piątek, 18 lutego 2011

Już nie lezą. Teraz pełzną.

Muszę się przyznać do pewnego grzechu. Otóż jeszcze na samym początku roku, po obejrzeniu pierwszych dwóch wydań nowego programu Tomasza Sekielskiego pod tytułem ‘Czarno na białym’, doszedłem do przekonania, że właściciele ITI postanowili wieczorną ofertę stacji przestawić, nawet jeśli tylko pozornie, bardziej w kierunku modelu demaskatorskiego. Oczywiście wiedziałem przy tym świetnie, że za tym gestem w żadnym wypadku nie stoją szczere intencje, lecz wyłącznie jakieś ciemne kalkulacje, polegające na przykład na tym, by Tuska zastąpić przez Schetynę, lub może zmusić do odejścia Monikę Olejnik, a na jej miejsce z powrotem przyjąć Lisa, czy diabli wiedzą co jeszcze. Niestety już po paru następnych wydaniach audycji, okazało się, że ów ruch programowy miał cel wręcz odwrotny i oznaczał wyłącznie powrót do najbardziej modelowego dziennikarstwa peerelowskiego. A więc – dla mnie wstyd.
Ja wiem, że w ostatnich dniach zdecydowanie zbyt często poświęcam nasz wspólny czas na śledzenie tego, co wyprawia Tomasz Sekielski, i zdaję sobie naturalnie też przy tym sprawę z tego, że ten typ uwagi może irytować jeszcze bardziej, niż przyglądanie się obsmarkanemu rękawowi prezydenta Komorowskiego. Jest też jednak faktem, że ostatnie dni przynoszą nam tak strasznie dużo ruchów po tamtej stronie, świadczących o tym, że niechybnie szykują się nam jakieś zmiany, że trudno je lekceważyć. Ktoś powie, że czemu nie? Ileż to roboty, machnąć na ten cały syf ręką i zająć się czymś bardziej normalnym? Może i jest w tym jakaś myśl, tyle że ja jednak wciąż wierzę, że lepiej mieć na nich oko. Lepiej tego co oni wyprawiają nie przegapić. Bo kto wie, ile to jeszcze potrwa? A zatem, skoro już przyszło nam się na nich gapić i komentować te podrygi, to nie ma sposobu, by się przy tym nie upaprać.
A więc wczoraj znów rzuciłem na ten koszmar okiem i pomyślałem sobie, że nie ma sposobu, by nad tym co ujrzałem przejść do porządku dziennego. Tym razem Sekielski i jego banda wzięli się za tak zwaną Komisję Majątkową. Dla porządku, przypomnę tylko, że poszło o to, że wybrani przedstawicie polskiego Kościoła, w porozumieniu z jakąś post-peerelowska hołotą, przez minione 20 lat łupili polskie państwo na ciężkie pieniądze, no i wreszcie ten przekręt stał się tak bezczelny – albo może, przy okazji tych wałków, o kimś nagle zapomniano – że jakaś państwowa agentura położyła na wszystkim łapę i interes został zamknięty.
Ja oczywiście, jako dumny członek Kościoła, a przy okazji ktoś, kto mniej więcej się orientuje na co stać przeciętnego księdza, czy biskupa, jeśli tylko jest on odpowiednio głupi, lub chciwy, czuję z powodu tego, co się stało ciężki ból i wstyd. Tym bardziej cierpię, kiedy widzę w telewizji przemykających po jakichś korytarzach biskupów, jedną ręką ściskających wiszący na szyi krzyż, a drugą odganiających się od – swoją drogą, ani trochę od nich nie lepszych – wywiadowców. I od razu wszystkich informuję, ze nie mam zamiaru żadnego z nich usprawiedliwiać, czy tłumaczyć, natomiast nie zgodzę się na to, żeby na czele owego ruchu moralnego potępienia stali ci, którzy dotychczas zrobili wszystko, by nie dość żeby tę chorą sytuację wykreować, to jeszcze ją skutecznie zakonserwować.
