piątek, 25 lutego 2011

Zabić Dubienieckiego? W życiu! Jesteście za głupi.

Atak, jaki mainstream skierował w stronę męża Marty Kaczyńskiej jest w pewnym sensie zrozumiały, a z drugiej strony jego gwałtowność może zaskakiwać nawet tych, którzy zdążyli się przyzwyczaić do najgorszych ekscesów. Dlaczego uważam, że to co oni wyprawiają, jest zrozumiale? Otóż jest ku temu kilka powodów. Prawdopodobnie nikt tak jednoznacznie jak Dubienecki nie wypowiada się na tematy, które dziś rządzą naszymi emocjami, a ta jednoznaczność idzie całkowicie w przeciwnym kierunku od popularnych oczekiwań. O ile się nie mylę, to właśnie on, jako pierwszy z pierwszego szeregu osób, których zdanie się liczy, zakomunikował wyraźnie, że prezydent Kaczyński mógł zostać zamordowany. Drugi powód jest bezpośrednio związany ze sposobem, w jaki Dubienecki swoje opinie formułuje. On w żaden sposób nie jest przy tym ani miły, ani firmowo nieśmiały, ani nawet demonstracyjnie pogrążony w żałobie. Krótko mówiąc, Dubienecki, kiedy rozmawia z dziennikarzami pokazuje każdym swoim gestem, że uważa się od nich pod każdym względem lepszy. Coś takiego mniej więcej, jak stryj jego żony, tyle że ten akurat – przynajmniej moim zdaniem – jest sympatyczny. Dubienecki nie ma nawet tego.
Jest jednak jeszcze coś, co – jak sądzę – wzbudziło po stronie Systemu tak wielką chęć zniszczenia Dubieneckiego, a przy okazji, relacji na linii Jarosław, Marta i rodzina Marty. Chodzi, jak zwykle, o samego Jarosława Kaczyńskiego. To on jest tu celem, a sam Dubienecki znalazł się tu w pewnym sensie przypadkiem. System uznał, ze skoro Jaroslaw Kaczyński jakoś się pozbierał po katastrofie, a także po przegranych tak niefortunnie wyborach, i robi wrażenie silnego, jak nigdy dotąd, należy go zaatakować od strony rodziny, a więc czegoś, co w gruncie rzeczy jest ostatnią rzeczą, jaka mu praktycznie pozostała. Ktoś powie, że tego typu akcja to wyjątkowe skurwysyństwo. No, ale czemu nie? W końcu mamy do czynienia z ludźmi, kotrzy już w kwietniu minionego roku pokazali, że stać ich na wszystko. Dosłownie na wszystko. Jeśli potrafią rodziny mordować, to czemu mają ich nie rozbijać?
A więc jedni powiedzą, że tak się przecież nie godzi, ale z całą pewnością pojawią się też inni, którzy ogłoszą, że Dubienecki sam jest sobie winny, bo gada, co mu ślina na język przyniesie, i w dodatku z tą śliną też ma kłopoty. I, muszę przyznać, że tę opinię trochę rozumiem, z tego względu, ze nawet moje dzieci – których raczej nie podejrzewam o szczególną naiwność, czy brak czujności – dały się tu nabrać, właśnie jak dzieci. To od nich mianowicie po raz pierwszy dowiedziałem się, że Dubienecki zrobił z siebie osła, mówiąc w wywiadzie dla Onetu, że Marta Kaczyńska ma mieć pierwsze miejsce na liście, bo ona jest tu szefem i nawet sam Jarosław nie ma tu nic do gadania. Przeczytałem oczywiście tę rozmowę, i – oczywiście, tak jak to zawsze bywa – okazało się, że owszem, wszystko to prawda, tyle że nie to, nie tak i nie w ten sposób. Przede wszystkim Dubienecki w swojej wypowiedzi dla Onetu nie powiedział, że Marta Kaczyńska chce startować w wyborach i że w związku z tym oczekuje pierwszego miejsca na liście, lecz – odpowiadając na pytanie – stwierdził fakt oczywisty: że JEŚLI jego żona ma zostać kandydatem w wyborach, to pierwsze miejsce jest faktem. Przepraszam bardzo, a gdzie tu jest jakakolwiek nieprawda? Czy ktokolwiek jest w sobie w stanie wyobrazić, że ona startuje do Sejmu z list PiS-u, i znajduje się za jakąś Szczypińską, czy nawet za Kurskim? Przecież to byłby kompletny absurd. I to wcale nie dlatego, że jako bratanica Prezesa, ma lepszą sytuację, ale z tej prostej przyczyny, że jest córką Lecha Kaczyńskiego, prawdopodobnie zamordowanego przez złych ludzi 10 kwietnia w Smoleńsku. A to jest powód wystarczający. I jej relacje ze stryjem nie mają tu nic do rzeczy.
