niedziela, 27 lutego 2011

O zbrodni bezwstydnej

Parę razy ostatnio przyszło mi siebie i innych zadręczać pewnym bardzo szczególnym rodzajem zakłamania. Przejawia się ono systematycznie w wykpiwaniu przez System i jego przeróżne agendy czegoś, co powszechnie nazywa się ‘spiskową teorią dziejów’. Mówiąc o owej spiskowej teorii, mam na myśli nie mniej ni więcej, tylko to, jest na co dzień obecne w naszych myślach i rozmowach, gdy tylko zaczniemy się pochylać nad Polską i sytuacją, do jakiej została ona w ostatnich, powiedzmy, dwudziestu latach doprowadzona. Mówiąc natomiast o zakłamaniu, patrzę na tę bezczelność z jaką pokazuje się nam jednocześnie, jak to ta sama Polska jest opleciona niezbadaną pajęczyną ciemnych interesów ludzi, dla których nie liczy się ani jedna, ani druga, ani trzecia, ani tak naprawdę jakakolwiek władza. Pokazuje się nam to wszystko i z uniesionym w górę palcem, ostrzega się nas, byśmy uważali na każdy nasz ruch, każda myśl, każde słowo. Bo każda chwila może przynieść cios, spod którego się nie podniesiemy.
Mogliśmy ten proceder obserwować przez kilka ostatnich lat choćby w odniesieniu do tego, co swego czasu spotkało rodzinę Olewników. Według wszelkich obowiązujących teorii, Polska jest nowoczesnym, rozwijającym się europejskim krajem, w którym wszystkie służby sa pod pełną kontrolą sprawnego państwa, a której pozycja pozwala jej choćby pouczać co do standardów sąsiednią Białoruś. Oczywiście, to tu to tam, napotykamy na pewne trudności, które jednak natychmiast są opisywane przez czujne media i sukcesywnie regulowane przez odpowiednich urzędników, lub jak trzeba, to i nawet przez rząd. Nie ma więc najmniejszego powodu, by się jakoś bardziej niepokoić, a tym bardziej by traktować poważnie, lub wręcz tolerować, kasandryczne uwagi różnych tropicieli spisków. Tymczasem nie ma praktycznie tygodnia, by niemal równocześnie z tym przekazem pojawiał się inny: że oto gdzieś ktoś w niewyjaśnionych okolicznościach wpadł pod rozpędzonego TIR-a, albo się powiesił w celi, albo wreszcie chce nam powiedzieć parę słów, tyle że z jednym zastrzeżeniem – że jego twarz, głos i miejsce pobytu zostaną skutecznie ukryte. Bo strach jest taki, że ani pan policjant, ani pan prokurator, ani pani sędzia, ani nawet pan prezydent nie są w stanie się wobec niego zachować.
I to właśnie jest owo zakłamanie i owa bezczelność, która mi nie daje spokoju, bo ten rodzaj dysonansu właściwie jest już niemal tożsamy z tym, co nam opisał Orwell w swojej słynnej powieści. Gdzie wszystko jest piękne, prawdziwe i z jasną przyszłością, a jakiekolwiek plotki o tym, że istnieje jakakolwiek druga, równie realna, przestrzeń są bzdurą w ustach jakichś niezrównoważonych wariatów. Tyle że przy okazji z każdej strony temu czystemu obrazowi towarzyszy jedna stała zapowiedź: I dziś, tak jak wczoraj, nie zaśniesz w spokoju. Ciężko to znieść.
I w tym wszystkim, zupełnie niepostrzeżenie, pojawiło się coś, wprawdzie nie tak oczywistego i nie tak barwnego, ale pod pewnymi względami może jeszcze bardziej skandalicznego. Kiedy ukazał się nowy tygodnik wydawany prze grupę skumplowanych ze sobą redaktorów Rzeczpospolitej, ze względów w które tu nie mam ochoty wchodzić, a które już wyjaśniłem na swoim blogu, nie znalazłem najmniejszego powodu, żeby kupować to pismo, ani nawet czytać zamieszczane tam teksty. I oto wczoraj nagle, oczywiście przez Internet – niedługo wszystko będzie do nas dochodziło przez Internet – dowiedziałem się, że ktoś z nich przeprowadził wywiad z Grzegorzem Schetyną i podczas owej rozmowy doszło do następującej wymiany. Najpierw Schetyna zakomunikował, że jego zdaniem polityczna mobilizacja po stronie elektoratu Platformy – czy może lepiej, przeciwników PiS-u – uległa wyraźnemu osłabieniu, a za moment, na pytanie naszych wywiadowców, czy to znaczy, że trzeba będzie odnowić wojnę, odpowiedział szczerze jak dziecko, że wojna już nie wystarczy. Dokładne słowa Schetyny zabrzmiały następująco: „Dziś się nie uda. Wojna to za mało, by znowu wygrać.”
Oczywiście – i to jest jeden z powodów, dla którego wolę czytać cokolwiek, niż wydawać jakieś złotówki na projekty z gruntu fałszywe – dziennikarze tygodnika Rzeczypospolitej, ani nie pociągnęli tego tematu, ani, co gorsze, nawet prawdopodobnie nie zwrócili uwagi na to, że w ogóle cokolwiek ciekawego się stało. Myślę sobie, że za tym nie stoi zła wola, lecz zwykłe i stare jak świat zjawisko, polegające na tym, że człowiek przyzwyczaja się do zła i po pewnym czasie nawet zaczyna je traktować jako część uznanej rzeczywistości. Panowie redaktorzy świetnie wiedzą, że degenerująca, i, w efekcie, tak naprawdę rujnująca nasze życie publiczne – zwał jak zwał – wojna czy nienawiść, to część bardzo starannie zaplanowanej politycznej akcji promocyjnej na rzecz Platformy Obywatelskiej. Oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że całe to popularne gadanie o tym, że to PiS rozpoczął tę wojnę, to propagandowe kłamstwo na rzecz utrzymania władzy, i że za niechęć, jaką jest kierowana z poważnej strony społeczeństwa przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu, a wcześniej jeszcze przeciwko jego bratu, odpowiadają ludzie wspierający Platformę od tak zwanej strony eksperckiej. Wiedzą, że to nieprawda, że – jak to bardzo zabawnie definiują reżimowi komentatorzy – bez PiS-u Platforma by nie istniała, natomiast prawdą jest, że Platforma by nie istniała bez tego kłamstwa. I wreszcie, że bez tego kłamstwa, dziś żyłby nie tylko Lech Kaczyński, ale wielu innych biednych, Bogu ducha winnych ludzi.
