środa, 10 lipca 2013

O księdzu Isakowiczu-Zaleskim na Skale. Tej Skale.

Głupio mi to mówić, ale wygląda na to, że przez to, iż ostatnio przestaliśmy oglądać telewizję, nie tylko zyskujemy tak zwany święty spokój, ale jednocześnie tracimy coś, czego poza tą telewizją jest zwyczajnie niedostępne. A więc wiedzę, która jest zwyczajnie niezbędna.
Oczywiście wiem, że ktoś mi zaraz powie, że dla chcącego nie ma nic trudnego i że jeśli dobrze poszukać, to znaleźć można wszystko, jednak przede wszystkim owo szukanie zwykle zabiera więcej czasu, niż go na co dzień mamy, a po drugie, wcale nie wiadomo, czy podczas tego szukania nie trafimy na coś, co jest znacznie jeszcze gorsze od programu zatytułowanego „TVN24 – The Best Of”. A nie o to chyba nam chodziło, prawda?
No ale nie o tym chce pisać. Rzecz bowiem w tym, że przy okazji sprawy księdza Lemańskiego i jego, tak bardzo ostatnio nagłaśnianych, 15 minut sławy, znów – nie mówię, że jakoś dramatycznie często – ale, owszem, zacząłem zaglądać do telewizji TVN24. No i wczoraj jak grom z jasnego nieba spadł na mnie sam ksiądz Isakowicz-Zaleski u samej Moniki Olejnik. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że no tak, historia wraca do nas w formie swojej własnej parodii, ale spojrzałem na twarz Księdza, coś mnie tknęło, i najpierw sobie tę rozmowę nagrałem, a następnie odtworzyłem.
Powiem szczerze, że od czasu, jak ksiądz Iskowicz-Zaleski został gwiazdą, moje zaufanie do niego – i to mimo jego wspaniałej wręcz, tak niezwykle bohaterskiej historii – powoli zaczęło gasnąć. Ani nie chcę, ani też za bardzo – głównie przez, z jednej strony, upływ czasu, a z drugiej, moją bardzo skromną pamiętliwość – nie jestem w stanie wspominać wszystkiego tego, co sprawiło, że dla mnie bardzo stopniowo ksiądz Zaleski stawał się już tylko legendą, natomiast bardzo chętnie, i z prawdziwa radością muszę przyznać, że to, co on wczoraj zaprezentował u Olejnik było popisem tak niezwykłej mocy wiary, nadziei i miłości, a jednocześnie niewyobrażalnej wręcz inteligencji, że ja nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem okazję czegoś podobnego być świadkiem.
Żyjemy w czasach, gdzie większość z nas nie jest wręcz w stanie wyrwać się spod presji, jaką na nas wywierają nasze emocje i zewnętrzna propaganda; gdzie, ile razy zostaniemy poproszeni o wypowiedzenie zdania na jakikolwiek społecznie istotny temat, jesteśmy do tego stopnia wypełnieni potrzebą powiedzenia wszystkiego i to w sposób taki, by oklaski były długie i możliwe głośne, że w efekcie nie mówimy nic. To, co wczoraj w programie Moniki Olejnik zrobił ksiądz Isakowicz-Zaleski, stanowiło popis tak intensywnej głębi myśli i wiary, że – wiem, że w to trudno uwierzyć – ale nawet sama Monika Olejnik zdębiała. Słuchając księdza Zaleskiego, ona była tak bezradna, że jedyne co mogła robić, to kiwać głową i zgadzać się z każdym jego słowem.
Rozmowa dotyczyła przede wszystkim sprawy księdza Lemańskiego i jego najświeższych wybryków, i powiem zupełnie szczerze, że po wystąpieniu księdza Isakowicza-Zaleskiego, ksiądz Lemański i wszystko, co on zamierza w przyszłości zrobić, czy powiedzieć, staje się bez znaczenia. A w ten sposób, z prawdziwą satysfakcją muszę zauważyć, że Kościół jest wciąż jak skała, której moce piekielne nie pokonają. Również dzięki księżom tak fantastycznym, jak ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. I tekst dzisiejszy jest przede wszystkim po to, by to powiedzieć publicznie.

http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/lemanski-i-hoser-jak-dwa-tir-y-musialo-dojsc-do-konfliktu,338610.html

8 komentarzy:

  1. Siła spokoju księdza Tadeusza to jest to czego nam zbyt często brakuje. Monika próbowała szczekać jak to ona ale musiała trochę respektu wykazać. Nosiło ją jak zwykle ale nie miała się czego zaczepić. Dzięki temu poszedł mocny przekaz do społeczeństwa. Ksiądz Isakowicz-Zalewski mówi głosem purpurata. Żal tylko, że co i rusz jakiś młodzianek w samym tylko habicie wyskoczy na śnieg i dokazuje jak dziecko. Telewizja to bardzo złe medium, to z tego się bierze. To zły emanuje z kineskopu a nie żadne promieniowanie. Choć czasem trafi kosa na kamień i jest coś dla nas.
    Ten twój serwer jest bardzo głodny bo zjada mi komenty, zobaczymy czy ten wejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. @crimsonking
    Ten wszedł. I bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie było nieważne co zrobi i powie ksiądz Lemański już zaraz po jego "non serviam" (chyba tak to się pisze)do swojego przełożonego. Jednak ksiądz Isakowicz Zalewski przełożył to na prosty język, który zrozumie nawet dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Toyah
    Dziękuję! Nie widziałam programu, a również od jakiegoś czasu miałam podobne odczucia na temat ks. Zaleskiego. Dzięki Tobie mogę się cieszyć, że jednak pozostał sobą. Mam nadzieję, że to jest gdzieś do obejrzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. http://www.tokfm.pl/Tokfm/51,102433,14261385.html?i=1

    Ks. Lemański się rozkręca. Ale jeśli on do swojej obrony idzie się żalić do TokFM, do stacji która szydzi z Kościoła w sposób jawny to coś tu mocno nie sztymuje.
    Może to wszystko co się ostatnio dzieje to jeden większy atak na Kościół w Polsce? Zły napiera bo czas mu się kończy przy teoretycznej zmianie władzy?

    OdpowiedzUsuń
  6. @tpraw
    Jego słowa naprawdę robiły wrażenie. Szczególnie jak przypomniał, jak to sam dostał od kardynała Dziwisza zakaz publicznych wypowiedzi, i się zwyczajnie podporządkował. Mimo że wiedział, że Dziwisz się myli.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Marylka
    No pewnie że jest. Przecież nawet dałem link.

    OdpowiedzUsuń
  8. @crimsonking
    On ma bardzo dobre tu przygotowanie. W końcu od pewnego już czasu pracuje dla Lisa.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.