A zatem, to jest jedna część wypowiedzi Dubieneckiego. Druga natomiast to ta, że on się wpycha do interesu. I to jest też nieprawda. Przede wszystkim, gdyby komuś się chciało czytać z minimalną uwagą i ze zrozumieniem, to by wiedział, że przede wszystkim Dubienecki, jeśli mówi o swojej politycznej karierze, to wcale nie wskazuje bezpośrednio na PiS, ale wspomina coś o ewentualnym swoim własnym projekcie. To jest zapisane. Można to sprawdzić. Natomiast, jak już idzie o sam PiS, to wyraźnie mówi – i to też można sprawdzić – że to iż on jest mężem Marty i zięciem zmarłego Prezydenta, nie stanowi jakiegokolwiek powodu, by władze PiS-u miały go traktować wyjątkowo. Ale i to nie ma tu większego znaczenia, bo jak sam podkreśla, w tych wyborach on się zajmuje wyłącznie własną kancelarią, a nie polityką.
Pojawił się też zarzut, ze Dubienecki jest zarozumiały jak cholera i nie wiadomo co sobie wyobraża. Że jemu się należy szefowanie partii, lub nawet premierostwo? I to jest dosyć ciekawa sprawa. Otóż ja świetnie wiem, że ludzie są różni. Z jednej strony mamy tych, którzy chcą zostać prezydentami, a z drugiej takich, którym wystarczy układać kable na koncercie jakiejś niedzielnej gwiazdy. I zwykle bywa tak, że prezydentami zostają ci pierwsi, a nie ci drudzy. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że dla tych, którzy dziś próbują niszczyć Dubieneckiego on jest – przynajmniej oficjalnie – zwykłym uzurpatorem i pajacem z kłopotami prokuratorskimi. Natomiast z mojego choćby punktu widzenia, to jest też ktoś – i to może przede wszystkim – kto jest mężem Marty Kaczyńskiej i zięciem zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. A, przepraszam bardzo, tak jak nie każdy może być prezydentem, tak samo nie każdy może być zięciem prezydenta i ojcem jego wnuczek. Zwłaszcza gdy mówimy o śp. Lechu Kaczyńskim. A zatem Dubieniecki pokazał już, że należy go traktować poważnie. A skoro poważnie, to ja nie bardzo sobie wyobrażam, żeby ewentualne ambicje polityczne Dubieneckiego miały się wiązać z tym, że on zostanie jednym z paru tysięcy lokalnych członków partii stryja swojej zony. I jeśli dziś Dubieniecki ogłasza, że jeśli on się kiedyś zaangażuje w politykę, to po to, żeby zostać w przyszłości premierem, to dla mnie ta deklaracja jest jak najbardziej naturalna. Czy mu się to uda? Nie sądzę. Bo to wcale nie jest takie proste. Ale niby dlaczego jego akurat mamy pozbawiać tych ambicji już na starcie?