Dlaczego więc tego nie mówią? Dlaczego nie biją w dzwony? Dlaczego wreszcie, w ramach swoich zwykłych dziennikarskich obowiązków, nie zapytają Grzegorza Schetyny, o jakiej to on wojnie mówi, i w jaki sposób ta wojna nagle miała przez tyle lat służyć jego kolegom i jego politycznej karierze? Ktoś powie, że za tym stoi ich perfidia i uwikłania. Że oni nigdy nie powiedzą więcej niż można. Z tym jednak się nie zgodzę. Oni nie są złośliwymi kłamcami. Uważam że za tym, tak jak wcześniej napisałem, nie stoi jakaś parszywa natura tych ludzi, lecz zalediwe lenistwo, głupota i przyzwyczajenie.
Problem natomiast z nami pozostaje. Otóż, jak się dowiadujemy, Grzegorz Schetyna praktycznie oficjalnie przyznaje, że upadek, do którego zostało doprowadzone polskie społeczeństwo, a który przejawia się już nawet nie tylko w tym, że giną ludzie, ale że podzielone są rodziny, że dzieci źle myślą o swoich rodzicach, rodzice o dzieciach, brat o bracie, że ludzie nie są w stanie ze sobą normalnie rozmawiać, to zaplanowana na rzecz politycznej kampanii akcja. Grzegorz Schetyna, człowiek który był przy tej tak naprawdę zbrodni od początku, mówi zupełnie otwarcie, że on i jego koledzy odnieśli polityczny, osobisty i zawodowy sukces dzięki wojnie i dzięki nienawiści. Wojnie przeciwko społeczeństwu i nienawiści do zwykłych, mieszkających obok na ludzi.
Oczywiście, wielu z nas – nie tylko paru pokręconych moralnie dziennikarzy – świetnie sobie zawsze z tego faktu zdawało sprawę. Wiedzieliśmy, że ani Lech Kaczyński, ani Jarosław Kaczyński, ani Beata Kempa, ani Zbigniew Ziobro, Joachim Brudziński – można wymieniać w nieskończoność, nie zapominając też o tych, którym winy zostały już darowane – ale też Prawo i Sprawiedliwość jako partia i ludzie ją wspierający, nie są intruzami, których prawa należy maksymalnie ograniczyć, a jeśli się to nie uda, to stworzyć wokół nich taką atmosferę szyderstwa i pogardy, która ich ostatecznie publicznie zabije. Wiedzieliśmy, że to jest tylko czarny plan, w którym nic się nie liczy. Ani człowiek, ani rodzina, ani życie, ani nawet państwo. Tylko władza. Wiedzieliśmy to i nad tym płakaliśmy. A kiedy z przeciwnej strony dochodziła do nas wciąż ta sama informacja, że ich ręce i sumienia są czyste, że tak naprawdę oni się bronią przed bezwzględną nienawiścią, i starają się budować wspólne dobro, pozostawaliśmy już tylko ze swoją porażoną bezradnością.
I oto dziś przychodzi do nas Grzegorz Schetyna i rzuca nam wręcz od niechcenia, jak jakiś nicnieznaczący ochłap, informację, że tak, owszem, to była wojna, którą oni skutecznie prowadzili przez lata, ale niestety ostatnio coś się zaczyna kruszyć. I jemu też naturalnie – prawdopodobnie tak samo jak dziennikarzom ze stajni Lisickiego – nawet do głowy nie przyjdzie, że on kładzie głowę pod topór. Mówię „prawdopodobnie”, bo jest jeszcze jedna możliwość: on jest tak głupi i bezczelny, że doszedł do wniosku, że można gadać wszystko i że papier to wszystko świetnie wchłonie. Lub jeszcze coś: On wie, że to co mówi, jest głupie i bezczelne, ale jest już do tego stopnia zaczadzony tą pogardą do człowieka, że już się nawet nie zastanawia nad słowami.
Oczywiście Karnowscy – w końcu jednak musiało paść to nazwisko – wiedzą tyle ile wiedzą, myślą tyle ile myślą i przejmują się tyle ile się przejmują, ale my wciąż stoimy. I wszystko słyszymy, wszystko widzimy i nie zapominamy jednego słowa i jednego gestu. I nie będziemy udawać, że jest lekko. Że ta agresja nas nie dotyka i że do wszystkiego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Nie będziemy twierdzić, że to iż Grzegorz Schetyna tak otwarcie i nie do końca zrozumiale, przyznał się do tego, że jego środowisko polityczne, jedynie dla utrzymania władzy, przez minione 5 lat doprowadziło Polskę do moralnego koszmaru, nas cieszy. Ta satysfakcja wcale nie jest ciepła i miękka w dotyku. Wręcz przeciwnie – jest szorstka i zimna jak śmierć. Stoimy na samym środku kompletnie zrujnowanego społeczeństwa, otoczeni całą sforą obłąkanych, plujących nienawiścią nieszczęśników, których tak naprawdę jedyną winą było to, że dali się tak naiwnie nabrać bandzie ruskich kanciarzy. A w tym nie ma nic satysfakcjonującego. Nawet jeśli już wiemy na pewno, że od początku znaliśmy prawdę.
Natomiast z tego co się stało, mamy co najmniej trzy oczywiste korzyści. Ta bezczelność będzie jeszcze długo podtrzymywać nasz gniew, a on nam z całą pewnością jeszcze nie raz się przyda. Również dobrze jest wiedzieć, że oni słabną. Zarówno fizycznie jak i moralnie. No i trzecia rzecz: Pogłoski, jakie kiedyś wokół nas krążyły, a następnie jakoś zostały przez nowe czasy przykryte szarym kurzem, że nienawiść jest nienaturalna, a więc człowiekowi obca, a więc skazana na ostateczną klęskę, były jak najbardziej prawdziwe. Zgodne z prawdą. Nienawiść naprawdę jest nędzna i bezużyteczna. I dla tej wiedzy, warto było nawet przeczytać wywiad braci Karnowskich z Grzegorzem Schetyną w tygodniku Uważam Rze.

