czwartek, 3 stycznia 2019

Czy można zwariować od nadmiaru informacji?


Okres okołoświąteczny - w połączeniu też trochę z tym, że udało mi się skończyć książkę - tak mnie rozleniwił, że zapomniałem wrzucić felieton z zeszłotygodniowej „Warszawskiej Gazety”. Co niniejszym czynię. Jutro piątek, a więc wydanie kolejne, do kupowania którego serdecznie zachęcam.     


        Przyznać muszę, że kiedy zastanawiam się nad sytuacją, w jakiej znalazły się dziś media, czuje się złapany w swego rodzaju pułapkę. Przede wszystkim mam ochotę wyjechać na wieś otworzyć knajpę, zostać karczmarzem i resztę życia spędzić nalewając okolicznym mieszkańcom wódkę do kieliszków, i w ten sposób nie musieć rejestrować tak zwanych headline news. Z drugiej strony głupio jest tak po prostu stracić zainteresowanie dla świata i wyłączyć się kompletnie, zwłaszcza że w tym całym chaosie są miejsca, gdzie człowiek się czuje zupełnie nienajgorzej, a niekiedy nawet ma poczucie, że właśnie się czegoś nowego dowiedział i stał się przez to mądrzejszy.
        Z prasą drukowaną, no i oczywiście z telewizją, sytuacja, jak wiemy, jest raczej niewesoła, by nie powiedzieć tragiczna, natomiast mamy ten nasz Internet, gdzie przy odrobinie czujności naprawdę potrafimy odzielić ziarno od plew, a owo ziarno potrafi się okazać naprawdę cenne. Wygląda niestety na to, że zaraza, która w pierwszej kolejności sprowokowała mnie do myśli emigracji za karczmianą ladę, powoli sięga już ostatniego bastionu rozsądku i zachowuje się jakby się szykowała do demonstracji ostatecznego triumfu.
      Proszę popatrzeć, co znalazłem na popularnym Facebooku. Oto zdjęcie papieża Franciszka i rzekomy cytat z papieża:
      Nie jest rolą polskiego Kościoła bogactwo i uprawianie polityki. Kościół polski musi być z wiernymi i rozliczyć ogrom pedofilii w polskim Kościele. Media toruńskie są zaprzeczeniem chrześcijaństwa”.
      Ktoś powie, że to dzieło jakiegoś wariata, którym nie należy się przejmować, obawiam się niestety, że tak nie jest. Przede wszystkim zwróćmy uwagę, że tu mamy autentyczne kalki: „nie jest rolą”, „bogactwo Kościoła”, „uprawianie polityki”, „ogrom pedofilii”, „media toruńskie”… Przeciez to jest normalny przekaz głównego nurtu. Tego nie pisał wariat, ale bardzo sprawny propagandzista.
      A to przecież nie koniec. Spójrzmy na szereg komentarzy, jakie się tam, pod tą informacją ukazały:
Nawet papieża nie słuchają, tylko biznesmena Rydzyka
Brawo papieżu Franciszku, od samego początku mi się podobasz i mówisz otwarcie o złych poczynaniach również co smutne naszych księży
Na zasady naszego Kościoła nie papież jest potrzebny, ale Hitler
Boję się o Franciszka”…
      W pewnym momencie pojawia się ktoś, kto zwraca uwagę na to, że papież w ogóle nic takiego nie powiedział i cała ta informacja to typowy fejk.
      Ale tu też Internet reaguje błyskawicznie:
Może nie powiedział, ale powinien
       I tak dalej i tak dalej, a ja się już tylko zastanawiam, dokąd to wszystko prowadzi. I wcale nie chodzi mi o to, że jacyś zatrudnieni po godzinach redaktorzy „Gazety Wyborczej” będą siedzieć w Internecie i tworzyć tego rodzaju newsy, ale o to, że tego typu „informacje”, jeśli ich się namnoży odpowiednio dużo - a to wcale nie jest takie trudne -  doprowadzą do tego, że my od nich zwyczajnie oszalejemy.
       Co niekiedy, mam wrażenie, już się stało.

Jak zawsze zachęcam do kupowania moich książek. Czy to przez wydawnictwo pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, czy w warszawskim sklepie Foto-Mag, czy też częściowo też tu u mnie. Mój mail: k.osiejuk@gmail.com.



1 komentarz:

  1. He was at the center of a fake news story, but Denzel Washington says it's the mainstream media that's selling "BS." ..."If you don't read the newspaper, you're uninformed. If you do read it, you're misinformed,"
    Niby oczywiste,ale powoli myślenie przestaje być modne.

    OdpowiedzUsuń