Czy to wszystko wiedzą ci, którzy ostatnio uczestniczą w tej nieprawdopodobnie agresywnej akcji niszczenia Dubieneckiego? Myślę, że wśród organizatorów tego procederu są i tacy, którzy wiedzą. Natomiast moje doświadczenie każe mi przypuszczać, że wielu z nich, a już na pewno na popularnym poziomie, gdzie już tylko mamy zwykłych kibiców, panuje zwykła i najbardziej ordynarna durnota. Zajrzyjmy, na przykład choćby na średni poziom tej manipulacji, i przyjrzyjmy się Tomaszowi Sekielskiemu, który ostatnio zgodził się przyjąć od swoich szefów propozycję zostania nowym Ubermanem i Szykułą w jednym, i konsekwentnie służyć potrzebom tępego tłumu. Myślę, że Sekielski tego nie wie. Myślę – i tu muszę się przyznać do pewnego błędu z mojej niedawnej przeszłości – że Sekielski jest jednak głupi. Tak samo głupi jak Krzysztof Daukszewicz, czy ta lala, która postanowiła przepytać z angielskiego Mariusza Kamińskiego, czy Jolanta Pieńkowska…
Tu nie mogę się powstrzymać przed drobną dygresją. Niedawno miałem okazję oglądać poranny program w stacji TVN. Otóż przylazł tam, przepraszam za wyrażenie, Jacek Żakowski, i zaczął coś bredzić o tym, że w środowiskach warszawsko-warszawskich pojawiła się ostatnio moda, by jeżdzić do Afryki, czy do innych egzotycznych krajów , i tam się pieprzyć z lokalnymi. Że ten typ seksualnych przygód jest – przez swoją właśnie egzotyczność, przygodowość i brak zobowiązań – bardzo przyjemny. I kiedy on to mówił, spojrzałem na siedzącą obok niego Jolantę Pieńkowską, która i bez tego jego gadania, wyglądała tak głupio, jak tylko może wyglądać podstarzała gwiazda przebrana za małą dziewczynkę, i podobnie głupio się zachowywała, i nie mogłem nie zauważyć, jak ona zwyczajnie nie wytrzymuje tego napięcia, a później już tylko krzyczy: „Z tubylcami????”
A zatem, Sekielski, jak sądzę, jednak stoi dziś intelektualnie bliżej Pieńkowskiej, niż choćby – znów przepraszam – Żakowskiego, który akurat przynajmniej dostrzegł niestosowność sytuacji i zwrócił swojej znajomej uwagę, której z kolei – swoją drogą – ona i tak już nie słyszała. No bo jak? Sekielski więc, kiedy staje w pierwszym szeregu gnojenia Dubieneckiego, moim zdaniem nie ma pojęcia, że jest tylko pionkiem w czyjejś grze. Że to co mu się wydaje, to wyłącznie jego problem i problem jego uwikłania, i problem jego bardzo ograniczonych możliwości intelektualnych.
Oczywiście, na samym dole jest cala masa tych, którzy jak najbardziej we wszystko co słyszą, uwierzą, i nagle uznają, że faktycznie z tym Dubieneckim jest coś nie tak i że pewnie „cała ta rodzinka” jest jakaś podejrzana. Jednak mimo wszystko wydaje mi się, że ten plan nie przejdzie. Przede wszystkim dlatego, że Marta Kaczyńska, jej mąż i jej dzieci wyglądają razem tak fajnie, że wystarczy parę sesji do kolorowych pism, żeby wszyscy ci durnie wpadli w nowy zachwyt. W dodatku sam Dubienecki, choć ja osobiście – jako ktoś okropnie zazdrosny o to, że wszyscy wyglądają lepiej ode mnie – go fizycznie nie znoszę, nawet bez swojej żony obok ma w sobie tyle siły, że jednym słowem i jednym mrugnięciem rozwala każdego, kto mu podskoczy. Przecież ludzie to widzą. I nie ma takiej siły, żeby on nagle, w bardziej powszechnej przestrzeni, stał się kimś, kogo ludzie zaczną nie lubić. Jest naturalnie jeszcze taka możliwość, że weźmie się za niego albo CBŚ, czy ABW, czy może choćby ta banda skorumpowanych moralnie i fizycznie adwokatów zrzeszonych w swoich izbach i go spróbują zrujnować. Jednak nawet i tu, on sobie poradzi. Ktoś taki jak on, sobie z pewnością poradzi.
A więc, nici z tego całego planu, Szanowni Państwo. Możecie zwijać interes. Na dziś lepiej zdecydowanie będzie, jeśli zajmijcie się studiowaniem sytuacji w Północnej Afryce. Może się Wam coś z tego przydać. Już bardzo niedługo.