Tekst został wcześniej opublikowany w Warszawskiej Gazecie.

69 komentarzy:

  1. rozmawialiśmy tutaj Toyah'u jakiś czas temu o Schetynie - to było przy poście "Titanic - reaktywacja", Napisałeś wtedy o Schetynie: "...On musi dużo wiedzieć. Ostatnio udowadnia to niemal codziennie..."
    Ja na to, że "...wystarczy popatrzeć na jego lisie oczy - one mówią wszystko...".
    Ale mówiąc szczerze wydaje się że go ta chytrość zawiodła, puścił farbę, że "wojna" to ich dzieło...
    No a dziennikarze, tak tępi, że nawet tego nie zauważyli! Czy nie zauważyli? A może się przestraszyli?

    No i dzisiaj jeszcze najnowszy przykład współczesnego dziennikarstwa: osławiona Monika Olejnik powiedziała do swojego gościa: ..."ja pana zapraszam ale może pan nie przychodzić...". Na co ten wstał i wyszedł ze studia. I nie chodzi tu o prawdziwie bliskie określenie tej dziennikarki przez niektórych komentujących per "suka", bo suka to jest uwłaczające dla żeńskiego przedstawiciela rasy psów, którą mam w domu!!!
    Problemem jest to, że na to co zrobiła ta "Córka Psa" nie specjalnie zareagowali obecni w studio posłanki i posłowie!!!
    Bo to jest wojna, wojna którą wytoczyli wszyscy ci, którzy chcą bronić III RP tego bękarta okrągłego stołu, PRL-owskich kacyków, ubeków, WSI'oków i wszystkich innych pachołków Moskwy.
    I powinniśmy wiedzieć, że na prawdę wszystkie siły będą rzucone...

    OdpowiedzUsuń
  2. @raven59
    Jeżeli już się cytuje, to może dokładnie, bo słowa Moniki Olejnik brzmiały :"Jeśli się panu nie podoba, to może pan nie przychodzić " i były wypowiedziane, kiedy ten już do wyjścia się zbierał.

    Przesłuchując audycje nie słyszałam jakichkolwiek powodów do tego, aby Pan Błaszczak mógł opuścić studio.
    Wszyscy, którzy brali udział w dyskusji zgodnie stwierdzili, ze słowa p. Jarosława Kaczyńskiego, szefa opozycji były znaczące i należy je przedyskutować (czy na prawdę istnieje problem niszczenia opozycji) Pan Błaszczak włączył się w tę dyskusje tylko raz, nikt mu nie przerywał, chyba, ze wliczając p .Żelichowskiego, który czekał na swoją kolej, a p. Olejnik po prostu pilnowała by nie mówili wszyscy na raz.

    A może celowo prowokował aby wyjść ze studia i zrobić znowu z tej partii biedną i niekochaną przez nikogo?

    Nie uważam Pani Olejnik za świętą, jednak jak zwykle Toyah i jego komentatorzy popadają w skrajność.

    ObywatelkaRP biddkrrr
    http://obywatelerp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. @raven59
    Dziękuję za stałą obecność.
    Przy okazji, czy Ty masz może jakiś pomysł, co się stało, że te moje ostatnie wpisy zrobiły się tak mało inspirujące?
    Myślę nad tym i mam zero pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
  4. @biddkrrr
    Naprawdę? Ona to powiedziała, kiedy on już postanowił sobie pójść? Tego nie wiedziałem. Bylem przekonany, że to było w ferworze dyskusji. Nawet ja się po niej czegoś podobnego nie spodziewałem.

    OdpowiedzUsuń
  5. @toyah
    Nie spodziewał się Pan, a to bardzo dziwne. Ja też jakoś nie spodziewałam się, że jedyne na co Pana stać z braku rzetelnych argumentów jest ironia.
    Może warto jeszcze raz przesłuchać audycji i użyć bardziej merytorycznych argumentów.

    OdpowiedzUsuń
  6. @biddkrrr
    Ależ ja nie mogę jej przesłuchać jeszcze raz, bo jej nie słuchałem ani razu. Po prostu, opierając się na swoim doświadczeniu, uznałem, że nie ma takiej możliwości, żeby Błaszczak wyszedł ze studia z powodu jednego niewinnego pytania. Tak się nie dzieje. No i - co nie najmniej ważne - znam Olejnik jak własną kieszeń, i świetnie sobie potrafiłem wyobrazić, że ona od początku do końca razem z tą całą sforą atakowała jednego. Właśnie jego.
    Powiem coś jeszcze. Ja rozmawiam z ludźmi codziennie i wiem dobrze, że to samo zdarzenie jest oceniane na dwa kompletnie różne sposoby, zależnie od poglądów tych osób. A więc, do Twojej relacji podchodzę z ostrożnością.
    I powiem Ci coś jeszcze. Ja od lat mam jeden postulat: wychodzić ze studia przy byle okazji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień dobry. Więc tym razem może ja coś powiem, a raczej napiszę. Napisał Pan o tym, że każdy ze względu na odmienne poglądy inaczej różne sprawy interpretuje. Święta prawda, tyle, że Pan zachowuje się teraz w sposób nieprofesjonalny: bloger roku 2009 w kategorii polityka, mający grupę wiernie oddanych czytelników komentuje sprawę, której nie zna. Nawet jeśli ma Pan tak w zwyczaju to ze zwykłej grzeczności do czytelników należałoby przesłuchać i dopiero wtedy o tym pisać.

    Pozdrawiam,
    Obywatel RP - Mariusz Gołosz
    http://obywatelerp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. @Mariusz Gołosz
    Właśnie słucham. Na razie mam czyste sumienie. Olejnik jest stronnicza jak zwykle. Inna sprawa, że nie muszę. Właśnie ze względu na potęgę czegoś co się nazywa doświadczeniem, ale również z tego powodu, że powyższy wpis w ogóle nie dotyczy programu Olejnik.
    No właśnie, czemu my rozmawiamy o Olejnik, a nie o Schetynie?

    OdpowiedzUsuń
  9. @biddkrrr
    specjalnie dla Pani przejrzałem jeszcze raz fragment rozmowy dotyczący incydentu. Jest on dostępny pod tym adresem:
    http://www.tvn24.pl/-1,1694190,0,1,blaszczak-wychodzi-ze-studia,wiadomosc.html

    otóż: w 1:39 MO wypowiada następujące słowa: "...jeżeli panu się nie podoba, mam prośbę jeżeli panu się nie podoba, może pan nie przychodzić panie przewodniczący, naprawdę moze pan nie przychodzić...",
    na to poseł Błaszczak odpowiada: "...dobrze, to ja bardzo dziękuję, życzę państwu..."
    i w tym momencie wstaje i wychodzi.