Jeszcze przed laty, na tym blogu postanowiłem – narażając się oczywiście na ciężkie oskarżenia o moralną dupowatość – wystąpić przeciwko całej bandzie zakłamanych łobuzów, kiedy ci rozpętali kampanię na rzecz samooczyszczenia się Kościoła z zarzutów o współpracę z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa. Argumentowałem, że – jakkolwiek paskudne były zachowania poszczególnych księży i biskupów wobec peerelowskiego ucisku, i jakkolwiek nędzne ich postępki dziś, już wobec stawianych im zarzutów – to nie Kościół stworzył System i to nie Kościół go zdeprawował, lecz przeciwnie, to ci, którzy dziś najwięcej krzyczą przeciwko księżom, najpierw ów System stworzyli, następnie go umocnili, i to oni ostatecznie zdeprawowali społeczeństwo, a wraz z nim – Kościół. Pisałem też, ze jest czymś absolutnie porażającym, że w sytuacji kiedy nie można zmusić do, nawet nie samooczyszczenia, ale zwykłego przyznania się do winy, ani autorów tej antynarodowej podłości, ani jej beneficjentów, wielu postanowiło – prawdopodobnie licząc na to, że Kościół będzie, jak to Kościół, głupi i naiwny – zwrócić się do biskupów, żeby to oni dali ludowi satysfakcję.
Dziś po latach ta bezczelność jest jeszcze większa i jeszcze bardziej uderzająca, niż kiedykolwiek wcześniej. Tym razem jednak nie chodzi już o PRL, lecz o III RP, i w moim odczuciu jest to skandal to dziesiątej potęgi. Od dwudziestu lat, a więc od pierwszego dnia, kiedy to post-komunistyczne elity, przy pomocy nowo-dokooptowanych zdrajców, przejęły nasz biedny kraj na wyłączną własność, i rozpoczęły nigdy wcześniej nieobserwowany proces grabienia wszystkiego, co się zgrabić uda, przerażony naród otrzymywał jedną i tę samą informację: że ma siedzieć cicho i pozwolić działać mądrzejszym od siebie. Cały podły mechanizm tego szalbierstwa oparty był na jednej zasadzie: należy brać wszystko co się nawinie pod rękę, a każdemu kto będzie w jakikolwiek sposób wobec tej sytuacji marudził, zamknąć usta przy pomocy mediów, kultury pop, a jak trzeba będzie, to i przy pomocy środków bardziej bezpośrednich. Żeby ten proces mógł się toczyć bez przeszkód, System najpierw dał ludziom coś do zabawy, następnie stworzył pod-system tak zwanych autorytetów, by wreszcie skorumpować media, politykę, kulturę, sztukę, a na końcu nawet naukę i poczuć ów piękny swąd bezkarności.
I naturalnie nie było przy tym takiej możliwości, żeby z tego planu został wyłączony Kościół. Wykorzystując bezwzględnie stare, jeszcze peerelowskie uwikłania księży i biskupów, ale też naturalną ludzką skłonność do dbania o to, by człowieka lubiano i szanowano, skorumpowano również polski Kościół. Nie trzeba być ani szczególnie czujnym ani pamiętliwym, żeby w jednej chwili przypomnieć sobie nazwiska całych dziesiątków nazwisk tak zwanych autorytetów Kościoła – bardzo często jednocześnie dawnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa – którzy byli zawsze gotowi, by bronić parszywego Systemu przed tymi, którzy zaledwie ostrzegali i prosili o opamiętanie. I tu muszę znów zaznaczyć bardzo mocno: to nie ksiądz Tischner, nie ksiądz Sowa, nie biskup Pieronek, nie arcybiskup Życiński, nawet nie tzw. ludzie Kościoła w osobie Szymona Hołowni, stworzyli System. To System stworzył ich. Przy aplauzie mediów, kultury pop i części społeczeństwa. To wreszcie nie oni – i tu przechodzę do spraw jak najbardziej bieżących – zwrócili się do Systemu, żeby im pozwolił się utuczyć na zagrabionym Kościołowi majątku. To System przyszedł do nich i pokazał, jakie ich czekają przyjemności, jeśli nie zgodzą się uznać przywódczej roli różnych generałów i mecenasów.
