środa, 23 lutego 2011

Stara pieśń na nowe czasy

Wczorajszy program Jana Pospieszalskiego ‘Warto rozmawiać’ szczególny był, moim zdaniem, z dwóch względów. I akurat to, że jego bohaterem był ruski agent Tomasz Turowski, a tematem samego programu wpływ PRL-owskich i sowieckich służb na naszą dzisiejszą sytuację, do nich nie koniecznie należy. A zatem, oczywiście, po pierwsze mam na mysli to, że był to program już ostatni, natomiast to co mnie poruszyło na drugim miejscu, to końcowa wypowiedź urzędnika kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego Jakuba Opary i komentarz, jaki Pospieszalski wypowiedział na samym końcu.
Otóż najpierw Opara opowiedział, jak to w momencie kiedy Jacek Sasin – w dniu katastrofy najwyższy rangą żyjący urzędnik Kancelarii – chciał jak najszybciej wrócić do Polski, by pilnować spraw, Tomasz Turowski, jako osobisty kumpel Bronisława Komorowskiego, zrobił wszystko, by maksymalnie opóźnić wylot Sasina, a tym samym umożliwić Komorowskiemu skuteczne przejęcie obowiązków prezydenta i powołanie Michałowskiego na stanowisko szefa swojej kancelarii. Jeśli było tak jak relacjonuje Opara – a nie mam najmniejszego powodu, żeby mu nie wierzyć – szybkość tej akcji i zaangażowanie w niej z jednej strony ruskiego agenta, a z drugiej Bronisława Komorowskiego – i nie ważne czy osobiście, czy tylko jako figuranta – stanowią dla mnie wystarczającą poszlakę na rzecz tego, że śmierć Prezydenta była wynikiem zaplanowanego zamachu. Zaplanowanego. Nie takiego, gdzie nagle jakiś dwóch pijanych ruskich kontrolerów coś sobie wymyśliło, ale prawdziwego, odpowiednio wysoko zorganizowanego zamachu.
Myślę bowiem sobie, że jeśli pamiętnej soboty właściwie wszystko zostało przez stronę, polską spieprzone, z wyjątkiem tego, by Bronisław Komorowski w przyspieszonym tempie, nie czekając nawet na oficjalny komunikat o śmierci Prezydenta, obwołał się pełniącym obowiązki, i praktycznie w jednym momencie wyznaczył człowieka, który mu zrobi porządek w Kancelarii, a jedną z głównych ról w tym wszystkim pełnił wysoko postawiony, wieloletni agent sowieckich służb, to nie mamy zbyt wielkiego pola manewru. Prawda? Ktoś powie, że Komorowski to taki zapobiegliwy człowiek, że z całą pewnością, w momencie jak dowiedział się, że będzie kandydował w jesiennych wyborach prezydenckich, od samego początku musiał myśleć o wszystkich najbardziej podstawowych dylematach, a jednocześnie – będąc tym marszalkiem Sejmu – również musiał, z odpowiednim wyprzedzeniem, rozważać sytuacje najgorsze. Jednak w to akurat wierzyć nie mam powodu. Choćby z tego prostego powodu, że te miesiące urzędowania Komorowskiego jakie mamy za sobą świadczą wyłącznie o jednym: że ten facet jest taką dupą wołową, jakiej świat nie widział, i jeśli on cokolwiek planuje, to najwyżej to, że z samego rana trzeba włączyć komórkę, bo kto wie, kto do niego dziś zadzwoni i powie, co ma robić.