    Każdy może sobie zobaczyć ten materiał. I stwierdzić czy koś tu manipuluje a jeżeli manipuluje to kto.
    Ja uważam, że po słowach MO Poseł Błaszczak miał prawo tak zareagować jak zareagował i nie ma tu nic do rzeczy na jaki temat była wcześniejsza dyskusja. MO po prostu posła wyprosiła i tyle.
    pozdrawiam Karolino

    OdpowiedzUsuń
  10. @toyah
    Sądzę, że do tej notatki lepiej pasowałby tytuł "O współudziale w zbrodni bezwstydnej". Opisane przez Ciebie rezultaty propagandowego kłamstwa są zbrodnią popełnioną na wszystkich Polakach na zimno, na pewno nie w afekcie. Tak zbrodnia zawsze jest bezwstydna.
    Sam piszesz, że zarówno Karnowscy jaki i inni dziennikarze, politycy jak i wielu z nas, interesujących się tym co dzieje się wokół nas, zdało sobie sprawę (wcześniej lub później), że historia manipulacji i histerii w ostatnich latach, to zasadnicza część projektu politycznego pod nazwą PO. Z dzisiejszej perspektywy widać, jak wielu przyłożyło swoją rękę, intelekt i serce, w różnych momentach, w różnymi metodami lub słowami. Jedni na chłodno, z czystego wyrachowania, że tak im się opłaci, inni jako część rozentuzjazmowanego tłumu, a byli też tzw. pożyteczni idioci, działający w trosce o 'dobro kraju i demokracji'... tra la la la bum!!!
    Wystarczy wspomnieć J. M. Rokitę, który w trosce o dobro zwykłych obywateli straszył wizją zatrzymań o 6.00 rano, przeprowadzonych przez 'jaczejki' Ziobry & co.
    Ile dziennikarzy powtarzało taki i inne 'newsy'? Jak chętnie.
    Inni, bardziej 'po naszej stronie' przede wszystkim byli zatroskani o styl i język PiSu. Cały czas żyli nadzieją, że gdyby PiS był bardziej merytoryczny, łagodniejszy, to przecież życie polityczne byłoby lepsze.

    Obawiam się, że dziennikarze - aktywni uczestnicy, kreatorzy 'działań wojennych', nawet wtedy, gdy uczestniczyli w 'walkach obronnych' - nie mając całkiem czystych sumień (a kto je ma ??? !!!), w przypadku opisanym przez Ciebie nie znajdują w sobie wystarczającej siły, aby skorzystać z nadarzającej się okazji i pójść z ciosem ...

    OdpowiedzUsuń
  11. @raven59&biddkrrr
    Wysłuchałem. Podtrzymuję to co napisałem wcześniej. Podziały są tak intensywne, że nawet obraz najbardziej jednoznaczny i oczywisty jest postrzegany na dwa różne sposoby. Jestem załamany.
    No i dwa szczegóły do Ciebie, moja droga biddkrrr: On mało mówił, bo ona mu nieustannie odbierała głos i może jeszcze dlatego, ze ile razy się odzywał, ona wyrzucała z siebie kpiące dźwięki. To pierwsze. Druga kwestia jest taka, że on się nie zbierał do wyjścia wcześniej. Ona go zwyczajnie wyprosiła. Wtedy dopiero zareagował. To że tego nie widzisz, świadczy źle o Tobie. I na to nie znajduję usprawiedliwienia.
    To co ewentualnie może usprawiedliwiać Olejnik, to to, że ona - jako nadęty celebryta - nie mogła znieść parę bezpośrednio zaadresowanych pretensji i straciła panowanie nad sobą.

    OdpowiedzUsuń
  12. @raven59
    Pan Mariusz Błaszczak rozpoczął wypowiedź słowami „miałem nadzieje, że nastąpiła jakaś zmiana...” dalej mówił o tym, że tych zmian nie zauważył. Cała wypowiedź p. Błaszczaka dotycząca omawiania słów p. Jarosława Kaczyńskiego nt. niszczenia opozycji w Polsce była od samego początku nacechowana agresywnie w stosunku do p. Moniki Olejnik, więc co za różnica w którym momencie odsunął krzesło? A jeśli dla Pana słowa „może Pan nie przychodzić” (nie przychodzić - w czasie przyszłym) oznaczają wyproszenie to ja już nic na to nie poradzę. Zresztą przed tymi słowami p. Błaszczak powiedział „to jest mój protest”, więc nadal myśli Pan, że w ramach tego protestu miał zamiar siedzieć tam, chyba na czymś ten protest musiał polegać i w tym momencie to Pan manipuluje! Słuchając całej audycji nie zauważyłem by p. Olejnik „była skrajnie stronnicza, napastliwa, nieobiektywna, utrudniała zabieranie głosu” jak to stwierdził pan poseł.

    @toyah
    Dlaczego nie rozmawiamy o p. Schetynie, ponieważ p. raven59 zmienił wątek. Mógłby podać Pan cytat, kiedy to p. Olejnik była stronnicza w stosunku do p. Błaszczaka?

    OdpowiedzUsuń
  13. @Mariusz Gołosz
    jak widać można oglądać i słuchać to samo a widzieć różne rzeczy...,
    nic na to nie poradzę, ze Pan tego nie dostrzega, być morze za mało do tej pory oglądał i słuchał Pan audycje pani MO?
    Ja muszę przyznać jestem od niej trochę uzależniony, więc mogę powiedzieć, że jestem jej znawcą a nawet "wielbicielem".

    Nie sądzę, żebym odszedł od tematu - nawet przeciwnie, odniosłem wrażenie że "bohaterami" posta na równi ze Schetyną są dziennikarze, który tak naprawdę są marnymi "dziennikarzami śledczymi". Każdy porządny dziennikarz mając takiego "newsa" w postaci wypowiedzi: "...„Dziś się nie uda. Wojna to za mało, by znowu wygrać....” pociągnął by ten wątek. Ale oni nie,. Dlaczego? Może dlatego, że nie wiedzą w którą stronę przechyli się wahadło historii?
    A jeżeli Schetyna będzie "kimś" po wyborach to oni po drążeniu takiego tematu będą spaleni. Wiec lepiej nie pytać i pozostać na pozycji tej, której są.

    Tylko, ze to jest pozycja współuczestnika zbrodni!

    OdpowiedzUsuń
  14. @Mariusz Gołosz
    Nie. Nie mógłbym. Z tego prostego powodu, że jeszcze nie upałem ma tyle na głowę, żeby dyskutować na temat tego, czy Monika Olejnik jest dziennikarskim chuliganem czy może jednak nie.

    OdpowiedzUsuń
  15. @toyah
    "...Przy okazji, czy Ty masz może jakiś pomysł, co się stało, że te moje ostatnie wpisy zrobiły się tak mało inspirujące?
    Myślę nad tym i mam zero pomysłu...."