Siedzę sobie wczoraj przed telewizorem i patrzę cały osłupiały, jak telewizja TVN24 rozprawia się z Kościołem za jego chciwość i zdradę ideałów. A to co mnie poraża najbardziej, to ten nieszczęsny Sekielski, który – zupełnie jakby zwariował – mówiąc o tym jakimś mecenasie Piotrze Cośtam, w jakimś beznadziejnym zaplątaniu, wciąż powtarza: „były esbek, były esbek, były esbek, były esbek…”. Co to – przepraszam – do kurwy nędzy ma znaczyć???? A od kiedy to TVN-owi przeszkadzają byli esbecy???? Każdy średnio inteligentny człowiek wie, że z każdej złotówki jaką Walter z rodziną i z kumplami zarobili przez minione dwadzieścia lat, muszą się oni wszyscy rozliczyć wobec byłych esbeków i obecnych generałów i lejtnantów, a tu nagle się okazuje, że oni nie potrafią zmieść myśli, że jeden z ich kolesi to były esbek. I pokładają się ze śmiechu, że biedni księża, na których oni tego mądralę wypuścili, dali się mu uwieść. I aż się turlają po tym zagnojonym studio, nie mogąc się nadziwić, jak to się stało, że tylu niby porządnych ludzi, połasiło się na ich pieniądze.
Siedzę sobie wczoraj przed telewizorem i patrzę osłupiały jak jakaś walterowska lala ściga po jakiś korytarzach jakiegoś generała, którego odpowiednio wcześniej jej szefowie odziali, nakarmili i dali mu zajęcie, i woła za nim: „Panie generale, panie generale, a czemu pan coś tam coś tam?” I oczywiście wszyscy – włącznie z zaczajonym w studio Sekielskim – świetnie wiedzą, że wszystko jest odpowiednio zabezpieczone, bo przecież on jej nie powie, żeby po odpowiedź zgłosiła się do swojego szefa. Bo każdy chce żyć. Zwłaszcza gdy to życie jest takie fajne. A na tle tej żenady cały czas widzimy jakieś biednego księdza Nowoka i nieco dalej biskupa Liberę – zaszczutych kompletnie, i zero z tego wszystkiego rozumiejących – których jedyną winą było to, że głupio uwierzyli, że nowe czasy wymagają nowego podejścia, a których TVN pokazuje nam, jako tych, w których możemy sobie bezkarnie i do woli porzucać kamieniami.
Jest jednak coś jeszcze, co uważam, że jest nie dość że znacznie ważniejsze od tego cyrku to znacznie bardziej interesujące. Otóż, jak pewnie wielu z nas zauważyło, od pewnego czasu zapanował w publicznej domenie zwyczaj przeprowadzania rozmów z ludźmi, którzy mają jakieś ciekawe informacje, ale w taki sposób, że albo nie widać ich twarzy, albo ich głosy są zniekształcone, albo ewentualnie sama rozmowa jest przeprowadzana w jakimś zakazanym miejscu, gdzie nikt nigdy nie zagląda. A wszystko to dla tak zwanego bezpieczeństwa świadków. Słuchamy więc tych ludzi z komputerowo zmienionym głosem, lub z zamazaną twarzą i aż drżymy z emocji, że oto pojawił się ktoś, kto „zgodził się mówić”, tyle że musi uważać, żeby ktoś go zwyczajnie za to co on gada nie zabił. Podobnie też było wczoraj u Sekielskiego. Żeby pogadać na temat tych księży, biskupów i ich procederu, z człowiekiem, który przez całe lata w owym biznesie siedział po uszy, Sekielski udał się do jakieś starej kotłowni, czyli elektrowni, i tam dopiero – z zachowaniem wszelkich środków ostrożności – z tym człowiekiem pogadał.
A ja bym bardzo chciał, żeby swój następny program, gdzie oczywiście nikt nie udaje, że białe jest czarne, a czarne jest białe, nadawany przez stację, gdzie cała prawdą jest nadawana przez całą dobę, redaktor Sekielski poświecił wyjaśnieniu takiej oto kwestii: jak to jest, że ci ludzie się boją? Czego oni się mianowicie boją? A cóż to takiego niebezpiecznego się na nich czai w kraju, jak wszyscy wiemy, praworządnym i demokratycznym? Co się do cholery dzieje? To polskie państwo nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa ludziom, kotrzy byli świadkami przestępstwa? Czyżby było tak, że wszyscy żyjemy w jakiejś mafijnej atmosferze, gdzie w każdej chwili można oberwać nożem pod żebro, dostać kule w łeb, zostać powieszonym w celi… albo wbić się samolotem w jakieś drzewo? Niech no mi to prezes Walter wyjaśni, czego to ja się mam tu bać? I niech mi tylko nie mówi, że najbardziej powinienem uważać na biskupa Liberę. Bo wówczas pomyślę sobie, że to jednak on osobiście się na mnie czai.

