czwartek, 18 lipca 2013

Co Polsce po wojsku? Co wojsku po Kościele? - Felieton ponury

Kiedy patrzymy na Polskę, którą zapewne nam już niedługo zostawią ci, co ją do końca przeżuli i wypluli, jak nikomu niepotrzebny śmieć, i użalamy się nad naszym i jej losem, zwykle zauważamy tylko to, co mamy przed oczami na co dzień. Będziemy tu więc mieli albo tę wszędzie panoszącą się biedę, kolejki w ośrodkach zdrowia, bezrobocie, rozgrzebane miasta i prowadzące do nich drogi, te lombardy na każdym rogu, te banki, te budki z kebabami, te sklepy ze starą odzieżą, wreszcie to, o czym możemy przeczytać w gazetach, czy usłyszeć w telewizji, a więc informacje o katastrofie budżetowej, natomiast już nawet nie będziemy mieli siły na to, by spojrzeć nieco w przyszłość i zapytać, co dalej. Nie znajdziemy ani siły, ale też i czasu, by rzucić okiem na to, co jest jednak jakoś tam ukryte, bo z natury rzeczy niedotykalne i niewidzialne, a poza tym, przez swoją swego rodzaju abstrakcyjność, w pewnym sensie kompletnie dla nas nierealne.
Weźmy na przykład informację, która pojawiła się przy okazji ogłoszenia przez Donalda Tuska zapaści budżetowej, i została w sposób naturalny kompletnie zlekceważona. Otóż MON wedle nowego, oszczędnościowego, planu, będzie miało zmniejszony budżet o ponad 3 mld złotych, z tym oczywiście zastrzeżeniem, że pensje nawet nie drgną. Jak się natomiast dowiadujemy z doniesień nadchodzących już zupełnie niezależnie od tych najświeższych, gdyby, jakimś dziwnym cudem, sąsiednia Białoruś zechciała uderzyć na Polskę, wystarczyłoby im pół dnia, by ich wojska zajęły cały kraj. I to oczywiście, również jest wiadomość nieistotna, budząca powszechne wzruszenie ramion, no bo o czym tu myśleć? O inwazji Białorusi na Polskę? A cóż to za temat?
Popatrzmy na przykład na pewien garnizonowy kościół, który, tak się złożyło, mamy tuż za oknem. To jest kościół szczególny, bardzo skromny, z bardzo konserwatywną atmosferą, kościół, który wielu ludzi uznało za swój jedyny i wieczny kościół, również nasz kościół. z początkiem nowego roku dostaliśmy nowego proboszcza, pułkownika Jerzego Niedzielskiego. Ja wiem, że księża, z którymi jestem zaprzyjaźniony, bardzo nie lubią, gdy ja coś takiego mówię, ale tu nie ma możliwości, by o tym nie wspomnieć. Otóż ksiądz Jerzy Niedzielski, to ksiądz wybitny. Przez te pół roku, jak tu jest, on ludzi, którzy przychodzą do naszego kościoła najzwyczajniej w świecie zaczarował. Nie będę wchodził w szczegóły, ale, jak kto chce, można go znaleźć na youtubie. Wystarczy wpisać nazwisko.
O co chodzi? Rzecz w tym, że on ledwo przyszedł, już od nas odchodzi. Dlaczego? Okazało się, że rząd kazał znacznie zmniejszyć liczbę kapelanów wojskowych, i biskup polowy musiał przearanżować całą administrację obsługi tych szczególnych parafii, no i Niedzielski zostaje przeniesiony tam, gdzie będzie bardziej przydatny. Sprawa jest jednak zrozumiała. Skoro nie ma wojska, to po ciężką cholerę komukolwiek kapelani i garnizonowe kościoły? Ale kogo to obchodzi poza tymi biednymi ludźmi, którzy żałują swojego ukochanego księdza? A czemu on odchodzi? Jak to czemu? Bo jest kryzys i nie ma pieniędzy. No a poza tym, jak już powiedzieliśmy, po co garnizonowi kościół, skoro nie ma garnizonu?
Niedługo po Smoleńskiej Katastrofie, nasz przyjaciel i samozwańczy, a przez nas z radością i dumą tu przyjęty, kapelan tego bloga, ksiądz Don Paddington, wygłosił cudowne kazanie, w którym przedstawił Polskie Wojsko, już tylko jako wspomnienie, jeśli wciąż niekiedy zaznaczające swoją obecność, to tylko w formie dekoracji wykorzystywanej na okoliczność imprez, takich jak właśnie pogrzeb ofiar smoleńskiego nieszczęścia. A ja sobie przypominam inną wypowiedź, jeszcze sprzed wielu, wielu lat, kiedy dziennikarz, dziś już nieco odsunięty na dalszy plan, Jan Ordyński szydził w Polskim Radio, że po ciężką cholerę Polsce jakieś wojsko, skoro Europa przede wszystkim jest ostatecznie bezpieczna, a poza tym, skąd nam, Polakom, w ogóle chodzą po głowie tak głupie myśli, jak stawianie oporu przeciwko potężnym sąsiadom? Czy myśmy może już od tego naszego nacjonalizmu oszaleli? Komu my się chcemy postawić? Rosji? Niemcom? Dziś pewnie do tej kolekcji Jan Ordyński dodałby jeszcze Białoruś.
Nie mamy wojska. Mamy tylko pewną skromną reprezentację, gdy trzeba się gdzieś ładnie pokazać. No i ten zdychający już ordynariat polowy ze swoimi kapelanami i rozsianymi po całej Polsce kościołami, które i tak, prędzej czy później zostaną, jak znam życie, przejęte przez Dominikanów i zamienione na akademickie ośrodki duszpasterskie, gdzie pobożni studenci będą mogli sobie pośpiewać przy dźwiękach gitary, bębenków i fujarki.