    Moim zdaniem, Twoje wpisy w tak wyczerpujący opisują temat, ze nie zawsze jest jeszcze coś do dodania...,

    reszta na PW na ekranie

    OdpowiedzUsuń
  16. Więc skończyło się jak zwykle, pan Toyah wraz ze swoim towarzyszem zignorowali zdanie kogoś mającego zdanie odmienne. Tak, wiem panowie wasza racja jest mojsza... Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Mariusz Golosz
    pytałeś, odpowiedziałem - czytać nie umiesz? to nie moja wina

    OdpowiedzUsuń
  18. @raven59
    Owszem, odpowiedział pan, ale nie odniósł się pan do mojej wypowiedzi, bo "jak widać można oglądać i słuchać to samo a widzieć różne rzeczy..." jakoś mnie nie usatysfakcjonowało. Ja dokładnie przedstawiłem panu mój punkt widzenia, za to pan napisał coś na odczepnego. Nie ładnie. Z tego co wiem to ja z panem na Ty nie przeszedłem.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Mariusz Gołosz
    Nie gniewaj się, ale ja nie mogę dyskutować z kimś kto nie jest w stanie zauważyć czegoś tak bezdyskusyjnego, jak to że Monika Olejnik jest dziennikarzem skrajnie zaangażowanym po jednej stronie sporu . Podkreślam - skrajnie.
    Pod tym względem jesteś bardziej nawet ślepy, niż Twoja koleżanka. Ona uznała wprawdzie, że to był wybór Błaszczaka, a nie obstrtkcja Olejnik, ale przynajmnie zauważyła, że on się odezwał tylko raz. Ty nawet tego nie umiesz dostrzec.
    No a teraz do Ciebie. zapytałem na Wasz blog i przeczytałem Twój wpis. Jako osoba tak bardzo dbała o czystość dyskusji, moglabyś nie powtarzać plotek co do opinii Jarosława Kaczyńskiego na temat Internetu. Bo jak się za bardzo przyzwyczaisz, to w następnej kolejności zaczniesz głosić, że Solidarność chciała mordować członków PZPR i Jaruzelski nie miał wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  20. @biddkrrr
    Oczywiście zajrzałem, a nie zapytałem. Cholerny edytor!

    OdpowiedzUsuń
  21. @toyah

    Schetyna szykuje się do skoku. A człek to niesłychanie, po mafijnemu bez skrupułów. Nie ma ochoty czapkować wciąż przed Tuskiem, zwłaszcza że czuje poparcie głównych mocodawców. Kiedyś mu się "przejęzyczyło", że w Smoleńsku miała miejsce katastrofa. On o 10 kwietnia wie na pewno bardzo dużo. Ma o czym myśleć, bo przeciez miał lecieć samolotem razem z Prezydenetem. W ostatniej chwili poleciał z Tuskiem, a do Tupolewa wsiadł Grzegorz Dolniak, który całe życie bał się latać...

    Pozdrawiam,

    http://www.gazetakrakowska.pl/stronaglowna/243440,schetyna-szczypi-ska-elichowski-oni-dostali-drugie-zycie,id,t.html

    OdpowiedzUsuń
  22. @Toyah

    Widzisz wystarczy kliknąć na bloga dyskutanta, potem zajrzeć na profil fejsbuka czy słowotok ćwierkowni i już wiemy "co, kto i jak"...

    Ja np sprawdzam przynależność znajomych do grup na fejsbuku i już wiem...

    Co do Schetyny to chyba oni już tak są oderwani, albo zakładają, że skoro główny nurt jest taki jaki jest to już można wszystko.
    Dodatkowo ze Schetyną to mam problem inny (Audycja Brauna w RM). A jego zachowanie interpretuje jako zmiana Włochów podczas IIWŚ, nie wiem jaką on grę prowadzi.

    A temat Olejnik, niejako wiąże się z poprzednim tematem na temat Dubienieckiego, To jest Typ, któremu Olejnik nie podskoczy, bo zaraz palnie jej tektem, po którym się nakryje. Stąd ten też atak.
    On jest za duzym cwaniakiem, bu można było go zostawić w spokoju.
    Pamiętam jeszcze taki epizod, otóż Adamek jak wiadomo to przyjaciel Rydzyka, a właściwie człowiek który ma po prostu własne zdanie, niezależne od celebromyślności, a symboliczna walka jaka dokonała się podczas spotkania na ringu Adamka z Gołotą, była walką Dawida z Goliatem, antyestabishmentu z establishmentem. Na trybunach spotkały się dwie Polski. Po stronie Gołoty mieliśmy cały przekrój od karków a kończąc na "familli" Kwaśniewskich, po stronie Adamka byli zwykli kibice, pasjonaci boksu.
    Od tej wali się zaczęło i ona jest pewnym symbolem początku i końca zarazem i za każdym razem jak widzę i słyszę olejnikowe i miecugowów (traktowanych jako pewien typ i reprezentantów filozofii postkolonialnej), to przypomina mi się twarz Gołoty podczas tej pamiętnej walki... całe szczęście, że Adamek to kumpel Rydzyka, bo by tego Gołotę poważnie i trwale uszkodził.

    OdpowiedzUsuń
  23. @kazef
    Ja myślę, że każdy z nich na o czym myśleć. Siedzą więc i myślą. Różnica jest tylko taka, że dla części z nich pozostaje już tylko to myślenie. Nawet jak już wyjadą na krótki urlop i zabawią się tak że stracą na chwilę świadomość, to i tak muszą wrócić do pracy, a tam już i tak pozostaje tylko myślenie.
    Schetyna robi wrażenie, jakby szczęśliwie miał wciąż pewne pole manewru.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Cmentarny Dech
    A bo to jest audycja Brauna?

    OdpowiedzUsuń
  25. http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=24874 pierwsza część

    Pisałem na skróty chodziło o Rozmowy Niedokończone z Grzegorzem Barunem.

    OdpowiedzUsuń
  26. @toyah
    "Jako osoba tak bardzo dbała o czystość dyskusji, moglabyś nie powtarzać plotek co do opinii Jarosława Kaczyńskiego na temat Internetu."

    cytuję: "Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota - stwierdził."

    Pewnie będziesz chciał odpisać, ze to było na temat internautów, a nie internetu, ale to internauci bezpośrednio ten internet niejako kształtują. W takim razie miał opory przed internetem ze względu na internautów, którym internet służy do wyżej wymienionych rzeczy.
    Nie widzę w swoim wpisie nic niestosownego, tym bardziej, że one mają być pisane z małym przymrużeniem oka.