15 komentarzy:

  1. @Toyah
    Najbardziej mnie martwi to, że Kościół jest wobec każdej manipulacji całkowicie bezbronny. Hierarchowie nie chcieli się pozbyć agentury i ta agentura będzie Kościół systematycznie niszczyć. A temat "pazernych księży" to najlepszy sposób na roznamiętnienie tych brzydszych polskich tradycji.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Marylka
    Agentura, moim zdaniem, to drobiazg. Znacznie gorsza jest czysta ludzka pazerność na różnego rodzaju dobra i przede wszystkim zaszczyty.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah
    temat jak zwykle trudny, bo cóż powiedzieć o III Rzeczpospolitej - tym bękarcie PRL-owskich komuchów z tajnymi współpracownikami? No i są efekty.
    Mamy na co zasłużyliśmy - wiele lat będzie nam się odbijać brak przeprowadzonej lustracji i dekomunizacji - WSZĘDZIE
    Już pierwsza próba (na wniosek Janusz Korwin Mikke - jak mnie się zdaje ruskiego agenta) spowodowała atak systemu, który trwa do dzisiaj...

    OdpowiedzUsuń
  4. @Toyah
    Ja mogę zrozumieć wiele ludzkich słabości w Kościele, bo to bardzo trudne powołanie. Ale nie wydaje mi się, żeby tylko pazerność wiodła do agentury. Żeby zostać zdrajcą trzeba mieć specjalne kwalifikacje moralne, o wiele straszniejsze niż chciwość.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Marylka
    Do agentury - nie. Tam ich zawiodła tylko głupota. Natomiast dziś oni myślą tylko o zaszczytach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Toyahu,

    wczoraj zmorzyło mnie i nie byłam tu ,kiedy sobie tak ciekawie rozmawialiście. Jak wiesz, sytuacja z śp.generałem wygląda na dzisiaj tak jak ta cała konferencja,która nie wiadomo po co w ogóle była. Nie wiadomo co jest,ale Mak wie na pewno. I oni tego się jeszcze będą trzymać,do ostatnich resztek swoich sił. Patrzmy dalej więc i bądźmy spokojni. Przypominam o poniedziałku,bo to na poniedziałek właśnie zapowiadane są niespodzianki Gmyza na temat Turowskiego. A jak wiesz, postać to arcyciekawa,(ale nie arcyprosta).Turowski naturalnie, nie Gmyz,nic nie ujmując temu ostatniemu.
    Księża... no cóż, masz całkowitą rację, pazerność i chciwość. Moje myśli zaprząta jednak teraz ten młody Salezjanin,któremu obcięli głowę w Tunezji. Taki kontrast Toyahu...

    OdpowiedzUsuń
  7. @Agnieszka
    Właśnie. Oto przykład. Właśnie dlatego ponad wszystkich wybieram księży. Zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. @wszyscy
    polecam b. interesujący wpis zamieszczony na stronie solidarni2010 autorstwa @jamci:
    http://www.solidarni2010.pl/n,128,13,fakty-quotprzerazajacequot-i-dokonane.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Toyahu,

    Ja też. Właśnie ze względu na takich jak ten śp.Ksiądz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zachęcony (?!) przez Toyaha obejrzałem sobie program o tych kościelnych przekrętach.
    Sekielski wcale się nie wysila, tylko bezczelnie kontynuuje scenariusz Wołoszańskiego (bodajże TW, ale nie wiem bo sprawa ucichła).
    Stąd te hale fabryczne, ton głosu i nastrój - dokładnie sensacje XXI wieku.

    A przecież my to wiemy - lody się kręci wszędzie. Wszędzie gdzie tylko coś można ugryźć.

    Ale nie to mnie martwi. Już raz pisałem.
    Może ktoś pamięta, czy jakiś przekręt z ostatnich 20 lat został wyjaśniony do końca i upubliczniony?