A zatem sprawa jest bardzo poważna. Z jednej strony mamy tego agenta i cały bagaż, jaki się za nim ciągnie, a z drugiej Bronisława Komorowskiego i to wszystko, co go otacza. Ale jest coś jeszcze. Oto jest Polska, taka jak ją widzimy, ale też i taka, jaką wprawdzie nie do końca rozpoznajemy, ale mamy coraz więcej powodów, żeby się o nią martwić. Martwić bardzo. Do łez. Jeden z tych powodów, zaledwie jeden dodatkowy, sam niewiele może znaczący, otrzymaliśmy wczoraj, w wyniku programu Jana Pospieszalskiego. I ten właśnie powód, w sposób najpiękniejszy, najbardziej czysty i precyzyjny, dał nam Pospieszalski żegnając się z nami – jak sam powiedział – nie wiadomo na jak długo. Otóż powiedział on, że przez te wszystkie lata, kiedy mieliśmy okazję uczestniczyć w tych rozmowach, wciąż zadawaliśmy pytania i staraliśmy się na nie znaleźć odpowiedzi. W tym również pytanie ostatnie: Czy agenci PRL-owskich służb mają wpływ na polską politykę? I na sam już koniec Pospieszalski powiedział mniej więcej tak: „To że przez dwadzieścia lat Polska nie umiała sobie na to pytanie odpowiedzieć, ma też pewien wpływ na to, że dziś się musimy pożegnać”.
Niesamowite było to zdanie. Nie wiem, czy Pospieszalski je sobie wcześniej ułożył, czy tak mu nagle ono przyszło do głowy, ale to nie ma większego znaczenia. Ono bowiem, na poziomie najbardziej codziennym, wręcz podstawowym, na poziomie naszych domów, rodzin i naszego codziennego życia, pokazuje jak zostaliśmy fatalnie wystawieni. I to nie przez jednego ruskiego agenta i jednego… nawet nie bardzo umiem znaleźć odpowiedni epitet, żeby to co w tej chwili czuję, wyrazić. Otóż wykrzykując tę pełną rozpaczy prawdę, Pospieszalski właściwie podsumował to wszystko, co nas od dwudziestu lat trzyma za gardło.
Ja natomiast chciałbym bardzo dodać do tego pewną refleksję, która dotychczas tylko chodziła mi po głowie, ale wyłącznie w formie takich błysków i szumów. I dziś akurat ona będzie dotyczyła tylko tych dwóch osób: z jednej strony tego Turowskiego, a z drugiej – nawet, powtarzam, jeśli tylko pionka w ich rękach – tego dziwadła z obsyfionym rękawem i z tą Dziadzią na przyczepkę. Jeśli to wszystko, co podejrzewamy, ale też wszystko to, co nam z każdym dniem wydaje się być coraz bardziej realne, jest prawdą, to według standardów, które zostały wprawdzie wyparte przez nowe czasy, ale przecież wciąż gdzieś w świecie obowiązują, i jeden i drugi zasługują na najbardziej surową karę. I nie mam tu na myśli zapisu w jakichś aktach IPN-u, czy może demaskatorski artykuł w prasie, czy może nawet czasowe pozbawienie praw obywatelskich. Jako typowy wieśniak i człowiek o bardzo tradycyjnych poglądach, mam na myśli sposoby tradycyjne. A kara może być nawet i podwójna. Jedna za zwykłą, prostą zdradę stanu – a tu, jak widzimy, wszystko jest dość oczywiste – natomiast druga – już ewentualnie tylko – za udział w spisku, mającym na celu zamordowanie prezydenta. No ale z tym, jako ludzie przyzwyczajeni do pewnych demokratycznych procedur – musimy poczekać do prawomocnego orzeczenia sądu.
No i, oczywiście, bez odwoływania się do obyczajów znanych nam ze starej Anglii, gdzie ichniejsza tradycja nakazywała, by zdrajców ćwiartować, a ich szczątki rozsyłać po „czterech krańcach królestwa”. Jako ostrzeżenie dla przyszłych chętnych.