    "w następnej kolejności zaczniesz głosić, że Solidarność chciała mordować członków PZPR i Jaruzelski nie miał wyjścia."

    Bez obaw, to nigdy nie nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Toyah
    Ależ to oczywiste, że Pan nie potrafi dyskutować z kimś kto miałby choćby lekko odmienne poglądy od Pańskich i twierdziłby, że PiS jest be. Gdy traci pan argumenty zaczyna pan szukać innych, nawet jeśli nie mają żadnego związku z tematem byleby tylko pokazać swoją wyższość. Jest pan manipulatorem większym nawet od p. Adama Michnika. Ja nie twierdze, że p. Olejnik nie jest stronnicza, ale akurat w tej audycji nie była stronnicza względem p. Błaszczaka, co staram się Panu udowodnić od samego początku.

    OdpowiedzUsuń
  28. @biddkrrr

    Niestety, trafiłaś sobie w stopę.
    Cytowane słowa Kaczyńskiego nie dotyczyły ani internautow, ani internetu.
    Oddajmy zresztą głos samemu Toyahowi, który parę wpisów wcześniej w tekście "Czy w piekle mają Internet" opisał rzecz szczegółowo:


    "Wywiad, opublikowany wiele lat temu przez portal www.pis.org.pl, to była długa, pięciostronicowa wypowiedź na przeróżne tematy, natomiast problem Internetu pojawił się dopiero pod sam koniec i przez Jarosława Kaczynskiego został skwitowany jednym zdaniem. Na pytanie mianowicie o to, jakie Kaczyński ma zdanie na temat propozycji głosowania przez Internet, Prezes odpowiedział, że jego zdaniem wybory to akt zbyt poważny, żeby można było ryzykować sytuację, kiedy to ktoś, między paroma piwami, a jednym pornograficznym filmikiem, zagłosuje sobie w wyborach. I tyle. Nic ponad to. Kropka."

    Zajrzyj do tego wpisu Toyaha. On tam jeszcze parę ciekawych rzeczy napisał. A potem sobie to wszystko po prostu przemyśl.

    OdpowiedzUsuń
  29. @kazef

    Skoro odniosłam się do tego wpisu, w którym pisał, że było to na temat internautów nie internetu, to znaczy, że przeczytałam.

    ale jego opinia na temat wyborów przez internet tylko pokazała jak on ten internet widzi.

    OdpowiedzUsuń
  30. @kazef
    jak to nie wiele trzeba - tylko czytać ze zrozumieniem. Zazwyczaj czytanie nie sprawia kłopotów, kłopotem jest czytanie ze zrozumieniem.
    Tylko tyle nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  31. @raven59
    Ale chyba Panu również sprawia to problem

    @Mariusz Golosz
    pytałeś, odpowiedziałem - czytać nie umiesz? to nie moja wina


    @raven59
    Owszem, odpowiedział pan, ale nie odniósł się pan do mojej wypowiedzi, bo "jak widać można oglądać i słuchać to samo a widzieć różne rzeczy..." jakoś mnie nie usatysfakcjonowało. Ja dokładnie przedstawiłem panu mój punkt widzenia, za to pan napisał coś na odczepnego.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Mariusz Golosz
    przepraszam, że się zapytam - czy to co Pan uprawia to erystyka?
    Mam wrażenie, ze jest Pan złym człowiekiem, proponuję się trochę pomodlić - ja ze swej strony deklaruję, że pomodlę się za Pana.
    Z Bogiem

    OdpowiedzUsuń
  33. @raven59
    Nie, nie jest to erystyka. Widzę, że przyjmuje pan politykę p. Toyaha o której wcześniej napisałem. Czy jestem złym człowiekiem to nie mnie oceniać, ale myślę, że mój Bóg znacznie różni się od tego Pańskiego. Mogę jedynie powiedzieć, że Pan nadal nie odniósł się do moich słów, ale teraz nawet tego nie oczekuje.

    OdpowiedzUsuń
  34. @biddkrrr
    Nie. To nie było ani na temat internautów, ani na temat Internetu. lecz na temat głosowania w Internecie. Nie chodziło więc o tzw. internautów, lecz o ludzi ewentualnie głosujących przez Internet.
    Sprawę ostatnio wyjaśniałem we wpisie 24 lutego.
    Cieszę się, że mnie uspokajasz, jednak Twoja bezradność wobec najbardziej prymitywnej propagandy nie daje mi spać.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Mariusz Gołosz
    Była. Była jak cholera. Słyszałem to wczoraj na własne ucho. Specjalnie na Twoje życzenie. Ona nawet nie potrafi być niestronnicza. Nigdy. Nawet przez jedną chwilę. Ona jest wypełniona stronniczością. Jej drugie imię to 'stronniczość'.
    A od Michnika się odpieprz, bo się na Ciebie obrazi i będzie Ci przykro.

    OdpowiedzUsuń
  36. @biddkrrr
    To powiedz mi, moje dziecko, jak Ty widzisz Internet? Fajny jest? A jeśli ja uważam, że fajny nie jest, to co sobie o mnie pomyślisz? Że jestem lamusem? Jak Kaczka?

    OdpowiedzUsuń
  37. @toyah
    W moim mniemaniu internet jest i fajny i niefajny. Można w nim znaleźć wiele wartościowych rzeczy. Ludzie nie mający znajomości ani pieniędzy jeżeli mają coś ciekawego do przekazania mogą to wyrazić. Ludzie o podobnych zainteresowaniach i poglądach mogą ze sobą rozmawiać, a i ci o innych mogą żwawo dyskutować.

    Niestety internet zawiera oprócz tego taką masę śmieci, że czasami niedobrze mi się robi.
    Anonimowość niestety daje też niektórym odwagę do wylania z siebie słów, których normalnie nie odważyłby się powiedzieć.

    Ale nie może istnieć dobro bez zła, a ja staram się wyszukiwać w nim czegoś wartościowego i być fair w stosunku do własnego sumienia.

    OdpowiedzUsuń
  38. @biddkrrr
    Ojej! Niefajny też? Coś podobnego! A jak Kaczor zasugerował (zaledwie zasugerował), że niefajny też, to od trzech lat sypią się na niego szyderstwa, a Ty bierzesz w tym udział. Wstydź się! Najlepiej już teraz. Bo czym później, tym będziesz miała gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  39. @ toyah
    Wiadomo jak tak wypowiadane słowa kończą, bo to brzmiało trochę tak, jakby nie do końca wiedział z czym to się je, a widział tylko negatywy.