    O tym też za 2 miesiące będzie cicho.

    OdpowiedzUsuń
  11. @osiejuk

    Dziwisz sie osiejuk, ze mniej ci placa, a ludzie po prostu widza, ze jest dobrze na swiecie i nie potrzeba im placic za twoja zgnilizne, bo juz zgniles u siebie na krzesle odpowiednio i i tak bedziesz bredzil, czy ci placa czy nie. A ze twoi czytelnicy to oslizle gady, to wykorzystuja sytuacje i ci nie placa, taka jest prawda, osiejuk. A ty siedzisz zapackany swoim nabytym PODGLADACTWEM za ta klawiatura i zamiast sie przewietrzyc, dotlenic i troche doksztalcic, zrobic jakis kurs osiejuk, zebys troche ruszyl tylkiem, to co, to nie? Lenistwo, glupota, a moze prawdziwe Zlo osiejuk w tobie tkwi i tego sie boisz, nie wychodzisz do swiata, zwalasz wine na innych. kaczor jest na tyle autystyczny i niedostepny dla ciebie, ze kazdy cwok w twojej sytuacji moze sie na niego powolywac i na nim dac pojezdzic swoim frustracjom. Taka forma odreagowania nie boli, osiejuk, nie? A wiec, Rada Lepszych mowi ci osiejuk: wez sie w garsc, NIE JATRZ wiecej w narodzie polskim, zwlaszcza u podstaw, tego gnoju duchowego, czyli tam, gdzie dociera twoj belkot i zamknij tego falszywego bloga. Taka rada do rozwazenia bez grozb. Pamietaj, to co tu robisz jest rozwalajace i szkodliwe dla narodu polskiego. Wiec zaprzestan a moze bedzie ci przebaczone.

    OdpowiedzUsuń
  12. @och

    synku, nas jest w końcu coraz więcej i w końcu po ciebie przyjdziemy.
    Nawet w Moskwie cię znajdziemy i zjemy.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Ochujuk
    Bez gróźb, mówisz? Hmmm... Doceniam Twoje dobre chęci, ale obawiam się, że jest już za późno. Groźby już były, a więc masz krotko mówiąc przesrane.
    Jeśli mi się coś stanie, a więc ktoś mnie pobije, albo przejedzie mnie samochód, albo umrę nagle na zawał serca - a to wszystko, biorąc pod uwagę stan szaleństwa, w jakim Ty i Twoja banda się znajdujecie - jest oczywiście bardzo możliwe, Ty jesteś pierwszy na liście podejrzanych. A wtedy, zapewniam Cię, że prokurator Cię znajdzie w jednej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  14. @jazgdyni
    @toyah

    Wy obaj to jesteście bez serca. Przychodzi tu zrozpaczony człowiek, który stracił wiarę w sens swej POświaty, a wy ...

    Ech ...

    Jak wam przyjdzie kot nasrać na dywan, to go też kopniakiem?

    Brata mniejszego?

    Niech się, Kucając, wypowiada i odpręża.

    OdpowiedzUsuń
  15. @meritum

    1) Księża są ludźmi i też noszą wszystkie społeczne znaki czasu.

    2) Jeśli (!) z nimi jest tak kiepsko, to nasza jest wina i świadectwo o nas.

    3) To do nas należy nie tylko żądać, a w wybawianiu księży od złego mamy wspierać Boga, a nie jakichś szemranych sekielskich.

    4) Ksiądz jest ksiądz i co do wagi jego posługi nie będziemy tu cofać się do herezji średniowiecznych, czy renesansowych.

    5) Pan Bóg wprawdzie wygnał z Raju, ale człowieka nie porzucił. Natomiast węża skazał na wieczne pełzanie i ludzką nienawiść. To jest dobra wskazówka do oceny uczestników wszelkich afer na styku Kościół i lumpenwładza z jej agentami.

    6) W samym Kościele i wokół niego lewizna miała kilkadziesiąt lat na instalacje i montaże. Filozof powiedziałby: trzeba czasu i cierpliwości, a sami sobie pójdą i idą precz. Ostatnio łatwiej w to uwierzyć.

    7) Apel: Ty tylko pokaż, że pogardzasz wszechlansowanym relatywizmem, a o księży wtedy się nie martw.

    OdpowiedzUsuń