29 komentarzy:

  1. @Toyah
    nawet bez wiedzy o zaangażowaniu Turowskiego, szybkość i "perfekcja" w sposobie objęcia stanowiska PO Prezydenta przez ówczesnego Marszałka Sejmu była zastanawiającą.
    Po ujawnieniu informacji o Turowskim to wszystko staje się porażające w swej wymowie.

    Jedno jest pewne bez Trybunału Stanu się nie obejdzie - prędzej czy później...

    OdpowiedzUsuń
  2. Toyahu

    Na mnie ten program też zrobił ogromne wrażenie, zarówno swoją treścią, jak i tym, że był ostatni.
    Zdałam sobie sprawę, że odtąd już w żadnej telewizji nie usłyszymy nie tylko o Turowskim, ale i o agenturalności Geremka i o wielu wstydliwych sprawkach III RP.
    Żałuję tylko, że Pospieszalski nie zrobił żadnego programu o Dziadzi, bo zdaje się, że wiadomość o rodzinnych tradycjach "first lady" nie doczekała się rozpowszechnienia.

    P.S. Wiem, że wyjdę na osobę super upierdliwą, ale boli mnie, kiedy w ciekawym tekście znajdują się wykroczenia przeciwko polskiej ortografii. Mam takie belferskie skrzywienie i nic na to nie poradzę, że takie kwestie zakłócają mi odbiór. A ponieważ takich upierdliwców może być więcej, przypominam nieśmiało, że "nie" z przysłówkami, przymiotnikami i rzeczownikami piszemy łącznie (a więc: niekoniecznie, nieważne).
    Przypominam o tej zasadzie ortograficznej dla dobra tekstu: tego i innych.
    Obiecuję, że więcej w kwestiach ortograficznych wypowiadać się nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Ginewra
    To bardzo dobrze, że wspomniałaś o tym 'nie' pisanym razem i oddzielnie, bo to jest moje utrapienie. Przy okazji, powiedz mi może, dlaczego 'naprawdę' piszemy razem, a 'na niby'. albo 'na wiarę' osobno? Pytałem o to B. i mi powiedział, że to wszystko jedno. Mam pisać jak chcę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Toyahu

    Ta rozłączna pisownia "nie" z wszystkimi wyrazami to ostatnio prawdziwa plaga. A problem bierze się stąd, że żaden edytor tekstu nie ma w swoim słowniku wyrazów zaprzeczonych, dlatego też takie kwiatki jak np. "nie potrzebnie", "nie przygotowanie" nie są przez edytor podkreślane jako błędy. Z tego prozaicznego powodu pewnie 90% piszących na komputerze nie ma świadomości popełnianych błędów, chyba że ktoś się nauczył ortografii w szkole i wie, że komputer nie zawsze jest najmądrzejszy.
    Co do tych wyrażeń, o których piszesz, sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i wynika z historii i stopnia uprzysłówkowienia i leksykalizacji złożonych struktur dwuwyrazowych. Kiedyś wszystkie wyrażenia z przyimkiem "na" pisane były - zgodnie z etymologią - oddzielnie, później doszło do sporego zamieszania i brak było jakiejkolwiek normy. Ostatecznie sprawę rozwiązała wielka reforma ortografii z 1936 roku. Dlaczego jej twórcy arbitralnie orzekli, że "na razie" piszemy oddzielnie, a "naprawdę" razem, nie jestem w stanie dociec. Chyba kierowali się tym, żeby nie było za łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  5. W swoim czytelniczym obłędzie jestem, między innymi, wielkim miłośnikiem dobrej powieści szpiegowskiej, w szczególności autorów, którzy z tym zawodem mieli do czynienia, takimi jak Le Carre, Forsyth i inni.
    Są też powieści rosyjskich dysydentów, jak np. Suworow, ale to inna para kaloszy.
    W 1998 jeden z takich amerykańskich autorów, Nelson DeMille popełnił fantastyczną powieść "The Charm School", która dopiero teraz została wydana u nas jako "Szkoła wdzięku".
    Rzadko w literaturze anglosaskiej tak precyzyjnie została uchwycona natura sowieckiego człowieka oraz prawdziwego kagiebewudzisty.
    I jak mało co wpisuje się w to, o czym Toyah właśnie napisał.

    Nie będę rozwijał, ale skojarzenia są jednoznaczne.

    I jeszcze to motto, którego użył do Części I, z "Listów z Rosji" Markiza de Custine:

    "Kiedy jesteś nieszczęśliwy, jedź do Rosji. Ktokolwiek pozna ten kraj, będzie zachwycony, żyjąc gdzie indziej."


    P

    OdpowiedzUsuń
  6. Co zrobiłeś najlepszego jazgdyni!Toyah będzie teraz czytał, a nie pisał!
    Wczorajszy program był ...straszny.Uzyskać potwierdzenie,że zyjemy w Matrixie od 20 lat,bo tak chcieli nasi przyjaciele zza oceanu!?Nie da rady,Trza znowu iść knuć!