    To nie miało być szyderstwo, a poza tym w komentarzu podałam przykład na potwierdzenie jego słów.

    I powtarzam tamten wpis miał być taki z przymrużeniem oka i to dotyczy wszystkich nie tylko Pana Kaczyńskiego.

    Nie ma sensu dłużej wywodzić się na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
  40. @bddkrrr
    Zapewniam Cię, że gdyby ktoś spytał mnie, czy jestem za głosowaniem przez Internet, odpowiedziałbym tak samo. Że jest to zbyt poważna sprawa, żeby między piwkiem, a gołą dupą sobie zagłosować.
    Nie umiem zrozumieć, jak mogłaś się doprowadzić do tego stanu, żeby tę jego wypowiedź do dziś traktować jako wpadkę i dowód przeciwko niemu. Błagam Cie - wycofaj się z tego. Po prostu. To tylko będzie o Tobie dobrze świadczyło.

    OdpowiedzUsuń
  41. @toyah
    Wydaje mi się, że również nie byłabym za głosowaniem przez internet, jednak takie przy urnie to klimat i powaga.

    Ale i tak uważam, tak wnioskuję(jak ty po słowach Pana Węgrzyna), że ogólna opinia Pana prezesa jest/była negatywna.

    OdpowiedzUsuń
  42. @biddkrrr
    A więc wszystko gra. On tez nie był za głosowaniem przez Internet. Dlaczego? Prawdopodobnie z tego samego powodu co Ty i ja. A zatem? O co ten zgiełk, co?

    OdpowiedzUsuń
  43. @toyah
    Widzę, że pan już sobie mnie przydzielił do jednej ze swoich kategorii. Pierwsza to ta dobra, katolicka, głosująca za PiSem i czytająca Rzeczpospolitą i druga ta zła, słuchająca Radia Zet, czytająca Gazetę Wyborczą, oglądająca TVN i głosująca za PO. Jednak nie zauważył pan, że niektórzy ludzie myślą i nie wierzą ani w demagogie p. Jarosława Kaczyńskiego, który dla pana jest nietykalną świętością, ani w głupoty wpajane przez media. Właśnie po to przygotowaliśmy nasz blog by pokazać, że w tym kraju prócz ludzi takich jak Pan i ludzi z Pańskich kategorii są jeszcze ludzie myślący i mający własne poglądy. Może to jest dla Pana za trudne, zresztą za chwile napisze Pan swój ironiczny komentarz, Pańscy bezkrytycznie nastawieni do Pana czytelnicy również napiszą komentarz w stylu "toyah olej tych debili", ale my jednak wierzymy, że znajdą się osoby myślące i mające tego dość.

    OdpowiedzUsuń
  44. @toyah
    Ale to nie ja go zaczęłam.

    I....a zresztą w tym miejscu powtórzyłabym poprzednie wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  45. @Mariusz Gołosz
    Daję Ci uroczyste słowo honoru, że to co Ty wiesz - ja wiem też, tyle że bardziej. Kwestia wieku. Oczywiście pomijam tu matmę i takie tam.
    A zatem, wiem też, że ty Michnika, Gazety Wyborczej i Radia Zet, a ostatnio nawet i Platformy Obywatelskiej nie znosisz. I możliwe, że nawet jesteś osobą pobożna. A to o Michniku to był żart. Głupi, ale tylko żart.
    Natomiast, ja bym był za tym, żebyś Ty - jako osoba myśląca - zechciał uznać, że ci którzy lubią Jarosława Kaczyńskiego, płaczą po Lechu Kaczyńskim, a nawet słuchają z przyjemnością Radia Maryja, to ludzie tacy jak Ty. Niekiedy nawet tak samo jak Ty mądrzy i wrażliwi.

    OdpowiedzUsuń
  46. @bidkrrr
    Owszem. Zaczęłaś go. Przynajmniej tu.

    OdpowiedzUsuń
  47. @toyah
    przecież twój wpis"Jako osoba tak bardzo dbała o czystość dyskusji, moglabyś nie powtarzać plotek co do opinii Jarosława Kaczyńskiego na temat Internetu."

    był pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  48. @biddkrrr
    Tak? Pierwszy? Czyli on komentował coś co było późnej?
    Przepraszam Cię bardzo, ale czy Ty masz może maturę w tym roku?

    OdpowiedzUsuń
  49. @toyah
    W złą stronę to się potoczyło, bo się chyba nie rozumiemy.

    Ja napisałam na blogu o Jarosławie Kaczyńskim, ale ty jako pierwszy skomentowałeś to tutaj, co zacytowałam, ja się potem do tego odniosłam i tak się potoczyło, ale nie byłoby tej dyskusji, gdy nie twoje słowa.

    OdpowiedzUsuń
  50. @toyah
    Myślę jednak, że w większości to nie są ludzie myślący, a wyłącznie ślepo wierzący w to co powie p. Rydzyk lub p. Kaczyński. Argumentem w dyskusji nie powinien być wiek, co nie znaczy, że neguje Pana doświadczenie życiowe. W sprawie mediów trzeba zachować równowagę, bo żadna gazeta, telewizja czy rozgłośnia radiowa nie jest obiektywna, ale w końcu na tym polega demokracja, każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. A co do dyskusji z biddkrrr to dlaczego pisze pan o sobie w 3 osobie?

    OdpowiedzUsuń
  51. Witam wieczorem wszystkich, niestety z powodu intensywnej i późnej pracy nie mogłem uczestniczyć w tej przyjemnej wymianie poglądów,

    właśnie na TV Trwam, z przyjemnością, zobaczyłem powtórkę wczorajszego programu z udziałem Tomasza Adamka, Jego żony i Mamy. O Adamku wspomniał dziś wcześniej @Cmentarny Dech. Dzięki Cmentarny za przypomnienie Tomasza i Andrzeja. Tomek to jest gość a jak potrafi mówić o pracy i o wierze. I ta praca i wiara cały czas się przeplatają. I jeszcze Jego żona, mówiąca o tym że to tak ważne że Tomek mówi o swojej wierze tak wprost przy innych dając tym potężne wzmocnienie tym, którzy czują się prześladowani czy ośmieszani z powodu swojej wiary.

    Zapewne zaraz się na mnie rzucicie, ze plotę nie na temat, ale tak sobie myślę, że gdyby było między nami więcej wiary i modlitwy to moglibyśmy rozmawiać spokojniej...

