że czasy obskuranckiego dogmatu i czarnego zabobonu odeszły w niesławną niepamięć. Wierzylismy w to i chcielibyśmy wierzyć również i dziś, że te ponure demonstracje, z którymi mieliśmy do czynienia jeszcze w ubiegłym  roku, to był jedynie bezmyślny wybryk paru chorych z nienawiści pań w moherowych czapkach. Z przykrością dziś, jako przedstawiciel ugrupowania, mającego w swojej nazwie dumne słowo "odnowa", mam obowiązek zawołać: „Oni żyją!”
      Wszyscy zgromadzeni na tej sali wiemy o co chodzi i o kogo. Przed tygodniem, w jednej z warszawskich klinik, nasi specjaliści przeprowadzili kolejny już w tym miesiącu, o ile dobrze pamiętam, szesnasty, czy siedemnasty może, zabieg aborcji. Niestety, również po raz kolejny, nieliczne, ale jakże krzykliwe grupy, podnoszą larum, próbując powstrzymać coś, co nieuniknione. Powiem więcej, nieuniknione i ostateczne. Prawo do swobodnej aborcji do trzeciego roku życia jest prawem ostatecznym, ponieważ ostateczny jest także odwrót od tego, co wszyscy tak dobrze pamiętamy.
      Tak, tak, panie pośle. Ja pamiętam, pan pamięta i wszyscy tu zebrani, w tym Pan Marszałek i Pani Prezydent, pamiętamy te wszystkie nieprzespane noce, te zszarpane nerwy, tę nikomu niepotrzebną nienawiść. Pamiętamy te dzieci, nielegalnie, bez odpowiednich warunków, bez odpowiedniej higieny, bez odpowiedniego nadzoru, zabijane w najbardziej okrutny sposób tylko dlatego, że wielu z nas w pewnym momencie naszego życia w wolnej i wielkiej Europie, zostało bez żadnego jasnego powodu i – powiem brutalnie – bez litości, pozbawionych prawa do obrony przed niegrzecznym dzieckiem. Mało tego. Nie dość, że zostaliśmy pozbawieni tego najbardziej oczywistego prawa człowieka, to za próbę demonstrowania naszej godności i naszych najbardziej szlachetnych pragnień, prawo państwowe stosowało wobec swoich obywateli ciężkie i okrutne kary. Wszyscy powinniśmy mieć dobrą pamięć i niech pan, panie pośle, nie udaje, że te czarne czasy to czyjaś fantazja.
      Wspomniałem o nieprzespanych nocach, bo to przykład szczególnie drastyczny. Ale to przecież nie wszystko. Czy już niektórzy z nas zapomnieli, co czuje dorosły, odpowiedzialny, spragniony najprostszej rozrywki człowiek, który nie może wyjść z domu się zabawić, albo czasem – tak, tak – pooglądać w spokoju mecz w telewizji, bo dziecko się pochorowało i nie umie się powstrzymać od płaczu? Czyśmy już zapomnieli, jak się czuje człowiek chcący w spokoju i w kulturalnych warunkach uprawiać seks ze swoją partnerką, lub partnerem, gdy nagle trzeba wstać i uspokoić marudzącego dwu, czy trzylatka. Jak krótka jest nasza pamięć, jak ograniczona nasza wrażliwość. Czy ci wszyscy, którzy tak łatwo i tak bezmyślnie załamują ręce nad tym zeszłotygodniowym zabiegiem, wiedzą cokolwiek o gehennie, którą przez ostatnie trzy lata przeszli opiekunowie tej usuniętej dziewczynki? Czy ci wszyscy, którzy z taką łatwością szafują słowem życie, zastanowili się raz chociaż, jak niegodne życie mieli ludzie o wiele ważniejsi, o wiele poważniejsi i o wiele istotniejsi dla dalszego postępu i rozwoju naszego wspólnego domu o nazwie Europa, niż ta niegrzeczna i chorowita osoba? Czy pani, pani poseł, potrafiłaby z czystym sumieniem stanąć przed matką pozbytego się już szczęśliwie dziecka i powiedzieć jej prosto w oczy: „Niech się pani dalej męczy”?
      Od 4 lat, mamy w naszym kraju dobre prawo. Prawo dobre, prawo mądre i, przede wszystkim, prawo wyrastające ze zwykłego, ludzkiego współczucia. Nie pozwólmy, by ludzie głupi i mali - powiem prosto i bez ogródek - ludzie śmiecie, tego prawa nas pozbawili.

Długie, niemilknące oklaski.

       

10 komentarzy:

  1. Jestem za rozszerzaniem prawa do aborcji na wszystkich.
    Mam taki problem że (zwłaszcza w lecie) pod oknami na podwórku zbierają się pijaczkowie i do późnej nocy hałasują.
    Gdyby jedno prawo obejmowało wszystkich ludzi to za pomocą jakiejś strzelby rozwiązałbym tę kwestię.

    OdpowiedzUsuń
  2. niezależnie od wszelkich innych okoliczności przyrody (bo PiS-ofilii nie mogę zaakceptować) za Twoją oczywistość w zakresie bronienia życia człowieka małego - szacunek mój masz Toyahu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Grek_Zorba
      Nie jestem pisofilem. A teraz szczerze, bierzesz udział w wyborach?

      Usuń
    2. od 2003 przestałem ... a w 2016 złożyłem Panu Bogu uroczystą przysięgę, że nie będę uczestniczył w przedsięwzięciach bazujących na demokratycznych przesądach ... Amen.

      Usuń
    3. @Grek_Zorba
      To szczęściarz z Ciebie, że masz ten komfort zwracać się do Pana Boga z takimi pierdołami.

      Usuń
  3. Długie oklaski i radość...
    https://twitter.com/LifeNewsHQ/status/1088950553529311233?s=19

    OdpowiedzUsuń
  4. Parę lat temu, może sześć, oglądałam film, dokument, w którym nienachalnie przewijał się wątek o tzw. aborcji. Nic drastycznego. Nie sama. Między innymi z moim około 18-latkiem. Po filmie nastała cisza, której nie wytrzymałam. I zadałam mojemu dziecku pytanie, mocno spontaniczne i emocjonalne
    - wolałbyś żyć czy nie żyć
    odpowiedział mi bardzo poważnie
    - wolałbym żyć
    - to pamiętaj synu, że nigdy nie wolno żadnemu dziecku robić krzywdy
    zapomniałam mu dodać, ale nie omieszkam, że ta ich olbrzymia niegrzeczność, smrodliwość, chorowitość, wyjątkowa upierdliwość i ta ich cholerna wszechobecność jest dla nas, rodziców, najpiękniejszą sprawą na świecie.
    TAK

    OdpowiedzUsuń
  5. @Jola Plucińska
    Czy masz już wnuki? Nie? To ujrzysz to w pełni właśnie wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie mam. Ale na pewno będzie dobrze. Prawie. Dziś gadałam o dzieciach z siostrzenicą i synem. Ona nie chce nic słyszeć o dzieciach (to tak jak ja w jej wieku). Za to synek nadrobił za całą rodzinę. Podobno, jakby mu się trojaczki urodziły, toby się ucieszył.

    OdpowiedzUsuń