    OdpowiedzUsuń
  7. @kryska
    Spokojna głowa. Don Esteban kazał mi czytać Nadberezyńców i to mi na razie wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zimno,zimno,syberyjskie zimno wionie z ekranu telewizora.Koniec normalności.Dobrze ,że jest internet.Tutaj nie jesteś zniewolony,masz prawo wyboru czytania i prawo pisania.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah
    Przegapiłam program, mam nadzieję, ze będzie gdzieś do obejrzenia.
    Ale już wcześniej dość na temat Turowskiego i przyjaciół napisano i opowiedziano, żeby włosy się zjeżyły na głowie. Zwłaszcza w zestawieniu z opowieścią Brauna o Schetynie. No i z całą dotychczasową wiedzą o agentach trzymających wszystkie instytucje w garści. I o międzynarodówce rządzącej. Ja chyba będę trzymała z Arabami. Chociaż ich też po raz kolejny załatwią.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Marylka
    na stronach TVP można obejrzeć (nie wiadomo jak długo)
    http://www.tvp.pl/publicystyka/tematyka-spoleczna/warto-rozmawiac
    albo tu w 3 cz.
    http://www.youtube.com/watch?v=q-eM8OkgaBY
    http://www.youtube.com/watch?v=yFcaj4Ligxg
    http://www.youtube.com/watch?v=fPB2WKZK3LM

    ps. w czwartek na Polonii o 15.40 była powtórka, jutro nie będzie. I to jest piękne takie symboliczne dopełnienie, nawet to, że wczoraj wyskoczyli z programem na 00 godzinę.

    OdpowiedzUsuń
  11. @JSW
    Na tronie TVP reklama i... Przepraszamy materiał niedostępny.
    Idę na You Tube

    OdpowiedzUsuń
  12. @Marylka
    Bez przesady. Wszystko co powinnaś wiedzieć, to się jakoś dowiesz.
    Ale powiedz wreszcie, co z tymi niepoprawnymi?

    OdpowiedzUsuń
  13. Wziąwszy pod uwagę wypowiedzi: Fedyszak-Radziejowskiej o spływających do IPN aktach o byłych pracownikach polskiego wywiadu i SB z zagranicznych rezydentur, Gmyza o tym że informacje zawarte w tych aktach mogą mieć siłę rażenia podobną do bomby atomowej oraz wreszcie relację Opara (Gmyz też to swoje dołożył) o przygodach Sasina, z których to wynika, że Komorowski i Turowski to starzy kumple, pomyślałem sobie, czy może ta dupa wołowa zwyczajnie się boi, że jest tam coś na niego. Choć z drugiej strony on jest za głupi aby się czegokolwiek bać, natomiast mają się prawdopodobnie czego obawiać jego mocodawcy. W świetle powyższych wypowiedzi, Tuskowa rezygnacja z kandydowania na urząd prezydenta wydaje się mieć uzasadnienie - mianowicie, jak to już Toyah chyba napisał, to nie Tusk o tym decydował. Jeśli nie Donek to kto? Takich Turowskich jest więcej. Były agent jest dobrze sterowalny, zwłaszcza jeśli jest pozbawiony kręgosłupa i elementarnej inteligencji, osamotniony jest bezradny jak niemowlę. Bardzo to wszystko ciekawe.
    P.S.
    Toyahu, jeśli sądzisz, że on rano włącza komórkę to jednak wciąż wysoko go cenisz, myślę, że ktoś to robi za niego. Dziwne tylko, że będąc myśliwym jeszcze nie zdarzyło mu się kogoś przez pomyłkę zastrzelić, widać św. Hubert czuwa nad jego towarzyszami łowów

    OdpowiedzUsuń
  14. @Toyah
    Napisałam pod poprzednim postem - tak mi się napisało, przeklawiszyłam się, a chodziło o solidarnych2010.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Toyah, JSW
    Obejrzałam. O Geremku już zdążyłam wcześniej przeczytać na NE, w sumie nie dowiedziałam się niczego nowego, ale przykro by było nie zobaczyć ostatniego programu. Zastanawia mała ilość wejść na You Tubie, czyżby wszyscy obejrzeli w TV? Nie wydaje mi się, żeby tylko 300 osób to jeszcze obchodziło, bo inne programy Pospieszalskiego mają po kilkadziesiąt tys.