36 komentarzy:

  1. @Toyah
    Starałam się dotąd nie zastanawiać nad Dubienieckim, samo jego nazwisko w kontekście rodziny Kaczyńskich mnie peszyło. Jednak te ostatnie wściekłe ataki podpowiedziały mi, że musi to być ktoś całkiem w porządku. Dobrze, że chciało ci się prześledzić manipulacje. Dzięki.
    Żakowski pewnie mówił w związku z tym:
    http://religiapokoju.blox.pl/2011/02/Seks-skandal-po-polsku-czyli-czarne-zwierzatka-i.html

    OdpowiedzUsuń
  2. @Marylka
    Piękne! No po prostu - piękne. To są właśnie oni.
    Dziękuję za ten link. Polecam innym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Toyahu,bratanica!
    ponadto z każdym słowem zgoda.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. toyah co to oznacza, to idiom?
    "Sometimes I'd feel more fulfilled making Christmas cards with the mentally ill"

    OdpowiedzUsuń
  5. b r a t o w a,było daję głowę!!!,teraz jest ok
    ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  6. Toyahu, masz pełna rację. A dowodem jest dzisiejszy wpis Pani Marty http://niezalezna.pl/6604-story i w ogóle jej blogowa aktywność.
    Salon nie tak sobie to obmyślił.
    A miarą jak zdegenerowany jest salon i w rzeczy samej słaby, jest to, że co najwyżej dla Kaczyńskiej przewidzieli rolę jeśli nie chciała by cicho siedzieć, to celebrytki, prowadzacej tvn styl czy uczestniczki Tańcu z gwiazdami. Jak to wcześniej już kiedyś pisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  7. @xxxxxxx
    Nie. Żaden idiom. Prosty przekaz: "Czasem mam wrażenie, że bardziej bym się czuł spełniony, robiąc kartki świąteczne z chorymi psychicznie". To fragment piosenki.

    OdpowiedzUsuń
  8. @ask
    Wiem. Poprawiłem. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. @JSW
    Super. Dziękuję. Nie znałem tego jej wpisu. Tym bardziej się cieszę, że miałem rację.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Jerzy Sosnowski Watch i @ Toyah

    Niestety dorzucę łyżeczkę dziegciu, w ocenie mojej i Cyryllusa obserwujemy coś co nazwane zostało przywłaszczeniem Marty przez Gazetę Polską i jej platformę blogową.

    Ja rozumiem, że każda platforma chce z czegoś żyć i z "kogo", obecnie obserwujemy walkę o "gwiazdy", nawet nie wiesz Szefie (jak pisze niezastąpiony Tayfal)jak dobrze, że jesteś pod własna domeną, a zarazem dziwie się, że Marta Kaczyńska nie publikuje pod własną. Chodzi mi o to, że niepotrzebnie się wystawia i pozycjonuje na pozycji blogerki "takiego portalu".

    Oczywiście, że się czepiam...

    OdpowiedzUsuń
  11. @Cmentarny Dech

    Masz rację, ale nie wiem ile tam dziegciu, czy już psuję smak? Wojna o blogerów to fakt. Pani Marta, a tym bardziej sam Jarosław Kaczyński mogą sobie pozwolić na samoistnie istnienie bez wsparcia szerokiej platformy. Z drugiej strony ich pojawienie się na s24, czy Niezależnej ja bardziej widzę jako dobry dil, a nie zawłaszczanie.

    Ja się ciesze z aktywności Pani Marty, to bardzo dobry znak. Widać te geny są w Kaczyńskich, nie daje się zaszczuć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę,że dobrze przemyśleli sprawę swojej obecności na tych właśnie portalach.Bo co by nie powiedziec o Tomaszu Sakiewiczu utrzymal Gapola i dał wielu namiastkę wspólnoty.Nosi buławę w plecaku i może brakuje Mu pokory, ale robi dobrą robotę i jest duuuuży!!Pod Krzyżem,na Krakowskim Przedmieścxiu nie ma z nim szana żaden N(niemiec). A Prezydentem Polski bedzie kiedyś Ewcia!