Przepraszam bardzo, ale znów mamy sytuację bardzo gardłową. Wakacje zawsze nas nieco przyginały do ziemi, tym razem jednak wygląda na to, że jest gorzej, niż kiedykolwiek. I nie ma wątpliwości, że jeśli tu mi się nie uda od Was niczego wyprosić, reszta miesiąca jest zwyczajnie nie do przeżycia. A, jak już wspominałem, prędzej pójdę na żebry do mojego teścia, niż wezmę kolejny kredyt. Co i tak wychodzi na jedno. Bardzo proszę o zrozumienie i dziękuję.

23 komentarze:

  1. O wojsku co nie co wiem bo ponad 30 lat mieszkam w takim środowisku.
    Zasadnicza służba przypadła mi na lata 88-90. Pierwszy rok był tradycyjny (fala itd) drugi był lajtowy bo wprowadzono "humanizację życia wojskowego". Serio, tak to się nazywało. :)
    Zmieniono regulaminy, przepustka stała w kieszeni, Panie oficerze zamiast towarzyszu itd.
    Po okrągłym stole do koszar powrócili kapelani i zrobiło się śmiesznie, gdy niedawni oficerowie polityczni i inne komuchy musiały uczestniczyć we mszach i nabożeństwach.
    Inna sprawa to, iż za biskupa polowego Głodzia ordynariat polowy został bardzo rozbudowany. Zatrudniono mnóstwo kapelanów. Potem, gdy rozpoczęto likwidowanie jednostek trzeba było likwidować etaty kapelanów i trwa to pewnie do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcięło mój komentarz.
    Mieszkam całe życie w środowisku wojskowym i śmieszyło mnie gdy po 89 oficerowie komuchy musiały uczestniczyć w nabożeństwach.
    Podoficerowie zawodowi i chorążowie za komuny nie mieli problemów za praktyki religijne ale już oficerowie musieli obowiązkowo należeć do partii i od Kościoła trzymać się daleko jeśli chcieli robić karierę.

    Z kolei ordynariat polowy za kadencji biskupa Głodzia strasznie się rozbudował. Każda jednostka miała kapelana a jak rozpoczęto likwidację jednostek to i etaty kapelańskie też i trwa to do dziś.

    Generalnie uważam, że tam gdzie wojsko tam kończy się logika i to niezależnie od systemu politycznego, w którym to wojsko funkcjonuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mamy wojska...

    Toyahu - wiesz ile czołgów ma Polska?

    Dokładnie 944.

    A ile Niemcy?

    445, a za rok zostanie 200.

    A Wlk. Brytania?

    227 (plus 180 w rezerwie).