    OdpowiedzUsuń
  16. @toyah, @nemrod,
    myślę, że "ołowiana dupa" komórki nigdy nie wyłącza,

    Jeżeli chodzi o polowania to nie wiemy czy jednak nie zdarzyło mu się kogoś przez pomyłkę zastrzelić - może to jedna z tajemnic?

    OdpowiedzUsuń
  17. @Marylka
    Ach, solidarni. Już sobie pomyślałem, że niepoprawni coś przedrukowali.
    Dobra. Jutro wkleję.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Toyah

    "Jako typowy wieśniak i człowiek o bardzo tradycyjnych poglądach, mam na myśli sposoby tradycyjne. A kara może być nawet i podwójna. Jedna za zwykłą, prostą zdradę stanu – a tu, jak widzimy, wszystko jest dość oczywiste – natomiast druga – już ewentualnie tylko – za udział w spisku, mającym na celu zamordowanie prezydenta. No ale z tym, jako ludzie przyzwyczajeni do pewnych demokratycznych procedur – musimy poczekać do prawomocnego orzeczenia sądu."

    O święta naiwności!

    Jeżeli przyjmiemy Toyahu jakże prawdopodobne założenie, że wszystko to było działaniem tak zwanych "służb", obojętnie jakich, czy samodzielne, czy połączone, to nikt nigdy nie zostanie ukarany i nigdy nie będzie całej prawdy o tragedii.
    Oczywiście, rzucą jakieś ochłapy na pożarcie, ale takie, których nigdy nie będzie można do tych służb podłączyć.

    Pamiętasz zapewne tzw. aferę "Żelazo", gdy nasze rodzime służby szkoliły i wysyłały na Zachód agentów, by ci kradli, rabowali i zabijali tylko po to, żeby podreperować kasę SB.
    Czy znasz może jakieś nazwiska?
    A może pamiętasz jak partyjni bonzowie dzielili między siebie zrabowane fanty?

    Służby i polityka, a właściwie ludzie na styku, to totalnie zdemoralizowane szambo, gdzie można wszystko.

    Jakże pełnego znaczenia nabierają słowa, a właściwie chlapnięcie i to podejrzewam celowe, Dukaczewskiego, że tak naprawdę to on założył Platformę Obywatelską.
    A obecność Olechowskiego w tym tylko utwierdza nas, że to może być prawda.

    OdpowiedzUsuń
  19. @jazgdyni
    Sam jesteś naiwny jak stu świętych.
    To była ironia, a więc całe Twoje objaśnianie mi, jak to jest ze służbami i sądami jest pozbawione sensu.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Toyah

    No popatrz, niech będzie.
    Ja jestem naiwny Kaszub, a Ty nie jesteś naiwnym Kaszubem ;).

    Ale Ci powiem, że przypominania tego nigdy nie za mało (tzn. o służbach).

    ps. których świętych miałeś na myśli? :)

    OdpowiedzUsuń
  21. @ Toyah

    A dzis "Nasz Dziennik" podal, ze w IPN sa dokumenty wskazujace na wspolprace Geremka ze sluzbami PRL.

    OdpowiedzUsuń
  22. @ Toyah

    a gdyby sie okazalo, ze cala ta smolenska tragedia to robota polskich sluzb i Rosjanie maja z tym niewiele wspolnego...? WSI mialy motyw.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Marylka

    Na TVP wstawiają z opóźnieniem filmiki. Inny problem, że do odtwarzania potrzebna jest wtyczka (plug-in) Silverlight, wiadomej wiodącej firmy by monopol się trzymał. Na starszych komputerach ze starym procesorem, nie można obejrzeć. Kolejna niedogodność, to to że pauze nie da się zrobić w czasie oglądania.
    Zdecydowanie lepiej dlatego wolę korzystać z youtube. Tu kolejny link tym razem w 1 pliku. http://www.youtube.com/watch?v=tJdh9jPYH74&feature=related
    Z ilością wyświetlania to słyszałem wersje spiskową, ale nie wiem czy warto dawać w to wiarę. Choć ten licznik faktycznie podejrzanie mały.
    Ogólnie zachęcam do youtuba są tam i programy z TV Trwam, jak ktoś tego nie odbiera.