    OdpowiedzUsuń
  13. @Toyah
    Na youtube można obejrzeć wywiady z Dubienieckim.
    Moim zdaniem reprezentuje on, pod każdym względem, cechy przeciwne temu, co kojarzy się z braćmi Kaczyńskimi.
    To są moje własne odczucia i nie pomógł mi w nich ani Sekielski, ani tvn, bo prawie nie oglądam telewizji i nic o Dubienieckim tam nie widziałem.
    Człowiek ten wydaje mi się odpychająco antypatyczny, a więcej zaufania miałbym do posła Wenderlicha.
    Jestem głęboko przekonany, że Jarosław Kaczyński będzie miał jeszcze wiele problemów spowodowanych głupotą Dubienieckiego.
    Niech będzie, że to nagonka, że to on sam sobie zarobił itd., ale zakup auta marki Porsche za pół miliona akurat w czasie, gdy tabloidy i Palikot trąbiły o odszkodowaniu dla Marty Kaczyńskiej, było przejawem wyjątkowej głupoty i działaniem zupełnie przeciwnym do tego wszystkiego, do czego przyzwyczaili nas Jarosław i Lech Kaczyńscy.
    Nie mam teraz warunków - korzystam z b wolnego i drogiego połączenia z internetem u mojej mamy - ale zapewniam Cię, że w każdym z tych wywiadów dostępnych na youtube, plecie on rzeczy kompromitujące i naprawdę nie trzeba jego wypowiedzi manipulować, aby sobie zdanie o nim wyrobić.
    Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński się od niego dystansuje. Nie przypominam sobie żadnej jego cieplejszej o Dubienieckim wypowiedzi.
    A dla mnie, jedyną porównywalną z Marcinem Dubieniecki w skali antypatii osobą z kręgów polityki jest Sławomir Nowak. Tylko on budzi we mnie podobne odczucia.

    Przykro mi, że się tak mocno w tym punkcie różnimy, ale byłoby obłudą, gdybym akurat na tym blogu, przez grzeczność, milczał.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Toyah & Traube

    Drogi Doktorze,
    no to jest nas dwóch.

    Ale to ciągle dla mnie enigma.

    I proszę nie zapominać, że obaj właściwie żyjemy poza krajem, więc odbiór mowy ciała jest nieco inny.

    Ale co fakt, to fakt.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Cmentarny Dech
    Możliwe. Nie znam się. Tyle że to nie jest temat.

    OdpowiedzUsuń
  16. @kryska
    Masz rację: Co by nie powiedzieć.
    A swoja drogą, co za Ewcia?

    OdpowiedzUsuń
  17. @Traube
    Wszystko to możliwe. Mój tekst był o tym, jak System próbuje rozbić tę rodzinę. I tylko o tym.
    Co do auta za pół miliona, przepraszam Cię bardzo, ja wprawdzie przez ten cholerny blog umrę w nędzy, ale wiem jeszcze bardzo dobrze, że pół miliona to zaledwie 500 tysięcy. Dla wystarczająco wielu - pikuś.
    No i jeszcze jedno: jeśli nie trzeba jego wypowiedziami manipulować, to czemu oni to robią? I to na potęgę. Jak mi na to odpowiesz, zamknę się.

    OdpowiedzUsuń
  18. EWA wnuczka Prezydenta.Pamiętasz Jej oczy, gdy Juszczenko skkłada kondolencje?
    To jest ten nastrój, o którym Ty piszesz: oni wiedzą.Pozdrawiam Toyahów!

    OdpowiedzUsuń
  19. @Wszyscy
    ogromne siły zostały rzucone by zniszczyć wszystko co ma związek z Jarosławem Kaczyńskim a więc Jego rodziną, pamięcią o Ś.P. Lechu Kaczyńskim. Walka toczy się już na wszystkich frontach, bo grunt obsuwa się zdrajcom spod nóg. Jeszcze wiele przed nami. Oni wiedzą, że jeżeli nie odwrócą nastrojów ludzi to przegrają a wtedy po nich zostanie jedynie pył.
    Dubieniecki to jest tylko jeden z szańców do obalenia. Czy to silny szaniec to się okaże, ale szańców jest wiele.
    W szeregach PiS'u znowu ujawniają kolejne się krety (kandydaci do PJN i in.) - vide Łódź, świętokrzyskie. Za chwilę będą następni uśpieni TW lub tacy, na których ubecja/sbecja/moskowia ma kwity. I te kwity są teraz uruchamiane.

    Rację ma Jarosław Kaczyński jeżeli ktoś decyduje się na karierę polityka to musi być krystalicznie czysty - tak aby nie mógł być zmanipulowany.
    Czarno to widzę - trzeba cudu!