    Francja? 254 (plus 152 w reserwie)

    Polska ma NAJWIĘKSZE siły pancerne na zachód od Bugu.

    Więc nie histeryzuj.

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie wpis jest ponury, tylko rzeczywistość, która nas coraz bardziej oblepia. Na niezależnej jest wywiad z Szewczakiem ze Skoków i on też o wojsku mówi. Zakłada, że w granicach państwa mamy ok 30-50 tysięcy ludzi zdolnych do walki. Ja nie wiem do czego oni są obecnie zdolni. Uważam, że tylko ci co byli na misjach są zdolni emocjonalnie do podjęcia walki i strzelania do przeciwnika. A to drastycznie zmniejsza liczebność naszego wojska. A i to zakładając, że w razie jakby co to oni wszyscy będą chcieli z tych misji wrócić. Znają przecież realia i wiedzą, że trafili by wprost na front bez cienia szansy. Obwód Kaliningradzki ma lepsze zaplecze niż nasza armia, Białoruś to już potęga. A jak ważne są wszelkie zapisy NATO pokazał Smoleńsk. To jest groza raczej niż ponuractwo.

    Ze spraw lżejszych zobacz to:
    http://eurosport.onet.pl/zuzel/dps/fakt-kontrowersyjne-kulisy-rozstania-tomasza-golloba-z-reprezentacja-polski/pgke3
    To się wiąże ze sprawą Agnieszki Radwańskiej. Oni budują wręcz nienawiść naszą do naszego kraju. Nie ma przypadków są tylko znaki. Za chwilę kto ma trochę grosza to będzie spieprzał bo tu się po prostu nie da. Ksiądz Isakowicz-Zalewski mówi, że Agnieszka być może celowo zgodziła się na tą sesję żeby nie robili z niej takiej "posągowej katoliczki" bo w przyszłości miała by jeszcze trudniej. Od tej strony by mogli ją kierować i wywierać na nią wpływ. Ta cała zgraja od breloczków z Jezusem to szemrane towarzycho i produkcja starych towarzyszy. Klimaty z Grunwaldu, Bóg Honor i Ojczyzna ...w ZSRR. Tak mi się to kojarzy i inaczej nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  5. @birofil
    Teraz tylko trzeba ustalić, co to znaczy "mnóstwo" - a więc, czy więcej, niż trzeba, czy w sam raz - i będziemy w domu.

    OdpowiedzUsuń
  6. @birofil
    Nic Ci nie wcięło. Ja ze wzgledu na skomasowany atak trolli, muszę moderować komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Michał Dembinski
    Tak jest. Podobno też wydobywamy bardzo duzo węgla.

    OdpowiedzUsuń
  8. @crimsonking
    Myslałem, że się za cos na niego obrazili. No wiesz... że się przeżegnał przed zawodami, albo coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Michał Dembinski
    Ach, i jeszcze jedno. Podobno mamy też najwięcej w Europie osób studiujących i z wyższym wykształceniem Polecam swój tekst na moim blogu w Salonie24: osiejuk.salon24.pl
    Ty tam chyba nie bywasz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie, chyba się nie obrazili tylko tak po prostu uznali, że już im niepotrzebny i zapomnieli mu o tym powiedzieć. W sumie nic takiego. A, że to zawodnik, którego zna cały żużlowy świat i ma największe zasługi w tej dziedzinie? Oj tam, oj tam stare czasy, jak tu świeża kasa do zdobycia a Tomek kontuzjowany mówi że coś go w kolanie strzyka. Tak po prostu.

    Taa mamy czołgi, i chyba dwanaście samolotów i jeden statek podwodny. I co łyso Ci? Nasza armia to potęga jak stąd do Otwocka a Ty jak zwykle czarnowidzisz.

    http://eurosport.onet.pl/tenis/agnieszka-radwanska-odpowiada-na-krytyke-za-sesje-dla-body-issue/rcn0f