    Poza tym może nie wszyscy wiedzą ale Bronisław Wildstein nadaję, Rzeczpospolita umozliwiła mu to, już za nami 3 odcinki, http://tv.rp.pl/video/Bronislaw-Wildstein-przedstawia,Wydarzenia,Kraj,Publicystyka/Czy-potrafimy-pisac-o-najnowszej-historii-Bronislaw-Wildstein

    Mnie tylko zastanawia i martwi ta dziwna praktyka, wyłączność na materiały, takie TVP czy PR pozwolą ci obejrzeć powtórkę programu/audycji ale na swojej www, na youtubach i inny mogą ścigać za prawa autorskie. Ja mam zdanie, że jako media publiczne bez łaski powinno być obwarowane, swobodny dostęp do ich materiałów. Dowolne kopiowane, przechowywanie, rozpowszechnianie. Coś na zasadzie jak prawa cytatu. Mam na myśli programy publicystyczne itp. bo produkcja filmowa, serialowa rządzi się innymi prawami i jest bardziej skomplikowana.

    Taka ciekawostko RM nie widzi problemu w udostępnianiu podcastów w postaci plików mp3 swoich audycji, a taki potentat jak PR, pozwala jedynie na wysłuchanie strumieniowo on-lina na swoich stronach. Bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
  24. A i jeszcze jedno Bernard na s24, zamieścił opracowanie porównawcze między Warto Rozmawiać, a Tomasz Lis na żywo. Tekst długi, systematyczny, porządnie zrobiony. Z uwagi na wkład pracy autora warty przypomnienia: http://lubczasopismo.salon24.pl/stopmanipulacji/post/278996,tomasz-lis-na-zywo-a-warto-rozmawiac-jana-pospieszalskiego

    OdpowiedzUsuń
  25. @ALL

    W dzisiejszych czasach program Warto Rozmawiać można wyprodukować za 6000 zł/odcinek pod warunkiem
    1. braku honorarium dla gości i redakcji merytorycznej rozproszonej via blog obywatelski.

    Mówię o jakości HD - problem tylko z dźwiękiem wysokiej jakości. Ale i na to jest rada...

    Mało tego taki program można wpuścić w strumień albo podkasta będzie i live... :)

    ale tu dochodzi cena łącza.
    można tez tłoczyć płytki za 50gr/sztukę i dodawać do gazet... kwiatów i rozdawać...

    Potem się znajdzie reklamodawca i będzie to już dochodowe.

    Olejmy w końcu te media telewizyjne...

    Aha by nie być gołosłownym
    Coryllus zamieścił wywiad na NE...

    Punks not dead - bity informacji są po naszej stronie ...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. @Cmentarny Dech

    Też o tym myślałem, by pójść w niezależność, w internet, olać salon, robić swoje. Robienie po kosztach nie wchodzi w grę więc budżet raczej większy, ale myślę, ze w 20 tyś spokojnie się może zamknąć. Czy da się to skalkulować na widownię 300 tyś, niby wszystko się zgadza i możliwe, i genialne, ale jak pomyślę, ze nasz ceniony toyah uprosił tych marnych 400 sms (czy 200?) to zapała opada.
    Pomysł z płytą świetny, nie wpadłem na to, taki dodatek do Gościa Niedzielnego czy Gazety Polskiej. Może to lepsze rozwiązanie niż internet? Tu firma producencka, Pan Janek z wydawcą mają płaszczyznę by się dogadać, bo widzę wspólny interes.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Tadeusz1965
    Mówił to już Gmyz u Pospieszalskiego.
    A o tym, że to może być nasza robota, a nie Ruskich, to ja już o tym pisałem kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  28. Toyahu,
    dopiero dziś w YouTube obejrzeliśmy "warto rozmawiać" oglądałam to w podobnym nastroju, jak obrady nocne sejmu 2 czerwca '91. Znowu znaleźliśmy się w sidłach agentury...

    OdpowiedzUsuń