    OdpowiedzUsuń
  52. @biddkrrr
    I gdyby nie Twoje. Tak to często bywa. Jestem pewien, że umiesz to zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  53. @Mariusz Gołosz
    I to jest Twój problem. Tak myślisz i nie umiesz tego przełamać. Jak idzie o Twój problem z trzecią osobą, mój komentarz stanowił bezpośrednią odpowiedź na wcześniejszy komentarz biddkrrr, i, konsekwentnie, zaimek "on" odnosił się wpisu, a nie mojej osoby.
    A przy okazji, czy Ty może też masz w tym roku maturę?

    OdpowiedzUsuń
  54. @raven59
    Gwarantuję swoją reputacją, że Twój komentarz jest jak najbardziej na temat.

    OdpowiedzUsuń
  55. @Toyah
    wracając do dziennikarzy, zastanawiam się nad tym jak wielu ludzi wypowiada swoje zdanie na temat tych czy innych ludzi, audycji nie wysłuchawszy ich nigdy. Swojego czasu wiele słyszałem złego na temat Radia Maryja. Myślę sobie żeby wyrobić sobie zdanie to trzeba tego posłuchać. A dopiero potem wypowiadać sądy. Czy na przykład Jarosław Kaczyński - ilu z tych, którzy tak Go krytykują wysłuchali kiedykolwiek Jego pełnego przemówienia?

    OdpowiedzUsuń
  56. @Toyah

    X LO im. Paderewskiego to dobra szkoła. Zdadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  57. @Kazef
    ach ten fejsbuk z nasząklasą wzięty do kupy to lepszy niż TW. Teraz juz nawet nie można by zostać Bolkiem, wszystko na widelcu...
    Zero konspiracji!

    OdpowiedzUsuń
  58. @toyah
    Oczywiście, że nie potrafię przełamać mojego toku myślenia, tak samo jak Pan nie potrafi być obiektywny. Nie uważam tego za problem, bo ja w odróżnieniu od Pana staram się dostrzegać i wady i zalety. Dla Pana GW i Radio Zet są be, a Rzeczpospolita i Tv Trwam są w porządku, a ja staram się patrzeć krytycznie na wszystkich, nie przymykając oczu na jednego, a w drugim doszukiwać się całego zła tego świata przeinaczając przy okazji niektóre słowa.

    Tak, ja również mam w tym roku maturę, zastanawia mnie tylko jakie wnioski wyciągnie Pan z tej informacji.

    OdpowiedzUsuń
  59. @kazef
    A skąd wiadomo, że akurat X LO?

    OdpowiedzUsuń
  60. @raven
    Na fejsbuka i ichnieklasy nawet nie wchodziłem :)
    A Bolków wciąż nie brakuje, muszą się tylko lepiej konspirować. Weź np. taką Stokrotkę. Już tyle lat się skutecznie konspiruje, w tej konkurencji jest na pewno super profesjonalna i rzetelna :)

    OdpowiedzUsuń
  61. @Mariusz Gołosz

    My na blogu Toyaha już tak mamy. Jesteśmy z tej niemyślącej większości. Po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  62. @kazef
    Uczyłem tam, więc wiem że dobra. I wiem że zdadzą. Dobrze by było tylko, żeby zdali śpiewająco. A tu zauważam niestety pewne problemy.

    OdpowiedzUsuń
  63. @Mariusz Gołosz
    Protestuję! Rzeczpospolita jest dla mnie też be. Udowodniłem to już wielokrotnie. Czemu mnie obrażasz?
    Co do wniosków maturalnych, są takie, że musisz się bardziej skupiać na tym co czytasz, zwłaszcza gdy chcesz to w jakikolwiek sposób później komentować.
    I jeszcze jedno. Uwierz mi: nikt nie jest obiektywny. Nawet Ty. Co więcej, opinia, że bycie obiektywnym jest wartością, to jest mit na usługach kłamstwa.
    Możesz tę informację wykorzystać na maturze.

    OdpowiedzUsuń
  64. @toyah
    A w którym momencie obraziłem Pana? Oczywiście, że ja również nie jestem obiektywny, ale staram się patrzeć na politykę krytycznym okiem, niezależnie od tego czy w telewizji występuje p. Tusk, p. Kaczyński, p. Napieralski, p. Pawlak, p. Palikot, p. Korwin-Mikke czy p. Kluzik-Rostkowska.

    P.S. Skoro nikt nie jest obiektywny to dlaczego p. Monika Olejnik jest tak napiętnowana przez Pana za swoja stronniczość?

    OdpowiedzUsuń
  65. @Mariusz Gołosz
    Po pierwsze, z tą obrazą to był żart. Że niby oskarżanie mnie o to, że lubię Rzeczpospolitą, to potwarz. Myślałem, że to złapiesz.
    Ja nie mam do Olejnik pretensji, że ona jest nieobiektywna w swoich poglądach, ale że jest stronnicza w tej części pracy dziennikarskiej, która braku stronniczości od niej wymaga. A więc, żeby u miała ukryć swoje sympatie i swoją niechęć.
    Gdybym ja prowadził debatę taką jak ona, zapewniam Cię, że umiałbym tak to zrobić, by nikt nie wiedział, jakie mam poglądy. To, wbrew pozorom, wcale nie jest trudne.
    Rozumiesz, o czym mówię?

    OdpowiedzUsuń
  66. @toyah
    Oj nie załapałem. Skoro Pan potrafi przyczepić się do każdego słowa, pomyślałem, że coś przeoczyłem i uraziłem Pana.
    Tak, myślę, że rozumiem, aczkolwiek nadal podtrzymuje swoje stanowisko w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
  67. @Mariusz Gołosz
    Zaraz. Stop. Jakie stanowisko? Nie zauważyłem nic konkretnego.

    OdpowiedzUsuń
  68. @toyah
    Nie zauważył Pan nic konkretnego? A co było głównym tematem dyskusji zanim zszedł Pan na temat p. Kaczyńskiego? Czyż nie była to audycja p. Olejnik z której to p. Błaszczak wyszedł? Ja od samego początku nie zmieniłem zdania i twierdze, że podczas tej audycji p. Olejnik nie była stronnicza i agresywna w stosunku do p. Błaszczaka, a jego zachowanie było po prostu prowokujące (to akurat stwierdziła moja koleżanka - biddkrrr, lecz ja całkowicie się z tym zgadzam). Może to Pan powinien poćwiczyć czytanie ze zrozumiem, ale Pan ma już maturę za sobą, więc po co...

    OdpowiedzUsuń
  69. @Mariusz Gołosz
    Ach to... Przez chwilę wydawało mi się, że może Ci chodzić o to, ze ja jednak stanowczo pisałem o sobie w trzeciej osobie.

    OdpowiedzUsuń