    OdpowiedzUsuń
  20. @Toyah
    O Dubienieckim wypowiedziałem się po raz drugi. Pierwszy raz był reakcją na wpis Seawolfa, blogera, którego podobnie jak Ciebie wysoko sobie cenię.
    Tematu nie chcę rozwijać, bo to, że jest on mężem Marty, sprawia, że mimo wszystko czuję się dwuznacznie.
    Co do manipulacji - nie mam mądrego wyjaśnienia. Mi wystarcza to, co on sam mówi.
    Zamykam, ze swej strony, temat odniesieniem do komentarza raven59. Kto decyduje się na karierę polityczną powinien być krystalicznie czysty.
    Kaczyńscy zawsze tacy byli. Nie udało się, mimo wysiłków, wrobić ich w żadną aferę.
    Marcin Dubieniecki rozkręca właśnie biznes wspólnie z jakimś kryminalistą, oszustem. Jemu wystarcza, że to świetny prawnik, a to że siedział nie ma znaczenia. Pisałem, że nie mam teraz warunków, zresztą nie chcę ciągnąć wątku, ale o przykłady dwuznacznych znajomości i działań pana Marcina nie jest trudno.

    Nie do takich standardów przyzwyczaili nas Kaczyńscy.

    Mam nadzieję, że Dubieniecki nas nie poróżni.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  21. @raven59 & Toyah

    Miałem zakończyć aktywność w temacie M.D., ale przeczytałem dyskusję na NowymEkranie, a potem jeszcze raz ten komentarz:

    "ogromne siły zostały rzucone by zniszczyć wszystko co ma związek z Jarosławem Kaczyńskim"

    "W szeregach PiS'u znowu ujawniają kolejne się krety"

    To tylko intuicja.

    Mogę się mylić. Zakładał się nie będę.

    Jestem głęboko przekonany, że to Marcin Dubieniecki jest taką siłą i takim kretem.

    Ponieważ on się rozkręca zakładam, że sprawy się rozjaśnią w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

    I mam nadzieję, że będziemy wtedy pamiętali to, co o nim teraz mówimy.

    Pozdrawiam wszystkich i na jakiś czas znikam.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Traube
    To czemu oni jego tak nienawidzą? Czemu go tak gnoją? Taka podwójna gra? Tacy są sprytni?

    OdpowiedzUsuń
  23. @toyah
    Bo on im naprawdę zagraża i może pociągnąć za sobą masy...

    i wszedł w medium, o którym myśleli, że jest ich ostoją...

    OdpowiedzUsuń
  24. @Toyah
    Nienawidzą Kaczyńskiego.
    Dubieniecki się podkłada każdą swoją wypowiedzią. Aż się prosi, żeby to wykorzystać, kiedy się chce uderzyć w Kaczyńskiego.

    Proszę, nie kontynuujmy tej wymiany zdań.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Traube, @Toyah
    mój poprzedni komentarz odnosił się oczywiście do JK nie do MD,
    (piszę to żeby nie było wątpliwości)

    OdpowiedzUsuń
  26. @Toyah
    Od trzech lat komentowanie na blogach politycznych, w tym Twoim, było ważną częścią mojego dnia.
    Zaangażowanie moje wynikało z poparcia dla PiS, oburzenia wobec ustawicznej nagonki na Kaczyńskich, obłudy PO i manipulacji dokonywanych przez tzw. dziennikarzy.