    OdpowiedzUsuń
  11. @crimsonking
    Mnie się naprawdę lekko na sercu zrobiło, jak się dowiedziałem, że za rok Niemcy będa mieli tylko 200 czołgów. Z naszymi 944, jak nam tylko podskoczą, wchodzimy w nich jak w masło. Nawet Francja z Anglią im nie pomogą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe ile z tych 944 czołgów nadaje się do walki w polu przeciwko tym 200 niemiecki. No chyba, że "Rudy" ich wesprze. Za to 944 czołgi do pacyfikowania ludzi na ulicach to chyba jednak zbyt mało. Polska to jednak nadal duży kraj.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Michał Dembinski
    Niemcy mają 6 budżet wojskowy świata. Zaraz po Rosji.
    Polska jest w okolicach miejsca 20, obok Holandii lub Kolumbii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że jak dobrze się te nasze czołgi rozgrzeją to zrobimy Niemcom Blitzkrieg II Odwet. Tego na pewno się nie spodziewają. A jak już rozjedziemy Niemiaszków to nie ma co studzić maszyn tylko trzeba gnać pod Eifflę, że niby hamulce się zacięły we wszystkich 944 sztukach. Taki niefart. Niech sobie France przemyślą swoje działania w 39r. A co. Później do Hiszpanii żeby nawrót zrobić bo kształtem pasuje i drodze do domu zawadzimy o Holandię żeby sobie nie myślała i jeszcze raz po Niemiaszkach dla spokoju. Jak wyjedzie 944 to pewnie z pięćset wróci. Dobudujemy drugie i w drugą stronę. Cholera chyba się do wojska zapiszę bo mam świetny plan. Mam po drodze jak do pracy jadę trzy jednostki. W tym jedną Natowską co to w niej dzisiaj jakiś festyn jest. Co miesiąc mają festyn, bo to takie festyniarskie wojsko. Na luzie jest. Mamy przecież 944 czołgi jakby co a Niemcy tylko 200 już za rok. Świętować można już dziś bo czasu szkoda. Ech...
    Ostatnio fajne wykłady o wojsku w PRL-u Gontarczyk robi. Z kapci można wyskoczyć przy niektórych sprawach. No ale wtedy chyba mieliśmy jeszcze więcej czołgów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Teraz zauważyłem że Niemcy mają największy budżet na wojsko w świecie spośród państw nieatomowych. Ciekawe...
    (nawet wydają więcej niż niektóre kraje mające broń jądrową jak Indie, Pakistan)

    OdpowiedzUsuń
  16. @PrzeKaz
    Daj spokój. Michał to fanatstyczny facet, tyle że od obsesyjnego popierania Platformy Obywatelskiej przestał kontrolować rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Remo
    Daję Ci słowo, że on to świetnie wie. Tylko się szamoce. W końcu zobaczy, że to nie ma sensu i poczuje, jak pięknie jest zaczerpnąć świeżego powietrza.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Remo
    Z tymi 200 czołgami w przyszłym roku mogą się wypchać.

    OdpowiedzUsuń
  19. Załatwimy ich naszom tarczom antyrakietowom co ją Bronek z Koziejem wyrychtują.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale co to za czołgi? W polskiej armii wartość bojową przedstawiają tylko leopardy z niemieckiego demobilu (nieco ponad 100) i od biedy pt91 (troche ponad 200). Chociaż te drugie to i tak konstrukcja z minionej epoki.
    Jeśli więc brać pod uwagę sprzęt nowszej generacji to proporcje są trochę inne. Zresztą jakby co to Niemcy zawsze mogą w swoich fabrykach trzaskać te Leopardy, Angole swoje Challengery (jedne z najlepszych seryjnych czołgów) a Francuzi - Leclerki.

    OdpowiedzUsuń
  21. @ERWO
    Nie przejmuj się. Michał to mój kumpel. On przechodzi trudny okres. ostatnio obstawia Gowina.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak obstawia Gowina, to znaczy że jeszcze mu się trochę zejdzie. Jakieś trzy do pięciu lat. Szkoda chłopa.

    OdpowiedzUsuń
  23. tylko leopardy z niemieckiego demobilu (nieco ponad 100)...

    Jasne.

    Bez porządnego celownika, za to z urządzeniem do zdalnego wyłączania zasilania. Doskonale nadają się na ciągnik. Taki zdalnie kontrolowany ciągnik. Próbowali w Łabędach wyłączyć to chitre zdalne sterowanie. Nie udało się im. Kto trzyma pilota ten może owe Leopardy załączyć... albo wręcz przeciwnie.

    I to tyle w sprawie "944".

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.