    W ostatnich dniach przeczytałem dwa wpisy o Dubienieckim - Twój i Seawolfa.
    Przeczytałem towarzyszące wpisom dyskusje.
    Wreszcie, najistotniejsze, przeczytałem wpis blogowy samej Marty Kaczyńskiej.
    Pisze ona też o manipulacjach i nagonce na jej męża.
    Jak już pisałem, zdanie na jego temat wyrobiłem sobie po obejrzeniu łatwo dostępnych filmów z wywiadami, jakich on udzielił RMF i jakimś paru stacjom telewizyjnym.
    Opinii o nim powtarzał nie będę, napisałem wystarczająco w poprzednich komentarzach.
    Problem - bo dla mnie to jest problem - jest poważniejszy. Pana Marcina nikt nie pcha do tych redakcji i stacji, gdzie on gada różne głupoty stanowiące paliwo dla nagonki.
    Tu akurat nie ma żadnej manipulacji. Przecież nikt mu nie wkłada w usta takich wypowiedzi, jak to, że on może nawet z gangsterem Słowikiem prowadzić kancelarię, bo to jego prywatna sprawa.
    Nie czytałem sprostowań Dubienieckiego, że to zmyślenie i kłamstwo.
    No, ale dobił mnie wpis blogowy Marty Kaczyńskiej.
    Rozumiem, że być za PiS, za Kaczyńskimi, w tym za Martą, oznacza stanie murem za panem Dubienieckim.
    Niestety, tu się nasze - moja i PiS - drogi rozchodzą.
    Nie ma takiej opcji, abym mógł wesprzeć głosem w wyborach czy pozytywną opinią na blogach tego faceta o wyglądzie małomiasteczkowego fryzjera i mentalności cinkciarza wbitego w garnitur.
    Ponieważ angażowanie się w walkę z nim oznaczałoby konflikt z moimi blogowymi przyjaciółmi, nie widzę innego wyjścia, jak wycofanie się - co najmniej na rok - z wszelkiej aktywności blogerskiej.
    Może ja rzeczywiście, mieszkając w Szwecji, mam skrzywiony obraz tego, co się w Polsce dzieje?
    Nie wiem.
    Wiem, że nawet na odległość w jednej drużynie z mężem Marty Kaczyńskiej nigdy - ze względów moralnych i estetycznych - uczestniczył nie będę.
    Jeśli wesprze go Jarosław Kaczyński, to przestanę popierać J. Kaczyńskiego nawet moim skromnym głosem w wyborach.

    Żegnam się zatem z blogowaniem co najmniej do końca lutego przyszłego roku.

    Za wszystko, co było dotąd dziękuję i serdecznie pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  27. Toyah - PS.
    Nie chcę stwarzać wrażenia, że moja reakcja jest histeryczna.
    Po odejściu z S24, gdzie moja aktywność była i tak od wielu miesięcy ograniczona do minimum, próbowałem trochę komentować na niepoprawnych.
    Włączyłem się w NowyEkran, ale miejsce to budzi wiele moich wątpliwości. Dziwne poglądy i ludzie są tam lansowane, bardzo niejasne są wyjaśnienia ŁŁ w sprawach własnościowych.

    Dubieniecki to tylko ta kropla, która przeważyła miarę.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Traube
    A więc Cię stuknęli. Tak to widzę.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Traube
    "nie widzę innego wyjścia, jak wycofanie się - co najmniej na rok - z wszelkiej aktywności blogerskiej."

    Daj spokój, nie rób tego. Naprawdę nie ma ku temu powodu. Moje zastrzeżenia do Dubienieckiego są podobne do Twoich. Ale to nie jest czas na wycofywanie się (nigdy nie był), przeciwnie, jak pisał Rymkiewicz: "Ojczyzna z potrzebie..." Zabrzmiało górnolotnie, ale tak to widzę.

    Pozdrawiam Ciebie i Gospodarza.

    OdpowiedzUsuń
  30. @toyah, @Traube

    i oto im chodzi, żebyśmy się pocięli o takie rzeczy, mnie istotne, wszystkie siły zostały rzucone!!!

    mnie Dubieniecki nie interesuje ale wiem, ze jeżeli ktoś go zastrzeli to dobrze wiemy kto to zrobił...

    OdpowiedzUsuń
  31. "Jeśli wesprze go Jarosław Kaczyński, to przestanę popierać J. Kaczyńskiego nawet moim skromnym głosem w wyborach."

    Ja wiem, że chcemy mieć kryształ, ale tu chodzi póki co o odsunięcie PO od władzy. Takim myśleniem nie przyczyniasz się do tego. Wręcz przeciwnie. Działasz na ich konto. O ewentualne grzechy Kaczyńskiego i Dubienieckiego będziemy się martwić jak oni będą przy władzy (a Dubieniecki to w ogóle w polityce).

    OdpowiedzUsuń
  32. @Obliveon
    Nie ma kryształów. Nawet w PiS-ie. Kryształem najprawdopodobniej jest Jarosław Kaczyński. Może jeszcze Macierewicz. Reszta płynie. I nie ma o czym gadać.
    Jak sam kiedyś powiedział Prezes, polityka to sztuka korzystania z tego, co jest możliwe.
    Ja bym do tego jeszcze dodał - walki z czarną agresją.
    @All
    Tak na marginesie - znalazł się Tusk. Pokazali go przed chwilą na mistrzostwach świata w Norwegii.

    OdpowiedzUsuń
  33. W czapce z napisem producenta!!!!

    OdpowiedzUsuń